Przed naszymi siatkarzami ostatni przystanek interkontynentalnej VNL — Chicago.
Nie jedziemy tam zwiedzać — jedziemy walczyć o bilet na turniej finałowy Ligi Narodów w chińskim Ningbo, bo wciąż go nie mamy. A o ten bilet łatwo nie będzie, bo na drodze Orłów staną Bułgaria, Brazylia, Francja oraz gospodarze, Stany Zjednoczone. Ale kto, jeśli nie nasze Orły😉? Nikola po raz kolejny dotrzymał słowa — na ten turniej lecimy w najmocniejszym składzie💪.
Rozegranie:
Po turnieju w Gliwicach i meczu z Niemcami, Chicago będzie kolejną okazją dla Marcina Komendy, by na nowo złapać boiskowe „flow” z kolegami po przerwie na sezon ligowy. Czy jego zmiennikiem po powrocie po kontuzji będzie Janek Firlej? A może to właśnie w Chicago Marcel Bakaj dopisze kolejne rozdziały do swojego boiskowego doświadczenia?
Atak:
Bartłomiej Bołądź i Kewin Sasak — tak wygląda duet atakujących w tym reprezentacyjnym sezonie (na to wychodzi😉). Czy turniej w Chicago zmieni tę hierarchię? Tak czy inaczej, rywale mają się czego obawiać, bo obie polskie armaty potrafią przyłożyć zarówno z prawego skrzydła, jak i zza linii 9 metra😉.
Przyjęcie:
Tomasz Fornal i Kamil Semeniuk potwierdzili swoją klasę w towarzyskim meczu z Niemcami — nie chodzi tu nawet o ich siatkarskie umiejętności, ale o to, że z marszu weszli w sezon reprezentacyjny. I zagrali fenomenalne spotkanie. Artur Szalpuk będzie musiał mocno walczyć o bilet na Mistrzostwa Europy, bo jeśli Śliwka i Leon powtórzą swoją dyspozycję z Gliwic, przyjmujący Asseco Resovii może obejrzeć imprezę sezonu z kanapy😎.
Środek:
Choć Jakub Kochanowski znalazł się w składzie na ten turniej, z powodu kontuzji będzie pełnił jedynie rolę statysty — i patrzył, jak Lemański, Majchrzak, Jakubiszak i Nowak doprowadzają rywali do „białej gorączki”. Walka o bilet na „polskim środku” na Mistrzostwa Europy trwa nadal, a rumieńców zdecydowanie jej nie brakuje.
Libero:
Tutaj, podobnie jak na ataku, wszystko jest jasne — Popiwczak i Granieczny. Będą rywalom grać na nerwach swoją pracą w przyjęciu, obronie i asekuracji. A te umiejętności mogą okazać się kluczowe w przedłużonych akcjach z przeciwnikami, którzy staną po drugiej stronie siatki.
Jedno jest pewne — nocne siatkarskie horrory wracają, a w rolach głównych znów zobaczymy nasze Orły. Bilet do Chin nie spadnie z nieba, trzeba go wyrwać na parkiecie. I to właśnie w Chicago zaczyna się prawdziwa gra😍.
*foto: fb/ PlusLiga

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz