środa, 19 sierpnia 2026

Siatkarski dom starości na rzeszowskim Podpromiu 🧓🏐! Czyli o składzie Asseco Resovii Rzeszów na nowy sezon ligowy.

Nasze Orły szlifują formę w Zakopanem przed przystąpieniem do obrony tytułu Mistrza Europy. A w Tauron Lidze ruszyło budowanie formy na sezon ligowy — czas więc omówić nowe szaty rzeszowskich „Pasów” 😉.

Włodarze rzeszowskiej Asseco Resovii, jak co sezon, zaskakują pomysłem na to, jak wrócić na siatkarski szczyt — tradycji stało się zadość i to znów ma być ten sezon. Tym razem niespełnione od lat pragnienie kibiców drużyny z Podpromia ma zaspokoić siatkarski dom starości — czyli skład, który nie grzeszy młodością. Do tego dochodzi odgrzewany kotlet na stołku trenerskim, pod którym ognisko nigdy nie gaśnie: ponowne zatrudnienie Gheorghe Crețu.
Jak czytamy na stronie internetowej klubu: „Powrót Gheorghe Crețu do Asseco Resovii Rzeszów będzie ważnym impulsem dla naszego zespołu. To szkoleniowiec o ogromnym doświadczeniu, który wielokrotnie udowadniał swoją wartość zarówno na poziomie klubowym, jak i reprezentacyjnym. Jest trenerem o wyrazistym charakterze, doskonałym przygotowaniu taktycznym i umiejętności budowania zespołu.”
Problem w tym, że podobny slogan słyszymy przy zatrudnieniu każdego nowego trenera. A sam szkoleniowiec nie buduje składu — dostaje gotowe klocki, którymi ma podbijać siatkarskie parkiety 😎.
A więc czas przeanalizować te „klocki”, którymi rumuński szkoleniowiec ma dać radość kibicom z rzeszowskiego Podpromia 😉.

Rozegranie:

Wszyscy wiemy, jak newralgiczną pozycją w siatkówce jest rozegranie — i jak ważna jest na niej stabilizacja 😉. I tak za kreowanie gry rzeszowskich „Pasów” w nadchodzącym sezonie ligowym nadal będą odpowiadać Marcin Janusz i Wiktor Nowak.

Nikomu nie trzeba przypominać, jaką jakość w rozegranie drużyny z Podpromia wniósł „Elvis” (jako jeden z nielicznych, moim zdaniem, udźwignął ciężar koszulki klubowej w biało‑czerwone pasy). Kibice liczą, że jeśli tylko zdrowie dopisze, ta siatkarska jakość na rozegraniu będzie kontynuowana przez naszego kapitana również w tym sezonie.

Jako kibice reprezentacji Polski życzylibyśmy sobie, aby częściej widywać na siatkarskim parkiecie — w większym wymiarze czasowym — Wiktora Nowaka, a nie tylko na podwójnej zmianie czy zmianie zadaniowej. Czy przyjście Crețu to zmieni i tym samym drugi rozgrywający „Pasów” wróci do orbity zainteresowań Nikoli Grbicia? Sezon ligowy pokaże 😊.

Atak:

Trudno wyobrazić sobie wygrywanie meczów i wznoszenie pucharów bez siły rażenia prawego skrzydła — taką sztukę będą musieli posiąść w nadchodzącym sezonie kibice rzeszowskiej Asseco Resovii 😎. Patrząc na duet atakujących, na papierze tę siłę rażenia oceniam na
7. Czy na parkiecie będzie ona wyższa? Wszyscy sobie tego życzymy 😊.

Jednak patrząc na to, jak nierówno w zeszłym sezonie grał Karol Butryn i na dyspozycję, którą w ostatnich latach prezentował Łukasz Kaczmarek — trudno być optymistą, jeśli chodzi o przebicie się przez blok rywali atakujących „Wilków”. No chyba że Karol Butryn nie będzie zapominał loginu i hasła do gry w barwach „Wilków”. A Crețu obudzi na nowo zwierzęcy instynkt w „Zwierzaku”. Bądź co bądź — dobra siatkarska emerytura nie jest zła 😎. Przyjęcie:

Ten element w zeszłym sezonie był piętą achillesową Asseco Resovii — za to lewe skrzydło nieraz ratowało nam skórę w ataku, a tym samym mecze. Czy Tobias Brand będzie tworzył idealny duet z Arturem Szalpukiem nie tylko w przyjęciu, ale i w ofensywie, która prawie zawsze decyduje o losach spotkań? Na to zapewne liczyli włodarze klubu, podpisując kontrakt z niemieckim przyjmującym — jednym słowem: liczyli że skopiuje on swoją grę choćby z gdańskiego Trefla i wklei ją na rzeszowskie Podpromie.

Nie byłbym tego taki pewien, bo doskonale wiemy, że często ubranie „Pasiaka” idzie w parze z utratą siatkarskiej dyspozycji 😐.

Z podobnym zamiarem, jak w przypadku Tobiasa Branda, zapewne podpisywano kontrakt z Kamilem Kwasowskim, który był wartością dodaną drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego — oby był to dobry „kwas” 😂.

Ostatnie pytanie, jakie może nurtować kibiców męskiej drużyny z rzeszowskiego Podpromia, brzmi: czy „wilcze kły” na parkiecie będzie pokazywał Klemen Cebulj? W zeszłym sezonie poprawił grę z pola serwisowego, lecz wciąż jego dyspozycja była wielką niewiadomą. Patrząc czysto teoretycznie, duet Cebulj–Kwasowski powinien oglądać mecze „Pasów” z „bazy” rzeszowskiego Podpromia — jednak oczywiście sezon wszystko zweryfikuje.

Środek:

Pierwsze, co nasuwa się na myśl, patrząc na liczbę środkowych w drużynie Asseco Resovii Rzeszów, to polskie przysłowie: od przybytku głowa nie boli — w kadrze na przyszły sezon jest ich aż pięciu. Drugie skojarzenie? Że wreszcie zaczęto stawiać na wychowanków.

Nadmiar środkowych wynika z tego, że wielką niewiadomą jest dyspozycja Dawida Wocha, który stracił miniony sezon przez kontuzję. Chcielibyśmy, aby powrócił do formy z pierwszego roku gry, kiedy był najmocniejszym ogniwem tej formacji 💪.

Fajnie, że na rzeszowskim środku pojawi się wychowanek AKS‑u Rzeszów — Tymoteusz Lenik. Tylko patrząc na konkurencję, trudno będzie mu rozwijać swój talent tak, by realnie stanowić o sile rzeszowskiego środka. Trzeba mieć nadzieję, że młody „Wilk” pokaże „kły” i posadzi jednego ze swoich kolegów na ławce 😎.

Nie będzie to łatwe, bo Danny Demyanenko w zeszłym sezonie pokazał, że jego flow z Marcinem Januszem potrafi namieszać. W tym sezonie kibice liczą na kontynuację 😉.

Nową twarzą na środku jest rumuński środkowy Bela Bartha, który zamienił włoskie parkiety na parkiety TauronLigi. Czy odnajdzie się w barwach Asseco Resovii tak samo, jak w Itasie Trentino? Dla mnie Bartha jest incognito — liczę, że jego gra w biało‑czerwonych pasach to zmieni, a tym samym złapie flow z kapitanem, jak Demyanenko.

Trudne zadanie czeka Mateusza Porębę. Jeśli chce wrócić do łask Nikoli Grbicia, musi „udźwignąć” ciężar klubowej koszulki i grać. O to granie nie będzie łatwo, bo jego rywale na pozycji mają ten sam zamiar, a na papierze podstawowa para środkowych to: Demyanenko – Bartha.

Libero:

Władze klubu zapewne liczą, że dawny blask Pawła Zatorskiego jeszcze powróci — choć można mieć pewne obawy, bo PESEL już nie ten. A wszyscy widzieliśmy, jak wyglądała jego gra w zeszłym sezonie, gdy dostawał szansę. I nasuwa mi się pod palce, którymi stukam w klawiaturę pytanie 😉: czy Paweł Zatorski jest dziś lepszy od Erika Shojiego?

Trzeba mieć nadzieję, że będzie dobrze i zdrowie „Zatiemu” dopisze. W razie czego były reprezentant Polski ma godne zastępstwo w postaci solidnego ligowca Michała Potery, który już wiele razy pokazywał, że „Pasy” mogą na niego liczyć 💪.

Na podsumowanie powiem, że chciałbym podzielać opinię baronów klubu, iż ten skład będzie walczył o najwyższe cele — jak co sezon zresztą. Nie podzielę, choć bardzo chciałbym zobaczyć klub, któremu oddałem kibicowskie serce, walczący o coś więcej niż tylko dobre momenty.

Patrząc na to, jakie „paki”, które były budowane z głową i wiedzą o siatkówce, zbudowali ligowi rywale, obstawiam, że Asseco Resovia Rzeszów zajmie 6. miejsce w ligowej stawce. Wiem, podpadnę rzeszowskiemu środowisku tym stwierdzeniem — nie pierwszy i nie ostatni raz 😀.

A i ciekawe, czy trener Crețu doczeka pierwszego śniegu na stołku trenerskim męskiej drużyny z Rzeszowa. Ciekawe też, jaki frazes usłyszymy w przypadku niepowodzeń — jednym z nich na pewno będzie klasyczne: „na podsumowanie przyjdzie czas” 😊.

Póki co wracamy na tryb: kibicujemy naszym Orłom 👊

*fotografie pochodzą z różnych stron.








czwartek, 13 sierpnia 2026

Mistrz Świata na prawym skrzydle PGE Projektu Warszawa!

Hit transferowy w Tauron Lidze! Yuri Romanò w Warszawie na dwa lata.

Plotki o włoskim atakującym w drużynie z najniższego stopnia podium? Brzmiało jak science fiction. A jednak — siatkówka znowu mnie zaskoczyła. I dobrze, bo jako kibic wciąż się uczę 😎.
Prezes Piotr Gacek musiał mocno sięgnąć do klubowego portfela, skoro jeden z najlepszych atakujących świata zdecydował się zamienić Fakieł Nowy Urengoj na PGE Projekt Warszawa. Podpisanie dwuletniej umowy z Romanò i powierzenie zespołu Roberto Piazzie jasno pokazuje, że klub ze stolicy chce zaistnieć nie tylko na rodzimych parkietach, ale również europejskich.
Jest jednak jeden problem: patrząc na składy Lublina i Zawiercia, drużyna PGE Projektu może mieć spory kłopot, by na ligowym podwórku ugrać coś więcej niż brązową „blachę” 😉. Tym zdaniem zapewne podpadnę kibicom stołecznego klubu, ale to tylko moja opinia — parkiet wszystko zweryfikuje.
Niemniej jednak już czekam na pojedynki Romanò z Kamilem Rychlickim w barwach „Jurajskich RSprowadzenie włoskiej gwiazdy na warszawski Torwar to ogromny magnes dla kibiców, którzy zasiądą na trybunach. Niestety ten transfer ma też drugie dno — pojawienie się Romanò na ataku oznacza wyraźne ograniczenie przestrzeni dla Bartosza Gomułki, który w poprzednim sezonie dał Warszawiakom brązowy medal. A to może zahamować jego siatkarski rozwój, a przecież wszyscy wierzymy, że w przyszłości stanie się główną armatą reprezentacji Polski.

*foto: strona internetowa Polsatu Sport

 

sobota, 8 sierpnia 2026

Przez Tatry 🏔️ i Tauron Arenę 🏟️ na Mistrzostwa Europy. Kogo ze zwycięzców Ligi Narodów odstrzeli Nikola Grbić?

Nasi siatkarze dopiero co obronili złoto Ligi Narodów – a już w poniedziałek zameldują się w stolicy polskich Tatr, by przygotowywać się do Mistrzostw Europy, które są tuż „za rogiem”.

