Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mistrzostwa Świata 2022. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mistrzostwa Świata 2022. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2022

Srebro też jest fajnym kolorem!

Nic nie może przecież wiecznie trwać... Jak słyszymy w piosence Anny Jantar, te słowa znalazły swoje potwierdzenie także w siatkówce. W niedzielę polscy siatkarze oddali swoje panowanie w światowej siatkówce po ośmiu latach na rzecz Włochów (1-3).

Po tym, co na początku powiem, mnie zlinczujecie, oglądając mecz ćwierćfinałowy Włochów z Francuzami. Pomyślałem to, mogą, być nowi Mistrzowie Świata wiem, wykrakałem 😉. Jednak po odwróceniu końcówki seta pomyślałem, obronimy to... Gdyby tak się stało, byliśmy chyba pierwszym zespołem na świecie, który obronił tytuł bez przyjęcia  Rozegranie "Elvisa" było czytane niczym fajna przygodowa książka, co pozwalało Włochom wyczyniać cuda w obronie, po których byli precyzyjni w kontrze niczym chirurgiczny skalpel. Mieli dobrą zaprawę do "murowania siatki" naszej Srebrnej Armii Grbicia, bo odbijaliśmy od ich bloku niczym od ściany. Ale czy mogło być inaczej? Skoro nasza pierwsza akcja praktycznie nie istniała, za sprawą zagrywki nowych Mistrzów Świata. Czasami zastanawiałem się, czy Simome Gianelli jest na pewno tylko sypaczem, bo był wszędzie. Nagroda MVP w pełni zasłużona fajnie, że Kamil Semeniuk będzie go miał w Perugii, bo jak dla mnie światowy top rozgrywaczy obok Christensona. W naszej drużynie nie było tej jakości sportowej, którą widzieliśmy, czy to w fazie grupowej, czy pucharowej. Kompletnie nic nie wniosła podwójna zmiana, która tak świetnie funkcjonowała we wcześniejszych meczach. Wygrał zespół lepszy, choć naszym chłopakom nie można odmówić woli walki, za którą oczywiście mówimy, DZIĘKUJEMY! Zapewne  wielu z Was ten kolor blachy traktuje, jak porażkę oczywiście chciałoby się dzierżyć na kolejne cztery lata tytuł, ale tj. napisałem w tytule — srebro też jest fajnym kolorem i powinniśmy się z niego cieszyć. Czy aby na pewno porażką? Zagraliśmy w trzecim finale Mistrzostw Świata z rzędu, mając kompletnie nową drużynę, z której trzech zawodników znalazło się w "6" turnieju.
I z każdej imprezy (oprócz IO) przywozimy blachę! Po brązie VNL, srebro Mistrzostw Świata. Sorry zapomniałem, że to "Lewy" i spółka są, autorami największych sukcesów na arenie międzynarodowej Wielu z Was też powie, że z Wilfredo Leonem obronilibyśmy tytuł, Wilfredo mógłby tylko pomóc tego dokonać. Teraz pozwolę sobie wyróżnić tych, którzy dla mnie są, największymi wygranymi tego sezonu reprezentacyjnego. Pewnie nikogo nie zdziwię, ale dla mnie są to Kamil Semeniuk i Tomasz Fornal. Ten pierwszy powoli staje się takim liderem drużyny, jakim był Michał Kubiak, a ten drugi pokazał, że świetnie czuje się w roli jokera wchodzącego  "z bazy". Sezon reprezentacyjny pokazał progres pracy z nowym trenerem, a Mistrzostwa Świata, że jest nad czym myśleć i pracować, bo misja Paryż 2024 trwa. Dziękujmy, za emocje w sezonie reprezentacyjnym i cieszmy się srebrem! 💗

*fotografie Kacper Kirklewski Photography
 

niedziela, 11 września 2022

DRUŻYNA MISTRZÓW ŚWIATA ZAGRA W FINALE!

W dwóch ostatnich Mistrzostwach taki był właśnie finał po rozstrzygnięciach ćwierćfinałowych, wiedzieliśmy, że tylko jedna z tych drużyn zagra po raz trzeci z rzędu w finale Mistrzostw Świata (3-2).

I serce mówiło, że to będą Mistrzowie Świata i horroru 😎. Nie chcę tutaj zanudzać Was tym, co nie wychodziło w tym spotkaniu, bo to wszyscy widzieliśmy. I były momenty, że gdybym miał się czego trzymać to, bym oglądał ten mecz na stojąco lub chodząco 😀. Pokażę to, co zwie się team spirit. Nie było tylko łatwych momentów w tym spotkaniu, ale nie spuściliśmy głów, nie panikowaliśmy. A potrafiliśmy wrócić do gry w tym spotkaniu  z dewizą — jeden, za wszystkich wszyscy, za jednego. Te cechy, które wymieniłem, cechują prawdziwych mistrzów przez duże "M". Nie było też jednego lidera w ataku przez całe spotkanie, raz to był Semeniuk, raz profesor Aleksander Śliwka, który odrodził się na tym turnieju. A raz Kapitan "Kuraś", który kiedy trzeba było, ładował magazynki i strzelał w ataku, nie zawsze celnie, ale... O tym nie mówimy, może nie było dużo gry środkiem, ale nasi "elektrycy" potrafili "wyłączać korki" Brazylii, czy koncentrować uwagę rywali na sobie, co momentami ułatwiało nam podbijanie ataków rywali oraz grę skrzydłami. Może nie mieliśmy dużo punktowych zagrywek, ale potrafiliśmy wywrzeć nią presję na rywalu. Niech dziś będzie pięknie, niech znów napisze się historia na naszych oczach i zostańmy po raz trzeci z rzędu Mistrzami Świata! Niech będą zawały serce, ale na końcu niech poleją się nie tylko szampany, ale i łzy szczęścia, gdy będziemy odbierać medale. BO ZAWSZE TAM, GDZIE TY! 💗

*fotografia: fb/Polska Siatkówka

sobota, 10 września 2022

Polsko-amerykański horror z happy-endem!

fanpage Łukasz Kaczmarek
Znamy się, jak łyse konie, każdy mecz ze Stanami Zjednoczonymi to stan przedzawałowy dla polskich kibiców oraz zwycięzca tego meczu gra o medale. Jedyną niewiadomą przed meczem 1/4 Mistrzostw Świata był wynik (3:2).

Już pierwsze piłki pokazały, że być może  będzie to, spotkanie typu; ty mi zadasz lewego sierpowego, spadnę na dechy, ale wstanę i będę walczył dalej o awans do półfinału. Tak też było Mistrzostwie Świata, zadali amerykańskim kowbojom dwa lewe sierpowe i wydawało się, że brakuje już tylko seta do całkowitego nokautu. Jednak "Jankesi", odmienili losy spotkania, za sprawą gry swoich skrzydeł, zagrywki, podbijania naszej pierwszej akcji, które rodziło zabójcze dla nas kontry. I stało się jasne, że historia zatoczy koło sprzed czterech lat. Tyle o Amerykach 😋. Na początku chciałbym odszczekać to, że sadzałem Olka Śliwkę "w bazie" w czwartek udowodnił, że nie zgubił "kwitów" na swojej pozycji, bo nie tylko przyjmował, ale i atakował w tym piłkę meczową. Brawo Śliwa potwierdź to dzisiaj! Po raz kolejny naszą siłę rażenia pokazał środek, który był kopalnią punktów. Ale czy mogło być inaczej skoro obaj "sypacze" nie bali się grać pierwszego tempa, czy też przesuniętych krótkich. Nie wspomnę już o "gaszeniu światła" rywalom. "Kochan" pokazał, że jest "w gazie" W tym meczu zobaczyliśmy, że nasze "fusy" nie nadają się do kosza, a można z nich zapatrzyć kolejną mocną kawę. To był pierwszy mecz, gdzie tak naprawdę zobaczyliśmy głębię i jakość "naszej bazy".
fanpage Polska Siatkówka
Brawa dla trenera, że nie bał się zdjąć "Semena", gdy mu nie szło i wpuścić go "z zamrażarki" w tie-breaku, a ten obnażył Amerykanów z marzeń o medalu tejże imprezy. Posłał bombę z pola serwisowego zaraz po wejściu, czapki z głów. Kolejne spotkanie, gdzie bardzo dobrze zafunkcjonowała podwójna zmiana. Na koniec chciałbym pochwalić Pawła Zatorskiego, za przyjęcia, a Kubę Popiwczaka, za obronę. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to, do ilości zepsutych zagrywek w naszym zespole. Mam nadzieję, że dziś znów po ostatnim gwizdku wyleją się łzy szczęścia,  ale bez takich zwrotów akcji. Do boju Polsko! 

wtorek, 6 września 2022

Meldujemy się, ale...

Po nokaucie, jaki otrzymała od nas reprezentacja Stanów Zjednoczonych w ostatnim fazy grupowej. W 1/8 polsko-słoweńskich Mistrzostw Świata naszym przeciwnikiem była Tunezja (3:0).

Po tytule możecie się już domyślić, że będę miał jakieś "ale" i powiecie, że się czepiam 😉. Czy to normalne, by w fazie pucharowej takiej imprezy, za ofensywę głównie odpowiadali środkowi i przyjmujący? Oczywiście to nic złego, że mamy, kim zdobywać punkty poza Bartoszem Kurkiem. Jednak martwi mnie to, że nasz Kapitan był pod grą w niedzielnym spotkaniu. A w spotkaniu ćwierćfinałowym skrzydła i środek, czy joker  Tomasz Fornal, mogą nie wystarczyć. Może, by tak zacząć 1/4 z Amerykanami z Łukaszem Kaczmarkiem na ataku? Choć wiem, że to może być ryzykowne zagrania, bo prawie całą imprezę atakujący ZAKS-y stał "w bazie". Oby to nie był jednorazowy wybryk w postaci dobrego meczu kapitana klubowego Mistrza Europy, bo naprawdę momentami jego gra mogła cieszyć zwłaszcza w ataku. Na uwagę w tym spotkaniu zasługiwała gra Kuby Kochanowskiego w grze na siatce, a także w polu serwisowym, gdzie zaaplikował rywalom cztery asy serwisowe, niczym z chirurgiczną precyzją, a także zagrywka całego zespołu. Jeśli chcemy ponownie pokonać "Jankesów" i odłożyć ich marzenia o tytule Mistrza Globu do kolejnej imprezy. To musimy zagrać tak samo, jak w ostatnim meczu grupowym, albo i jeszcze lepiej 💪.

*fotografia fb/Asseco Resovia Rzeszów
 

środa, 31 sierpnia 2022

Amerykanie na deskach katowickiego Spodka!


Po spotkaniach z Bułgarią i Meksykiem przyszedł czas na pierwszy mecz ciężkiego kalibru, czyli mecz ze
 Stanami Zjednoczonymi (3-1). 

Z tymi samymi Stanami Zjednoczonymi, które wybiły nam kilka tygodni temu, marzenia o triumfie w VNL z głowy. Początkowa faza I seta to walka punkt, za punkt. Dopiero ustawienie z "Bieniem" na zagrywce pozwoliło nam odskoczyć na cztery punkty przewagi. Pewnie sporo z nas kibiców myślało, że ta przewaga pozwoli nam spokojnie kontrolować tego seta. Nie takie numery w meczach naszych Chłopaków przez nasze błędy w przyjęciu pozwoliliśmy "Jankesom" dojść do głosu i odrobić straty. I byliśmy świadkami wyrównanej końcówki, dopóki  John Speraw nie wpuścił swojego zagrywkowego jokera — Kyle`a Russela, który zdobył asa oraz błąd podwójnego odbicia "Semena" dały Amerykanom zwycięstwo w premierowym secie wczorajszego meczu. Chyba nikt mi nie powie, że po wygranej końcówce przez Amerykanów, wszyscy wierzyli w to, że trzy kolejne sety padną łupem naszych Mistrzów Świata. Tym bardziej że choć dobrze rozpoczęliśmy II seta to, pozwoliliśmy się rozkręcić amerykańskim skrzydłowym (Russell i DeFalco), którzy nie tylko swoimi atakami doprowadzili do remisu w tym secie, ale wyprowadzili swoją reprezentację na dwa oczka z przodu. Nasze problemy w przyjęciu i ataku nabierały co raz to większych rozmiarów. Raz po raz Amerykanie "gasili światło" Olkowi Śliwce. Od czego się ma młotkowego Kapitana, który przybliżył nas do wyrównania stanu meczu swoimi atakami. Nie na długo, bo znów do remisu i nerwów w II secie doprowadziły zagrywki Kyle`a Russela. Niezawodny Mateusz Bieniek i jego gra na środku siatki oraz Tomasz Fornal dały nam wyrównanie stanu meczu. Trzeciego seta rozpoczęliśmy od problemów z przyjęciem zagrywki Amerykanów, co skutkowało szybkim zjazdem "do bazy" kapitana ZAKS-y i  ponownym pojawieniem się jednego z fusów naszej reprezentacji przyjmującego vice Mistrza Polski. To sprawiło, że pojawiła się jakość w grze obronnej oraz kontrataku naszego zespołu. "Jankesi" byli bezradni wobec takiej siły ofensywnej Mistrzów Świata. I to my byliśmy od seta, od garnięcia pełnej puli w tym spotkaniu. Choć początki IV partii mogły zwiastować zacięty przebieg tego seta to, jednak bardzo szybko zaczęła się uwidaczniać przewaga naszego zespołu, za sprawą naszych skrzydłowych oraz grze pierwszym tempem naszych "sypaczy" z naszymi "elektrykami". To powodowało jedynie bezradność i błędy własne w szeregach rywali. Po kolejnym świetnym meczu "Tytusa" cały siatkarski świat może zazdrościć nam takich "fusów" "w bazie". Wiele osób się burzy, że "Tytus" powinien zaczynać wreszcie mecze w pierwszym składzie. A ja powiem tak: Po co coś zmieniać skoro w tym szaleństwie jest metoda. Obok Tomka Fornala chciałbym, za to spotkanie wyróżnić "Semena" i "Kurasia, którzy "kopał" w polu serwisowym i byli nie do zatrzymania w ataku. Wczorajszy mecz pokazał, że nie trzeba przyjmować, by wygrywać mecze. Step by step w niedzielę 1/8 finału, a potem ćwierćfinał z... Amerykanami.

*fotografia fb/ PlusLiga

poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Plan wykonany, Meksyk pokonany!

Po Bułgarii przyszedł czas na drugiego przeciwnika w grupie teoretycznie najsłabszego w naszym grupowym towarzystwie.

Latynoscy rywale najwyraźniej nie przestraszyli się naszych Mistrzów Świata, bo na początku premierowej partii prowadzili nawet dwoma punktami. Jednak przestraszyli się takiego stanu rzeczy i zaczęli popełniać błędy własne, a to tylko napędzało grę naszych Chłopaków. I od mniej więcej dziesiątego punktu Meksykanie musieli zaakceptować nasze warunki gry. Prym w kontrataku wiedli; Kurek, Semeniuk i Śliwka. Od drugiego seta zaczęło się wpuszczanie zawodników "z bazy" po to, by "powąchali" z parkietu zapachu Mistrzostw Świata, a nie z kwadratu dla rezerwowych. 
I tak "wejście smoka" zaliczył Tomasz Fornal, który trzy razy z rzędu "zgasił światło". Podobny debiut do "Tytusa", który oprócz bloków, świetnie grał w przyjęciu i ataku. Zaliczył  Mateusz Poręba, który zaraz po wejściu, zdobył punkt atakiem, okładając do tego bloki i asy serwisowe. Ze swojego debiutu na siatkarskim mundialu zadowolony może być też Kuba Popiwczak, który był pewnym punktem w przyjęciu i grze obronnej naszej drużyny. W tym spotkaniu papierkiem lakmusowym nie była nasza zagrywka, ale nadrabialiśmy pozostałymi elementami siatkarskiego rzemiosła. Jeśli w spotkaniu ze Stanami Zjednoczonymi "coś" zdziałać. To musimy zdecydowanie lepiej zagrywać i nie popełniać błędów w tym elemencie.

*fotografie fb: Polska Siatkówka, Jastrzębski Węgiel 


sobota, 27 sierpnia 2022

Masakracja w wykonaniu naszych "Orłów" na początek Mistrzostw Świata!

Zaczęło się! Na to czekała cała siatkarska Polska, ale nikt się nie spodziewał, że w takim stylu rozpoczną Mistrzostwie Świata.

Jednym słowem masakracja, jak to mówi młode pokolenie kibiców siatkówki. Zanim jednak o tym to, powiem Wam, popłakałem się jak zwykle, gdy kilkanaście tysięcy gardeł odśpiewało ac apella Mazurka Dąbrowskiego. Po kilku pierwszych piłkach w meczu miałem wrażenie jakby bułgarscy siatkarze, spadli z innej planety, choć grali w katowickim Spodku 😃 (3:0). Wszystko to dzięki naszej zagrywce i "gaszeniu światła", dokładajmy do tego stuprocentową skuteczność "nadsiatkarza" Kamila Semeniuka oraz przesuniętą krótką graną tyłem. Powiem szczerze, oglądając tego seta szczena mi opadła, ale wiedziałem, Bułgarzy będą chcieli odmienić losy meczu. Tak w istocie było, bo nawet prowadzili dwoma punktami, ale od czego się ma Kamila Semeniuka, który odrobił straty swoją grą w ataku (65% w meczu). Czy też Kapitana i Olka Śliwkę, którzy "Semenowi" kroku w ataku, w drugim secie.
Dodajmy bomby z pola serwisowego i do zwycięstwa brakowało nam już tylko seta. Trzeci set to siatkarski festiwal asów serwisowych (4), z czego trzy w niemal to samo miejsce, nowego przyjmującego włoskiej Perugii. Bułgarów było tylko stać na lekki zryw w środkowej fazie seta. Nie jest łatwo grać przeciwko Mistrzom Świata, boleśnie o tym przekonał się o tym Aleksandar Nikołow. Któremu nasi zawodnicy "gasili światło", a po jego błędach w przyjęciu zrobili, aż (9 asów serwisowych). Mamy magazynki naładowane 😉. Za to spotkanie obok Kamila Semeniuka wyróżnię Marcina Janusza, który fajnie kreował grę naszej drużyny, ale jak się ma dobre przyjęcie to, można grać wszystkimi strefami. Obok "Elvisa" wyróżnię jeszcze Pawła Zatorskiego, za fajną grę w obronie. Nie już medali na szyjach naszych Chłopaków — step by step. Jutro mecz z teoretycznie najsłabszym przeciwnikiem w grupie Meksykiem. Prawdziwa weryfikacja naszych sił nastąpi we wtorek w spotkaniu ze Stanami Zjednoczonymi, ale coś mi mówi, że będzie dobrze, choć nie łatwo. 

*fotografie fb Polska Siatkówka
 
 

czwartek, 25 sierpnia 2022

Mundial tuż, tuż... Co wiemy dzień przed startem?

Już jutro zacznie się gorączka siatkarskiego mundialu, zanim zaczniemy dopingować naszych Mistrzów Świata to...

Pozwólcie, że zaprezentuję Wam swoje przemyślenia po ostatnich test meczach, które nasi Mistrzowie Świata wygrali bez straty seta. Wiecie co? Myślę, że na przyjęciu wszystko już jasne i będziemy świadkami pary Semeniuk, Śliwka widać, że trener wierzy w kapitana ZAKS-y bardziej, niż my kibice, bo Olek mam wrażenie się, przełamuje. A nawet jeśli będzie "pod wodą" to nie mamy się czego bać, bo mamy jokerów na przyjęciu, w osobach; "Tytusa" i "Kwolo". Potrafią "kopnąć" w polu serwisowym są, nieprzewidywalni w ataku, potrafią uspokoić przyjęcie. A Fornal dodatkowo potrafi świetnie grać w obronie. Po tych test meczach widać, że i Kłos z Porębą potrafią wejść i namieszać swoimi kwitami, zwłaszcza ten drugi pokazał w sobotnim meczu z Serbami, że potrafi "wyłączyć korki" w najbardziej nieodpowiednim dla rywala momencie, co może skutkować zwrotem akcji w secie. A to na Mistrzostwach Świata może okazać się bezcenne, bo trudnych momentów na tej imprezie pewnie nie zabraknie. Oby, jak najmniej ich było. Identyczna sytuacja, jak ze Olkiem Śliwką jest z Łukaszem Kaczmarkiem widać, było w ostatnim meczu, że "puściło" Posyłał Argentyńczykom zagrywki nie do przyjęcia, a jeśli otrzymywał piłki w ataku to, też je kończył, a i "wykręcał korki rywalom". Więc może i on będzie dawał dobrą zmianę naszemu Kapitanowi. Nie wiem, jak Wy, ale ja chciałbym zobaczyć w jednym z meczów na parkiecie "Piwko", bo w meczu z Argentyną na Memoriale udowodnił, że ma kwity. Nasi Mistrzowie Świata w meczu z Serbią pokazali, że potrafią dogonić rywala w końcówce seta i przychylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ta umiejętność może się przydać 😉. W tych czterech test meczach było widać, że w naszej drużynie zaczął lepiej funkcjonować system blok-obrona i skuteczność w kontrataku. Fajnie zaczęła funkcjonować ofensywna zagrywka i punktowy blok. To dobrze wróży przed najważniejszą imprezą sezonu, ale nie nakładajmy presji, a kibicujmy i wspierajmy!

