sobota, 8 sierpnia 2026

Przez Tatry 🏔️ i Tauron Arenę 🏟️ na Mistrzostwa Europy. Kogo ze zwycięzców Ligi Narodów odstrzeli Nikola Grbić?

Nasi siatkarze dopiero co obronili złoto Ligi Narodów – a już w poniedziałek zameldują się w stolicy polskich Tatr, by przygotowywać się do Mistrzostw Europy, które są tuż „za rogiem”.

Czyli tak naprawdę czasu na świętowanie obrony złotej „blachy” Ligi Narodów i odpoczynek — za wiele nie mieli. Taki jest los zawodowego sportowca. Do łatwych zadań nie należy też odstrzelenie jednego zawodnika, a tego właśnie będzie musiał dokonać Nikola Grbić, bo na Mistrzostwach Europy może zagrać tylko 14 siatkarzy. Dlatego niewykluczone, że na Memoriale Huberta Jerzego Wagnera zobaczymy już Orłów, którzy staną do obrony tytułu mistrza Starego Kontynentu. Kto wie 😉.

Rozegranie:

Ten dylemat nie będzie dotyczył tejże pozycji, bo od początku sezonu reprezentacyjnego było wiadomo, że jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy — za rozegranie na imprezie sezonu będą odpowiadać Marcin Komenda i Jan Firlej. Obyśmy tylko rozgrywającego PGE Projektu Warszawa częściej widzieli na parkiecie.

Atak: 

I na tej pozycji jest już wszystko jasne – widać, że szef naszych Orłów liczy na grę Kewina Sasaka na podwójnym bloku. Ale czy tak naprawdę potrzebny nam jest drugi nominalny atakujący? Nie żebym był przeciwnikiem atakującego Bogdanki LUK Lublin ani chciał zamęczyć Bartłomieja Bołądzia, który jest przecież w dużym gazie🔥. Raczej chodzi mi o to, że z powodzeniem na ataku może grać Wilfredo Leon, co pokazał w finałowym meczu z Amerykanami. Nie jest jednak wcale powiedziane, że tak nie będzie na Mistrzostwach Europy – oj, rywale mają się czego obawiać 😎.

Przyjęcie:

Czy na tej pozycji możemy spodziewać się odstrzału? Teoretycznie tak. Tylko kogo? Bo nikt sobie nie wyobraża, że trener odstrzeli kapitana, który — choć sportowo odstaje od reszty przyjmujących — jest jednym z filarów mentalnych tej drużyny, podobnie jak Tomek Fornal. Z kolei Artur Szalpuk swoim wejściem może pobudzić zespół pozytywnym vibe’em, przebojowością na lewym skrzydle i popsuć przyjęcie rywala serwisem. Coś mi mówi, że podobnie jak podczas turnieju finałowego Ligi Narodów, tak i na Mistrzostwach Europy zobaczymy pięciu przyjmujących😉.

Środek:

Po tym, jak przebojem i trochę z konieczności miejsce w podstawowej szóstce wywalczyli sobie Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak i byli postrachem dla rywali w Lidze Narodów — nikt sobie nie wyobraża składu na imprezę sezonu bez tej dwójki. Jakub Nowak już w fazie grupowej Ligi Narodów zasygnalizował powrót do wysokiej formy, więc myślę, że to on zapisze do swojego siatkarskiego CV udział w Mistrzostwach Europy. A Jakub Majchrzak szybciej rozpocznie przygotowania do sezonu ligowego z Energą Indykpolem AZS Olsztyn.

Libero:

Nikt już sobie nie wyobraża tej pozycji w kadrze bez Jakuba Popiwczaka i Maksymiliana Graniecznego, i basta😊!

Czy trener Nikola Grbić nas zaskoczy kadrą na Mistrzostwa Europy, gdzie obrona tytułu da nam bilet na igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku? A może mój kibicowsko‑blogerski nos będzie miał 100% rację? Oto jest pytanie😉!

*foto: fb/TauronLiga



 

środa, 5 sierpnia 2026

Polscy siatkarze koszmarem USA! 🇵🇱🔥 Orły Grbicia obroniły złoto VNL! 🏆

Polscy siatkarze w stylu „na zawale, albo wcale” obronili w chińskim Ningbo złoto Ligi Narodów. W finale pokonali USA 3:2.

Dlaczego mówię, że polscy siatkarze są koszmarem dla Amerykanów? Bo bilans amerykańskich kowbojów z naszą reprezentacją to 9 porażek i tylko jedno zwycięstwo 😎. A teraz ten koszmar stał się jeszcze bardziej realny — Polacy przeszli do historii, wygrywając po raz trzeci Ligę Narodów. Nikola Grbić po raz kolejny pokazał, że jest szefem w swoim fachu: kolejny sezon, kolejny medal, niezależnie od rangi imprezy. I choć to już sportowa rutyna, niemal pewne jest, że wciąż znajdą się tacy, którzy będą twierdzić, że nie jest odpowiednią osobą na stanowisku selekcjonera naszej reprezentacji 😊.
Już przed meczem było wiadomo, że emocji nie zabraknie — i faktycznie nie zabrakło. Pojawiały się nawet porównania do półfinału z Paryża, którego stawką był finał Igrzysk Olimpijskich (choć to chyba lekka przesada). Amerykanie mieli ogromną ochotę, by to oni zostali triumfatorami tej prestiżowej imprezy. Nic dziwnego, gdy w składzie masz Christensona, Hanesa, Andersona i Erika Shojiego na libero. Robili wszystko, by statuetka nie wróciła z naszymi Orłami do Polski — wyłączyli na chwilę z gry Wilfredo Leona i odesłali „do bazy” Bartłomieja Bołądzia.
Ale nie z naszymi Orłami takie numery. Ta drużyna to jedność, kolektyw, a do tego ma trenera, który uwielbia zamieszać rywalom w ich grze. I tym razem znów trafił w „10” 😉. Zagraliśmy na trzech przyjmujących, z Wilfredo Leonem na ataku. Przyjmujący Bogdanki LUK Lublin swoją grą sprawił, że zaczynam się zastanawiać, czy na Mistrzostwa Europy w ogóle potrzebny jest drugi atakujący. Bo według mnie Leon będzie świetnym dublerem Bartłomieja Bołądzia, który rozgrywa najlepszy sezon w koszulce z orzełkiem na piersi.
Na lewym skrzydle profesorstwo zaprezentowali Kamil Semeniuk i Tomasz Fornal. Ten drugi — jak na frontmana i motywatora przystało — poderwał Orły do walki w IV secie dwoma asami serwisowymi i odebrał Amerykanom ochotę do gry zmiennością ataku na prawym skrzydle. Został wybrany MVP turnieju 💪.
Wszyscy wiemy, że zagrywka i blok to najbardziej nieprzewidywalne elementy siatkarskiego rzemiosła. I właśnie blokiem przechyliliśmy szalę zwycięstwa w tie-breaku, „odcinając” Jankesom prąd. Jak widać, polski środek wcale nie stracił na jakości po absencjach Mateusza Bieńka i Kuby Kochanowskiego — Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak świetnie ich zastępowali w tegorocznej VNL. Czy tak będzie w będących tuż „za rogiem” Mistrzostwach Europy?
Czasu na odpoczynek po obronie złota VNL nie ma zbyt wiele. Naszych Orłów czeka zgrupowanie pod Tatrami, Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w krakowskiej Tauron Arenie i wrześniowe Mistrzostwa Europy. A obrona tytułu dała nam już teraz bilet do Los Angeles. Więc jest po co trenować!

*foto: fb/TauronLiga

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Nie jesteś sam! Dni inne od wszystkich na wczasorekolekcjach w Dąbrowicy ❤️.



