💥 Te nieziemskie emocje kibice brali w ciemno, bo przecież do tego polskie Orły nas przyzwyczaiły przez te wszystkie lata kibicowania. Nie inaczej było podczas polskiego siatkarskiego pikniku w ramach drugiego turnieju VNL.
Reprezentacje Belgii, Turcji, Niemiec oraz Argentyny postawiły naszym Orłom naprawdę trudne warunki gry — no ale przecież zasada „bij mistrza” obowiązuje 😎. Efektem był historyczny dla FIVB i polskiej siatkówki set 48:50 w meczu z Argentyną. Tym turniejem nasi siatkarze potwierdzili dewizę, która idealnie wpisuje się w kibicowanie: na zawale, albo wcale. Dając tym samym selekcjonerowi jasny feedback — razem z solidnym bólem głowy 😉.
Rozegnanie:
Kontuzja Janka Firleja wywołała u kibiców lekką niepewność co do drugiego rozgrywającego w tym sezonie reprezentacyjnym. Marcin Komenda wrócił do gry w narodowych barwach — i było widać, że z niektórymi zawodnikami musi na nowo złapać flow. Jego rozegranie momentami wyglądało na lekko „zardzewiałe”, ale mając takich wykonawców w ataku, można być spokojnym o wynik. Z kolejnymi meczami ta „rdza” na pewno zejdzie 😉.
Atak:
Naszemu selekcjonerowi chyba brakuje już cierpliwości do Nasevicha, bo po kilku piłkach zjechał „do bazy” w meczu z Turcją. Wydaje się, że bez puszczenia głowy zawodnik Trefla Gdańsk nie ma szans, by zaistnieć w reprezentacji Polski. Na ten moment Kewin Sasak — mimo powrotu po kontuzji — wczorajszym występem jasno pokazał selekcjonerowi: jestem gotowy 😎. Bartłomiej Bołądź swoimi występami potwierdził, że o punkty z prawego skrzydła możemy być w tym sezonie spokojni. Pokazuje rywalom nie tylko siłę w ataku, ale też siatkarską inteligencję, kiwając ich w kluczowych momentach 💪.
Środek:
„Leman” zagrał swoje — potwierdzając, że w tym sezonie reprezentacyjnym ma „zamurowane” miejsce na polskiej siatce 👏. Poręba z Nowakiem również pokazali, że nie zamierzają składać broni w walce o pozostanie w kadrze Nikoli Grbicia na dłużej. Cieszy zwłaszcza postawa Jakuba Nowaka, który udowodnił, że kontuzja nie naruszyła jego siatkarskiej jakości. Szymon Jakubiszak zaliczył może słabszy turniej, ale zagrał poprawnie. Walka o miejsce na polskiej trwa w najlepsze!
Przyjęcie:
Kapitan Aleksander Śliwka pokazał, że wraca do formy — prezentując rywalom swoje boiskowe cwaniactwo, które tak dobrze znamy, obijając ich blok. Trudno nam, kibicom, wyobrazić sobie reprezentację bez Wilfredo Leona, a sam zawodnik występami z Niemcami i Argentyną tylko to potwierdził 😍. Pokazał, że potrafi brać ciężar gry na swoje barki w trudnych momentach i doprowadzać rywali do rozpaczy 💪. Broni o swoje miejsce wśród przyjmujących nie składa Artur Szalpuk — przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, który po wejściu na parkiet wnosił nie tylko jakość do gry Orłów, ale też vibe, z którego jest znany. To co, pięciu przyjmujących na Mistrzostwa Europy 😎? Mikołaj Sawicki to zadanowiec w 100%, i chyba na tym jego rola w reprezentacji w tym sezonie się kończy. Dla Michała Gieżota progi reprezentacyjne są na ten moment zbyt wysokie — może gra nad Bałtykiem pozwoli mu wypłynąć na szersze siatkarskie wody.
Libero:
Popiwczak z Graniecznym pokazali, że pozycja libero to ich działka — nie tylko w przyjęciu, ale i w obronie, czym napędzali kontry Orłów, które były zabójcze dla rywali 💪.
Zakończenie:
Na zakończenie warto wspomnieć o kibicach i dopingu, który niósł naszych siatkarzy 😍, a oni odwdzięczyli się nie tylko grą „na zawale, albo wcale”, ale też świetną obroną i asekuracją. Turniej pokazał, jak ważni dla kadry są Leon, Śliwka oraz Bołądź z Popiwczakiem. Rywale w następnym turnieju to: Bułgaria, Brazylia, Francja i USA — a więc ciąg dalszy kibicowskich zawałów nastąpi 😂.
*foto: fb/PlusLiga

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz