Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polski-sport.pl: Siatkówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polski-sport.pl: Siatkówka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 listopada 2018

Kurek i Heynen z wielkimi wyróżnieniami w Europie!

źródło: Fanpage Polska siatkówka

Historyczny sukces naszych siatkarzy jakim niewątpliwie, była obrona złotego medalu na bułgarsko-włoskich Mistrzostwa Świata. Nie mogła się obejść bez echa w siatkarskim świecie.

Władze CEV postanowiły przyznać nagrodę najlepszemu siatkarzowi roku – Bartoszowi Kurkowi, zaś tytuł najlepszego trenera roku otrzymał – Vital Heynen.

Przypomnijmy, że Bartosz Kurek otrzymał także nagrodę MVP bułgarsko-włoskich Mistrzostw Świata.

Zawodnik Stoczni Szczecin jest pierwszym Polakiem uhonorowanym tytułem siatkarza roku przez CEV. W przeszłości wyróżnione zostały dwie Polki: Małgorzata Glinka-Mogentale (2003) i Dorota Świeniewicz (2005).



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

środa, 31 października 2018

[FELIETON] Czarne barwy “Pasów”! :(

źródło: Fanpage Asseco Resovia Rzeszów

Liga wystartowała na dobre, co kolejka to zaskakujące rezultaty, dzięki temu faworyci są tylko na papierze. Jednak nie wszyscy mają powody do śmiechu…

Przed startem Ligi Mistrzów Świata mówiło się, że Asseco Resovia Rzeszów ma mocny skład i będzie bić się o medale. Na chwilę obecną to jest walka o utrzymanie, a nie o plusligowe laury. Klub z Rzeszowa zajmuje ostatnie miejsce w ligowej hierarchii. A, jak wiemy kibice ze stolicy Podkarpacia są głodni sukcesów swoich pupilii. Po najbardziej nie udanym od lat sezonie szósta lokata, teraz przyszedł czas na dopełnienie tego stanu, czyli najgorszy od wielu lat start sezonu – cztery porażki z rzędu. Przed każdym meczem rzeszowscy fani siatkówki liczyli na cud i kolejne punkty do ligowej tabeli. To nie jest żaden „Harry Potter”, lecz smutne realia rzeszowskiej siatkówki ;) Pieniądze i branie topowych graczy, nie zawsze jest gwarancją punktów i sukcesów, wymówką niech nie będzie nowy skład i potrzebny czas na zgranie, tą śpiewkę słyszymy już od 3 sezonów! Każdy zespół PlusLigi przechodzi zmiany personalne. W zespole z Rzeszowa nie ma team spritit! Posłużę się tutaj przykładem Trefla Gdańsk mimo ogromnych kłopotów finansowych okazał się „czarnym koniem” minionego sezonu. Pokazał, że nie musi mieć gwiazd, ani milionowego budżetu, by bić się o medale, ale trenera z „jajami”. Niestety w klubie z Rzeszowa, filozofia jest odwrotna do filozofii klubu z Gdańska ;). „Depo” dla Resovi, był za młody, by grać podobnie, jak i Mistrz Świata – Aleksander Śliwka. Jak pokazuje liga Ci młodzi, gniewni radzą sobie lepiej niż ich następcy w Resovi. Słabą dyspozycję zespołu tłumaczono też występem graczy Asseco Resovi , w zakończonych miesiąc temu tak udanych dla nas Mistrzostwach Świata. Popatrzmy na grę Bartosza Kurka czy Olka Śliwkę, Mateusza Bieńka i „Zatiego”. Ci zawodnicy także grali na Mistrzostwach Świata. Można to opisać słowami z „Potopu” Henryka Sienkiewicza - Kończ waść, wstydu oszczędź. Przyznam szczerze, że czekałem razem z rzeszowskimi kibicami, kiedy trener Kowal pożegna się z posadą trenera rzeszowskiego klubu, bo jak mówi polskie przysłowie – Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Trener Kowal nie miał żadnego pomysłu na rzeszowski zespół, żonglował zawodnikami niczym na cyrkowej arenie ;) Moja i rzeszowskich miłośników siatkówki prośba została wysłuchana. Podobno decyzja o zmianie trenera, była już podjęta przed meczem ze szczecińską Stocznią.

Nazwisko nowego trenera wydaje się zbyt szokujące, ale pamiętamy , jak Gheorghe Cretu prowadził drużynę z Lubina, była ona jedną z rewelacji dwa sezony temu. Nowy trener, nowa karta  Tylko czy „Gianni” ułoży coś z „klocków Kowala”, w przeciągu miesiąca? Bo za nie cały miesiąc startują KMŚ. Choć „paka” jest naprawdę mocna to, jak na razie czołowymi postaciami rzeszowskiej Asseco Resovi są tylko: „Możdzer”, David Smith, Rafael Redwitz i Jakub Jarosz. Miejmy nadzieję, że pod wodzą rumuńskiego szkoleniowca reszta zawodników się „obudzi” i wyruszą z powodzeniem na „wilcze łowy”. Dając tym samym wiele powodów do radości „pasiastym” kibicom”, bo rzeszowska siatkówka zasługuje na to, by wrócić na siatkarskie salony.

Czy Cretu wskrzesi na nowo ducha walki już w sobotnim spotkaniu z MKS-em Będzin? I tym samym Resovia zacznie marsz w górę tabeli? Rywal teoretycznie najsłabszy, ale rzeczywistość ligowa okazuje się zupełnie inna ;)



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka 


środa, 24 października 2018

LN: Polskie Orły gospodarzem turnieju inaugurującego.


Jeszcze mamy w pamięci obronę tytułu Mistrza Świata, PlusLiga się rozkręca. Nie sposób jednak nie myśleć o przyszłorocznym sezonie reprezentacyjnym.

Orły Heynena będą gospodarzami inaugurującego turnieju, który zostanie w dniach 29 maja do 2 czerwca. Jednak miejsce rozegrania turnieju nie jest jeszcze znane.

Liga Narodów od tego sezonu zastąpiła Ligę Światową, a triumfatorami pierwszej edycji zostali Rosjanie.

Przyszłoroczna edycja odbędzie się według takiej samej formuły. 16 reprezentacji będzie rywalizować w pięciu turniejach, a pięć najlepszych z klasyfikacji generalnej plus gospodarz wystąpią w Final Six.

Terminarz Ligi Narodów mężczyzn:

 1. tydzień (31 maja-2 czerwca):
   
     Grupa 1: Chiny (gospodarz), Niemcy, Iran, Włochy
     Grupa 2: Argentyna (gospodarz), Bułgaria, Kanada, Portugalia
     Grupa 3: Polska (gospodarz), USA, Brazylia, Australia
     Grupa 4: Serbia (gospodarz), Francja, Rosja, Japonia
   
     2. tydzień (7-9 czerwca):
   
     Grupa 5: Chiny (gospodarz), Bułgaria, Polska, Francja
     Grupa 6: Rosja (gospodarz), USA, Włochy, Portugalia
     Grupa 7: Japonia (gospodarz), Argentyna, Brazylia, Iran
     Grupa 8: Kanada (gospodarz), Niemcy, Australia, Serbia
   
     3. tydzień (14-16 czerwca):
   
     Grupa 9: Portugalia (gospodarz), Brazylia, Chiny, Serbia
     Grupa 10: Bułgaria (gospodarz), Japonia, Włochy, Australia
     Grupa 11: Iran (gospodarz), Kanada, Polska, Rosja
     Grupa 12: Francja (gospodarz), Argentyna, USA, Niemcy
   
     4. tydzień (21-23 czerwca):
   
     Grupa 13: USA (gospodarz), Japonia, Chiny, Kanada
     Grupa 14: Włochy (gospodarz), Argentyna, Serbia, Polska
     Grupa 15: Iran (gospodarz), Francja, Portugalia, Australia
     Grupa 16: Brazylia (gospodarz), Bułgaria, Niemcy, Rosja
   
     5. tydzień (28-30 czerwca):
   
     Grupa 17: Australia (gospodarz), Argentyna, Chiny, Rosja
     Grupa 18: Brazylia (gospodarz), Włochy, Kanada, Francja
     Grupa 19: Bułgaria (gospodarz), Iran, Serbia, USA
     Grupa 20: Niemcy (gospodarz), Japonia, Polska, Portugalia
   
     Turniej finałowy (10-14 lipca)
   
     USA (gospodarz) plus pięć najlepszych drużyn z rundy zasadniczej


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka 

środa, 3 października 2018

Antiga nie jest już trenerem Kanady!

źródło: Wikipedia


Zakończone przed kilkoma dniami Mistrzostwa Świata to czas na zmiany, na stołkach trenerskich. W niektórych federacjach.

Stefan Antiga nie jest już trenerem reprezentacji kraju „klonowego liścia”. Jako przyczynę rozwiązania  federacja kanadyjska podała względy osobiste trenera. Trener ONICO Warszawa zdobył brązowy medal Ligi Światowej w 2017. W tegorocznej Lidze Narodów nie było już tak kolorowo – siódma lokata, a w Mistrzostwach Świata – dziesiąte miejsce.

Przypomnijmy, że w roku 2014 Francuz naszą reprezentację doprowadził do złotego medalu Mistrzostw Świata.




Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

wtorek, 2 października 2018

Świat z uznaniem o sukcesie naszych Złotych Chłopaków!

źródło: Fanpage: Kacper Kirklewski photography 

Obroniony tytuł Mistrzów Świata przez naszych „Orłów”. Sprawił, że zagraniczne media z uznaniem, a wręcz zazdrością komentują sukces naszej złotej drużyny.

W kraju, z którym nasz obecny selekcjoner na poprzednim mundialu zdobył brązowy medal. Pisze się wprost  o zazdrości. Nasi sąsiedzi zazdroszczą nam drużyny narodowej siatkarzy, tj my im drużyny narodowej piłki nożnej. W podobnym tonie pisze Spiegel online„Polacy wywalczyli trzecie w historii, a drugie z rzędu mistrzostwo świata, niemieccy siatkarze nie pojechali na mundial w ogóle - pierwszy raz od 15 lat”. W podobnym stylu pisze Bild oraz Kicker „z łezką w oku wracając do poprzedniego turnieju w Polsce, na którym to nasi zachodni sąsiedzi wywalczyli brązowe medale. Niemieccy dziennikarze dumnie podkreślają, że ich trenerem był wówczas Vital Heynen, a jeszcze bardziej chwalą się tym, że Belg nadal pracuje w ich kraju, w ekipie VfB Friedrichshafen. W Niemczech zdają sobie jednak sprawę, że jeśli chodzi o siatkówkę, to ich reprezentacja nie może równać się na ten moment z Polakami.

Rodacy trenera Miguela Falasca oraz Stephane’a Antigi piszą z uznaniem o naszej obronie i wcale nie chodzi tu o styl, w jakim nasi siatkarze obronili tytuł najlepszej drużyny głodu, a o popularność siatkówki w naszym kraju, nazywają ją królową sportów nad Wisłą. Hiszpanie -  "Polacy długo czekali na taki sukces. Ostatnie lata wyglądały bardzo kiepsko. W zeszłym roku na mistrzostwach Europy jako gospodarze doświadczyli upokorzenia, odpadając w barażu o ćwierćfinał. W takim kraju kilka lat posuchy to wieczność".  

Portal france24.com„Polska zdemolowała Brazylię, jednocześnie zaznaczając, że Francuzi potrafili pokonać mistrzów świata na tegorocznym turnieju. "Polacy wcale nie byli faworytami tego mundialu. Brazylia, Rosja, USA, Francja oraz Serbia były wyżej notowane". Tamtejsi dziennikarze dodatkowo zaznaczają, że Biało-Czerwoni będą za chwilę jeszcze mocniejsi, kiedy dołączy do nich Wilfredo Leon”.

L'Equipe – "Zmęczeni Polacy po pięciu setach w półfinale z Amerykanami zdominowali Brazylijczyków". Największe medium sportowe we Francji zachwyca się Bartoszem Kurkiem, a także twierdzi iż "Canarinhos poza końcówką pierwszej i trzeciej partii w ogóle nie istnieli".


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka



Trener Mistrzów Świata oddał swój medal!

źródło: Fanpage Polska siatkówka

Emocje jeszcze nie do końca opadły, po obronie mistrzowskiego tytułu przez naszych siatkarzy. Trener Vital Heynen spełnił obietnicę i oddał złoty swój medal prezesowi PZPS.

Charyzmatyczny Belg zdradził, że na początku swojej pracy z biało-czerwonymi złożył Panu Jackowi Kasprzykowi obietnicę: „Gdy w lutym spotkaliśmy się w gabinecie u prezesa Kasprzyka obiecałem mu złoty medal. Tak było prezesie? - powiedział Heynen. Kasprzyk kiwnął głową, po czym Belg podszedł do niego i zawiesił mu na szyi swój złoty medal. - Stało się to szybciej, niż sądziliśmy - stwierdził Heynen.

Sytuacja ta miała miejsce na konferencji prasowej połączonej z przywitaniem. Po powrocie naszych złotych chłopaków do kraju.



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

poniedziałek, 1 października 2018

[FELIETON] Z ziemi włoskiej do Polski, czyli historyczne Mistrzostwo Świata!


źródło: Fanpage Czas siatkówki
Pewnie wielu z Was do tej pory nie wierzy w to. co się stało. Macie prawo, ale tak to prawda, zapisaliśmy kolejną piękną kartę w historii nie tylko polskiej, ale i światowej siatkówki. Polska reprezentacja po raz pierwszy w historii obroniła tytuł najlepszej drużyny globu.

POLACY WŁADCAMI TURYNU

Przyznaję się bez bicia, że przed turniejem, byłem optymistą i widziałem naszych chłopaków na podium tej imprezy. Pewnie wielu z Was popukałoby mi wtedy do głowy ;) Jednak przyznam szczerze, że po porażkach z Argentyną i Francją, chwilowo zmieniłem zdanie, ale po awansie do Turynu. Moje myślenie o sukcesie polskich siatkarzy na tym turnieju, znów wróciło na właściwe tory. Wiadomo było, że kolejna potyczka z Serbami będzie zupełnie inną od tej w Warnie, bo wiedzieliśmy, że drużyna Nikoli Grbicia to ekipa walczaków. Choć rezultat tego spotkania, był taki sam, jak kilka dni temu w Warnie (3-0). To postawili nam dużo trudniejsze warunki, bo w pierwszych dwóch  setach gra toczyła się na przewagi. Jednak podopieczni Heynena zdobywali decydujące „oczka”, w tych setach. Trzeci set choć było gorąco na parkiecie, to naszym bohaterom udało się dokończyć dzieła zniszczenia na zawodnikach z Bałkanów. Do pełni szczęścia, czyli awansu do najlepszej czwórki na świecie, brakowało nam tylko seta. Przyznam szczerze, że nie sądziłem, iż Włosi tak szybko spasują, bo na ogół doping własnych kibiców pomaga gospodarzom, jednak tym razem atut własnych kibiców, był bez znaczenia, bo włoskie gwiazdy odbijały się od bloku polskich siatkarzy, jak od ściany. I bili z uznaniem brawo, po naszych atakach. Po tym secie mecz mógłby się już dla nas skończyć ;) „Koala” dał odpocząć swoim podstawowym walczakom, a dał zagrać reszcie swojej „amunicji”. Choć przegraliśmy w tie-breaku, to chyba nikt o tym nie pamięta ;) Spotkanie z USA, którzy do tamtej pory byli uważani, za głównych faworytów do złot, było według mojej i pewnie nie tylko mojej opinii. Najtrudniejszym w drodze po obronę mistrzowskiego tytułu. Co prawda pierwsza odsłona tego półfinałowego spotkania zakończyła się zwycięstwem naszych siatkarzy to jednak w kolejnych dwóch partiach „Jankesi” kopali nas zagrywką i to oni byli od jeden set od finału z Brazylią. Mającego groszy dzień na przyjęciu Szalpuka zastąpił Aleksander Śliwka, którego pojawienie się na parkiecie przyniosło spokój w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła. I tym samym pomogło doprowadzić do stanów zawałowych, w tie-breaku. Bo Polacy na chwilę osiedli na laurach i pozwolili ekipie USA zbliżyć się na dwa oczka, a wszyscy wiemy, że gdy wpadają w trans to trudno ich potem powstrzymać. Jednak w swoje ręce młotek wziął Bartek Kurek i wybił im do spółki z „Kubim” myśli o grze w wielkim finale ;) Uwierzcie o mało nie wstałem po ostatnim punkcie w tie-breaku – krzycząc; ZŁOTO BĘDZIE NASZE! Jestem prorokiem ;) Nie oszukujmy się ten mecz mieliśmy pod kontrolą, choć Brazylia nas goniła to nie dogoniła :D Może nie było to porywające spotkanie w naszym wykonaniu, bo nie sialiśmy tak spustoszenia zagrywką, jak we wcześniejszych meczach, ale „kurek” Bartka, był odkręcony na całego, a i reszta kompanii dotrzymywała mu kroku. W konsekwencji tego to my znów przez najbliższe cztery lata, jesteśmy najlepszą drużyną świata! Na kilku imprezach już jako kibic zęby zjadłem, ale na każdej był grany hymn triumfatora imprezy, cóż organizatorom chyba śpieszyło się do domów i nie uroniliśmy łez podczas słuchania "Mazurka Dąbrowskiego".
źródło: Fanpage Kacper Kirklewski Photography

GRUNT TO DRUŻYNA!

Gdy w lutym tego roku trener Vital Heynen objął stery statku pod biało-czerwoną banderą byłem w gronie tych, którzy byli jego zwolennikami. Wiedziałem, że dzięki temu świrowi będziemy płakać ze szczęścia I wcale nie musieliśmy czekać do IO w 2020 roku, ale zaledwie siedem miesięcy. Jednak gdy wśród atakujących na ten mundial pojawiło się nazwisko atakującego szczecińskiej Stoczni. To uważałem, że trener strzelił sobie w stopę. Przyznaję się nie miałem racji, bo ten jego „młotek” doprowadził mnie i wszystkich siatkoholików do łez szczęścia, a samego zawodnika do nagrody MVP turnieju. W szóstce turnieju znalazło się aż czterech „Orzełków”, to dowód na to, że tytuł obroniliśmy DRUŻYNĄ z gladiatorem – Michałem Kubiakiem na czele, a nie indywidualnościami! JEDEN ZA WSZYSTKICH, WSZYSCY ZA JEDNEGO!         



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

piątek, 28 września 2018

Włoskie media z przerażeniem patrzą w stronę dzisiejszego meczu.

źródło: Fanpage M-volley.pl

Naszym siatkarzom po drugim zwycięstwie z rzędu nad reprezentacją Srbii, są o parędziesiąt punktów od półfinału siatkarskich Mistrzostw Świata. A Włosi by awansować muszą wygrać dzisiejsze starcie z Polakami.

Włoskie media mając na uwadze formę podopiecznych Vitala Heynena, rozpatrują to zwycięstwo w kategoriach siatkarskiego cudu.

La Gazetta dello Sport"To będzie prawdziwy koszmar. Po tym, jak Polska wygrała z Serbią 3:0, Włosi staną w piątek przed arcytrudnym zadaniem. Również muszą wygrać z Polską bez straty seta, a do tego różnicą co najmniej 15 małych punktów w trzech partiach. To będzie gra z liczydłem”. Zwrócili uwagę na to, że mimo problem we wczorajszym spotkaniu. Potrafiliśmy się z nimi uporać i w końcówkach przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Corriere dello Sport – „Ekstremalne zadanie przed podopiecznymi trenera Blenginiego. W piątek Włosi nie tylko muszą wygrać 3:0. Nie mogą pozwolić Polakom na zdobycie więcej niż 60 małych punktów. Taki wynik przeciwko drużynie, w której gra tak dysponowany jak z Serbami Bartosz Kurek, będzie bardzo trudny do osiągnięcia. Nigdy nie mów jednak nigdy. W sporcie wszystko jest możliwe". Według tej gazety nasza drużyna prawie perfekcyjny mecz, a naszym wczorajszym rywalom starczyło animuszu do walki tylko na dwa sety. Później gdy już byli pewni gry w półfinale poddali się.

