Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VNL 2024. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VNL 2024. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2024

Komplet zwycięstw w Lublanie!

W zeszły weekend, kiedy dziewczyny Lavariniego wywalczyły brązową "blachę" VNL. To chłopcy z Gangu Łysego Nikoli Grbicia walczyli w Lublanie, w ostatnim turnieju interkontynentalnym. 

Ten turniej miał dać nam kibicom odpowiedź, kto jest bliżej Paryża, mnie osobiście dał. A myślę, że serbskiego selekcjonera naszego "Gangu Łysego" przyprawił o ból głowy na trzech pozycjach, na pewno wiecie, jakich 😎. Tak czy inaczej, mam nadzieję, że przeczytasz ten tekst do końca 😊.

Rozegranie:

W tej kwestii chyba nic się nie zmieni w hierarchii naszego selekcjonera, bo w żadnym z czterech spotkań w wyjściowym składzie nie zobaczyliśmy Marcina Komendy. A tym bardziej że w meczu z Serbią najlepsze swoje zawody w tym sezonie reprezentacyjnym, rozegrał ulubieniec naszego trenera — Grzegorz Łomacz. A więc nie sądzę, by nagle po turnieju finałowym w Łodzi, rozgrywający drużyny z Lublina, załapał się na samolot do Paryża 😉.

Atak:

Czy nasz selekcjoner po meczu ze swoimi rodakami powinien mieć jeszcze wątpliwości, kto obok Bartosza Kurka powininien jechać walczyć o olimpijską "blachę". Dla mnie i pewnie wielu z Was, nie bo przecież Bartłomiej Bołądź w tym spotkaniu zdobył: ▪️ 25 PKT ▪️ +17 ▪️ 77% w ataku (20/26) ▪️ 65% eff. w ataku ▪️ 5 asów serwisowych. Nie jednego rywala takiego statystyki, mogłyby załamać. Jakoś występ nowego atakującego Mistrza Polski w meczu z Argentyną, mnie nie powalił na kolana. Ale to trener wybiera i oby decydowały tylko czynnki czysto sportowe. Kapitan klasa sama w sobie 😊 .

Przyjęcie:  

Z pozycji na pozycji ból głowy selekcjonera rośnie, lecz na tej pozycji pozamiatał Wilfredo Leon. Cieszy fakt, iż nasze lęki spełzy na niczym. Bo to, jaką "windę" pokazał w wyskoku do ataku oraz sam atak w meczach z Włochami, a także Kubą. Dokładając do tego bomby z pola serwisowego pokazał, że jest gotowy, aby bić się o olimpijską "blachę" w pierwszym składzie naszej reprezentacji. "Forni" pokazał, że nie straszna mu rola jokera, jak i podstawowego przyjmującego. Bo w obu tych rolach pokazał to z czego jest już znany. "Bedni" i "Semen", także potwierdzili swoje "kwity", a przebłysk formy Aleksandra Śliwki pomógł nam zwyciężyć tie-breaka z Serbami. Zatem w Paryżu chętnie, zobaczylibyśmy pięciu przyjmujących. Bo charyzma Śliwki, jak dla mnie, by się przydała, myślę 😎.

Środek:

Patrząc na grę Mateusza Bieńka można było mieć wrażenie, że nie miał on problemów ze zdrowiem. To oznacza nic innego, jak tylko strach dla naszych rywali. Jeszcze większą panikę wśród naszych przeciwników wywołuje Norbert Huber, bo gdy pojawił się pod siatką w meczu z rodakami naszego selekcjonera. To Ci od razu zaczęli popełniać błędy w ataku, 149 bloków w lidze, zrobiło swoje  😋.  "Kochan", jak to "Kochan", klasa sama w sobie 😍.

Libero:

I przy tej pozycji zakupmy Nikoli tira środków na ból głowy, bo "Zator" pokazał, że nie zamierza oddawać biletu do Paryża za darmo. "Piwko" postanowił zadać klina trenerowi i dać popis w obronie, w mezu z Serbią. To był niezły "Piwko dance"💪. Ja nie potrafiłbym wybrać i powiem szczerze, nie zazdroszczę naszemu dowodcy Gangu Łysego. Podejmowania decyzji, kto ma jechać do Paryża na pozycji libero.

A już jutro rozpoczyna sie turniej finałowy Ligi Narodów w Łodzi. I od razu emocje z biało-czerwonymi Orłami, sięgną siatkarskiego zenitu. Bo o wejście do strefy medalowej zagramy z Brazylią, od której dostaliśmy lanie w fazie grupowej. Brazylią, która się odradza i zaczyna przypominać ten zespół, z którym graliśmy o tytuł Mistrza Świata. Msm nadzieję, że jutro nie zakończymy turnieju, bo przecież brązowe dziewczyny Lavariniego, postawiły wysoko poprzeczkę naszemu Gangowi Łysego 😎.

*foto: fb/ Polska Siatkówka









 

poniedziałek, 24 czerwca 2024

Dziewczyny Lavariniego lubią brąz!

Tytuł przeboju Pana Ryszarda Rynkowskiego idealnie oddaje to, co robią polskie siatkarki pod wodzą Włocha Stefano Lavariniego.

Będę szczery siatkówka kobieca w wydaniu reprezentacyjnym, przestała mnie interesować ze względu na brak wyników. Bo nie oszukujmy się na grę drużyny trenera Jacka Nawrockiego patrzeć się, nie dało 😊.
Stan rzeczy zmieniło trzy lata temu  przyjście trenera ze światowego topu, bo takim niewątpliwie jest Stefano Lavarini. Który niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odmienił grę naszych dziewczyn. Wpierw sprawiając, że nasze dziewczyny uwierzyły, że mogą wygrać z każdym, nie będąc z góry skazywanym na pożarcie. Przez takie nacje, jak: Serbia, Brazylia, Turcja i Włochy. Czego konsekwencją, są siatkarskie horrory z happy-endem, gdzie polskie siatkarki, występują w rolach głównych. A także drugi z rzędu brązowy medal Ligi Narodów, gdzie jeszcze trzy lata temu baliśmy się, czy nie wypadniemy na zaplecze światowej elity. Kolejny dowód na kapitalną robotę Lavariniego to awans na IO od 2008 roku, czy najwyższe miejsce w historii w rankingu FIVB. Dzięki temu cały siatkarski świat dowiedział się o takich zawodniczkach, jak Martyna Łukasik czy Martyna Czyrniańska oraz Natalia Mędrzyk, bez których nie wyobrażam sobie składu na IO w Paryżu. Podobnie, jak i bez Aleksandry Szczygłowskiej, która kapitalnie zastąpiła "Marry" Stenzel. Swoją drogą wreszcie nasza Pani Kapitan może w pełni zaprezentować swoje umiejętności na rozegraniu, mając na skrzydłach w/w skrzydłowe, jak i armatę na prawej flance, czyli Bartosza Kurka w spódnicy. Mowa oczywiście o Magdalenie Stysiak, która swoimi atakami potrafi rywalkom wybić marzenia o zwycięstwie z głowy. Dzięki zaszczepieniu przez włoskiego szkoleniowca w naszych dziewczynach woli walki do ostatniej piłki, byliśmy świadkami fantastycznych widowisk z Turcją w ćwierćfinale, a także w meczu o trzecie miejsce z Brazylijkami. A Agnieszka Kąkolewska znalazła się w szóstce turnieju. Nie przesadzę, jak powiem, że ta brązowa "blacha" smakuje, jak złoto. I nie mamy nic przeciwko, by to powtórzyć w Paryżu, a może i coś więcej. Bo przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia!

*foto: fb/ Polska Siatkówka

       
 

środa, 12 czerwca 2024

Przez Lublanę i Łódź do Paryża.

Trener Nikola Grbić postanowił zaszaleć i zabrać do Słowenii, aż siedemnastu biało-czerwonych "Orłów". To znak, że Igrzyska Olimpijskie coraz bliżej.

Bo jeszcze przed turniejem finałowym VNL w Łodzi (27-30.06), mamy poznać skład, który zobaczymy na najważniejszej imprezie tego sezonu. Tak więc nie wszyscy z tego 17-osobowego Gangu Łysego, wyjazd do Słowenii będą mile wspominać 😉. Póki, co zachęcam Cię do przeczytania kilku słów o składzie, który zobaczymy na słoweńskich parkietach.

Rozgrywający
Przyznam szczerze, że jestem zaskoczony, jak pewnie spora część kibiców, brakiem na tej liście Janka Firleja. Myślę, że wybór na tej pozycji, jest już dokonany, obym się mylił. I parą rozgrywających na Igrzyskach Olimpijskich będą tworzyć — Marcin Janusz z Grzegorzem Łomaczem, a nazwisko rozgrywającego z Lublina, jest zabezpieczeniem na wypadek kontuzji, kogoś z w/w dwójki. Tylko, czy aby rozgrywający z Bełchatowa rozgrywał bardziej finezyjnie od brązowego medalisty z Warszawy? Odpowiedź wszyscy znamy, oby i tym razem serbskiego szkoleniowca Gangu Łysego, obroniły wyniki 😎.

Atak
Do duetu, który widzieliśmy na japońskim turnieju, dołącza Bartłomiej Bołądź, który już w Turcji pokazał, że nic nie stracił z formy, którą brylował w sezonie ligowym i zdobył z Projektem Warszawa. Widać, że trener Nikola Grbić, chce nadal za wszelką cenę ciągnąć za uszy Łukasza Kaczmarka i ptóbować go odbudować. Tylko, czy mu się to uda? Jak w życiu jestem optymistom, tak w tym przypadku, trudno mi o niego 😊. Bo przecież wszyscy pamiętamy, jak w Fukuoce, prezentował się popularny "Zwierzak". Tak, więc cała siatkarska Polska, będzie z ciekawością, przyglądać się rywalizacji Bołądzia z Kaczmarkiem oraz, jak trener będzie żonglował atakującymi w poszczególnych meczach. Wszyscy jednak wiemy, że u naszego selekcjonera, nie zawsze przy wyborach, decydują walory tylko i wyłącznie sportowe 😎.

Przyjęcie
Do gry wkracza Wilfredo Leon, wszyscy jesteśmy ciekawi, jak po kontuzji kolana będzie prezentował się popularny "Wifi". Ciekawe czy zobaczymy go w pełnym wymiarze meczowym, w którymś ze spotkań, czy też zadaniowo. Bo, jak wiemy potrafli strzelać niezłymi kulkami ze swojego magazynku zza linii dziewiątego metra 😜. Mnie bardziej ekscytuje na ten moment walka o olimpijski bilet Aleksandra Śliwki z Bartoszem Bednorzem. Jeśliby parzeć czysto sportowo to, ten bilet winien mieć popularny "Bedni". Jednak wszyscy wiemy, jaką słabość do byłego Kapitana ZAKS-y, ma Nikola Grbić 😊. Zatem z wypiekami na policzkach będziemy śledzić rywalizację, byłych już klubowych kolegów. Jak i to, jakie pary przyjmujących, będziemy oglądać, w każdym ze spotkań.

Środek
Po rocznym rozbracie z narodową siatkówką, spowodowanym kontuzją. Do gry w barwach narodowych powraca Mateusz Bieniek, rywalom już zapewne na widok nazwisk naszych "elektryków" na środku siatki, włos się jeży. I, aż żal to pisać, ale na straconej pozycji w tej formacji, jest Karol Kłos. I mam nadzieję, że trener da mu pograć w Słowemii, bo nasza eksportowa trójka jeszcze w tym sezonie reprezentacyjnym się nagra.

Libero
Do walki o olimpijski bilet wkracza Paweł Zatorski, nie będzie miał wcale łatwego zadania. Bo świetnie na turnieju w Japonii, spisał się Kuba Popiwczak. A, jak wiemy pod koniec sezonu ligowego w barwach Asseco Resovii Rzeszów z kontuzją borykał się z kontuzją biodra. Tak, więc  kolejny z ulubieńców naszego selekcjonera, będzie musiał udowodnić, że to jemu należy się olimpijki bilet na pozycji libero. Gdzie miejsce jest tylko jedno. Zatem rywalizacja na tej pozycji, jak i cały turniej w Słowenii, zapowiada się pysznie!

foto: fb/Polska Siatkówka      

 

sobota, 8 czerwca 2024

Jak w Turcji....

Reprezentacja Polski w siatkówce mężczyzn,  skończyła drugi turniej VNL z takim samym bilansem, jak na tureckiej ziemi. Czyli trzy zwycięstwa i porażka.

Wielu kibiców zacznie bić na alarm, bo przecież sytuacja się powtarza. Po trzech wygranych początek turnieju, po dniu przerwy przegrywamy spotkanie z mocnym rywalem. Mając problem z siłą, w niektórych siatkarskich elementów. Pamiętajmy jednak, co jest naszym celem numer jeden w tym sezonie. Na pewno trener Nikola Grbić wyciągnie odpowiedni feedback z tego starcia, a przecież w turnieju, w Słowenii zagramy m.in. z Kubą i Włochami, więc nie będą to przelewki 😀. Dzisiejszy rywal pokazał, że pod ręką starego trenera Rezende, odzyskuje swój dawny kunszt siatkarski. Tyle krótkiego podsumowania, przejdźmy do oceny poszczególnych pozycji.

Rozegranie:

Mecz z Turcją mógł namieszać w głowie naszemu trenerowi, co do drugiego "sypacza" w Paryżu. Bo Janek Firlej zachował się, jak najlepszy płyn do mycia, nie pozostawiając żadnym smug. Inna sprawa, że Turcy nie postawili trudnych warunków. Szkoda, że nie mieliśmy go okazji zobaczyć, na dłuższym dystansie w dzisiejszym spotkaniu. Bo Marcin Janusz nie rozegrał dziś najlepszych zawodów. I ciekawe, jaki duet rozgrywających zobaczymy na turnieju w ojczyźnie Klemenena Cebulja 😉.

Atak:

Widać, że "Zwierzak" chce wrócić do swojego "polowania na punkty" i załapać się na drugi bilet do Paryża, bo w meczu z Bułgarią i Turcją. Chwilami przypominał tego Łukasza Kaczmarka, który prowadził Gang Łysego do zwucięstwa w ubiegłorocznej Lidze Narodów oraz Mistrzostwa Europy. Jednak moim faworytem nadal do bycia drugą strzelbą w walce o olimpijskie laury, jest Bartłomiej Bołądź. Nasze dobro narodowe, czyli "Łysy" w dalszym ciągu daje to, co powinien dawać nie tylko jako Kapitan, ale i atakujący. W dzisiejszym spotkaniu robił, co mógł, aby doszło do podziału punktów. 

Przyjęcie:

W tej formacji zwrócę uwagę na dwóch graczy z tej pozycji - Bartosz Bednorz i Tomasz Fornal. "Bedni" meczem z Turkami potwierdził swoje "kwity" (19 PKT, +14, 44% pozytywnego przyjęcia, 67% w ataku (14/21), 52% eff. w ataku, 1 as serwisowy, 4 punktowe bloki). Moim zdaniem, tak czysto sportowo to on powinien jechać do Paryża, a nie mający wahania Aleksander Śliwka. "Forni" w meczach z Bułgarią i Brazylią pokazał to z czego jest znany w barwach Mistrza Polski. Pokazując, że nie ma dla niego znaczenia, czy wychodzi w wyjściowym składzie, czy też wchodzi "z bazy". Bułgaria: (19 PKT, +14, 44% pozytywnego przyjęcia, 67% w ataku (14/21), 52% eff. w ataku,1 as serwisowy, 4 punktowe bloki). Brazylia: (11 PKT, +6, 42% pozytywnego przyjęcia, 75% w ataku (9/12), 67% eff. w ataku,2 punktowe bloki). Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że to pewniak do Paryża. Na ten moment pozostaje zadać pytanie: W jakiej formie jest Wilfredo Leon?  A o tym mamy się przekonać na turnieju w Ljubljanie.

