Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reprezentacja Polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Reprezentacja Polski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2026

Paweł Zatorski DZIĘKUJEMY!

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sportowej sceny zejść. Szesnaście lat grania w koszulce z Orzełkiem na piersi to kawał czasu i ogrom różnorakich emocji.

Za kilka dni poznamy listę powołanych przez Nikolę Grbicia siatkarzy, którzy w tym sezonie reprezentacyjnym będą nas raczyć emocjami siatkarskimi na najwyższym poziomie. 
Już wiemy, że na tej liście nie będzie nazwiska nie tylko Marcina Janusza, ale i Pawła Zatorskiego. Który niejednokrotnie dokonywał niemożliwego w przyjęciu i obronie jako libero reprezentacji Polski, czym swoich boiskowych rywali doprowadzał do roztroju nerwowego, a kibiców reprezentacji Polski do łez szczęścia. Dowodem tego jest worek medali, które zdobywał z reprezentacją Polski.  Liga Światowa: złoto i brąz (2012, 2011). Mistrzostwa Europy: złoto i trzy brązowe medale (2023, 2011, 2019 i 2021).  Puchar Świata: dwa srebra i brąz (2011, 2019 oraz 2015). Mistrzostwa Świata: dwa złote medale i srebro (2014, 2018 oraz 2022). Liga Narodów: złoto, srebro i trzy brązowe medale (2023, 2021, 2019, 2022 oraz 2024). Igrzyska Olimpijskie: srebro (2024).
Można by powiedzieć, że pewna era w reprezentacji Polski prowadzonej przez Nikolę Grbicia dobiega końca, bo nie zobaczymy w niej dwóch ikon nie tylko polskiej, ale i światowej siatkówki😕.  Myślę, że decyzję o powiedzeniu "pass" w występach reprezentacyjnych przez Pawła Zatorskiego przyśpieszyła artroskopia stawu biodrowego (grudzień 2024). Choć nie musimy się martwić o pozycję libero to i tak będzie brakować Twoich obron, za które oczywiście dziękujemy. Dziękujemy także za serce pozostawione na pakiecie w biało-czerwonych barwach 💗. Do dziś mamy (przynajmniej ja) obrazek z półfinału igrzysk olimpijskich, gdzie drżeliśmy o Twoje zdrowie.

*foto: Kamciography

wtorek, 31 marca 2026

"Elvis" DZIĘKUJEMY❤️!


Życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie, jakbyśmy chcieli. Niezależnie od tego, czy jest się zwykłym człowiekiem czy wirtuozem w swoim fachu.

Sezon reprezentacyjny zbliża się dużymi krokami. Znowu będziemy jedną wielką biało-czerwoną rodziną, bez podziałów klubowych, i to jest dla mnie w tym wszystkim najpiękniejsze obok emocji siatkarskich z Gangiem Łysego w rolach głównych oczywiście💗. 
Nie tak sobie wyobrażaliśmy ten start sezonu reprezentacyjnego.  Jak napisałem w nagłówku, życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie jakbyśmy chcieli. Oczami wyobraźni widzieliśmy, jak Marcin Janusz po roku przerwy od występów w narodowych barwach wraca do kreowania gry reprezentacji Polski, srebrnych medalistów olimpijskich. I prowadzi ją do kolejnych sukcesów, jak na prawdziwego wirtuoza rozegrania przystało. Niestety, tak się nie stanie wczorajszego poranka: jak grom z jasnego nieba w Internecie pojawiła się informacja o zakończeniu bogatej w sukcesy kariery reprezentacyjnej kapitana Asseco Resovii Rzeszów (już teraz wybuchnie dyskusja o przyszłości reprezentacyjnego rozegrania - to jest temat na inny post😉). Pod której "melodią" reprezentacja Polski zdobyła: złoto Ligi Narodów (2023), srebro (2021), brąz (2019, 2022, 2024). Zdobyła srebro Pucharu Świata (2019), była drugą najlepszą drużyną (2022). To pod jego batutą zdobyliśmy Mistrzostwo Europy (2023) – podczas tej imprezy został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Na koniec trudno nie wspomnieć o srebrnym medalu olimpijskim (2024) zdobytym na igrzyskach olimpijskich w Paryżu — na który polska siatkówka czekała 48 lat. Początkowo pewnie wielu z Was myślało (w tym ja), że ta decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Marcina Janusza. Jest podyktowana tym, co wydarzyło się podczas pamiętnego półfinału igrzysk olimpijskich ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak czytając wywiad z jednym z najlepszych rozgrywających globu, zamarłem — zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. Niestety, siatkarz jest tylko człowiekiem i ludzkiego organizmu się nie oszuka, więc taki siatkarz przez "S"musi uśmierzać ból mocnymi środkami przeciwbólowymi. Po to, by zagrać kilkadziesiąt meczów w sezonie na najwyższym światowym poziomie, bo dla federacji europejskiej i światowej siatkówki siatkarze są tylko maszynami do zarabiania dużych pieniędzy. Więc naturalną koleją rzeczy jest to, że jego organizm wystawi mu paragon za rzecz, która w życiu jest najważniejsza – zdrowie. 
Choć żal siatkarskiego kibica ściska i łzy cisną się do oczu, bo nie zobaczymy Cię już w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi, bo byłeś częścią Gangu Łysego Nikoli Grbicia, dając na tyle powodów do radości. Kreując grę statku pod biało-czerwoną banderą, robiąc to z wielką finezją, która doprowadzała rywala do tego, że tracił ochotę do gry w siatkówkę, bo kochasz to, co robisz, zostawiałeś serce na parkiecie. Dlatego szanujemy Twoją decyzję i dziękujemy, bo zdrowie jest najważniejsze😍. 
Księga o tytule Reprezentacja Polski została zamknięta, lecz w dalszym ciągu jest otwarta księga zatytułowana Kariera klubowa – na ten moment Asseco Resovia Rzeszów i trzyletni kontrakt. Wszyscy wiemy, jak trudnym i grząskim terenem do grania w siatkówkę jest Rzeszów. Twoje przyjście na Podpromie na nowo przywróciło wiarę w pozycję rozegrania po wielu latach. Dlatego trzeba życzyć temu rozgrywającemu cierpliwości podczas występów w "Pasiaku". Dla którego bije moje klubowe siatkarskie serce. Życzymy mu wielu sukcesów niezależnie od tego, w jakiej koszulce klubowej będziemy go widzieć. Sukcesy sami, ale życzymy mu przede wszystkim zdrowia, bo jeśli ono mu dopisze.  To będziemy oglądać odbicia palcami "Elwisa" jeszcze przez wiele lat w siatkówce klubowej.

*foto: pochodzą z różnych stron
 

czwartek, 25 grudnia 2025

I chyba muszę ich powołać😱! Czyli znów pomagam Nikoli Grbiciowi😉.

Połowa PlusLigi za nami to, chyba czas pomyśleć o powołaniach do reprezentacji Polski. Mówią, że od przybytku głowa nie boli, wyjątkiem od tej reguły, jest selekcjoner naszej reprezentacji Nikoli Grbicia - dlatego postanowiłem mu po raz kolejny pomóc😉.

Po złoto-brązowym minonym sezonie reprezentacyjnym, gdzie wszyscy, widzieliśmy naszą reprezentację na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Świata. Trener ma na pewno o czym myśleć tego, myślenia nie ułatwiają mu w pozytywnym słowa znaczeniu siatkarze występujący na plusligowych parkietach. Znając serbskiego szkoleniowca, wyciągnie on jakieś "siatkarskie perełki" z plusligowego zaplecza, którymi będziemy się wszyscy zachwycać 😎. 

Rozegranie:

To bardzo newralgiczna pozycja w naszej reprezentacji, czyli od rozegrania. Bo tutaj na próżno szukać nowych następców takich Mistrzów w swoich fachu jak: Janusz, Komenda i Łomacz. Nie może być jednak inaczej skoro Wiktor Nowak i Kajetan Kubicki, wybrali bycie uzupełnieniem Janusza i Łomacza zamiast grania. A do igrzysk olimpijskich w Los Angeles coraz bliżej. Oglądając kilka meczów Cuprum Stilon Gorzów Wlkp, zwróciłem uwagę na postawę Mateusza Maciejewicza, która sprawiła, że Gorzowianie, zaczęli łapać punkty. Czy postawa niespełna dwudziestotrzyletniegoo "sypacza" sprawi, że zobaczymy go na zgrupowaniu w Spale? Ja bym go chętnie zobaczył na parkiecie w biało-czerwonej koszulce.