Czyli tak naprawdę czasu na świętowanie obrony złotej „blachy” Ligi Narodów i odpoczynek — za wiele nie mieli. Taki jest los zawodowego sportowca. Do łatwych zadań nie należy też odstrzelenie jednego zawodnika, a tego właśnie będzie musiał dokonać Nikola Grbić, bo na Mistrzostwach Europy może zagrać tylko 14 siatkarzy. Dlatego niewykluczone, że na Memoriale Huberta Jerzego Wagnera zobaczymy już Orłów, którzy staną do obrony tytułu mistrza Starego Kontynentu. Kto wie 😉.

Rozegranie:

Ten dylemat nie będzie dotyczył tejże pozycji, bo od początku sezonu reprezentacyjnego było wiadomo, że jeśli nic nadzwyczajnego się nie wydarzy — za rozegranie na imprezie sezonu będą odpowiadać Marcin Komenda i Jan Firlej. Obyśmy tylko rozgrywającego PGE Projektu Warszawa częściej widzieli na parkiecie.

Atak: 

I na tej pozycji jest już wszystko jasne – widać, że szef naszych Orłów liczy na grę Kewina Sasaka na podwójnym bloku. Ale czy tak naprawdę potrzebny nam jest drugi nominalny atakujący? Nie żebym był przeciwnikiem atakującego Bogdanki LUK Lublin ani chciał zamęczyć Bartłomieja Bołądzia, który jest przecież w dużym gazie🔥. Raczej chodzi mi o to, że z powodzeniem na ataku może grać Wilfredo Leon, co pokazał w finałowym meczu z Amerykanami. Nie jest jednak wcale powiedziane, że tak nie będzie na Mistrzostwach Europy – oj, rywale mają się czego obawiać 😎.

Przyjęcie:

Czy na tej pozycji możemy spodziewać się odstrzału? Teoretycznie tak. Tylko kogo? Bo nikt sobie nie wyobraża, że trener odstrzeli kapitana, który — choć sportowo odstaje od reszty przyjmujących — jest jednym z filarów mentalnych tej drużyny, podobnie jak Tomek Fornal. Z kolei Artur Szalpuk swoim wejściem może pobudzić zespół pozytywnym vibe’em, przebojowością na lewym skrzydle i popsuć przyjęcie rywala serwisem. Coś mi mówi, że podobnie jak podczas turnieju finałowego Ligi Narodów, tak i na Mistrzostwach Europy zobaczymy pięciu przyjmujących😉.

Środek:

Po tym, jak przebojem i trochę z konieczności miejsce w podstawowej szóstce wywalczyli sobie Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak i byli postrachem dla rywali w Lidze Narodów — nikt sobie nie wyobraża składu na imprezę sezonu bez tej dwójki. Jakub Nowak już w fazie grupowej Ligi Narodów zasygnalizował powrót do wysokiej formy, więc myślę, że to on zapisze do swojego siatkarskiego CV udział w Mistrzostwach Europy. A Jakub Majchrzak szybciej rozpocznie przygotowania do sezonu ligowego z Energą Indykpolem AZS Olsztyn.

Libero:

Nikt już sobie nie wyobraża tej pozycji w kadrze bez Jakuba Popiwczaka i Maksymiliana Graniecznego, i basta😊!

Czy trener Nikola Grbić nas zaskoczy kadrą na Mistrzostwa Europy, gdzie obrona tytułu da nam bilet na igrzyska olimpijskie w Los Angeles w 2028 roku? A może mój kibicowsko‑blogerski nos będzie miał 100% rację? Oto jest pytanie😉!

*foto: fb/TauronLiga



 

środa, 5 sierpnia 2026

Polscy siatkarze koszmarem USA! 🇵🇱🔥 Orły Grbicia obroniły złoto VNL! 🏆

Polscy siatkarze w stylu „na zawale, albo wcale” obronili w chińskim Ningbo złoto Ligi Narodów. W finale pokonali USA 3:2.