Środek:

Podobnie, jak przy poprzedniej pozycji skupię się na dwóch środkowych: Mateusz Poręba kontynuuje swój sezon życia w biało-czerwonych barwach, aż żal bierze, że nie ma szans z taką konkurencją. A przecież nie zaprezentował się jeszcze w boju, Kapitan drużyny z Zawiercia, mowa oczywiście o Mateuszu Bieńku. Który ma dołączyć do kadry podobnie, jak Wilfredo Leon na ostatni turniej w Słowenii. Kuba Kochanowski po raz kolejny potwierdził, że jest middle-blockerem ze światowego topu. W meczu z Turcją idealne wejścia na zagrywkę, a w meczu z Japonią: (12 PKT,+10, 62% w ataku (5/8), 62% eff. w ataku, 6 punktowych bloków,1 as serwisowy). Myślę, że Norbert Huber będzie rokręcał imprezę na środku siatki z meczu na mecz 😎.

Libero:

"Piwko" nie mam pytań ciekawe, co na to "Zati", który ma zagrać razem z Leonem i Bieńkiem w Ljubljanie.




  



 

piątek, 31 maja 2024

Biało-czerwony miszmasz.

Karuzela pod nazwą Gang Łysego jedzie dalej, część Orłów wysiadła w Suwałkach, by rozegrać mecz z Ukrainą (3:2). A druga część jedzie do Japonii walczyć w rozgrywkach VNL. 

Na polskim biegunie zimna pod wodzą Adama Swaczyny, nasze "Orły" zagrały w dość zaskakującym zestawieniu. Zestawieniu, w którym najprawdopodobniej nigdy więcej nie zagrają, takie są uroki kłopotu bogactwa. Mimo takiego, a nie innego zestawienia emocji nie brakowało, bo nasi wschodni sąsiedzi, nie przyjechali do Suwałk. Tylko po to, by być statystami w tym spotkaniu. A po to, by pokazać się z dobrej strony i to się im udało, bo zagrali bez respektu dla Gangu Łysego. Czego efektem była choćby ich zagrywka, czy  tie-break, który wyłonił zwycięzcę tego pojedynku. Na dobrą sprawę to tie-break był najlepszym fragmentem tego spotkania w wykonaniu biało-czerwonego Gangu Łysego. Bo pełniący rolę Kapitana w tym spotkania Artur Szalpuk urządził sobie "strzelankę" z pola serwisowego, a także ze skrzydła, któremu w sukurs, w atakach z prawej flanki poszedł Karol Butryn. Obaj Panowie w dalszym ciągu mają nadzieję na otrzymanie biletu do Paryża od Nikoli Grbicia. Swoją drogą ciekawe czy jeszcze, kogoś z tej, który widzieliśmy w Suwałkach, zobaczymy jeszcze w biało-czerwonym trykocie, w tym sezonie reprezentacyjnym 😎. Tyle o meczu dla sponsorów, czas na kilka słów o składzie na japońskie rozgrywki VNL.

Rozegranie:

Nie będę ukrywał, że cieszę się, iż w końcu, w akcji zobaczymy duet rozgrywających, który chciałbym zobaczyć (i pewnie nie tylko ja) na Igrzyskach Olimpijskich. Wbrew pozorom zadanie klina naszemu selekcjonerowi, nie powinno być trudnym zadaniem. Bo obaj rozgrywający grają dużo szybciej, a tym samym mniej przewidująco dla rywala niż faworyt Nikoli Grbicia do bycia drugim "sypaczem" na najważniejszej imprezie tego sezonu.

Atak:

Jeszcze pod koniec tamtego sezonu nie widzieliśmy innego duetu atakujących walczącego o olimpijskie laury. Jak właśnie ten, który wystąpi japońskim turnieju VNL. Jednak w sporcie, jak i w życiu, nie można być niczego pewnym. Za pewne bardziej jesteśmy ciekawi formy ulubieńca naszego selekcjonera, mowa oczywiście o Łukaszu Kaczmarku. Którego nasz selekcjoner będzie chciał odbudować za wszelką cenę. A przecież czysto sportowo na ten moment, na pozycję drugiego atakującego w Paryżu zasługuje Bartłomiej Bołądź. O ile o formę Bartosza Kurka w kontekście igrzysk możemy być spokojni. To przy nazwisku Kaczmarek możemy postawić duży znak zapytania. Mam nadzieję, że po turnieju w Fukuoce, będziemy bliżej odkrycia prawdy. Na kogo Nikola Grbić postawi w Paryżu. 

Przyjęcie:  

W porównaniu do turnieju na tureckiej ziemii w tej formacji zaszła jedna zmiana, do Spały powraca Artur Szalpuk. A w jego miejsce pojawia się "Forni". Taką czwórkę na olimpijski turniej bralibyśmy w ciemno, a jeszcze z tej rogu obfitości na pozycji przyjmującego, nie zaprezentował się Wilfredo Leon. A chyba nikt nie wyobraża sobie zmagań o olimpijskie "blachy", bez zagrywek Wilfredo Leona. Zatem z zaciekawieniem będziemy, patrzeć na rywalizację Śliwki z Bednorzem, bo myślę, że to między tym duetem, kto dostanie czwarty bilet na pozycji przyjmującego do Paryża. Po turnieju w Antalyi bliżej Paryża, pod względem sportowym, jest Bartosz Bednorz. Jednak wszyscy wiemy, jak naszej drużynie, jest potrzebny dobry duch Olka Śliwki.

Środek:

W Turcji Mateusz Poręba był największym wygranym na pozycji środkowego, ciekawe czy uda mu się podtrzymać to miano. Nie będzie miał wcale łatwego zadania, bo do akcji wkracza Monster blok - Norbert Huber z Karolem Kłosem, a oprócz tej trójki jest jeszcze "Kochan", który powraca do swojej topowej formy. Ciekawe czy "Noba Huba" ustanowi rekord bloków w sezonie reprezentacyjnym 😎,

Libero:

Do gry wkracza libero Mistrza Polski - Jakub Popiwczak, gra jest naprawdę warta świeczki. Bo bilet do Paryża na pozycji libero, jest tylko jeden, a kandydatów dwóch.

*foto: fb/Polska Siatkówka 
  

    
  

wtorek, 28 maja 2024

Lali i dostali lanie.

Za nami pierwszy turniej interkontynentalny VNL w wykonaniu obrońcy tego prestiżowego turnieju, w tureckiej Antalyi.

Zacznę od tego kubła zimnej wody, który dostaliśmy od reprezentacji Słowenii w niedzielnym spotkaniu (0:3). Reprezentacji Słowenii, która jak wiemy nigdy nie, jest dla nas wygodnym przeciwnikiem. A z reprezentacją prowadzoną przez Gheorghe Crețu znamy się, jak łyse konie. Słoweńcy w niedzielnym spotkaniu, wykorzystali swoją szansę na to, by dopisać sobie cenne punkty do rankingu. A tym samym zrobić duży krok do Paryża. Nie róbmy tragedii porażki, są częścią sportu, a taki kubeł naszym Orłom, jak i nam kibicom jest potrzebny. By nie popaść w samo zachwyt i nie jechać na olimpiadę już ze złotymi medalami na szyi 😉. A ufam, że nasze "Orły" zrobią wszystko, co w ich mocy, one zawisły na ich szyjach 😊. My nie mieliśmy argumentów w tym spotkaniu, nie potrafiliśmy odpowiednio zareagować po przegranym pierwszym secie, jak to miało miejsce w meczu z Kanadą. Nam brakowało argumentów, a Słowenii argumentem był przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów — Klemen Cebulj, który grał, jak natchniony. Aż żal bierze, że przez cztery sezony nie rozegrał, takiego meczu w "Pasiaku". Może w tym piątym wreszcie się uda, gdy będzie dostawał piłki od Gregora Ropreta 😎. Tyle wątku klubowego, wracamy do wątku reprezentacyjnego 😀.

Rozegranie

W meczach z USA i Kanadą oraz Słowenią pierwsze skrzypce na tej pozycji grał Grzegorz Łomacz, który chyba jest pewniakiem dla trenera jako "drugie skrzypce" na rozegraniu (oby nie). Choć mecz z USA i Kanadą dał nam trzy punkty to i tak uważam, że rozegranie rozgrywającego bełchatowskiej Skry jest mega czytelne. Dużo bardziej podobała mi się gra Marcina Komendy w meczu z Holendrami, który dołożył element bloku (4) oprócz bardziej kreatywnej gry na swojej pozycji. Cieszy bardzo, że Kapitan rewelacji ligowej z Lublina, tak pozytywnie miesza w rywalizacji na pozycji rozgrywającego. A przecież jeszcze okazji do zaprezentowania się nie mieli Marcin Janusz z Jankiem Firlej.

Atak

To będzie nakrótsze omówienie pozycji w dzisiejszym wspisie 😎. Dla mnie po tym turnieju wakacje do końca sezonu z Gangiem Łysego w rolach głownych, powinien mieć Karol Butryn. Widać, że atakującego vice Mistrza Polski z Zawiercia, paraliżuje myśl o byciu drugą armatą w Paryżu. Dla mnie, jak na razie faworytem do tej funkcji, jest Bartłomiej Bołądź, który pokazał, że nic stracił z formy. Którą prezentował w sezonie ligowym, w barwach Projektu Warszawa, z którym wywalczył brązową "blachę". Ciekawe, jak na to na boisku odpowie "Zwierzu"...

Przyjęcie

Kamil Semeniuk nie mam pytań widać, że nie wypadł z formy, którą prezentował w Perugii. Jednym słowem postrach dla rywali nie tylko na lewym skrzydle, ale także z pola serwisowego. Dla mnie pewniak do składu na Paryż 😎. Nie zwykle miło jest patrzeć na szalejącego na lewym skrzydle Bartosza Bednorza widać, że popularny "Bedni" nie składa broni o wyjazd na olimpijski turniej, a wręcz przeciwnie. Czy Olkowi Śliwce uda się ustabilizować formę, bo jest nam w Paryżu potrzebny, taki "cwaniak, który będzie obijał blok rywali, jak w meczu z USA. Olek trzymamy kciuki 👊, Widać, że "Szalupa" chciałby pojechać walczyć o olimpiskie laury, ale patrząc obiektywnie, nie ma większych szans. 

Środek

"Kochan" to profesjonalista, w każdym siatkarskim calu, od początku sezonu kadrowego, prezentuje tę formę, którą my jako kibice Asseco Resovii Rzeszów, możemy pamiętać z końcówki sezonu ligowego. A przecież do jego topu jeszcze daleka droga. Mateusz Poręba najwyraźniej postawił sobie za cel - przyprawienie serbskiego szkoleniowca Gangu Łysego o kilka nowych siwych włosów. Bo swoją grą pokazuje, że chciałby spróbować wygryźć. kogoś z naszej eksportowej czwórki. A Sebastian Adamczyk to, być może już nie długo zagości na stałe w naszej szerokiej reprezentacji na pozycji środkowego bloku. Choć nie będzie to wcale łatwe zadanie, oj nie 😎 .

Libero

A jednak o tej pozycji będzie najkrócej 😉. To gra Kuby Hawryluka mogła się podobać, ale i tak nie ma on szans w walce z duetem - "Piwko", "Zati".