Jedni wybierają zagraniczne kurorty, by odpocząć, i zostawiają tam swoje pieniądze. Ja zaś — jak co roku — korzystam z oferty Tego, który jest dla mnie fundamentem wszystkiego. Bo czy może być coś piękniejszego niż mieszkać z Nim pod jednym dachem przez dziewięć lipcowych dni? Dla kogoś pewnie tak, ale nie dla mnie 😊. Decydując się na taką formę spędzenia wakacji, zastanawiałem się, co tym razem przygotował dla mnie Ten, dla którego tam pojechałem. Bo przecież On lubi mnie zaskakiwać i dawać do myślenia - tak było i tym razem😍.
Dla wielu podopiecznych to jedna z niewielu okazji, by wyjść poza przysłowiowe cztery ściany; dla mnie — przede wszystkim — to czas dziękowania za otrzymane łaski, ładowania baterii Jego obecnością poprzez konferencje, nabożeństwa i codzienną Eucharystię. Te dziewięć dni to nic innego, jak doświadczenie żywej Ewangelii w osobach podopiecznych, jak i posługujących nam wolontariuszy. Wolontariusze, którzy mogliby spędzać wakacje, czy urlop w inny sposób, a jednak wybrali bycie rękami i nogami osób z niepełnosprawnościami. A przecież, każda niepełnosprawność jest inna, tak jak inny jest, każdy człowiek –  a więc bycie wolontariuszem to nic innego, jak zadanie specjalne😊.   
Choć ten szczególny czas rozpoczęliśmy od przyjazdu do Dąbrowicy, dla mnie tak naprawdę zaczął się od wgrania Bożego Wi‑Fi — przystąpienia do spowiedzi świętej przed Eucharystią na rozpoczęcie wczasorekolekcji. A naszym wczasorekolekcjom towarzyszyły słowa, których użyłem w pierwszej części tytułu tego posta.
Rzeczywiście nie byłem sam, bo był ze mną On, a doświadczyłem tego niejednokrotnie, czy to podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, która w Dąbrowicy jest inna i nie da się tego opisać słowami, czy to podczas wieczoru Uwielbienia. To podczas tych nabożeństw rozważania poruszały moje serce do tego stopnia, że spod moich okularów spływała lawina łez. Bo tak, jak słyszeliśmy przez ten czas, który jest  inny od reszty czasu w ciągu roku — On nie patrzy na nasze ograniczenia, lecz na nasze serca. Dzięki, Kuba, za te słowa, za wszystko. Za to, że jesteś i, że jesteś nie tylko kapłanem, ale też członkiem ekipy od zadań specjalnych👊. Dziękuję za poświęcenie mojego ekologicznego Mercedesa w dniu wspomnienia liturgicznego św. Krzysztofa — to był super pomysł 😍.  To ja jestem dla ludzi, nie ludzie dla mnie — dlatego też brałem czynny udział w modlitwie różańcowej i Koronce do Bożego Miłosierdzia. To już moja tradycja, że na takich eventach religijnych, czytam czytanie podczas jednej z Eucharystii — tak było i tym razem. Jadąc do Dąbrowicy nie  wiedziałem, że przyjdzie mi udzielać wywiadów (dla Radia Lublin i mediów katolickich archidiecezji lubelskiej) i tak dotarło do mnie, że nie wiem, kiedy zrodziła się we mnie odwaga do udzielania wywiadów. Chyba czas się przyzwyczaić do tego, że jestem celebrytą — oczywiście żartuję😀. Mam tylko nadzieję, że kibice Bogdanki LUK Lublin słuchający mojego wywiadu w radiu wybaczą mi, że do tytułu siatkarskiego mistrza Polski TauronLigi typuję dream team z Zawiercia, czyli aktualnego Mistrza Polski 😎. Dobra wracam do tematu głównego tego posta, wczasorekolekcje to nie tylko modlitwa, choć wiadomo, że On jest w tym wszystkim najważniejszy.  Nie zabrakło oglądania filmów z przesłaniem, takim bez wątpienia jest "Cyrk motyli”; nie zabrakło też warsztatów z decoupage’u oraz karaoke. Dąbrowica poszerza horyzonty dotychczas nie przepadałem za rapem, jednak być może zmienił to koncert chrześcijańskiego rapera Majkela — kilka piosenek nucę do dziś. Jak na Dąbrowice przystało, nie mogło zabraknąć dyskoteki, bo przecież nie samą modlitwą żyje człowiek i, o dziwo, to nie ja byłem królem parkietu😎.