*fotografia Memoriał Huberta Jerzego Wagnera
 

czwartek, 11 sierpnia 2022

Czy ta czternastka biało-czerwonych "Orłów" obroni tytuł!?

Już wszystko jasne! Jeszcze kilka dni temu jedni się łudzili na nieco inny skład (w tym ja), a drudzy, że w obronie tytułu pomoże Wilfredo Leon. 

Niestety nic z tych rzeczy i o tym chciałbym z Wami podyskutować w tym wpisie. O ile tego, że Leona nie zobaczymy na polsko-słoweńskich parkietach byliśmy pewni (przynajmniej ja). To liczyłem na nieco inną czternastkę, ale jak mówi przysłowie — jak się nie ma, co się lubi to się, lubi co się, ma. W tym przypadku — jak się nie ma tych, którym się kibicowało, aby byli to się, będzie kibicowało tym, których wybrał trener 😋. Nie rozumiem, czym kierował się serbski selekcjoner przy wyborze zmiennika dla Marcina Janusza, bo na pewno nie forma podczas VNL, bo moim zdaniem to Janek Firlej był w lepszej dyspozycji fizycznej. A i doświadczenia musi gdzieś nabierać na arenie międzynarodowej, bo nie wyobrażam sobie "Gregora", za dwa lata w Paryżu. Jeśli już będzie musiał ratować nasze rozegranie to, niech robi to, jak najlepiej potrafi, ale oby miał do tego, jak najmniej okazji. O, ile nie wiedziałem, co kierowało Grbiciem przy wyborze to wiem, co kierowało nim przy wyborze Łukasza Kaczmarka na zmiennika Bartosza Kurka i nie był to aspekt czysto sportowy. Bo chyba nikt mi nie powie, że Karol Butyn był gorszy od "Zwierza". Wszyscy widzieliśmy zupełnie, co innego, ale  może ja muszę zakupić silniejsze szkła 😨. Śmieszy mnie tłumaczenie selekcjonera, który twierdzi, że zawodnika wyeliminowała kontuzja, kiedy sam zainteresowany w jednym z wywiadów mówi, że jest zupełnie zdrowy. Więc gdzie tu logika? 👦. Mam tylko nadzieję, że nasz selekcjoner nie pożałuje swojego wyboru na zmiennika naszej pierwszej strzelby w ataku. Specjaliści od "gaszenia światła" są tacy, jakich się spodziewałem może poza środkowym PGE Skry Bełchatów, lecz po głębszym zastanowieniu myślę, że "Kłosik" będzie pełnił funkcję strażaka wśród middle blockerów gdyby "Bieniu" i "Kochan" byli pod grą. VNL pokazała, że Karol Kłos świetnie czuje się w roli jokera na swojej pozycji, wchodząc z "bazy" mieszał szyki rywalom, czy to w robocie, na którą ma "kwity", czy to swoją zagrywką. Mam tylko nadzieję, ze "Orzełek" z Olsztyna będzie miał okazję, zaprezentować swoje "kwity" na parkiecie, a nie będzie pełnił roli statysty. I nie zje go trema, bo to przecież Jego debiut na imprezie takiej rangi. Czy  to znak, że Poręba na dobre zadomowił się w kadrze? Chciałbym, by podstawowym duetem przyjmujących był duet — Semeniuk, Fornal. Bo jakoś nie czuję duetu — Semeniuk, Śliwka, ale znając sentyment trenera Grbicia do kapitana Mistrza Polski to, taki właśnie będzie. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że Olek będzie stabilniejszy w przyjęciu i bardziej zdecydowany w ataku, bez zbędnych kiwek. W razie pożaru na przyjęciu mamy, kim go gasić, bo "Tytus" i "Kwolo" znają się na swojej robocie, a i potrafią odmienić losy seta, czy meczu swoją zagrywką. Sprawa na libero jest chyba rozwiązana, bo "Zator" pokazał, że nie zapomniał, jak się gra na pozycji libero. Wydawać, by się mogło, że to koszulka z "Orzełkiem" jest ciężka od "Pasiaka", a sezon reprezentacyjny przeczy tej teorii. Pierwsza okazja do szlifowania detali już przed Mistrzostwami Świata już w sobotę, w towarzyskim meczu z Ukrainą.

*fotografia Volleyball Nations League