*foto: fb/ Polska Siatkówka


sobota, 18 maja 2024

Przegląd armii Grbicia dokonany!

Za nami pierwsze sparringi Gangu Łysego Nikoli Grbicia, czyli operację pod kryptonimem medal na IO w Paryżu możemy uznać oficjalnie za otwartą!

Tradycją reprezentacji prowadzonej przez serbskiego szkoleniowca jest to, że rozpoczynamy sezon reprezentacyjny od porażki, ale nie róbmy z tego dramatu i nie o tym będzie ten wpis 😉. Spotkania z Niemcami i Ukrainą miały dostarczyć materiału szkoleniowego naszemu coachowi i dać mu feedback, co do poszczególnych zawodników. Bo w obu spotkaniach nie brakowało fajnych akcji, ale i prostych błędów, pokojnie po to są mecze kontrolne. Ja natomiast, chcę się z Wami podzielić feedbackiem, który mi jako kibicowi udało się wychwycić 😎.
W obu spotkaniach na rozegraniu w podstawowym składzie na pojawiał się Grzegorz Łomacz to może oznaczać chyba jedno, że Nikola Grbić już podjął decyzję co do pozycji drugiego rozgrywającego w Paryżu. Bo Marcin Komenda wchodził "z bazy", może turniej VNL w tureckiej Antalyi zmieni moje postrzeganie w tej kwestii. Zarówno Bartłomiej Bołądź, jak i Karol Butryn zadali niezłego klina selekcjonerowi, co do bycia potencjalną "drugą armatą" na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Obaj atakujący pokazali, że potrafią strzelać, nie tylko po prostej, ale i po kierunku. A przecież w szerokiej kadrze, są jeszcze: Dawid Dulski, Łukasz Kaczmarek, czy melodia dalekiej przyszłości Bartosz Gomułka. Cieszy fakt, iż do dobrej dyspozycji powraca Mateusz Poręba, bo im więcej jakości na środku tym lepiej, zdrowej rywalizacji nigdy za wiele. Nie przekonała mnie jakoś specjalnie gra Bartosza Bednorza oraz Artura Szalpuka na lewej flance w tych obu sparringach. Patrząc na postawę tych obu lewoskrzydłowych, można było wywnioskować — trener i tak ma swoją hierarchię, po co będziemy się starać. Oby było to tylko moje złudzenie, ale i efekt dociśnięcia na siłowni. 
Bo rzeczywiście Kamil Semeniuk i Aleksander Śliwka dali nam, ale i trenerowi całkiem inny vibe swoją grą. Patrząc na grę "Semena" w meczu z Niemcami, widziałem starego dobrego Kamila Semeniuka, który bawił się z rywalami, zmieniając formy ataku, a także posyłającego bomby z pola serwisowego. Wszyscy wiemy, jak dla naszej drużyny ważny mentalnie, jest Aleksander Śliwka, a także jego, jak ja to nazywam cwaniacka gra na lewej flance. Cieszy fakt, że zobaczyliśmy powracającego "starego" Śliwkę, który bawił się z blokiem naszych czwartkowych rywali.  Obaj libero moim zdaniem, nie dali trenerowi sygnału — chcemy spróbować walczyć o bilet do Paryża. No, chyba że w tureckim turnieju VNL wyślą trenerowi sygnał, który namiesza Nikoli w głowie i przybędzie mu siwych włosów 😜. Nie zapomniałem o debiutantach, którzy nie przestraszyli się wagi koszulki z Orzełkiem i naprawdę zaliczyli bardzo dobry debiut. A przecież zostaną rzuceni na "głębokie wody" jakimi są rozgrywki Ligi Narodów. Czy z dwójki Jakubiszak, Usowicz wyrośnie następca, któregoś z naszej eksportowej czwórki? No to, co mamy to, na co tak długoczekaliśmy, czyli biało-czerwone emocje na najwyższym światowym poziomie i zawały serc murowane 😆!

*foto: Kamciography