Pozwólcie, że od tego momentu będzie trochę prywaty, dla wujka kilometry nie mają znaczenia 💗 i takim o to sposobem sobotnie popołudnie nasz the best team nawet na Dąbrowicy robił zamieszanie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czego następstwem był nasz dłuższy spacer do Żabki, mimo wysokiej temperatury humory nam dopisywały (dobrze, że nikt nie słyszał naszych dialogów😀), by po powrocie z niej spędzić trochę czasu razem ,grając w Grę na emocjach i Gorącego ziemniaka. Nie należę do osób, które zrywają kontakt z ludźmi, którzy byli moimi "pilnowaczami" w przeszłości. Tak więc dziękuję Ci, Aniu, za każdą spędzoną z Tobą chwilę. Za każdą wypitą kawę, za każdy spacer, za każdą sesję zdjęciową i za to, że przypominałaś mi, bym nie wyglądał na niej jak paralityk😂. Za każde chodzenie z Nim "na kawkę" w Najświętszym Sakramencie, gdzie czekał na nas w kaplicy😍. A i za to, że padałaś przede mną na kolana😎. Na koniec dziękuję Ci za nieubrudzone ubrania, co dla innych, dobrze tylko nam znanych "pilnowaczy", jest to "mission impossible"😋.  Dziękuję moim chłopakom za opiekę na najwyższym poziomie — Michale, dzięki za próbę nauczenia mnie gry w szachy. No cóż, łatwiej mi było pojąć tajniki siatkówki niż tę grę 😀.
Na koniec powiem: wróciłem z Nim, wróciłem z otwartym na Jego działanie sercem oraz z obrazami, których na długo nie wyprę z pamięci. Wróciłem też jeszcze z większym doświadczeniem jako posiadacz "pakietu szczęścia", którego rozwinięcie brzmi: „Mogę, Potrafię, Działam” 💚. A i do kolejnych wczasorekolekcji zamierzam napisać kilka rozdziałów swojej książki 😊.













                                              
                                                                  




* fotografie i video pochodzą z różnych źródeł







wtorek, 14 lipca 2026

FIVB dało prezent na Międzynarodowy Dzień Siatkówki - agresor wraca do gry😱!

7 lipca obchodziliśmy światowy dzień siatkówki, dzień później FIVB postanowiła dać kibicom tej dyscypliny „prezent"😉.

Tym „prezentem” dla kibiców zakochanych w siatkówce było przywrócenie Rosji prawa do gry w rozgrywkach FIVB. Spodziewałem się, że prędzej czy później to nastąpi — ale wciąż nie rozumiem, jakim cudem kraj‑agresor zajmuje czwarte miejsce w rankingu FIVB, skoro nie grał w żadnych międzynarodowych zawodach od 24 lutego 2022 roku 😕. 
Owszem, brakowało siatkarzy z tego kraju w wielu turniejach — wszyscy wiemy, jaki poziom i jakie emocje gwarantował ich udział. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zawodnicy otwarcie wspierający wojnę w Ukrainie wracają do walki o medale ze swoją reprezentacją. Tym bardziej, że były kapitan naszej kadry nie widział w tym nic złego, mówiąc o tym w podcaście W Cieniu Sportu u Łukasza Kadziewicza 😎.
Co oznacza ten „prezent” od światowych władz siatkówki? To, że Rosjan zobaczymy w przyszłej edycji VNL, na mistrzostwach świata rozgrywanych na polskich parkietach, a za dwa lata — na Igrzyskach Olimpijskich. Nie wyobrażam sobie, by ta reprezentacja miała zagrać przed polską publicznością i prowokować ją gestami, które mogłyby mieć naprawdę poważne konsekwencje. Dlatego w pełni popieram stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej dotyczące udziału Rosji w przyszłorocznym polskim czempionacie. Oby tylko ta decyzja nie skończyła się odebraniem Polsce organizacji turnieju 😊.
Póki co czekamy na rozwój sytuacji, a ja proponuję, by Rosja, Stany Zjednoczone, Izrael i Iran zorganizowały swoje własne imprezy mistrzowskie.

*foto: znalezione w Internecie

niedziela, 12 lipca 2026

Grbić zabiera swoje gwiazdy do Chicago ⭐!

Przed naszymi siatkarzami ostatni przystanek interkontynentalnej VNL — Chicago. 

Nie jedziemy tam zwiedzać — jedziemy walczyć o bilet na turniej finałowy Ligi Narodów w chińskim Ningbo, bo wciąż go nie mamy. A o ten bilet łatwo nie będzie, bo na drodze Orłów staną Bułgaria, Brazylia, Francja oraz gospodarze, Stany Zjednoczone. Ale kto, jeśli nie nasze Orły😉? Nikola po raz kolejny dotrzymał słowa — na ten turniej lecimy w najmocniejszym składzie💪.

Rozegranie:
Po turnieju w Gliwicach i meczu z Niemcami, Chicago będzie kolejną okazją dla Marcina Komendy, by na nowo złapać boiskowe „flow” z kolegami po przerwie na sezon ligowy. Czy jego zmiennikiem po powrocie po kontuzji będzie Janek Firlej? A może to właśnie w Chicago Marcel Bakaj dopisze kolejne rozdziały do swojego boiskowego doświadczenia?

Atak:
Bartłomiej Bołądź i Kewin Sasak — tak wygląda duet atakujących w tym reprezentacyjnym sezonie (na to wychodzi😉). Czy turniej w Chicago zmieni tę hierarchię? Tak czy inaczej, rywale mają się czego obawiać, bo obie polskie armaty potrafią przyłożyć zarówno z prawego skrzydła, jak i zza linii 9 metra😉.

Przyjęcie:
Tomasz Fornal i Kamil Semeniuk potwierdzili swoją klasę w towarzyskim meczu z Niemcami — nie chodzi tu nawet o ich siatkarskie umiejętności, ale o to, że z marszu weszli w sezon reprezentacyjny. I zagrali fenomenalne spotkanie. Artur Szalpuk będzie musiał mocno walczyć o bilet na Mistrzostwa Europy, bo jeśli Śliwka i Leon powtórzą swoją dyspozycję z Gliwic, przyjmujący Asseco Resovii może obejrzeć imprezę sezonu z kanapy😎.

Środek:
Choć Jakub Kochanowski znalazł się w składzie na ten turniej, z powodu kontuzji będzie pełnił jedynie rolę statysty — i patrzył, jak Lemański, Majchrzak, Jakubiszak i Nowak doprowadzają rywali do „białej gorączki”. Walka o bilet na „polskim środku” na Mistrzostwa Europy trwa nadal, a rumieńców zdecydowanie jej nie brakuje.

Libero:
Tutaj, podobnie jak na ataku, wszystko jest jasne — Popiwczak i Granieczny. Będą rywalom grać na nerwach swoją pracą w przyjęciu, obronie i asekuracji. A te umiejętności mogą okazać się kluczowe w przedłużonych akcjach z przeciwnikami, którzy staną po drugiej stronie siatki.

Jedno jest pewne — nocne siatkarskie horrory wracają, a w rolach głównych znów zobaczymy nasze Orły. Bilet do Chin nie spadnie z nieba, trzeba go wyrwać na parkiecie. I to właśnie w Chicago zaczyna się prawdziwa gra😍.

*foto: fb/ PlusLiga




 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Komplet zwycięstw i nieziemskie emocje w Arenie Gliwice! 🔥

💥 Te nieziemskie emocje kibice brali w ciemno, bo przecież do tego polskie Orły nas przyzwyczaiły przez te wszystkie lata kibicowania. Nie inaczej było podczas polskiego siatkarskiego pikniku w ramach drugiego turnieju VNL.

Reprezentacje Belgii, Turcji, Niemiec oraz Argentyny postawiły naszym Orłom naprawdę trudne warunki gry — no ale przecież zasada „bij mistrza” obowiązuje 😎. Efektem był historyczny dla FIVB i polskiej siatkówki set 48:50 w meczu z Argentyną. Tym turniejem nasi siatkarze potwierdzili dewizę, która idealnie wpisuje się w kibicowanie: na zawale, albo wcale. Dając tym samym selekcjonerowi jasny feedback — razem z solidnym bólem głowy 😉.

Rozegnanie:

Kontuzja Janka Firleja wywołała u kibiców lekką niepewność co do drugiego rozgrywającego w tym sezonie reprezentacyjnym. Marcin Komenda wrócił do gry w narodowych barwach — i było widać, że z niektórymi zawodnikami musi na nowo złapać flow. Jego rozegranie momentami wyglądało na lekko „zardzewiałe”, ale mając takich wykonawców w ataku, można być spokojnym o wynik. Z kolejnymi meczami ta „rdza” na pewno zejdzie 😉.

Atak:

Naszemu selekcjonerowi chyba brakuje już cierpliwości do Nasevicha, bo po kilku piłkach zjechał „do bazy” w meczu z Turcją. Wydaje się, że bez puszczenia głowy zawodnik Trefla Gdańsk nie ma szans, by zaistnieć w reprezentacji Polski. Na ten moment Kewin Sasak — mimo powrotu po kontuzji — wczorajszym występem jasno pokazał selekcjonerowi: jestem gotowy 😎. Bartłomiej Bołądź swoimi występami potwierdził, że o punkty z prawego skrzydła możemy być w tym sezonie spokojni. Pokazuje rywalom nie tylko siłę w ataku, ale też siatkarską inteligencję, kiwając ich w kluczowych momentach 💪.

Środek:

„Leman” zagrał swoje — potwierdzając, że w tym sezonie reprezentacyjnym ma „zamurowane” miejsce na polskiej siatce 👏. Poręba z Nowakiem również pokazali, że nie zamierzają składać broni w walce o pozostanie w kadrze Nikoli Grbicia na dłużej. Cieszy zwłaszcza postawa Jakuba Nowaka, który udowodnił, że kontuzja nie naruszyła jego siatkarskiej jakości. Szymon Jakubiszak zaliczył może słabszy turniej, ale zagrał poprawnie. Walka o miejsce na polskiej trwa w najlepsze!

Przyjęcie:

Kapitan Aleksander Śliwka pokazał, że wraca do formy — prezentując rywalom swoje boiskowe cwaniactwo, które tak dobrze znamy, obijając ich blok. Trudno nam, kibicom, wyobrazić sobie reprezentację bez Wilfredo Leona, a sam zawodnik występami z Niemcami i Argentyną tylko to potwierdził 😍. Pokazał, że potrafi brać ciężar gry na swoje barki w trudnych momentach i doprowadzać rywali do rozpaczy 💪. Broni o swoje miejsce wśród przyjmujących nie składa Artur Szalpuk — przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, który po wejściu na parkiet wnosił nie tylko jakość do gry Orłów, ale też vibe, z którego jest znany. To co, pięciu przyjmujących na Mistrzostwa Europy 😎? Mikołaj Sawicki to zadanowiec w 100%, i chyba na tym jego rola w reprezentacji w tym sezonie się kończy. Dla Michała Gieżota progi reprezentacyjne są na ten moment zbyt wysokie — może gra nad Bałtykiem pozwoli mu wypłynąć na szersze siatkarskie wody.

Libero:

Popiwczak z Graniecznym pokazali, że pozycja libero to ich działka — nie tylko w przyjęciu, ale i w obronie, czym napędzali kontry Orłów, które były zabójcze dla rywali 💪.

Zakończenie:

Na zakończenie warto wspomnieć o kibicach i dopingu, który niósł naszych siatkarzy 😍, a oni odwdzięczyli się nie tylko grą „na zawale, albo wcale”, ale też świetną obroną i asekuracją. Turniej pokazał, jak ważni dla kadry są Leon, Śliwka oraz Bołądź z Popiwczakiem. Rywale w następnym turnieju to: Bułgaria, Brazylia, Francja i USA — a więc ciąg dalszy kibicowskich zawałów nastąpi 😂.

*foto: fb/PlusLiga







 

środa, 24 czerwca 2026

Asseco Resovia Rzeszów rezygnuje z podboju siatkarskiej Europy😯!

Brzmi jak żart, ale nim nie jest. Podpromie znów zaskoczyło kibiców.

Rzeczywiście, to dość zaskakująca wiadomość dla kibiców drużyny z Podpromia. Drużyny, która zawsze mierzy wysoko — przynajmniej w deklaracjach włodarzy😎 — nie tylko w PlusLidze, ale i na europejskich parkietach.

Warto przypomnieć, że Asseco Resovia Rzeszów zakończyła miniony sezon na czwartym miejscu, premiowanym grą w Pucharze CEV. Jednak ranga tych rozgrywek najwyraźniej nie przystaje do ambicji „Pasów”. Co ciekawe, inaczej myślą w Suwałkach — tam nikt nie wzgardzi europejską przygodą, więc Ślepsk zajmie miejsce Resovii w Pucharze CEV.

Oczywiście trzymam kciuki za drużynę z polskiego bieguna zimna😉. Wiadomo, że gratyfikacje finansowe w siatkarskich pucharach odbiegają od tych piłkarskich, ale reprezentowanie polskiej siatkówki na europejskich salonach powinno być zaszczytem. Najwyraźniej takimi kategoriami nie myślą w Rzeszowie.

Ciekawe tylko, jaka wymówka zostanie sprzedana kibicom w przypadku słabszej postawy w lidze. Bo przecież nie „po brzegi wypełniony kalendarz meczowy” — no, ale jakoś siatkarskich emerytów, którzy zagrają w klubie z Podpromia, trzeba oszczędzać 😂.

*foto: Kamciography