czwartek, 19 kwietnia 2018

"Wilki" zdobyły "Uranię"! ;)


źródło: Fanpage Asseco Resovia Rzeszów
Kto prowadzi 2-0 i nie wygrywa spotkania, ten przegrywa 2-3. Ta stara siatkarska prawda znalazła potwierdzenie, we wczorajszym pierwszym meczu ćwierćfinałowym męczy Indykpolem AZS-em Olsztyn, a Asseco Resovią Rzeszów. Takim właśnie rezultatem zakończyło się to na korzyść drużyny z Podkarpacia. Trenerzy obu ekip do boju posłali swoich najlepszych graczy, po dwóch setach na tablicy wyników widniał wynik 2-0 dla gospodarzy. Powiem szczerze pomyślałem jeszcze jeden i kierunek Rzeszów :D Aczkolwiek nie wyglądało to wcale tak źle po stronie SOVI. Przegrywaliśmy różnicą kilku punktów, nie brakowało gry środkiem a gra w drugim secie toczyła się na przewagi. Kto wie czy po pierwszych dwóch partiach na tablicy wyników nie widniałby remis po 1 w setach, gdyby nie błąd własny Olka Śliwki po ataku. Nie brakowało pasywnych bloków, jednak „Wilki” nie potrafiły przekuć tego w skuteczne kontry. Natomiast w drużynie gospodarzy wszystko szło, jak po przysłowiowym maśle. Ton ich grze nadawał atakujący – Jan Hadrava posyłając bomby nie do przyjęcia co, było dodatkowym problemem dla naszego zespołu. Jednak my też potrafiliśmy w końcówkach „ukąsić” w polu serwisowym. W pierwszym secie zrobił to nasz kapitan – Jochen Schoops, przyznam szczerze iż widząc zmianę zadaniową Schoops – Dryja, pomyślałem trener Kowal podaje rękę olsztynianom. A tu się pomyliłem ;) Końcówka drugiego seta to bomby francuskiego bombardiera „Thibo”, które w dużej mierze przyczyniły się do gry na przewagi, w tym secie. Choć, jak wcześniej wspomniałem nie brakowało pasywny bloków, to punkty przyznaje się za skuteczne bloki i to, było myślę jednym z naszych mankamentów, w pierwszych dwóch partiach wczorajszego spotkania. Zastanawiałem się, jak na graczy obu ekip podziała ta dziesięciominutowa przerwa. Cóż role się odwróciły atuty, które do tej mieli gospodarze przeszły na stronę Asseco Resovi Rzeszów. Obudził się wspomniany wcześniej Thibault Rossard, który, jak słusznie zauważył Wojciech Drzyzga na wyjazdach długo wchodzi w mecz. Zaś na Podpromiu „ryczy” od pierwszej piłki ;) Nie byłoby chyba tego, gdyby nie jeszcze większe ożywienie na rozegraniu, które wniósł Michał Kędzierski. Nie oujmując nic Lukasowi Tichackowi, który rozpoczynał to spotkanie. To jednak ciut wyżej oceniłbym Michała, który eksploatował „Dryjsona” do tego stopnia, że został wybrany MVP tego meczu. Tie-break to wielka niewiadoma czasem o wyniku tego seta decyduje dyspozycja rywala. Tak, było w dniu wczorajszym zajechaliśmy Olsztyn kondycyjnie, wygrywając tego seta 6-15! I to my możemy się cieszyć, że udało się wygrać to arcytrudne spotkanie, robiąc maleńki kroczek w stronę półfinału. Ten mecz na „Podpromiu” może być jeszcze trudniejszy do wygrania. Ekipa Santilliego to ekipa, która walczy do końca. Pokazując to zresztą niejednokrotnie. Wierzę, że doping naszych kibiców uskrzydli naszych idoli i  będziemy się cieszyć z awansu do półfinału, który dla obecnego składu, będzie dużym sukcesem. Jak wiecie przesiąkłem tym sportem do szpiku kości :D
źródło: Wojciech Grzyb Official FanPage
I nie mogłem nie oglądać starcia Jastrzębskiego Węgla z Trefem  Gdańsk 1-3. Co to, był za mecz! Trefl pokazał, że wynik pierwszego seta to wypadek przy pracy i podobnie, jak „Pasy” już w sobotę może świętować awans do półfinałów. Z czego bym się bardzo cieszył, a dlaczego to już wiecie ;) A już dziś z awansu do finału OrlenLigi mogą się cieszyć dziewczyny Developresu SkyRess Rzeszów, bowiem dziś o 18 na Podpromiu zagrają rewanżowe spotkanie z  ŁKS Commercecon Łódź.          

wtorek, 17 kwietnia 2018

Emocje rosną! ;)


Faza zasadnicza za nami emocji, było co nie miara. Jednak emocje dopiero sięgną zenitu, bowiem jutro startuje faza play-off oczy PlusLigowych kibiców, będą zwrócone na Olsztyn i Jastrzębie – Zdrój. Tak więc szykuje się długie środowe popołudnie mam nadzieję, że z kapitalnymi widowiskami. Jednak w tej fazie nie ma już słabeuszy zarówno Asseco Resovia Rzeszów, jak i Trefl Gdańsk nie ma łatwego przeciwnika, w walce o półfinał. Serce kibica podpowiada jedno, jak będzie pokaże parkiet ;) Zanim ta środowa siatkarska uczta, to zapraszam na kilka słów od Cinka na temat tego co wydarzyło się przez 30 kolejek. Od początku sezonu ton PlusLiigowej tabeli nadawał Mistrz Polski z Kędzierzyna – Koźla, choć nie uniknął kilku niespodziewanych porażek, jednak nie przeszkodziło mu to w pewnej wygranej fazy zasadniczej i czekaniu ze spokojem na półfinałowego rywala. Jednak im dalej w las tym ciekawej ;) W pewnym momencie do walki o drugie miejsce premiowane bezpośrednim awansem do półfinału chętnych, było aż 3 zespoły (PGE Skra Bełchatów, ONICO Warszawa i Trefl Gdańsk). Czapki z głów dla ekipy AA pokazali, jak powinno się walczyć o przetrwanie. Brawa dla kibiców i siatkarzy innych klubów za uratowanie tego klubu, poprzez włączenie się do akcji #doLEWamydopełna ;) Koniec końców awansowali do ćwierćfinałów z trzeciej pozycji i o półfinał zagrają z drużyną, która jest dla mnie osobiście największym rozczarowaniem tego sezonu – Jastrzębskim Węglem. A dlaczego uważam za rozczarowanie? Mając praktycznie utrzymany skład, który zdobył brąz w poprzednim sezonie, w tym do końca walczyli o to, aby znaleźć się w play-offach. Ich gra, była chimeryczna na nic zdała się zmiana Loebiediewa na „Fefe”. Ten, którego tak chwaliłem po poprzednim sezonie, jak na razie nie przypomina siatkarza z tamtego sezonu – Salvador Hidalgo Oliva. Jednak sezon jeszcze trwa i może się obudzi ;) Strasznie szkoda mi teamu ze stolicy Polski, bo naprawdę zasłużyli na walkę o medale, aczkolwiek kontuzje i porażki są częścią sportu. Potrafili zwolnić kilku trenerów i przed dłuższą część sezonu, byli dla mnie murowanym kandydatem do play-offów. Good job Stefan! Lekkim rozczarowaniem jest też dla mnie drużyna z Lubina, która w poprzednim sezonie urywała punkty tuzom naszej ligi, a w tym od kilku kolejek, było wiadomo iż o nic więcej nie zagrają. Akademicy z Olsztyna pokazali, jak radosna i przyjemna dla oka powinna być siatkówka. Ta radość przyniosła im to iż o półfinał zagrają z Asseco Resovią Rzeszów i co tu dużo mówić, nie są wcale bez szans w tym starciu. „Wojskowi” z Radomia zbyt późno włączyli pedał gazu, bo naprawdę mieli potencjał na czołówkę tabeli. Zastanawialiście się dlaczego  nie piszę o SOVI zapewne. To celowy zabieg, aby Was nie zanudzać już na początek. Ktoś powie nie zasłużyliśmy na te play-offy i tak wysokie czwarte miejsce. Trudno się z tym nie zgodzić, bo przecież jeszcze kilka kolejek temu, byliśmy poza play-offami i nie mogliśmy liczyć tylko na siebie, ale także na gubiących rywali punkty. Na szczęście rywale zagrali dla nas i spróbujemy bić się o medale. Hala „Podpromie” nie przypominała tej za najlepszych czasów, gdzie Olieg Achrem wznosił Puchar za zdobycie Mistrzostwa Polski ze łzami w oczach. Gra naszej drużyny, była wielką niewiadomą w każdym spotkaniu, potrafiliśmy pokonać JW by tydzień później przegrać z kretesem ze spadkowiczem z Kielc. Ktoś powie nie oszczędzały nas kontuzje to prawda wypadło nam w kluczowym momencie sezonu dwóch najlepszych środkowych. Jednak nie oszukujmy się mamy najsłabszy team od kilku sezonów. Gdyby nie trio: Rossard, Śliwka, Jarosz, jak i rywale, którzy otworzyli nam drzwi do ćwierćfinału. To byśmy nie zagrali z Olsztynem o półfinał. Uważam, że jeśli awansujemy do czwórki to, będzie to olbrzymi sukces. Czy tak się stanie zobaczymy. Jednak wiara „Pasiaka” umiera ostatnia ;) SOVIA !!!

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

We are so crazy! ;)


„Wiosna, wiosna, wiosna ach to Ty! Korzystając z pięknej pogody w dniu wczorajszym postanowiłem udać się z moją szaloną i najlepszą ekipą ever na długi spacer, po  mojej wiosce. Jeszcze rok towarzyszył nam ktoś ze starszych. Jednak od tego roku zmieniamy zasady ;-D Zapewne Dominika i Ola nie mają nic przeciwko  ;) Uchylę rąbka tajemnicy i podzielę się z Wami foteczkami, ale i tekstami, które padały, bo uwierzcie mi mnie do dziś szczęka boli od śmiechu :-D Dla  Was te teksty mogą wydawać się nieśmieszne, lub pomyślicie porąbało ich. My dobrze o tym wiemy! :P U nas śmiech wywoływał nawet przejeżdżający Pan na motorze w kasku, w stylu retro  - Patrz! Pan na motorze ma kask, jak pilot samolotu. Wielkie zdziwienie wywoływało moje zaparkowanie wózkiem na ujęcie w fajnym miejscu - Jak ty zaparkowałeś, że tu stoisz? ;)  Czasem, byłem też przeszkodą w kadrze ;) - Ejj! Wujek posuń się, bo mi w kadr wchodzisz! Jednak najlepszy tekst wypadu - O nie! Tu jest kupa… ,a dobra jednak to kretowisko :P Kochani te chwile pokazują nie tylko to, jak jesteśmy szaloną ekipą, ale to, jak bardzo SIĘ KOCHAMY <3 Znaleźliśmy grosik na szczęście, który zabrałem ze sobą ;) Jego magia może już działa, bo dziś zostałem całkowicie spionizowany! Fibrotomia rządzi ;) Dla takich chwil, jak te wczorajsze i ta dzisiejsza warto walczyć o kolejne szczyty, a także dla osób, które są ze mną na zdjęciach, bo mam dla  kogo żyć ;)















*fotografie pochodzą z prywatnego arcrciwum

piątek, 30 marca 2018

"Dziku" zmienia klub!

źródłó: fivb.com

Kapitan naszej reprezentacji - Michał Kubiak zmienia klub. O transferze naszego reprezentanta z ligi japońskiej do chińskiej. Poinformował agent zawodnika Georges Matijasević.

Popularny „Dzik” dołączy do drużyny Pekin Volley na finał rozgrywek. Mistrzem Japonii okazał się zespół naszego kapitana - Panasonic Panthers. Do rozegrania w kraju Kwitnącej Wiśni został jedynie puchar. Nasz kapitan nie lubi się nudzić, a do reprezentacji jeszcze sporo czasu. Pierwsze zgrupowanie „Orłów” zaplanowane jest na drugi tydzień maja. Dlatego też podjął ciekawą decyzję o chwilowej zmianie otoczenia. Zagra w finale ligi chińskiej. Drużyna z Pekinu zmierzy się w nim z ekipą Shanghai VC. Decydujące rozstrzygnięcie rozpocznie się 1 kwietnia. Nowymi kolegami z drużyny Polaka, będą siatkarze dobrze znani z plusLigowych parkietów: Kevin Tillie, John Gordon- Perrin, a także Facundo Conte.

Po krótkiej eskapadzie do Chin Kubiak powróci do swojego poprzedniego klubu Panasonic Panthers i zagra, z nim w maju, w Pucharze Kurowashiki. Więc nasz kapitan ma szansę na potrójną koronę. Misiek powodzenia!  


Tekst napisany dla portalu Polski-sport.pl: Siatkówka

czwartek, 29 marca 2018

Trudne chwile dla środkowego Asseco Resovi Rzeszów.

źródło: Fanpage Asseco Resovia Rzeszów

Sezon klubowy powoli zmierza ku końcowi i emocji nie brakuje. Więc wróćmy może do nie zbyt przyjemnych chwil.

Ostoja rzeszowskiego środka – Marcin Możdżonek w meczu 23 kolejki między Indykpolem AZS-em, a Asseco Resovią Rzeszów Olsztyn doznał kontuzji, która uniemożliwiła mu granie do końca bieżącego sezonu. Mimo iż „Magneto Możdzonek” nie gra, to nadal plasuje się wysoko wśród najlepszych środkowych PlusLigi – 6 pozycja. Uraz okazał się na tyle groźny iż potrzebna, była operacja. Teraz środkowy Asseco Resovi Rzeszów potrzebuje czasu na rekonwalescencję i powrót do wysokiej formy z przed kontuzji. Jak czytamy we wpisie samego zawodnika na jednym z portali społecznościowych: Do końca sezonu będę mógł już tylko wspierać swój zespół z poza boiska... Uraz okazał się na tyle poważny, że konieczna była operacja. Naderwany przyczep trzeba było zszyć. Na szczęście byłem pod najlepszą opieką medyczną i wszystko zostało naprawione! Teraz czeka mnie długa i żmudna rehabilitacja. Jestem optymistą. W Rzeszowie mam wszystko czego potrzeba, aby jak najlepiej przygotować się do kolejnego sezonu.
Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy i wsparcia! Proszę trzymajcie kciuki za Resovię!!!

Przypomnijmy, że aktualnie klub z Podkarpacia ma do dyspozycji trzech środkowych: Dawida Dryję, Łukasza Perłowskiego i Barthélémy Chinenyeze. Ten ostatni dołączył do drużyny "Pasów", na zasadzie transferu medycznego wobec kontuzji Bartłomieja Lemańskiego. Na chwilę obecną podopieczni Andrzeja Kowala znajdują się poza strefą play-off. A do rozegrania zostały trzy kolejki.


Tekst napisany dla portalu Polski-sport.pl: Siatkówka


Polska chce zmian


Coraz częściej wiadomościach na temat siatkówki przebija się temat sezonu reprezentacyjnego. Przedstawiciele Polski we władzach międzynarodowej siatkówki. Poparci przez Profesjonalną Ligę Piłki Siatkowej, chcą  dokonać rewolucji w pozytywnym słowa znaczeniu. Dotyczyć ma ona światowego kalendarza imprez siatkarskich.

Zmiany, które proponuje nasz kraj są zmianami, które znamy z piłki nożnej. Jak mówi nasz człowiek w FIVB oraz CEV, były prezes PZPS Pan Mirosław Przedpełski: Granie w taki sposób, że kluby kończą sezon, a najlepsi gracze trafiają prosto do reprezentacji powoduje, że po kilku miesiącach sportowcy są wyeksploatowani do granic możliwości. Jednocześnie w tej przerwie przeznaczonej na mecze reprezentacji (od połowy maja do połowy października) 90-procent zawodników praktycznie ma wolne od siatkówki. To nikomu nie służy. Dodatkowo taki system sprawia, że najsilniejsze ligi na świecie muszą grać przez zaledwie kilka miesięcy, ściskać terminarz, grać często dwa razy w tygodniu. Meczów jest mnóstwo, są one rozrzucone i często dochodzi do zmian terminów. To z kolei powoduje, że kibice odczuwają przesyt i rzadziej niż by mogli, przychodzą do hal lub zasiadają przed telewizorami. Podział kalendarza na mecze klubowe i mecze reprezentacji powoduje sytuację, że zarówno kluby, jak i Federacje Narodowe organizujące mecze reprezentacji, muszą przerywać działalność marketingową i praktycznie często zaczynać od nowa.

O, jakie zmiany chodzi? Przede wszystkim nie będzie sztywnego podziału na sezon reprezentacyjny i klubowy. Mecze reprezentacji miałyby być rozgrywane tak jak choćby w piłce nożnej, w trakcie specjalnych okienek (10-12 dni), podobnie byłoby z wielkimi międzynarodowymi turniejami – nie musiałyby być rozgrywane zawsze w wakacje czy też jesienią. Taka zmiana oznaczałaby, że ligi mogłyby grać nie tylko przez 5-6 miesięcy, lecz nawet 8-10. A co najważniejsze, wszyscy zawodnicy braliby udział w całorocznych rozgrywkach, a system powodowałby, że automatycznie każdy z graczy, łącznie z największymi gwiazdami – które są najbardziej eksploatowane, miałby w roku minimum 3-4 tygodnie wolnego. Oczywiście do tego potrzebna będzie jeszcze rewolucja w transferach, bo nowe regulacje z pewnością będą wymagały większej ich liczby lub może wydłużenia czasu trwania okienek transferowych.

Jednak by zmiany weszły w życie potrzebnych jest wiele dyskusji i przekonywania reszty siatkarskiego świata. Ta zmiana jest bardzo potrzebna i ma ona pełne poparcie polskich lig zawodowych. Rewolucji  moglibyśmy się spodziewać w 2020 roku, gdyż na ten rok i następny są już zaplanowane światowe siatkarskie eventy z udziałem reprezentacji.

Źródło: www.plusliga.pl   


Tekst napisany dla portalu Polski-sport.pl: Siatkówka 


poniedziałek, 26 marca 2018

Play-offy nie dla SOVI?! :(

źródło: Fanpage Asseco Resovia Rzeszów

Na trzy kolejki przed zakończeniem rundy rewanżowej, „Pasy” są po za play-offami ;( We wczorajszy wieczór przegraliśmy na „Torwarze” z ONICO Warszawa (3-0). Rzeszowianie przystąpili do tego spotkania w najsilniejszym składzie. Swoją szansę mogliśmy upatrywać w tym, że rewelacja tego sezonu, w ostatnich spotkaniach także gubiła punkty. Patrzyłem jednak realnie i jakiekolwiek punkty, w tym meczu uznawałbym za siatkarski cud ;) Od pierwszej piłki podopieczni Stephana Antigi kontrolowali przebieg tego spotkania, my zaś mieliśmy problem z dobiciem się na czysto w pomarańczowe, bo w Wa-wie świetnie funkcjonował system blok-obrona po, których wyprowadzali zabójcze kontrataki. My mieliśmy ogromne problemy z przyjęciem zagrywki czy to mocnej, czy to flota. Odrobinę optymizmu wniosły zmiany: Michał Kędzierski za „Tichego” i Dominik Depowski za Thibo Rossarda. Obaj zawodnicy moim zdaniem potwierdzili swą przydatność do zespołu. Nasz kapitan już nie jest tym samym atakującym, co kilka sezonów temu. Co z tego, że potrafiliśmy odrobić kilka punktów straty czy za sprawą zagrywek Olka Śliwki, czy to bloków. Jak zaraz znów dopuszczaliśmy do głosu drużynę gospodarzy. Co kończyło się dla nas wszyscy wiemy, jak. Mieliśmy swoje szanse na przedłużenie meczu, ale trzy razy zostaliśmy zatrzymani blokiem. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, jest jeszcze dziewięć oczek do dopisania do ligowej klasyfikacji. Bądźmy szczerzy rywale też muszą grać dla nas. W przeciwnym razie wszyscy wiemy co się stanie ;( Jednak bądźmy optymistami, bo zarówno w sporcie, jak i w życiu jest on potrzebny ;)