Tuttosport – „Zadanie przed współgospodarzami mistrzostw jest trudne, a nawet wydaje się, że niemożliwe do wykonania. Polska z meczu z Serbami ze świetnym przyjęciem i kapitalnym Bartoszem Kurkiem może być poza zasięgiem Włochów, szczególnie grających tak jak w środę". Włoscy dziennikarze jednak pokładają swą nadzieję na pokonanie naszej reprezentacji, w wypełnionej do 
ostatniego miejsca włoskimi kibicami hali w Turynie.

La Stampa – „"Serbowie mimo porażki z Polską są już w półfinale. Teraz przed Włochami bardzo trudne zadanie. Muszą wygrać bez straty seta z Biało-Czerwonymi i do tego nie pozwolić im przekroczyć granicy 60 małych punktów" - krótko czwartkowe starcie Polski z Serbią i scenariusz na pojedynek naszej reprezentacji z Włochami”.

Początek starcia z Włochami o 21.15. 


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka




środa, 26 września 2018

Kontrowersji ciąg dalszy. Dziennikarz ma dowody?!


Za dosłownie dwie godziny startuje Final Six siatkarskiego mundialu. Jednak zamiast koncentrować się tylko i wyłącznie na emocjach czysto siatkarskich. To nie milkną głosy, że losowanie tej fazy rozgrywek, było ustawione.

Takowe nieprawidłowości w losowaniu trzeciej fazy Mistrzostw, dostrzegł jeden z belgijskich dziennikarzy. Chodzi o  to, że nazwy zespołów i grup zamknięto w kulkach, po czym umieszczono je w… przezroczystych i otwartych naczyniach. Dzięki temu, że w każdej z mis znajdowały się po dwie kule, można było bez przeszkód skupić wzrok na tej konkretnej i wyciągnąć “odpowiednią”.

A dowodem na to jest fragment transmisji z losowania, na którym widać, jak czyni to przedstawiciel włoskiej federacji. Od momentu zamknięcia kuli z napisem “grupa J” bacznie przygląda się wyznaczonej mu misie. Nie zwraca nawet uwagi jednego z “czuwających” nad losowaniem przedstawicieli organizatorów, który sypał żartami. Gdy członek brazylijskiej federacji wyciąga z drugiego naczynia kulkę z napisem USA, Włoch “dolosowuje” do grupy I Rosję oraz Brazylię.

Wątpliwości budzi też sprawa tzw. sierotek. Przed opisywaną drugą częścią ceremonii z sali padło pytanie, czy losowania nie powinna tym razem dokonać inna para. Odpowiedź była oczywiście odmowna.

I na koniec dziennikarz zdaje pytanie: „Dlaczego pozwala się przedstawicielom uczestników na czynny udział w losowaniu?” Kontynuuje nie kryjąc oburzenia – “Przywiązuję dużą wagę do uczciwości i zasad fair play. Czy mogę liczyć na to, że FIVB zrobi wszystko, by wcielić je w życie?”.

Jak Polacy wypadną w tej fazie turnieju? Przekonamy się już jutro w meczu z Serbią.

Źródło: sport.onet.pl / opracowane własne


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

wtorek, 25 września 2018

[FELIETON] Ciężkie życie kibica, czyli jedziemy do Turynu! :D

źródło: Fanpage Polska siatkówka

Ciśnienie krwi unormowane, kardiolodzy szczęśliwi, bo nie mają już kolejek pod gabinetami. Drodzy medycy musimy Was zmartwić nic z tego, bo od piątku nasi siatkarze rozpoczynają walkę, w Final Six Mistrzostw Świata. Jednak za nim te emocje, to wróćmy do mrożącej krew w żyłach drugiej fazy Mistrzostw, w wykonaniu naszych siatkarzy.

DWA ŻYCIA STRACONE I… TURYN.

Podjarani wynikami naszej reprezentacji z pierwszej fazy. Myśleliśmy, że będzie równie – łatwo, gładko i przyjemnie, a wszyscy wiemy, jak było… Przed meczem z Conte i jego kolegami chyba mało, kto zakładał, że będziemy się cieszyć ze zdobytego punktu (2-3). My kibice lubimy dopisywać punkty, zanim nasi chłopcy wybiegną na parkiet i to jest błąd. Nikt przed naszą drużyną się nie położy, bo jesteśmy Mistrzami Świata. To tylko tytuł, tamtej drużyny już nie ma. Jest drużyna Vitala Heynena, który ma własny pomysł na ten team. Pierwszy set to taka gra, jaką znamy z pierwszej fazy turnieju. Nasze kłopoty zaczęły się od drugiego seta, kompletny brak przyjęcia, co oczywiście przekładało się na pozostałe siatkarskie elementy. Jedynym pozytywnym elementem, był ten element, który jest znakiem firmowym drużyny „Koali” – blok. Czwarta partia dała nadzieję na dopisanie tych dwóch punktów, które leżały na parkiecie. Tie-break, to komediodramat, a wszystko to za sprawą egzotycznego arbitra tego spotkanie. Dla którego sama dyscyplina jest egzotyczna, a co dopiero jej przepisy ;) Taka sytuacja doprowadziła do furii obu szkoleniowców, a jak wiemy trener nasz trener, nie da sobie w kaszę napluć :D Mieć trzy piłki meczowe w górze i przegrać do 14. Ktoś powie niemożliwe? Też, tak myślałem do tego spotkania. Nasi chłopcy myśleli, że ten 15 punkt sam się zdobędzie niestety tak się nie stało i zostaliśmy, z jednym wywalczonym punktem w tym spotkaniu. A Argentyna odniosła zasłużone zwycięstwo. Po tym spotkaniu zobaczyliśmy słynny „gest Kozakiewicza” w wykonaniu Julio Velasco, ja rozumiem, że emocje wzięły górę, ale czy takie zachowanie przystoi szkoleniowcowi takiej klasy? Porażkę naszych można, by tłumaczyć brakiem naszego kapitana. Oczywiście mogła być, to jedna ze składowych tej porażki. Jednak pamiętajmy, że nasza kadra, to nie tylko  „Kubi”, ale też trzynaście innych nazwisk. Jak zostało wspomniane wcześniej nic samo się nie wygra ;) Znając wynik meczu Argentyny z Serbią wiedzieliśmy, że aby liczyć się nadal w walce o Final Six musimy pokonać Francuzów. Jednak francuskie „Deja vu” się nie zatrzymało z maszynistą – Earvinem N’gapethiem, który rozwalił nasz zespół zagrywką, nie oszczędzając nawet „Zatora”. Nasza drużyna zatrzymała ten francuski pociąg jedynie w trzeciej partii. Przyznam szczerze, że po tym trzecim secie, w mojej głowie, jak i pewnie wielu kibiców tliła się nadzieja na tie-breaka. Jednak wszelkie atuty, były znów po stronie trójkolorowych, a my zastanawialiśmy się czy mecz z Serbami, nie będzie dla naszych chłopaków pożegnaniem z tą imprezą. Nie oszukujmy się chyba mało, kto z nas wierzył, że będzie inaczej ;) Choć, jak mówi stara siatkarska prawda – nadzieja siatkarskiego kibica umiera ostatnia i na tym ja osobiście opiewałem swą nadzieję. Wiedzieliśmy, że aby nie lecieć do Polski, a do Włoch musimy po prostu zgarnąć pełną pulę, w meczu z Serbami. Przyznam się szczerze niedowierzałem w to, co zobaczyłem, a widziałem team z ogniem, z pierwszej fazy. Serbowie nie istnieli, nie milkły głosy, że po prostu po starej znajomości dali nam wygrać. Nie wychodziło im kompletnie nic, zmietliśmy ich z parkietu, a stało się to po prostu za sprawą naszej zagrywki, która siedziała” dosłownie wszystkim biało-czerwonym oraz atakom Bartka Kurka. BRAWO ORŁY!!!  Ten mecz wygrała drużyna, byliśmy monolitem! Jednak szczególne brawa należą się naszemu kapitanowi, który mimo kłopotów zdrowotnych. Zaryzykował swoje zdrowie dla dobra DRUŻYNY i był pewnym punktem nie tylko na przyjęciu, ale i w ataku. SZACUN KAPITANIE! Takim o to sposobem Francuzi wrócili do domu, a my polecieliśmy walczyć o medale. Siatkówka jest piękna, ale i okrutna ;)

CZUĆ MEDAL?

Cel postawiony Heynenowi przez PZPS został osiągnięty. Jesteśmy w gronie sześciu najlepszych drużyn świata! Na razie o medalu nie myślmy, bo na pewno rewanż z Serbami będzie całkiem innym spotkaniem, bo każdy mecz, to inne rozdanie. A współgospodarzom mogą pomagać sędziowie i kibice. Nie mniej jednak z tak „odkręconym” Kurkiem, jak w meczu niedzielnym i walczącym do upadłego „Dzikiem”. Wszystko zdarzyć się może ;)

BIAŁO-CZERWONE TO BARWY NIEZWYCIĘŻONE!        
     

Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka 


niedziela, 23 września 2018

Aż pięciu zawodników dziś nie trenowało, co się dzieje z drużyną?!

źródło: Fanpage Polska siatkówka

Już za kilka godzin mecz o wszystko dla naszej na Mistrzostwach Świata. Tylko zwycięstwo zapewni nam awans do Final Six tego turnieju.

W porannym treningu brało udział tylko dziewięciu zawodników, a byli to: Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka, Piotr Nowakowski, Damian Wojtaszek, Fabian Drzyzga, Dawid Konarski, Michał Kubiak, Grzegorz Łomacz oraz Bartosz Kurek. Zabrakło natomiast: Jakuba Kochanowskiego, Mateusza Bieńka, Damiana Schulza, Artura Szalpuka, Pawła Zatorskiego oraz trenera Vitala Heynena. Poranne zajęcia prowadzili asystenci belgijskiego szkoleniowca naszych siatkarzy Michał Mieszko Gogol i Sebastian Pawlik.

Tak mała liczba siatkarzy na porannym treningu, to tylko i wyłącznie decyzja samych zawodników.




Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

sobota, 22 września 2018

Bez “Kubiego” również z Francuzami?!



Wszyscy wiemy ile dla naszej reprezentacji znaczy zdrowy nasz kapitan. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że „ zaryczy” i przestraszy Francuzów.

Jednak, jak podaje Polsat Sport: „Spotkałem Michała na śniadaniu, który powiedział mi wprost, że "gdyby to było normalne przeziębienie, to ja pojawiłbym się z Argentyną na boisku". Wszyscy wiemy, jak osłabiają antybiotyki, zatem i dziś nasza ekipa musi radzić sobie bez „Kubiego”. Jednak czytamy dalej: Nawet jeżeli nie może zagrać, to musi być w hali, bo on może pobudzić zawodników będąc na ławce rezerowowych i dać pewne mentalne wsparcie tej drużynie”. Czy „Szalupa”, ”Kwolo” i Olek godnie zastąpią „Dzika” na przyjęciu? Dowiemy się tego kibicując naszym.    



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

Trener Argentyny krytykuje Vitala.

źródło: fanpage Polska siatkówka

Chciałoby się, jak najszybciej wyrzucić z pamięci obrazki z wczorajszego spotkania i pozytywnie patrzeć, w kierunku dzisiejszego spotkania z Francją. Jednak emocje udzielały się nie tylko nam kibicom, ale także szkoleniowcom obu ekip.

Sprawcą całego zamieszania, był sędzia Orbiz Ramirez dla, którego siatkówka jest równie egzotycznym sportem, jak i jej przepisy. Arbiter nie wiedział, jak interpretować taki sytuacje, w których atakujący wypycha piłkę w blok rywali. Skutkiem tego, był 28 minutowy tie-break, ale i atak złości obu coachów. Swój teatr przy linii rozgrywał Vital Heynen, a Argentyński szkoleniowiec Julio Velasco po meczu pokazał słynny „gest Kozakiewicza”. Nie szczędził też słów krytyki pod adresem belgijskiego szkoleniowca naszych Orłów: „Vital Heynen nie powinien kwestionować każdej decyzji”. Trener Argentyny mówi dalej: „Ochłonąłem, ale byłem bardzo zdenerwowany. Nie da się popełnić tylu błędów w ciągu spotkania. Trener reprezentacji Polski nie powinien kwestionować każdej decyzji, by nie dochodziło do takich dyskusji i zastanawiania się, rozmów między arbitrami. Nie na tym polega siatkówka. Cztery lata temu udało nam się wygrać z USA i pomóc reprezentacji Polski”.

Nie da się ukryć, że porażka z Argentyną nieco oddaliła naszą reprezentacją od awansu do fazy play-off siatkarskiego mundialu. Przed nami nowy dzień, nowe rozdanie mecz z Francuzami. Czy będziemy płakać z radości, czy ze smutku pokaże parkiet.

Źródło: www.polsatsport.pl / opracowanie własne



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

piątek, 21 września 2018

Orły osłabione w meczu z Argentyną?!

źródło: Fanpage Polska siatkówka


Już niedługo coraz bliżej. Polacy rozpoczną walkę w drugiej rundzie Mistrzostw, na dzień dobry mecz z Argentyną.

Jednak nie wiadomo czy trener Heynen będzie mógł skorzystać, z potencjału wszystkich swoich kadrowiczów. Od kilku dni z drobnymi problemami zdrowotnymi zmaga się Michał Kubiak. Jak podaje serwis Polska Siatkówka na TT, nasz kapitan nie uczestniczył, w porannym treningu naszej drużyny, ale czuje się znacznie lepiej.

Znając waleczność naszego kapitana, to tak łatwo nie odpuści i będzie chciał pomóc drużynie, w dzisiejszym spotkaniu. Nie mniej jednak z „Kubim” czy bez, mam kim straszyć na przyjęciu ;)
POLSKA DO BOJU!!!



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

Kolejna kompromitacja na mistrzostwach. Inne zasady dla różnych krajów!


źródło: Fanpage Polska siatkówka
Emocje rosną, bo już za kilka godzin wystartuje druga faza zmagań o tytuł najlepszej drużyny globu.

Władze FIVB nie pozwalają nam się nudzić i zapraszają nas na komedię pt. „Zabijanie piękna siatkówki”. Kolejna drobne “uściślenie” zasad gry podczas #FIVBMensWCH2018: można “opierać/pchać” piłkę o blok, ale nie wolno zmieniać jej kierunku. Dzisiaj dowiedzieli się o tym podczas odprawy technicznej przed drugą rundą. Dodajmy, że te zmiany dotyczą tylko drużyn, które bój o medale Mistrzostw Świata będą kontynuować na bułgarskiej ziemi. Czyli, co kraj to obyczaj 😉

To absurd by podczas imprezy takiej rangi, jak Mistrzostwa Świata przepisy, były zmieniane dwa razy w ciągu trwania imprezy. Przepisy powinny być ustalane na długo przed startem imprezy i nie powinny być zmieniane.

To „ukłon” w kierunku naszej reprezentacji, która rozkręca się z meczu na mecz, ale też chęć zniszczenia piękna siatkówki.

Nasze Orły bój o awans do czołowej szóstki rozpoczną od meczu z Argentyną, kolejnymi przeciwnikami będą: Francuzi i Serbowie.



Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka 

czwartek, 20 września 2018

[FELIETON] Polskie pioruny porażają rywali! ;)

źródło: Fanpage Polska Siatkówka

BIAŁO-CZERWONE TO BARWY NIEZWYCIĘŻONE! Orły Vitala Heynena z kompletem zwycięstw i punktów, awansowali do drugiej fazy bułgarsko-włoskich Mistrzostw Świata.

PORAŻENI RYWALE

Można by rzecz, że dla naszych siatkarzy i nas kibiców, siatkarski mundial zaczął się dopiero od meczu z reprezentacją Iranu. Jednak nasi siatkarze rozpoczęli swoje zmagania w turnieju od spotkania z reprezentacją Kuby (3-1). Dwa sety to koncertowa gra naszych chłopaków. Młodzi Kubańczycy odbijali się od naszego bloku, jak od ściany i byli bezradni wobec ataków naszej drużyny. Trzecia partia spotkania i sytuacja nieco uległa zmianie, nasi rywale nie mając nic do stracenia „kopali” w polu serwisowym, co sprawiało, że mieliśmy problemy w tym secie i ostatecznie go przegraliśmy. Początkowa część czwartej partii, to deja vu trzeciego seta. Nasza drużyna przegrywała już (4-8), ale chłopcy zakasali rękawy i wzięli się do roboty. Zgarniając pełną pulę w tym spotkaniu. Nie jeden siatkoholik w czasie meczu musiał brać ziółka na uspokojenie ;) Mecz z Portoryko trzeba, było  po prostu wygrać i tak się też stało (3-0), Torres i jego koledzy nie mieli nic do powiedzenia. Mecz z przedstawicielami kraju św. Mikołaja w mojej ocenie i pewnie nie tylko mojej, był najsłabszym, jak dotychczas meczem jeszcze aktualnych Mistrzów Świata. Z dużą ilością błędów własnych po naszej stronie, co w dużej mierze pozwoliło Finom urwać nam seta, a my kibice znów musieliśmy drżeć czy trzy punkty padną naszym łupem, czy też będziemy świadkami tie-breaka. Ostatecznie to nasza drużyna cieszyła się z trzech „oczek”. Przed meczem z Iranem mówiło się, że to będzie najtrudniejsze spotkanie w grupie i będzie ono decydowało, z którego miejsca wejdziemy do kolejnej fazy turnieju. Nasza drużyna kontrolowała grę w pierwszych dwóch partiach spotkaniach. Schody zaczęły się w trzecim secie i wydawało się, że będziemy musieć parzyć melisę, ale w polu serwisowym pojawiło się „cudowne dziecko” – Jakub Kochanowski, którego zagrywki pomogły doprowadzić najpierw do remisu, w tym secie, a potem wygrania całego spotkania za trzy punkty. Na koniec pierwszej fazy grupowej naszymi rywalami, byli współgospodarze turnieju – Bułgarzy. Wiedzieliśmy, że mogą być groźni za sprawą dopingu własnej publiczności, to spotkanie decydowało, kto wygra grupę. Nam do szczęścia potrzebne, były dwa sety, a rywalom zwycięstwo. Znów sprawę trzech punktów w końcówce trzeciego seta załatwiły zagrywki „Kochana”. Takim o to sposobem zgarnęliśmy komplet punktów i zwycięstw.

CO I KTO, BYŁ NASZYM MOTOREM NAPĘDOWYM W PIERWSZEJ FAZIE TURNIEJU?

Bez precedensowym motorem napędowym, była nasza gra na środku siatki 93 oczka. Niezależnie od pary blokujących. Gra blokiem całej drużyny  bo „zgasiliśmy światło” dotychczas rywalom 55 razy skutecznie. Drugim elementem jest dobra gra naszego kapitana, choć ma problemy zdrowotne. Potrafi walczyć nie koniecznie zdobywając punkty ;) Dotychczas zdobył ich 63. Dodajmy do tego nieobliczalnego „Szalupę”, który jak na razie dla mnie obok Jakuba Kochanowskiego jest liderem naszej drużyny. Dodajmy do tego 235 punktów zdobytych atakiem i 35 punktów zdobytych bezpośrednio z zagrywki. Nie zapominajmy o „odkręcającym się”, z meczu na mecz Bartoszu Kurku, w którego przydatność do drużyny wielu kibiców, w tym ja powątpiewało ;) Brawa należą się także naszym wspaniałym kibicom, bo sami zawodnicy twierdzą – CZUJEMY SIĘ JAKBYŚMY GRALI U SIEBIE.

I CO DALEJ?

To pytanie zadają sobie wszyscy biało-czerwoni kibice. Na naszej drodze do awansu do najlepszej szóstki stoi: Argentyna, porysowana dwoma porażka w pierwszej fazie Francja i nieobliczalna Serbia z dobrze znanymi nam – Srecko Lisinacem i Marko Ivoviciem w składzie. Kluczem do awansu do fazy play-off  będzie spotkanie z Argentyną. Jeśli go wygramy to myślę, że awans jest nasz. Jednak ten awans musimy wywalczyć na parkiecie, a nie poza nim ;) Jestem pewien, że Orły zrobią wszystko by tak się stało! POLSKA DO BOJU! ;)    


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

piątek, 7 września 2018

[FELIETON] Czy Orły Heynena pokażą pazury?

źródło: Fanpage Polska Siatkówka
Końcowe odliczanie do siatkarskiego mundialu czas zacząć! Orły Vitala już są myślami przy  meczu z Kubańczykami, a polscy kibice zadają sobie pytania: Jaką szóstką zagramy w tym turnieju? I na co stać naszych siatkarzy na bułgarsko-włoskim turnieju?   

Pierwsza szóstka? Czy w ogóle, w słowniku naszego szkoleniowca znajduje się takie pojęcie? Wiemy, że nie, bo mamy wyrównaną grupę czternastu siatkarzy, którzy są tak samo  ważni dla belgijskiego szkoleniowca naszej reprezentacji. I widać zasadę – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. To jest, jak najbardziej pozytywne, bo wszyscy wiemy, jak trudnym i żmudnym turniejem, są Mistrzostwa Świata. I trudnych meczy, jak i momentów na pewno nie zabraknie. Tutaj pole do popisu, będą mieć zawodnicy, którzy zaczną dany mecz na ławce rezerwowych. Będą musieć wejść i spróbować odmienić oblicze meczu. Jednak już teraz możemy powiedzieć, kto jest pewniakiem do wyjścia w podstawowym składzie, a są to: Kubiak, Kochanowski i Zatorski. Zatem, kto jeszcze? Kreatorem gry każdej drużyny jest rozgrywający. Za Fabianem Drzyzgą przepowiada doświadczenie w grze, w meczach o wysoką stawkę. Potrafi zaskoczyć rywala jakimś niekonwencjonalnym zagraniem, czy od czasu do czasu utrudnić przyjęcie rywalowi swoją zagrywką. Za Grzegorzem Łomaczem przemawia fakt iż jest bardziej dokładny, w tym co robi. Jego obecność na parkiecie wnosi sporo spokoju, w szeregi naszej reprezentacji. Więc myślę, że obaj rozgrywający, będą mieć sporo szans do zaprezentowania swoich umiejętności. Kto partnerem Michała Kubiaka na przyjęciu? Miejsce tylko jedno, a kandydatów aż trzech. Aleksandrowi Śliwce, jak wychodzi, to wychodzi wszystko. Zaś gdy zaczyna szwankować jeden z atutów, z którego znany jest przyjmujący ZAKS-y. To automatycznie przekłada się to na pozostałe atuty tego zawodnika o nieprzeciętnych umiejętnościach. MVP ostatniego MHJW – Artur Szalpuk może nie najlepiej czasem przyjmuje, ale potrafi to nadrobić w ataku. I nie wstrzymuje ręki np. gdy ważą się losy seta, bądź meczu. Widać szkołę naszego kapitana ;) Bartosz Kwolek jest myślę zadaniowcem w kadrze „Koali”. Ma wejść i zasiać popłoch u rywali swoją bombą na zagrywce. Kto, będzie razem z „Kochanem” „gasił światło rywalom? Obaj pozostali środkowi mają swoje auty. „Cichy Pit” powrócił do formy z przed kontuzji kręgosłupa i swoimi atakami z „szóstego piętra” sprawia, że przeciwnicy mogą pomarzyć o zablokowaniu go. Czują tylko wiatr po palcach, dodajmy do tego mega nieprzyjemnego flota, od którego zginęli Rosjanie, w meczu z nami na MHJW. Czyli wrócił stary, dobry „Cichy Pit” ;) Mateusz Bieniek może nie najlepiej blokuje, ale też potrafi zaatakować i zaserwować. Myślę, że o kompanie na środku siatki dla Kuby Kochanowskiego. Zadecyduje, to, kto będzie naszym rywalem w danym meczu. Najbardziej gorącą pozycją w naszej kadrze, jest pozycja atakującego. Większość kibiców widzi na tej pozycji Bartosza Kurka, który mega długo wchodzi w spotkanie. Pamiętajmy, że punkty trzeba zdobywać od pierwszego gwizdka sędziego, a nie od przypadku do przypadku. Oczywiście zawodnik Stoczni Szczecin jest potrzebny trenerowi Heynenowi, skoro jest w czternastce. Jednak gdybym to ja ustalał wyjściowy skład. Zacząłbym od wyboru między Konarskim, a Schulzem, którzy swoją dotychczasową grą mnie bardziej przekonali. Pewniakiem na libero jest „Zator”. Ale turniej jest długi i niemal pewne jest, że i swoją szansę otrzyma Damian Wojtaszek.

Czy po tym turnieju, będziemy się cieszyć ze zdobytego krążka przez naszą drużynę? Cztery lata temu gdy zdobywaliśmy tytuł Mistrza Świata, nikt na naszą drużynę nie stawiał. Pamiętajmy jednak, że mieliśmy takie indywidualności, jak: Zagumny, Winiarski i Wlazły. Czy nikomu dotąd nieznany Mateusz Mika. Obecna drużyna to mieszanka młodości z doświadczeniem. Wszyscy byśmy chcieli, aby to zestawienie okazało się mieszanką wybuchową. Bądźmy świadomi, że tytuł Mistrza Świata, dużo trudniej się broni niż zdobywa. Pamiętajmy, że naszym celem jest miejsce w szóstce. A to, że pokonaliśmy w Memoriale Francuzów i Rosjan, To według mnie nic nie znaczy, bo w takim turnieju, jak siatkarski mundial. Nikt nie odstawi i ręki i nie położy się na parkiecie. Nie myślmy o medalu, a o najbliższym meczu naszych siatkarzy. Niemniej jednak wszystko zdarzyć się może! ;) POLSKA BIAŁO-CZERWONI!     


Tekst napisany dla portalu:  Polski-sport.pl: Siatkówka  

poniedziałek, 3 września 2018

FIVB się ugięło ponownie zmienia regulamin MŚ!


źródło: Wikipedia

W przede dniu dwóch ostatnich sparingów z Belgami, przed wylotem naszych do Warny. Mamy dla Was niespodziankę od FIVB.