Atak:

Nie kończę Bartoszowi Kurkowi kariery, ale chyba możemy być spokojni przyszłość reprezentacyjną na pozycji atakującego bardziej niż na pozycji rozegrania. Patrząc na to, jak bryluje w barwach Bogdanki LUK Lublin Kewin Sasak. Aleks Nasevich widać, jak dorósł siatkarsko po ostatnim sezonie reprezentacyjnym i choć wciąż faluje w barwach drużyny z Gdańska. To jest jej wiodącą postacią, liczę iż w nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym, będzie on ogrywał bardziej znaczącą rolę, bo ma na to "kwity"💪. Te "kwity" bez wątpienia też ma Bartłomiej Bołądź, ale jakoś nie potrafi ich ich odpowiednio wyesponować - widać to także w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie, gdzie genialne występy przeplata przeciętnymi. W dalszym ciągu liczę, że na dobre się obudzi w barwach narodowych i będzie wiodącą postacią kadry Nikoli Grbicia - choć może to tylko złudzenie biało-czerwonego kibica😎. Na mojej liście zabrakłoby miejsca dla Łukasza Kaczmarka, któr miewa przebłyski dawnego "Zwierza" w barwach Jastrzębskiego Węgla. Natomiast chętnie zobaczyłbym w biało-czerwonych barwach Wassima Ben Tarę jednak wiemy, że tutaj niedecydują tylko kwestie sportowe😒.

Środek siatki:

Tradycji stało się zadość, bo na tej pozycji, jak co roku, mamy klęskę urodzaju 😉. Powoduje to nic innego, jak tylko to że nazwiska jak: Bieniek, Huber, Kochanowski oraz Nowak, nie mogą spać spokojnie😃. Nie wyobrażam sobie, by na zgrupowaniu w spalskich lasach, zabrakło Bartłomieja Lemańskiego. "Leman" bawi się w siatkówkę, w barwach bełchatowskiej Skry, w każdym siatkarskim elemecie - a jego flow z Grzegorzem Łomaczem doprowadza rywali do szału💪. Czy przeniosą go na parkiet reprezentacyjny😊? Według mnie niepowinno zabraknąć mniejsca w szerokiej kadrze dla trójki środkowych z olsztyńskiej rewelacji PlusLigi - mowa oczywiście o: Jakubie Majrzaku, Pawle Cieśliku i Sewerynie Lipińskim. Warto pamiętać także o Szymonie Jakubiszaku, który na tle słabo spisującej się ZAKS-y. W statystykach wypada bardzo dobrze. Niestety w tym zestawieniu zabrakłoby miejsca dla Mateusza Poręby, któremu ewidentnie "Pasiak" ciąży😎.

Przyjęcie:

Może znów mam złudne marzenie biało-czerwonego kibica, ale chciałbym po raz kolejny, zobaczyć w koszulce z "Orzełkiem" na piersi Michała Gierżota. Michała Gierżota, który jest jednym z liderów Jastrzębskiego Węgla. Czy wreszcie zdoła udowodnić swą siatkarską wartość w Gangu Łysego? Kolejnym, który pokazuje swe "kwity" i zadatki na duże granie, na pozycji przyjmującego, jest Jakub Kiedos. Ciekawe czy dobre występy Michała Grzyba w czeskiej lidze, nie umknęły Nikoli Grbiciowi? I ciekawe czy to już czas, by Kiedos i Grzyb junior, usiedli w szatni Gangu Łysego obok Fornala, Semeniuka, Leona i Bednorza😎?

Libero:

Jak narazie do nazwisk Granieczny i Popiwczak dopisałbym Jakuba Ciunajtisa. Który jest dla mnie odkryciem tego sezonu na pozycji libero. Choć pewnie i w Spale pojawi się Paweł Zatorski.

*foto: fb/Polska Siatkówka   




 

wtorek, 30 września 2025

Złoto-brązowy sezon Gangu Łysego. Sukces czy też nie? Oto jest pytanie.

Tak właśnie było, co zresztą widzieliśmy, ściskając kciuki za reprezentację polskich siatkarzy prowadzoną przez Nikolę Grbicia od 12 stycznia 2022 roku — z sukcesami.

Bo tego ten, który zna się choć trochę na siatkówce, nie powinien podważać. Bo, z każdej najważniejszej imprezy sezonu przywozi "blachę". Odkrywając przy tym, co roku nowe siatkarskie perełki w naszym kraju, bo nie boi się wpuszczać "nowej krwi" do biało-czerwonej szatni.
Ten sezon był sezonem poolimpijskim i wiele nacji zdecydowało się na "przewietrzenie szatni", my także (było to także spowodowane kontuzjami oraz przerwami od występów w narodowych barwach naszych siatkarzy). Jednak nie bez powodu w tytule postawiłem to pytanie, bo wszyscy wiemy, po jaki kolor medalu, jechaliśmy na Filipiny 😎. Należę do tych kibiców, którzy nie potrafią cieszyć (jeszcze) z tego tak wycierpianego brązowego medalu, w przeciwieństwie do srebrnego medalu z Igrzysk Olimpijskich w Tokio (czekam na hejty, że kibicem się jest, a nie bywa😉). Może dlatego, że zostaliśmy medalowo rozpieszczeni przez Gang Łysego. Widać było gołym okiem, że nie byliśmy w topowej formie na tych Mistrzostwach Świata, moim zdaniem w tej topowej formie, byliśmy w turnieju finałowym Ligi Narodów. Czy to Liga Narodów była imprezą docelową tego sezonu? No chyba nie 😉. To nie jest pierwsza impreza docelowa, gdzie nie błyszczymy formą, chyba tylko na Mistrzostwach Europy w 2023 roku przez całe Mistrzostwa w niej byliśmy. Chyba najwyższa pora, by prezes Sebastian Świderski, przeprowadził z Nikolą Grbiciem męską rozmowę 😋. Nie jestem ekspertem w dziedzinie przygotowania fizycznego, ale może trzeba wprowadzić jakieś zmiany w planach treningowych. Jeśli chcemy obronić za rok Mistrzostwo Europy, a w 2027 roku na polskich parkietach, zdobyć Mistrzostwo Świata (nie wspomnę już o złocie w Los Angeles). Na pewno jest o czym myśleć 😊. Obrońcy trofeum nie pokazali wielkiej siatkówki w półfinale z nami i uważam, że byli do pokonania — wykorzystali po prostu naszą niemoc w ataku, problemy mentalne, gdy prowadziliśmy kilkoma punktami, w każdym z setów. A także to, iż mentalnie nie dźwignął tematu Kewin Sasak, sytuacja wyglądałaby może zgoła inaczej, gdyby najlepszy atakujący Ligi Narodów, zagrał choć jeden mecz w fazie grupowej, a tak to mówiąc wprost, przerosła go ranga spotkania 😎. Dobrze wiemy kim dla polskiej siatkówki, jest Bartosz Kurek, ale nie oszukujmy się PESEL-u się, nie oszuka. Chyba czas powiedzieć sobie otwarcie, że trener Nikola Grbić musi zacząć stawiać na Bartłomieja Bołądzia, Karola Butryna i ogrywać w większym wymiarze czasowym Aleksa Nasevicha.  Najjaśniejszymi postaciami w czasie tych Mistrzostw, w naszej drużynie byli: Marcin Komenda, Kamil Semeniuk i Jakub Kochanowski.  Widać było, jak rozgrywający Mistrza Polski z Lublina, "urósł" pod skrzydłami Nikoli Grbiciia w tym sezonie reprezentacyjnym. Co będzie tylko korzyścią nie tylko dla Bogdanki LUK Lublin, ale i reprezentacji Polski w następnym sezonie kadrowym. Jednym słowem Janek Firlej będzie się musiał bardzo starać, bo z dwoma Marcinami na rozegraniu, trudno będzie mu wygrać rywalizację tak, myślę 😂. Kamil Semeniuk, choć został wyeliminowany z gry przez nadal aktualnych Mistrzów Świata, bo przecież znają go, jak własne portfele. To i tak uważam, że razem z Wilfredo Leonem, zrobili dobrą robotę.
Co do "Kochana" po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych, jak nie najlepszym środkowym na świecie💪. I został wybrany do dream teamu turnieju. Na jego grę na środku siatki i w bloku patrzyło się z czystą przyjemnością. Można się chyba zacząć zastanawiać, czy ten zbliżający się dużymi krokami sezon PlusLigi. Nie będzie ostatnim sezonem "Kochana" na polskich parkietach. Nie sposób nie zwrócić uwagi na występ w "małym finale" Szymona Jakubiszaka, który dostał od trenera Nikoli Grbicia przysłowiowe 5 minut i je w pełni wykorzystał 👏. Gang Łysego dziękujemy Wam za wszystkie emocje w tym minionym już sezonie reprezentacyjnym. I z uwagą będziemy śledzić rozwój talentów Kuby Nowaka i Maksa Graniecznego i wypatrywać nowych 😎.  

foto: pochodzą z różnych stron


 

czwartek, 25 września 2025

Gramy o "blachę" polscy siatkarze w półfinale Mistrzostw Świata!

Reprezentacja polskich siatkarzy w meczu 1/4 Mistrzostw Świata na Filipinach pokonała reprezentację Turcji (3:0). I o finał zagra w sobotę z reprezentacją Włoch.

We wstępie powiem, że liczyłem na trochę większy opór ze strony Turków, nie myślcie jednak, że mnie to martwi 😂. I takim oto sposobem będziemy świadkami finału już w półfinale, można powiedzieć "mamy receptę na pokonanie Włochów, bo zmietliśmy ich z parkietu w finale Ligi Narodów". Każdy mecz to inna historia, zanim jednak półfinał to, wróćmy do tego, co widzieliśmy we wczorajszym spotkaniu 😉.
Gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a nasza reprezentacja, nie pozwoliła na wiele za sprawą taktycznej zagrywki w I secie. Zagrywka taktyczna, która sprawiła, że nie mieliśmy praktycznie problemu z pierwszą akcją. A Marcin Komenda bawił w rozegraniu na czystej siatce, byliśmy świadkami widowiskowych pipe'ow z Kamilem Semeniukiem, dodajmy do tego grę w obronie i asekuracji, które pozwoliły na wyprowadzanie skutecznych kontr oraz "gaszenie światła" rywalom. W kolejnych dwóch partiach nasi siatkarze kontynuowali swoją dobrą grę, dopuszczając chwilowo do głosu rywali za sprawą serii zepsutych zagrywek, w kolejnych dwóch setach. Widać, jak nasza drużyna rośnie z meczu na mecz w tym turnieju.
Zespołowość i kolektyw to było naszą siłą we wczorajszym spotkaniu oraz rozkład ataku na wszystkie strefy — widać, że Marcin Komenda dźwiga temat bycia "1" na rozegraniu w koszulce z Orzełkiem na piersi 💪. Gra wszystkimi strefami jest pokłosie tego, w jakiej formie są nasi reprezentanci. Kamil Semeniuk po raz kolejny potwierdził, że jest absolutnym liderem naszej reprezentacji na tym turnieju. Rządził w ataku z lewego skrzydła, dokładał bloki, a także zagrywki. Nie był osamotniony w grze w ataku. Wilfredo Leon dołożył 13 punktów/3 bloki i jeden as. Zaś Bartosz Kurek we wczorajszym spotkaniu zdobył 10 punktów w tym jeden as. Mówi się, że nie wygrywa się meczów środkiem, polemizowałbym z tym stwierdzeniem po wczorajszym spotkaniu😎. Gra Kuby Kochanowskiego z Marcinem Komendą była dla Turków powodem do odebrania ochoty do grania w siatkówkę. "Kochan" zdobył 12 punktów/ 3 bloki/ 3 asy. Widać, że forma jego kompana na środku siatki rośnie — Norberta Hubera, rośnie w ataku. A jego stan licznika jeśli chodzi o bloki nadal 0. To taki malutki kamyczek na koniec tego posta 😉.

*foto: pochodzą z różnych stron

 
 

niedziela, 21 września 2025

Bez niespodzianki, polskie Orły ograły Kanadę i meldują się w 1/4 finału Mistrzostw Świata.

Po wygraniu swojej grupy, na drodze do medalu Mistrzostw Świata na Filipinach naszych siatkarzy, w 1/8 finału stanęła reprezentacja Kanady (3:1)

Co prawda do tej pory te Mistrzostwa Świata są pełne sensacyjnych rozstrzygnięć. To reprezentacja Polski nie jest w centrum tych sensacyjnych rozstrzygnięć i pewnie awansowała do ćwierćfinału, po umówmy się, nieporywającym spotkaniu, w wykonaniu obu drużyn. Bądź co bądź w meczu ćwierćfinałowym z reprezentacją Turcji będzie gorąco, oj będzie, myślę. Możemy być świadkami końcówek na styku, a może i tie-breaka. Bo reprezentacja Turcji prowadzona przez Slobodana Kovaca, będzie jeszcze bardziej "podkręcić", ten historyczny wynik na Mistrzostwach Świata dla męskiej reprezentacyjnej męskiej siatkówki 😉.

Rozpoczęliśmy to spotkaniu z tym, który wnosił sporo z ławki w meczach grupowych — mowa oczywiście o Kamilu Semeniuku. Kamilu Semeniuku, który w spotkaniu z Kanadą zdobył 18 punktów/3 blokiem, tym samym potwierdził, że zasługuje na to, by zaczynać spotkania w pierwszej szóstce. Jak i to, że potrafi być liderem zespołu niezależnie od tego, czy wchodzi "z bazy", czy też nie. To w dużej mierze na barkach lewego skrzydła spoczywał ciężar gry w ataku naszej drużyny. Wilfredo Leon we wczorajszym spotkaniu zdobył 14 punktów/ blok/3 asy serwisowe. Nie jedna nacja może nam zazdrościć takiego kłopotu bogactwa na przyjęciu, a pamiętajmy, że w obwodzie trener Nikola Grbić, ma jeszcze Tomasza Fornala i Artura Szalpuka.
Dopiero od trzeciego seta obudził się na dobre Bartosz Kurek, który w tym spotkaniu zdobył 15 punktów/blok, as. Jednym słowem "Łysy" budzi się do coraz lepszej gry podobnie, jak cały Gang Łysego. Przegrany drugi set był jedynie wypadkiem przy pracy. Wypadkiem, do którego sami doprowadziliśmy za sprawą nieskończenia kilku piłek. Kilku piłek, które reprezentacja Kanady wykorzystała i doprowadziła to wyrównania w tym spotkaniu. Skutkowało to chyba męską rozmową Nikoli Grbicia ze swoimi zawodnikami pomiędzy 2, a 3 setem. Bo od trzeciego seta, graliśmy "swoją" siatkówkę.
Na koniec poruszę dwie kwestie. Pierwsza to można by zapytać, co w kadrze na Mistrzostwa Świata, robi Norbert Huber, który jak dla mnie daleko jest od swojej topowej formy.
Gdzie widać, że Marcin Komenda nie ma do niego zaufania, bo wszystkie piłki w ataku, idą do Kuby Kochanowskiego, który zresztą znakomicie wywiązuje się ze swojej roboty 💪. We wczorajszym spotkaniu zdobył 9 punktów/2 bloki. Czy nie lepiej, by w pierwszej szóstce obok "Kochana", grał Kuba Nowak? Który przecież tak wyśmienicie radził sobie w rozgrywkach VNL. Nie mam nic przeciwko, by do końca imprezy z takimi niskimi liczbami w przyjęciu, nasz Gang Łysego tak dobrze radził sobie w ataku 😎.    

*foto: pochodzą z różnych stron

 

sobota, 6 września 2025

Test w Atlas Arenie przed mundialem zdany.

Już za 7 dni podopieczni Nikoli Grbicia rozpoczną walkę o złoty medal Mistrzostw Świata na Filipinach. Ostatnią okazją do doszlifowania formy był drugi w przeciągu 5 dniu mecz z reprezentacją Brazylii — rewanż udany (4:0).

Na początek postawię pytanie: Czy w Atlas Arenie zobaczyliśmy pierwszą szóstkę, która będzie walczyć w fazie pucharowej o medale? Bo nie jest to tajemnicą, że nasi grupowi, nie powalają poziomem siatkarskim (oczywiście nikogo lekceważyć nie można). I fazę grupową możemy potraktować trochę treningowo.
Patrzyłem na to spotkanie pod kątem tego, co zobaczyłem dokładnie tydzień temu w meczu obu ekip w II dniu  Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Krakowie. Choć wynik tego meczu jest całkowicie jednostronny to, wcale tak, nie było. Zwłaszcza w pierwszej partii, kiedy to reprezentacja Brazylii stawiała opór, a my musieliśmy wywalczyć zwycięstwo w tym secie po grze na przewagi. Co w Memoriale Wagnera się nie udawało (IV set z Argentyną), Jednak można śmiało powiedzieć, że Brazylijczycy słabli z akcji na akcje i można sobie zadać pytanie: Czy to zasłona dymna podopiecznych Bernardo Rezende przed siatkarskim mundialem?  W Krakowie też nie robiliśmy krzywdy naszym przeciwnikom naszym serwisem. Dobrze wiemy, że każdy mecz to inna historia i w tym meczu Brazylijczycy mieli spore problemy z jego przyjęciem. Za to rywale na dobrą sprawę nam go dostarczali, było wodą na młyn dla Tomka Fornala i Wilfredo Leona, którzy przyjmowali z łatwością te piłki. Choć zdarzało się, że Marcin Komenda gubił tempo gry z naszymi zawodnikami. To z przyjemnością patrzyło się na ataki Bartosza Kurka, które dla mnie są dobrym prognostykiem, przed turniejem na Filipinach, który tak na dobrą sprawę, meczem z Brazylią, rozpoczynał sezon w barwach narodowych. W tym meczu można było też zobaczyć rosnącą formę Norberta Hubera, który "gasił światło" rywalom. Myślę, że wraca powoli stary dobry "Noba Huba"💪, Taki mecz był mu potrzebny. Czy to oznacza, że Kuba Nowak będzie Mistrzostwa Świata oglądał "z bazy"? Jak pokazał IV (dodatkowy set), pokazał, że w razie słabszej gry, któregoś gracza z wyjściowego składu, możemy być spokojni o pomoc "z bazy". Z przyjemnością oglądało się grę Kewina Sasaka i Kamila Semeniuka. Kamila Semeniuka, który bawił się swoją grą, wbijając pipe'y czy wbijał "gwoździe" rywalom po ciasnym skosie. 
Być może tak motywująco na naszych siatkarzy podziałała obecność Aleksandra Śliwki, który mi kontuzji pojawił się na trybunach, by wspierać kolegów. To się nazywa jeden za wszystkich, wszyscy za jednego 👋.
A teraz fokus na siatkarski mundial, na Filipinach. Będzie się działo Polska!

*foto: fb/ Polska Siatkówka
 



 

poniedziałek, 1 września 2025

Tradycja podtrzymana, czyli Z siatkówką na TY na Memoriale Huberta Jerzego Wagnera.

Tradycyjnie przed najważniejszymi imprezami sezonu dla naszych siatkarskich "Orłów", rozgrywany jest Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, tym razem został on rozegrany przed Mistrzostwami Świata, które będą rozgrywane na Filipinach.

To już trzeci rok, kiedy ja wspierałem podopiecznych Nikoli Grbicia swoim dopingiem, czyli jak można przeczytać w tytule tradycja podtrzymana 😀. Chyba jej jednak zaprzestanę, bo tylko raz mój doping przyniósł naszym Chłopakom szczęście 😆. W XXII edycji tego towarzyskiego turnieju, który upamiętnia postać "Kata", bo taki przydomek nosił trener Hubert Jerzy Wagner. Padł wybór na II dzień tego siatkarskiego pikniku na trybunach krakowskiej Tauron Areny, czyli dzień, w którym późniejszy triumfator (reprezentacja Argentyny), mierzył się z rodakami selekcjonera naszej reprezentacji (3:0). Daniem głównym tego dnia był mecz dwóch odwiecznych rywali — Polski i Brazylii (0:3), więc emocje z góry były gwarantowane 🔥.
Temu jednodniowemu rodzinnemu wypadowi towarzyszyły różnorakie emocje m.in. dlatego, że część trasy za przysłowiowym kółkiem był kierowca w rodzinie z najkrótszym stażem (czyt. trzy tygodnie), dałaś radę, będzie tylko lepiej 💪. Skoro znacie mnie także od tej "świętej strony" to, może się domyślać, że w podróży był odmawiany różaniec. Gdy nadeszła górka o nachyleniu 12% z ust pasażera nadzorującego jazdę, padły słowa "Gaz, gaz, gaz Święta Maryjo 😝". Niech Was nie przeraża liczba obrotów — cisnęła 120 km/h.   Kierowca pełnił także funkcję wizażysty, co widać na naszych policzkach — człowiek orkiestra 😎.
Czas na to, co związane stricte z tematyką bloga, czyli siatkówkę. Po tym, jak podopieczni Marcelo Mendeza zdemolowali w pierwszym spotkaniu, "zmieli" Serbów z płyty, można, zadać pytanie: Czy utrzymają swój pik na Mistrzostwa Świata? Które za niecałe dwa tygodnie ruszają na Filipinach. Jednak moim zdaniem będą groźni, jak na każdej siatkarskiej imprezie. Po jak to wspomniałem "zmieceniu" Serbów przez Argentynę. Przyszedł czas na dopingowanie tych, dla których tam byłem- polskie Orły. Nie tylko dopingowałem, co skutkowało lekką niedyspozycją strun głosowych, ale też pozowałem do zdjęć. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę mini galerią, którą możecie zobaczyć w tym wpisie😎, bo jak widać na załączonych obrazkach, bawiliśmy się świetnie.
Po odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego, którego odśpiewanie ac apella powoduje ciary i wzruszenie, za każdym razem 😍. Oglądałem to czego się w sumie spodziewałem, czyli ciężkie nogi naszych reprezentantów i zwycięstwo zespołu z Ameryki Południowej. Choć czasem pełen emocji to ciągła pozycja siedząca przynosiła mi do głowy pewien wers z piosenki Sławomira "Boli, boli d***"  😋. Ktoś powie nic gracze w czerwonych strojach, nie pokazali. To ja stanę w ich obronie — szczyt formy ma nadejść na Mistrzostwach Świata i wiem, że nadejdzie😊! Jak powiedziałem, był to turniej tylko i wyłącznie towarzyski. Czy, w którymś ze spotkań zobaczyliśmy wyjściowy skład naszej reprezentacji na najważniejszą imprezę sezonu? Tego nie wiem, natomiast wiem, że ten turniej dostarczył selekcjonerowi naszej reprezentacji sporą bazę informacji o poszczególnych zestawieniach, w których zagrali Polacy. Wiem też, że należą im się brawa za kilka widowiskowych akcji, które trzymały polskich kibiców zgromadzonych w hali, w napięciu do samego końca. Drogi Kibicu sprawny inaczej jeśli jesteś zakochany w siatkówce po uszy, jak ja. I chcesz przeżyć te niesamowite emocje, nie przed ekranem telewizora, a "on live", lecz boisz się niemiłych niespodzianek w postaci barier architektonicznych. To powiem Ci krótko, są one tylko i wyłącznie w Twojej głowie, bo w krakowskiej Tauron Arenie ich nie ma 😉.

















*foto & video archiwum prywatne














czwartek, 28 sierpnia 2025

Nikola Grbić wybrał ta "14" przywiezie "blachę" z Filipin - mój komentarz.

To znak, że już coraz bliżej ostatniego i najważniejszego akordu sezonu reprezentacyjnego — Mistrzostw Świata, które zostaną  na Filipinach (12-28.09.2025).

Zanim przejdę do omawiania poszczególnych pozycji to, powiem pół żartem pół serio. Nikola Grbić  pewnie zjadł nie jedno opakowanie środków przeciwbólowych, odsyłając do domu kolejnych graczy. Czy dokonał właściwego wyboru? Moim zdaniem tak i mało tego obstawiam, że przywieziemy "blachę" koloru złotego 😊. A ja chyba muszę chyba zacząć bawić się w bukmacherkę, bo właśnie obstawiałem, że takiej "14" Nikola Grbić wręczy bilety na samolot, na Filipiny 😎.

Rozegranie:

Mając jeszcze niemalże świeżo w pamięci, jak Marcin Komenda, poprowadził Gang Łysego do zwycięstwa w tegorocznej Lidze Narodów. A przy tym patrząc na dokładność w rozgrywanych przez niego piłkach. To wydaje się być oczywistą rzeczą, że to kapitan Mistrza Polski z Lublina, będzie grał pierwsze skrzypce w reprezentacji Polski na najważniejszej imprezie tego sezonu. Choć z racji tego, że rywale w grupie nie powalają to, pewnie selekcjoner, będzie chciał mieć "pod prądem" Janka Firleja. To pewnie w meczach grupowych, częściej będziemy widywać w wyjściowym składzie "sypacza" drużyny z Warszawy.

Atak:

Nikt z kibiców nie wyobrażał sobie innego duetu atakujących, który wsiądzie do samolotu na Filipiny, jak Bartosz Kurek, Kewin Sasak. Choć ten pierwszy nie zagrał ani jednego meczu w tegorocznej VNL z powodu kontuzji. I trener mógł postawić na zdrowego Bartłomieja Bołądzia, który byłby realnym wsparciem dla Kewina Sasaka (nie znaczy, że Bartosz Kurek nim, nie będzie). To pamiętajmy ile dla naszej reprezentacji, znaczy "Kuraś" jako osobowość. Czy zobaczymy naszego Kapitana w jakimkolwiek meczu, w wyjściowym składzie na Mistrzostwach Świata? Tego nie wiem, natomiast wiem, że nie musimy się bać o punkty z prawego ataku. Skoro z przytupem miejsce w pierwszym składzie wywalczył sobie Kewin Sasak. Kewin Sasak, który demolował rywali w fazie pucharowej VNL, tym samym prowadził naszą reprezentację do wygrania tej prestiżowej imprezy i tym samym, został wybrany najlepiej atakującym tej samej imprezy.

Przyjęcie:

Po kontuzji Olka Śliwki obstawiałem właśnie, że to Artur Szalpuk będzie uzupełnieniem tego naszego eksportowego tria. Tria, które potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki i swoimi zagraniami, odwrócić losy setów, a czasem i meczów. Zapewne "kwity", które przedstawił "Szalupa" w turniejach interkontynentalnych. Zadecydowały o tym, że to on, a nie Bartosz Bednorz będzie czwartym przyjmującym naszej reprezentacji na zbliżających się wielkimi krokami Mistrzostwach Świata. Czy przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów będzie miał okazję "posmakować" mistrzowskiej imprezy na siatkarskim parkiecie?

Środek:

Do końca fazy grupowej wierzyłem, że to Mateusz Poręba, będzie uzupełnieniem na Mistrzostwach Świata Kochanowskiego i Nowaka. Jednak, gdy on mecze finałowe oglądał z trybun, a jego miejsce w kadrze meczowej, zajmował Szymon Jakubiszak i przy tym, grał bardzo dobrze oraz, gdy na zgrupowanie w Zakopanem, pojawił się Norbert Huber. To pomyślałem Mateusz Poręba pewnie szybciej zamelduje się na Podpromiu, nie pomyliłem się 😉. Zatem, jak z presją grania na wielkiej imprezie poradzą sobie Jakub Nowak i Szymon Jakubiszak? Którzy przecież zadebiutują na imprezie takiego kalibru 

Libero:

Choć były przesłanki, że Maksymilian Granieczny będzie musiał poczekać na debiut w seniorskich Mistrzostwach Świata. To jednak się udało😍. Myślę, że podobnie, jak na pozycji rozegrania, Nikola Grbić będzie próbował "żonglować".

*foto: fb/Strefa Siatkówki



     
 
 

sobota, 9 sierpnia 2025

Spod samiuśkich Tater na Filipiny. Czyli kto w Zakopanem wywalczy bilet na Mistrzostwa Świata?

Zwykłemu Kowalskiemu końcówka wakacji może się kojarzyć wyłącznie z urlopem i przygotowaniami do roku szkolnego. Ta prawidłowość nie dotyczy zwycięzców tegorocznej Ligi Narodów, którzy pod Giewontem będą budować formę na najważniejszą imprezę tego sezonu — czyli wrześniowe Mistrzostwa Świata ma Filipinach. 

To zgrupowanie będzie się wiązało nie tylko z wylewaniem potu naszych siatkarzy na treningach, ale też bólem głowy Nikoli Grbicia — taki urok bycia selekcjonerem naszych srebrnych medalistów olimpijskich 😉. Zanim jednak serbski selekcjoner zwycięzców tegorocznej Ligi Narodów, dokona skreślenia kilku nazwisk, a 14 Orłom, wręczy bilety lotnicze na Filipiny, gdzie we wrześniu będą rozgrywane Mistrzostwa Świata. A jednym z ostatnich sprawdzianów dla tej szerokiej kadry, będzie Memoriał Huberta Jerzego Wagnera (29-31.08 Tauron Arena Kraków).  Pozwólcie, że ja dokonam analizy, kto powinien wsiąść do samolotu na Filipiny i walczyć o złotą "blachę" Mistrzostw Świata😎.

Rozegranie:

Z całym szacunkiem dla Łukasza Kozuba i Kajetana Kubickiego, ale rozegranie. To jest jedna z dwóch pozycji, na których wybór jest oczywisty (bynajmniej dla mnie). Że Marcin Komenda i Janek Firlej będą odpowiadać za grę biało-czerwonych podczas najważniejszej imprezy tego sezonu. Mało tego po tym, jak "puściło" Kapitana Bogdanki LUK Lublin w turnieju finałowym, w Ningbo. Uważam, że to Marcin Komenda powinien wychodzić w wyjściowym składzie naszej reprezentacji na Mistrzostwach Świata i kreować naszą grę.

Atak:

Na dobrą sprawę to tutaj jest walka tylko o jedno miejsce, bo trudno jest mi sobie wyobrazić skład zwycięzców Ligi Narodów bez najlepszego atakującego tej imprezy, czyli Kewina Sasaka. Bołądź czy Kurek? Gdyby "Łysy" był w pełni sił to wybór drugiej armaty, byłby oczywisty. A tak to wszystko jest sprawą otwartą. I powiem, miałbym dylemat czy postawić na zdrowego Bartłomieja Bołądzia, który będzie realnym wsparciem na prawym skrzydle dla Sasaka. Czy postawić na osobowość, którą przecież jest Bartosz Kurek, który będzie dawał wsparcie mentalne? Jednak coś mi mówi, że duet atakujących  na Mistrzostwa Świata to: Bartosz Kurek, Kewin Sasak😉.

Środek:

Patrząc na to, jak w turnieju finałowym Ligi Narodów, zaprezentowali się Kuba Kochanowski (wybrany do drużyny marzeń turnieju oraz MVP turnieju) i Kuba Nowak. To w zasadzie walka będzie się toczyć o dwa bilety na Filipiny, Jednak patrzeć na to, jak tasował Nikola Grbić na środku można było odnieść wrażenie (a może i pewność), że na Filipiny, zabierze trzech środkowych oraz to, że na tę imprezę, nie pojedzie Mateusz Poręba — skoro, nie zagrał w Ningbo. Choć na zgrupowaniu pod Tatrami, ma się pojawić powracający po kontuzji Norbert Huber. To pozostaje postawić dwa pytania, pierwsze to: Czy Norbert Huber zdoła zbudować odpowiednią formę na najważniejszą imprezę sezonu? Zaś drugie to: Czy to właśnie on dołączy do wspomnianej wcześniej dwójki? A może właśnie Szymon Jakubiszak swoim dobrym występem w Ningbo, wywalczył sobie miejsce w kadrze na Mistrzostwa Świata.

Przyjęcie:

Nieszczęście jednego może być szczęściem dla innych, konkretnie na kontuzji Olka Śliwki, mogą skorzystać Artur Szalpuk lub Bartosz Bednorz.  Bo gdyby nie ta kontuzja to wydaje mi się, że czwórkę przyjmujących na siatkarski mundial, moglibyśmy wymienić jednym tchem😎. A tak to wydaje mi się, że jest jeden bilet do wywalczenia na pozycji przyjmującego, a może i temat, jest zamknięty. Jeśli Nikola Grbić na Filipiny zdecydowałby się zabrać trzech środkowych. To oznaczałoby, że wszyscy przyjmujący, którzy pojawią się na zgrupowaniu w Zakopanem, będą stanowić o sile przyjęcia naszej reprezentacji na Mistrzostwach Świata. Natomiast, jeśli selekcjoner zdecydowałby się na zabranie czterech środkowych. To sam do tria na przyjęciu dołączyłbym Artura Szalpuka, który w turniejach interkontynentalnych, prezentował siatkarską jakość — w wielu siatkarskich elementach.

Libero:

Choć cała czwórka libero, która znalazła się w szerokiej kadrze na to zgrupowanie. W fazie grupowej Ligi Narodów wypadła bardzo dobrze. To podobnie, jak na pozycji rozegrania — nie ma znaków zapytania (moim zdaniem). Ale jest znak zapytania — Czy Maksowi Graniecznemu na start w Mistrzostwach Świata pozwoli zdrowie...

PS. Zaznaczam, że to są tylko moje dywagacje i przemyślenia.

foto: fb/ Strefa Siatkówki







 

wtorek, 5 sierpnia 2025

Polski walec Nikoli Grbicia staranował rywali w Chinach i wygrał VNL 2025!

Vice Mistrzowie Olimpijscy dołożyli tym samym kolejny medal z wielkiej imprezy siatkarskiej pod wodzą trenera Nikoli Grbicia. W meczu finałowym znokautowali reprezentację Włoch (3:0).

Po kilku porażkach w fazie interkontynentalnej tegorocznej VNL można było mieć obawy czy polscy siatkarze przywiozą "blachę" z tej prestiżowej imprezy — ja miałem i myślę, że przełomem dla tego kolektywu, był zwycięski mecz z Mistrzami Olimpijskimi w gdańsko-sopockiej Ergo Arenie😉.
Ta świeża krew, którą Nikola Grbić wpuścił po ubiegłorocznych Igrzyskach Olimpijskich, nie miała jednak łatwego zadania, bo przecież tej grupy, nie omijają kontuzje. Mimo to staranowali rywali w chińskim Ningbo i przyćmili swoją grą nie tylko rywali, ale także organizatorów, którzy delikatnie mówiąc dali "lekką plamę" (np. odkradając z nagrody dla najlepszego libero Kubę Popiwczaka)😎. Ale tez poradzili sobie świetnie w całych rozgrywkach tej prestiżowej imprezy. Mam tutaj na myśli Maksymilana Graniecznego, Kewina Sasaka i Kubę Nowaka. Sasak nie miał łatwego zadania, bo musiał wejść w siatkarskie buty "Łysego" i stać się pierwszą armatą na prawej flance reprezentacji Polski. I wywiązał się z tej roli znakomicie, bo został wybrany najlepszym atakującym turnieju w Ningbo👏.
Choć to Jakub Kochanowski został wybrany do dream i zgarnął nagrodę MVP całego turnieju, bo na to czysto sportowo zasłużył. Z marszu, gdy tylko powrócił do reprezentacji po odpoczynku, po sezonie ligowym to prezentował poziom, z którego go doskonale znamy — jednym słowem siatkarska profeska na najwyższym światowym poziomie😎.  Na moment chciałbym  zatrzymać się przy Kubie Nowaku. Ten 20-latek wszedł "z drzwiami" do Gangu Łysego i od momentu debiutu gra bez respektu dla rywali po drugiej stronie siatki, tak też było w chińskim Ningbo. Brak debiutu w PlusLidze nie przeszkodził mu w wygraniu VNL 2025. To się nazywa mieć "kwity" na wielkie siatkarskie granie 😍. Jak wspomniałem naszą siłą w turnieju finałowym, był kolektyw oraz głębia składu, ale chciałbym też zwrócić uwagę na grę blokiem naszej drużyny. Nie wiem, jak Wy, ale ja po turnieju w Gdańsku miałem obawy czy największym problemem naszej drużyny w tym, by sięgnąć po "blachę", nie będzie rozegranie. Cieszę się, że moje obawy spełzły na niczym i "puściło" Marcina Komendę, który poprowadził naszą drużynę do triumfu w tych prestiżowych rozgrywkach. Ten luz Kapitana pozwolił na widowiskową grę z naszymi środkowymi oraz gubienie bloku, bezradnych w meczu finałowym Włochów. A choć  Simone Giannelli został wybrany najlepszym rozgrywającym to, jego rozegranie, było czytane przez nasz system blok-obrona oraz blokujących. Skutkowało to nie tylko skuteczną grą w obronie naszej drużyny i widowiskowymi kontrataki, ale też spektakularnymi blokami na obecnych Mistrzach Świata.
To pozwoliło Kubie Kochanowskiemu, który w zastępstwie pełni rolę Kapitana, odebrać puchar za zwycięstwo w Lidze Narodów z rąk Lloy'a Balla, którego chyba nikomu, nie trzeba przedstawiać. Dlaczego wcześniej wspomniałem o głębi składu? Jako przykład podam pozycję przyjmującego, gdy nie szło Wilfredo Leonowi w meczu z Japonią. Na placu boju zastąpił go Kamil Semeniuk, biorąc ciężar gry na swoje barki — grając, jak Pan Siatkarz. Kamil Semeniuk był też zmuszony "gasić pożar" na przyjęciu, gdy kontuzji w meczu z Brazylią, doznał Tomasz Fornal. A wspomniany wcześniej przyjmujący Bogdanki LUK Lublin, był jednym z katów reprezentacji Włoch i wylądował w drużynie marzeń turnieju.
Turnieju, który jest już historią i nasi bohaterzy muszą o triumfie w nim już zapomnieć, jak zapomnieć. Bo za miesiąc ruszają Mistrzostwa Świata na Filipinach, gdzie drużyny będą jeszcze silniejsze. Więc trzeba "wyzerować licznik" i przystąpić do tej imprezy z "czystą głową", a pamiętajmy, że na zgrupowaniu w Zakopanem pojawią się, powracający po kontuzjach: Bartosz Kurek i Norbert Huber.

*foto: pochodzą z różnych stron    
 

niedziela, 13 lipca 2025

Towarzyskie i zwycięskie granie vice Mistrzów Olimpijskich w olsztyńskiej Uranii!

Na kilka dni przed rozpoczęciem trzeciego turnieju tegorocznej VNL w gdańskiej Ergo Arenie. Olsztyńska hala Urania gościła reprezentantów Polski i Iranu (3:1).

To był powrót reprezentacyjnego grania do Olsztyna po 17 latach. A więc witamy z powrotem na mapie reprezentacyjnego grania. 
Tak, jak dla Olsztyna był to powrót do reprezentacyjnego grania, tak dla wielu "Orłów", których zobaczyliśmy. Był  to pierwszy mecz od końca  sezonu ligowego, niemniej jednak mecz z reprezentacją, był okazją dla naszego selekcjonera do przećwiczenia kilku schematów, a nam kibicom do wychwycenia kilku szczegółów. Np. flow par klubowych (Janka Firleja z Bartkiem Bołądziem i Kubą Kochanowskim) oraz granie na trzech przyjmujących z Olkiem Śliwką w ataku, czy kompletny brak zagrywki po naszej stronie  Nie wiem, jak Wy, ale ja odnoszę coraz większe wrażenie, że nie będzie "zamurowanej" pozycji na rozegraniu, w tym sezonie reprezentacyjnym. Choć w dalszym ciągu będę przystawiał przy swoim, że bardziej podoba mi się rozegranie Janka Firleja. I tak dało się zauważyć miszmasz na przyjęciu, palącego się do gry Tomasza, który swoim występem potwierdził to, że woli grać, jak trenować. To spotkanie pokazało, że trener Nikola Grbić chce się w dłuższym wymiarze czasowym powracającemu po kontuzji Bartłomiejowi Bołądziowi. Czy tak samo będzie w Ergo Arenie? Widać było, że nowy atakujący drużyny z Zawiercia, rozkręcał się z akcji na akcję. I swoją siłą rozbijał blok rywala. Czy zdoła z powodzeniem zagrozić Kewinowi Sasakowi, jeśli powróci do pełni sił po kontuzji? Swoim wczorajszym występem Szymon Jakubiszak pokazał, że absolutnie nie zamierza składać broni o bilet na wyjazd, ma Mistrzostwa Świata. Ciekawe czy zdoła, kogoś z naszych środkowych, wysadzić z samolotu na Filipiny 😎. Nikola Grbić wysłał wyraźny sygnał do Kuby Popiwczaka, potrzebuje Cię i jesteś moim pierwszym libero. 

*foto: fb/ PlusLiga
 

niedziela, 6 lipca 2025

Siatkarska bajka o dwóch takich, co "z drzwiami" weszli do reprezentacji vice Mistrzów Olimpijskich 😍.

A autorem tej siatkarskiej bajki jest, nie kto, jak Nikola Grbić, który nie boi się szukać młodych "Orłów" i na nich stawiać. Wszystko po to, by szlifować ich siatkarski talent. A jej bohaterami są środkowy Jakub Nowak i libero Maksymilian Granieczny.

To pokazuje nic innego, jak to, że serbski selekcjoner "Gangu Łysego", nie boi się wpuścić trochę świeżej i młodej krwi do biało-czerwonej szatni i na nią stawiać na siatkarskim parkiecie👏. Nie przesadziłem z pierwszą częścią tytułu tego posta, bo to jest siatkarska bajka, a Ci dwaj młodzi siatkarze weszli "z drzwiami" do Gangu Łysego 😎. 
Gdy zobaczyłem nazwisko Jakuba Nowaka wśród powołanych na ten sezon do reprezentacji Polski, na pozycji środkowego. Zacząłem pytać "Wujka Google" skąd Nikola Grbić, "wykopał tego" młodego środkowego. Gdyż był on dla mnie siatkarskim "no name". Czytając, że ten 20 letni środkowy to MVP minionego sezonu PLS 1. Ligi, grający w Lechii Tomaszów Mazowiecki. Pomyślałem, rośnie nam następca Bieńka, Hubera czy Kochanowskiego, jednak uważałem to za dłuższą melodię przyszłości i nie mogłem się doczekać debiutu młodego środkowego w barwach narodowych. Pewne było to, że szybciej zadebiutuje w reprezentacji Nikoli Grbicia niż na parkietach PlusLigi — jednak już w przyszłym sezonie ligowym, będziemy go oglądać w barwach KS Norwid Częstochowie. Czyli w drużynie, gdzie wydaje się, że jest z marszu pewny gry w pierwszej "6".  Co będzie tylko korzyścią dla jego wielkiego siatkarskiego talentu. Talentu, o którym przekonać mogliśmy się już podczas debiutu w biało-czerwonych barwach. Skutkowało to tym, że z każdym kolejnym występem. Zacząłem zmieniać zdanie, iż to nie dalsza melodia przyszłości na środku siatki, a już teraz (powiem z pełną odpowiedzialnością) zagrożenie dla "Bienia", "Noba Huba" i "Kochana". A spektakularne "gaszenie światła" Brazylijczykom czy Włochom podczas meczów siatkarskiej Ligi Narodów. Spowodowały, że wielu biło brawa, a przy tym opadły "kopary" ze zdziwienia 😊.  Wobec przerwy od gry w reprezentacji Mateusza Bieńka i kontuzji Norberta Hubera. Chyba nikt nie wyobraża sobie kadry na tegoroczne Mistrzostwa Świata bez młodego środkowego.
Maksymilian Granieczny to adept Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla, czyli kuźni siatkarskich talentów. O jego "kwitach" mogliśmy się przekonać w zeszłym sezonie ligowym w barwach Cuprum Stilon Gorzów Wlkp. Gdzie wielokrotnie jego parady w obronie, były początkiem zdobyczy punktowej w kontrataku dla drużyny, którą prowadził trener Andrzej Kowal. Postawa na parkiecie rówieśnika Kuby Nowaka sprawiła, że już po kilku kolejkach, widziano go w koszulce z "Orzełkiem" na piersi, a tym samym okrzyknięto go "z góry" naturalnym następcą Pawła Zatorskiego i Kuby Popiwczaka na pozycji libero w reprezentacji. Jak widać ta postawa w barwach drużyna z Gorzowa, nie umknęła szkoleniowcowi naszej reprezentacji. Bo ten zaprosił go na zgrupowanie do spalskich lasów, a młody libero potwierdza swoje ogromne "kwity" na pozycji libero, gdy tylko dostaje szansę przebywania na siatkarskim parkiecie od Nikoli Grbicia. I wydaje się, że selekcja na pozycji libero, co wjazdu na Filipiny, jest już zakończona😎. Zanim Maks Granieczny zastąpi Kubę Popiwczaka na dobre w reprezentacji Polski. To będzie to musiał zrobić w barwach drużyny z Jastrzębia-Zdroju, gdyż wraca do "siatkarskiego domu". Gdzie dalej będzie rozwijał swój niebywały siatkarski talent pod okiem trenera Andrzeja Kowala I choć wydaje się, że "Piwko" może spać spokojnie, myśląc o byciu podstawowym libero w szeregach naszej kadry. To tego spokojnego snu na pewno nie ma "Zati", dla którego era w reprezentacji Polski, być może dobiegła końca 😊.
Młode Orły choć weszliście, jak napisałem w tytule do reprezentacji "z drzwiami". To nie zachłyśnijcie się już teraz swoim talentem, bo przed Wami jeszcze dużo, dużo pracy, by wspiąć się jeszcze wyżej. Powiem w swoim i reszty kibiców, a my jesteśmy dumni, że możemy oglądać Wasze popisy na siatkarskim parkiecie 😍.

*grafika praca własna, źródło zdjęć Polska Siatkówka         

sobota, 5 lipca 2025

17 biało-czerwonych Orłów" zacumuje w gdańskiej Ergo Arenie - mój komentarz.

Po turniejach w Chinach oraz Stanach Zjednoczonych, gdzie zobaczyliśmy drugi i trzeci garnitur naszej reprezentacji vice Mistrzów Olimpijskich. Przyszedł czas na biało-czerwony piknik, na trybunach Ergo Areny — III turniej VNL 2025 (16.07 —20.07).

Z tej 17, którą zobaczymy podczas zmagań w tym turnieju, w znajdującej się na granicy Gdańska i Sopotu hali Ergo Arena. Gdzie naszymi rywalami będą: Iran, Kuba, Bułgaria oraz Mistrzowie Olimpijscy Francuzi. Zostanie wyłoniona "14", która poleci we wrześniu na Filipiny, by walczyć o medal na Mistrzostwach Świata. Rywalizacji na poszczególnych pozycjach nie zabraknie, bo Nikola Grbić zapowiada rotacje między meczami, ale zdrowej rywalizacji nigdy dość😎. Jednak na ten moment pewnie wszyscy polscy siatkoholicy, zadają sobie jedno pytanie: Czy Bartosz Kurek wygra z bólem pleców i pojedzie na siatkarski mundial?

Rozegranie:
Nikt się nie spodziewał innego duetu w Gdańsku, jak Firlej i Komenda Między tymi Panami toczyć się będzie bezpośrednia rywalizacja. Tylko i wyłącznie o to, kto będzie grał "pierwsze skrzypce" na rozegraniu, podczas imprezy docelowej tego sezonu. Ja na ten moment mam swojego cichego faworyta — jednak pamiętam o tym, że to jest this is volleyball 😉. A który z duetu Firlej, Komenda na turnieju w Gdańsku przedstawi Nikoli Grbiciowi, więcej argumentów? I czy od ich ilości naszemu selekcjonerowi, będą potrzebne tabletki na ból głowy? Na te pytania odpowiedzi poznamy już wkrótce.

Atak:
Jeszcze wczoraj pewnie wszyscy jednogłośnie powiedzielibyśmy, że Bartłomiej Bołądź i Kewin Sasak. Będą walczyć o to, by być zmiennikiem Bartosza Kurka na turnieju, na Filipach. Jednak kontuzja pleców Kapitana naszej reprezentacji, może sprawić. Że ktoś z tego duetu podczas tego pikniku w Ergo Arenie może walczyć o to, by być "1" na tej docelowej imprezie. Wszyscy jesteśmy ciekawi, jaką dyspozycję w Gdańsku, zaprezentuje Kewin Sasak. Czy tą, którą widzieliśmy na turnieju w Chinach, czy też tą, którą widzieliśmy w Chicago oraz czy odnajdzie boiskowe flow z Marcinem Komendą, które gdzieś się zgubiło (może w samolocie do Chicago)? Dla Bartłomieja Bołądzia turniej w Gdańsku to pierwsza okazja w tym sezonie do zagrania w biało-czerwonych barwach. Zatem, jakimi siatkarskimi argumentami "Bołi", odpowie atakującemu Mistrza Polski oraz naszemu selekcjonerowi, bo jak wiemy siatkarskich atutów mu, nie brakuje. Nie wątpliwie zgranie z Jankiem Firlejem może być jego dodatkowym atutem, ale wcale być nie musi. Co zresztą widzieliśmy na przykładzie Komendy z Sasakiem podczas turnieju w Stanach Zjednoczonych. Czy "Łysy" po turnieju w Gdańsku nadal będzie mógł spać spokojnie? Choć wszyscy wiemy, ile dla naszej reprezentacji znaczy osoba Bartka Kurka — zdrowia Kapitanie!   

Środek:
Nigdy nikogo z góry nie skreślam, ale najmniejsze szanse w tej stawce powołanych na tej pozycji, jak dla mnie, ma Seweryn Lipiński. Bo chyba nikt o zdrowych siatkarskich zmysłach, nie wierzy w to, że wygra on rywalizację z Kubą Kochanowskim czy Kubą Nowakiem. Nie wiem, jak Wy, ale ja życzyłbym sobie, zobaczyć w akcji duet Kochowski, Nowak w jednym ze spotkań (może już 12 lipca w towarzyskim z Iranem, w olsztyńskiej Uranii). Coraz głośniej liczę na to, że ten właśnie duet środkowych, zobaczymy w wyjściowej "6" na Mistrzostwach Świata 😍. Ciekawe, jak na to wszystko zapatrują się Mateusz Poręba i Szymon Jakubiszak, którzy w pierwszych dwóch turniejach tegorocznej VNL, wypadli bardzo dobrze. A podobno na 5 tygodni przed Mistrzostwami Świata do dyspozycji trenera Nikoli Grbicia, ma być Norbert Huber, Tylko pytanie, czy zdąży on przygotować odpowiednią dyspozycję. Tak czy inaczej, rywalizacja na tej pozycji, jest niezwykle ekscytująca😎.

Przyjęcie:
I na tej pozycji do gry powracają dwaj srebrni medaliści olimpijscy z Paryża, mowa oczywiście o Tomaszu Fornalu i Wilfredo Leonie. Do gry o bilet na Filipiny włącza się też Bartosz Bednorz, którego dyspozycja jest, jak na razie wielką niewiadomą ze względu na kontuzję łydki, której nabawił się jeszcze w barwach Asseco Resovii Rzeszów. Choć wiemy po tych dwóch rozegranych turniejach, w jakiej dyspozycji są: Semeniuk, Śliwka i Szalpuk. To doskonale znamy wartość siatkarską Fornala i Leona i śmiało możemy już wymienić trzech przyjmujących, którzy mają już zabukowane bilety na Filipiny — jest to Fornal, Leon i Semeniuk. Choć patrząc na to, jaką rolę w Chicago, pełnił Olek Śliwka to, nie chce nic mówić, ale na tej pozycji, jest już pozamiatane 😋. Mam tylko nadzieję, że Bednorz z Szalpukiem, zasieją w głowie naszego bossa swoimi występami 😎 Na ten moment osobiście, zabrałbym na Mistrzostwa Świata nowego przyjmującego rzeszowskich "Pasów", bo sobie czysto sportowo zasłużył 😉. Czy po turnieju w Gdańsku zmienię zdanie?

Libero:
Na tej pozycji podobnie, jak rozgrywającego, jest tylko jedno pytanie: Kto pierwszym, a kto drugim libero? Od początku sezonu stawiałem na taki właśnie duet libero, na docelowej imprezie. A Mateuszowi Czunkiewiczowi należą się podziękowania za występy w biało-czerwonych barwach, bo zostawiał całe 💓, gdy tylko dostawał szansę gry od Nikoli Grbicia👏.

*foto: fb/ Strefa Siatkówki      
   




 

poniedziałek, 30 czerwca 2025

Wracamy z podniesionymi głowami z Chicago! Mój komentarz.

6:2 to bilans reprezentacji polskich siatkarzy po dwóch turniejach tegorocznej VNL. Choć na turnieju w Stanach Zjednoczonych musieliśmy uznać wyższość reprezentacji Włoch oraz Brazylii. To nasze "Orły" mogą wrócić z podniesioną głową z Chicago!

Podniesione głowy naszych "Orłów" to jedno, drugie to feedback, który po tych meczach otrzymał selekcjoner Nikola Grbić (który na pewno spowodował u niego niemały ból głowy 😎). Ktoś powie, jak to podniesione głowy, przecież przegraliśmy dwa spotkania. A według niektórych "znawców siatkówki" młodzież, która dostaje szansę od naszego selekcjonera, nie zdaje egzaminu i żądają oni powrotu srebrnych medalistów olimpijskich. Uspokoję Was i doleję oliwy do ognia — kilku medalistów olimpijskich zobaczymy w gdańskiej Ergo Arenie na trzecim turnieju VNL, a młodzież zdaje egzamin celująco 😊.

Rozegranie:
Na wstępie powiem bez zaskoczenia, czyli we wszystkich czterech spotkaniach w wyjściowym składzie, widzieliśmy Marcina Komendę. Czyli Nikola Grbić ma pełne porównanie między stylem prowadzenia gry zespołu przez Janka Firleja a Marcina Komendę. Marcina Komendę, który widać było momentami, że gdzieś delikatnie zagubił boiskowe flow ze swoim klubowym kolegą Kewinem Sasakiem. Na ten moment postawiłbym na Janka Firleja jako pierwszego rozgrywającego za jego większą kreatywność w kreowaniu grą naszego zespołu. Zapewne obu rozgrywających zobaczymy na siatkarskim pikniku w Gdańsku, a więc będą mogli Nikoli Grbiciowi naocznie do tego, który powinien kierować grą naszego zespołu podczas tegorocznych Mistrzostw Świata.

Atak:
Po turnieju w Chinach uważałem, że Kewin Sasak wysłał wyraźny sygnał Nikoli Grbiciowi do tego, by być nawet reprezentacyjną "1" na pozycji atakującego. Po turnieju w Chicago już tak pewny tego nie jestem te wątpliwości, zasiały we mnie te dwa przegrane spotkania, w których to atakujący Mistrza Polski, miał problem ze zdobywaniem punktów z prawego ataku. Podobna sytuacja powtórzyła się w meczu z Brazylią? Chyba atakujący nie powinien się bać bloku rywala? Co do Bartosza Gomułki to ma on jeszcze czas, by zaistnieć w reprezentacji — jednym słowem dłuższa melodia przyszłości.

Przyjęcie:
Swoje profesorstwo z gry na lewym skrzydle potwierdził Kamil Semeniuk, którym w tym turnieju. Uprzykrzał życie rywalom, w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Artur Szalpuk może nie był w meczu z Brazylią zbyt skuteczny, ale koniec końców potwierdził już drugi turniej z rzędu, że zna się na swojej robocie i jeśli dostaje szansę gry w pełni ją, wykorzystuje. Ale czy ma szansę na grę w Mistrzostwach Świata przy takim rogu obfitości na pozycji przyjmującego? Odpowiedź (chyba) znamy😎. Chciałem zobaczyć Michała Gierżota u boku któregoś z naszych topowych przyjmujących. I zobaczyłem u boku Kamila Semeniuka w meczu z Kanadą, który zakończył się dla niego zjazdem "do bazy". I choć rozegrał on kapitalny mecz ze Stanami Zjednoczonymi. To nie łudźmy się, że zobaczymy go jeszcze w tym sezonie w koszulce z "Orzełkiem" na piersi. Olek Śliwka, czyli strażak na pozycji przyjmującego, choć widywaliśmy go w przyjęciu i momentami przypominał on "starego" Olka, który zdobywał punkty w ataku, w cwaniacki dla rywala sposób.

Środek:
I choć, w każdym ze spotkań, każdy z naszych środkowym, prezentował naszemu selekcjonerowi pełen wachlarz swoich możliwości. To ja zwrócę uwagę na parę środkowych KS Norwid Częstochowa oraz nowego środkowego Asseco Resovii Rzeszów, czyli Mateusza Porębę. Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że Kuba Nowak to przyszła gwiazda na pozycji środkowego, oraz że powinien pojechać na Mistrzostwa Świata. Po tym jak bawił się z blokiem Mistrzów Świata oraz "gasił światło" gwiazdom brazylijskiej siatkówki. Czy Sebastian Adamczyk swoim świetnym występem w meczu z Kanadą namieszał w głowie i ten weźmie go pod uwagę przy doborze środkowych na najważniejszą imprezę tego sezonu? Bo moim zdaniem Mateusz Poręba potwierdził, że też chce jechać na tę imprezę, a miejsc jest tylko 3 lub 4. A przecież nie wiadomo, co z Norbertem Huberem. 

Libero:
Można powiedzieć, nie zazdroszczę selekcjonerowi wyboru drugiego libero, bo to wyprawiali na turnieju w Chicago Mateusz Czunkiewicz i Maksymilian Granieczny w elemencie przyjęcia i obrony. To nie mam pytań poza tym, kogo oprócz Kuby Popiwczaka, zobaczymy w Gdańsku. A tym samym czy tym samym ten drugi libero, którego zobaczymy w turnieju nad polskim morzem. Przybliży się do wyjazdu na Filipiny. I chyba tym era Pawła Zatorskiego w kadrze narodowej, definitywnie dobiega końca.

*foto: fb/ Polska Siatkówka