Na niespełna półtora tygodnia, przed startem siatkarskiego mundialu. Siatkarski świat obiegła informacja o zmianie regulaminu przez FIVB. W protokole miało się znaleźć dwanaście nazwisk, a nie czternaście, ja było ustalone. Co by oznaczało, że w każdym meczu dwóch siatkarzy ze wszystkich uczestników. Oglądałoby mecz z wysokości trybun, a nie z kwadratu dla rezerwowych.
Jednak dziś czytamy, że władze FIVB ulegli presji koalicji trenerów z trenerem Vitalem Heynenem 
na czele i w protokole meczowym ma być zgłoszona cała czternastka.

Start siatkarskich emocji na najwyższym poziomie już za dni. Nasza kadra obronę trofeum zaczyna trzy później meczem z Kubą, później w pierwszej fazie turnieju przyjdzie nam się zmierzyć z: Portoryko, Finlandią, Iranem i Bułgarią.


Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

piątek, 31 sierpnia 2018

OFICJALNIE: Resovia zagra w KMŚ!



Do pierwszego meczu naszej reprezentacji na MŚ coraz bliżej. Jednak dziś nie o reprezentacji, a o KMŚ, które na przełomie listopada i grudnia zostaną rozegrane na polskich parkietach.

Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że obok Mistrza Polski – PGE Skry Bełchatów być może , jako zdobywca „dzikiej karty” w tej prestiżowej imprezie zagra szósty zespół zeszłego sezonu PlusLigi – Asseco Resovia Rzeszów. Dziś informacja została potwierdzona przez prezesa Professional Sports Events, organizatora KMŚ – Tomasza Cieślika: „Zaproponowaliśmy Asseco 
Resovii udział w imprezie i oferta została przyjęta”.

Decyzja może być nieco szokująca, że w takiej imprezie, jak KMŚ. Zagra zespół ze środka plusligowej tabeli, z poprzedniego sezonu, a nie np. zdobywca srebrnego, lub brązowego medalu. „Resovia dokonała wzmocnień i zbudowała silny skład. Poza tym ma wspaniałe tradycje i wiernych kibiców, którzy podczas spotkań na pewno wypełnią halę na Podpromiu, bo tam rzeszowianie będą rozgrywali mecze grupowe” – tłumaczy Cieślik.

Zatem, kto oprócz przedstawicieli naszej ligi? Triumfator Ligi Mistrzów (Zenit Kazań) oraz najlepsze drużyny Ameryki Południowej (Sada Cruzeiro) i Azji (Sarmayeh Bank Teheran).  
Dostawki poza klubem z Podkarpacia dołączą: Cucine Lube Civitanova i Fakiel Nowy Urengoj. Na razie nie wiadomo, kto w stawce drużyn rywalizujących, w KMŚ. Zastąpi Perugię z Wilfredo Leonem, w składzie. Włoski klub zrezygnował z udziału w tych rozgrywkach. Mimo, że nie zobaczymy Kubańczyka z polskim paszportem, to gwiazd światowej siatkówki nie zabraknie.  




Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

[FELIETON] Czy wiemy coś więcej?

źródło: Fanpage Polska siatkówka
Jeszcze mamy w głowie Mazurka Dąbrowskiego granego dla zwycięzcy XVI MHJW. Chciałoby się widzieć taki obrazek po finałowym meczu na MŚ, jednak do tego droga trudna i daleka oraz zawierająca wiele stanów przedzawałowych polskich kibiców.

Co można powiedzieć o występie naszych? Wiem, że zwycięzców się nie sądzi, ale ja odejdę od tej reguły. Oczywiście sam wynik jest sprawą istotną, ale bardziej istotną rzeczą, było to czy poznamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Czy jesteśmy bliżej poznania pierwszej szóstki, którą zaczniemy bój na Mistrzostwach Świata? Kto będzie pierwszą strzelbą w naszym teamie? Powiem tak, dalej nic nie wiemy, bo nasza gra falowała we wszystkich trzech spotkaniach. I „Koala” rotował składem na wszystkich pozycjach. Jednak każdy z graczy, który wchodził na parkiet dawał coś pozytywnego naszemu teamowi. Nawet kilkukrotnie we wczorajszym spotkaniu z Rosjanami, widzieliśmy trenera bijącego brawo po akcjach dla naszych siatkarzy, a na taki widok u naszego szkoleniowca trzeba sobie naprawdę zasłużyć.

Zacznijmy od pozytywów w naszej grze. Potrafiliśmy „kopnąć” w polu serwisowym, co zaowocowało nagrodą dla najlepiej zagrywającego, a tym najlepiej zagrywającym, był środkowy Trefla Gdańsk – Piotr Nowakowski. Jego float zamęczył Rosjan w czwartym secie i doprowadził do tie-break’a. Również bomby Bartosza Kwolka siały popłoch w szeregach naszych wczorajszych rywali. Oby tak na mundialu 😉 W tym turnieju pokazaliśmy również, że potrafimy „gasić rywalom światło przed oczami”. To ten najbardziej nieprzewidywalny element zadecydował o naszej wygranej z Francuzami. A najlepiej blokującym turnieju zostało „złote dziecko polskiej siatkówki” – Jakub Kochanowski. Swoje w tym elemencie i w całym turnieju dołożyli także najlepiej zagrywający MHJW czy popularny „Konar”. Naszym atutem w turnieju, był także kontratak, bo dobrą robotę robił system blok-obrona.

Było o jasnych stronach naszej gry, teraz przyszedł czas na tą drugą stronę medalu. Największymi mankamentami naszego zespołu było falujące przyjęcie. Trener przetestował wszystkie możliwe kombinacje w tym elemencie. Gdy mieliśmy kilka „oczek” z przodu, to za chwilę nasza przewaga była tylko wspomnieniem. Z pozoru łatwe zagrywki rywali były dla nas najtrudniejsze do przyjęcia. Niemniej jednak, nasi przyjmujący nadrabiali swoje niedociągnięcia w tym elemencie atakiem. Po niektórych atakach po bloku czy pipe’ach, ręce same składały się do oklasków. Czasem potrzebowaliśmy kilku prób w ataku by dobić się do pomarańczowego. Niekiedy „pierwsze strzelby” w ataku wyręczali nasi przyjmujący.

Przed kadrą jeszcze dwa ostatnie sparingi z rodakami Vitala Heynena, więc jest okazja do popracowania nad bolączkami naszego zespołu. Jednak nie łudźmy się, że w tych sparingach poznamy pierwszą „6” na pierwszy mecz w Mistrzostwach Świata. Myślę, że ten skład poznamy dopiero na kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania. To dodaje moim zdaniem jeszcze większej pikanterii. Swoją drogą – my nie mamy dwóch „6”, a wyrównaną „14”.




Tekst napisany dla portalu: Polski-sport.pl: Siatkówka