Dlaczego mówię, że polscy siatkarze są koszmarem dla Amerykanów? Bo bilans amerykańskich kowbojów z naszą reprezentacją to 9 porażek i tylko jedno zwycięstwo 😎. A teraz ten koszmar stał się jeszcze bardziej realny — Polacy przeszli do historii, wygrywając po raz trzeci Ligę Narodów. Nikola Grbić po raz kolejny pokazał, że jest szefem w swoim fachu: kolejny sezon, kolejny medal, niezależnie od rangi imprezy. I choć to już sportowa rutyna, niemal pewne jest, że wciąż znajdą się tacy, którzy będą twierdzić, że nie jest odpowiednią osobą na stanowisku selekcjonera naszej reprezentacji 😊.
Już przed meczem było wiadomo, że emocji nie zabraknie — i faktycznie nie zabrakło. Pojawiały się nawet porównania do półfinału z Paryża, którego stawką był finał Igrzysk Olimpijskich (choć to chyba lekka przesada). Amerykanie mieli ogromną ochotę, by to oni zostali triumfatorami tej prestiżowej imprezy. Nic dziwnego, gdy w składzie masz Christensona, Hanesa, Andersona i Erika Shojiego na libero. Robili wszystko, by statuetka nie wróciła z naszymi Orłami do Polski — wyłączyli na chwilę z gry Wilfredo Leona i odesłali „do bazy” Bartłomieja Bołądzia.
Ale nie z naszymi Orłami takie numery. Ta drużyna to jedność, kolektyw, a do tego ma trenera, który uwielbia zamieszać rywalom w ich grze. I tym razem znów trafił w „10” 😉. Zagraliśmy na trzech przyjmujących, z Wilfredo Leonem na ataku. Przyjmujący Bogdanki LUK Lublin swoją grą sprawił, że zaczynam się zastanawiać, czy na Mistrzostwa Europy w ogóle potrzebny jest drugi atakujący. Bo według mnie Leon będzie świetnym dublerem Bartłomieja Bołądzia, który rozgrywa najlepszy sezon w koszulce z orzełkiem na piersi.
Na lewym skrzydle profesorstwo zaprezentowali Kamil Semeniuk i Tomasz Fornal. Ten drugi — jak na frontmana i motywatora przystało — poderwał Orły do walki w IV secie dwoma asami serwisowymi i odebrał Amerykanom ochotę do gry zmiennością ataku na prawym skrzydle. Został wybrany MVP turnieju 💪.
Wszyscy wiemy, że zagrywka i blok to najbardziej nieprzewidywalne elementy siatkarskiego rzemiosła. I właśnie blokiem przechyliliśmy szalę zwycięstwa w tie-breaku, „odcinając” Jankesom prąd. Jak widać, polski środek wcale nie stracił na jakości po absencjach Mateusza Bieńka i Kuby Kochanowskiego — Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak świetnie ich zastępowali w tegorocznej VNL. Czy tak będzie w będących tuż „za rogiem” Mistrzostwach Europy?
Czasu na odpoczynek po obronie złota VNL nie ma zbyt wiele. Naszych Orłów czeka zgrupowanie pod Tatrami, Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w krakowskiej Tauron Arenie i wrześniowe Mistrzostwa Europy. A obrona tytułu dała nam już teraz bilet do Los Angeles. Więc jest po co trenować!

*foto: fb/TauronLiga

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Nie jesteś sam! Dni inne od wszystkich na wczasorekolekcjach w Dąbrowicy ❤️.



Jedni wybierają zagraniczne kurorty, by odpocząć, i zostawiają tam swoje pieniądze. Ja zaś — jak co roku — korzystam z oferty Tego, który jest dla mnie fundamentem wszystkiego. Bo czy może być coś piękniejszego niż mieszkać z Nim pod jednym dachem przez dziewięć lipcowych dni? Dla kogoś pewnie tak, ale nie dla mnie 😊. Decydując się na taką formę spędzenia wakacji, zastanawiałem się, co tym razem przygotował dla mnie Ten, dla którego tam pojechałem. Bo przecież On lubi mnie zaskakiwać i dawać do myślenia - tak było i tym razem😍.
Dla wielu podopiecznych to jedna z niewielu okazji, by wyjść poza przysłowiowe cztery ściany; dla mnie — przede wszystkim — to czas dziękowania za otrzymane łaski, ładowania baterii Jego obecnością poprzez konferencje, nabożeństwa i codzienną Eucharystię. Te dziewięć dni to nic innego, jak doświadczenie żywej Ewangelii w osobach podopiecznych, jak i posługujących nam wolontariuszy. Wolontariusze, którzy mogliby spędzać wakacje, czy urlop w inny sposób, a jednak wybrali bycie rękami i nogami osób z niepełnosprawnościami. A przecież, każda niepełnosprawność jest inna, tak jak inny jest, każdy człowiek –  a więc bycie wolontariuszem to nic innego, jak zadanie specjalne😊.   
Choć ten szczególny czas rozpoczęliśmy od przyjazdu do Dąbrowicy, dla mnie tak naprawdę zaczął się od wgrania Bożego Wi‑Fi — przystąpienia do spowiedzi świętej przed Eucharystią na rozpoczęcie wczasorekolekcji. A naszym wczasorekolekcjom towarzyszyły słowa, których użyłem w pierwszej części tytułu tego posta.
Rzeczywiście nie byłem sam, bo był ze mną On, a doświadczyłem tego niejednokrotnie, czy to podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, która w Dąbrowicy jest inna i nie da się tego opisać słowami, czy to podczas wieczoru Uwielbienia. To podczas tych nabożeństw rozważania poruszały moje serce do tego stopnia, że spod moich okularów spływała lawina łez. Bo tak, jak słyszeliśmy przez ten czas, który jest  inny od reszty czasu w ciągu roku — On nie patrzy na nasze ograniczenia, lecz na nasze serca. Dzięki, Kuba, za te słowa, za wszystko. Za to, że jesteś i, że jesteś nie tylko kapłanem, ale też członkiem ekipy od zadań specjalnych👊. Dziękuję za poświęcenie mojego ekologicznego Mercedesa w dniu wspomnienia liturgicznego św. Krzysztofa — to był super pomysł 😍.  To ja jestem dla ludzi, nie ludzie dla mnie — dlatego też brałem czynny udział w modlitwie różańcowej i Koronce do Bożego Miłosierdzia. To już moja tradycja, że na takich eventach religijnych, czytam czytanie podczas jednej z Eucharystii — tak było i tym razem. Jadąc do Dąbrowicy nie  wiedziałem, że przyjdzie mi udzielać wywiadów (dla Radia Lublin i mediów katolickich archidiecezji lubelskiej) i tak dotarło do mnie, że nie wiem, kiedy zrodziła się we mnie odwaga do udzielania wywiadów. Chyba czas się przyzwyczaić do tego, że jestem celebrytą — oczywiście żartuję😀. Mam tylko nadzieję, że kibice Bogdanki LUK Lublin słuchający mojego wywiadu w radiu wybaczą mi, że do tytułu siatkarskiego mistrza Polski TauronLigi typuję dream team z Zawiercia, czyli aktualnego Mistrza Polski 😎. Dobra wracam do tematu głównego tego posta, wczasorekolekcje to nie tylko modlitwa, choć wiadomo, że On jest w tym wszystkim najważniejszy.  Nie zabrakło oglądania filmów z przesłaniem, takim bez wątpienia jest "Cyrk motyli”; nie zabrakło też warsztatów z decoupage’u oraz karaoke. Dąbrowica poszerza horyzonty dotychczas nie przepadałem za rapem, jednak być może zmienił to koncert chrześcijańskiego rapera Majkela — kilka piosenek nucę do dziś. Jak na Dąbrowice przystało, nie mogło zabraknąć dyskoteki, bo przecież nie samą modlitwą żyje człowiek i, o dziwo, to nie ja byłem królem parkietu😎.

Pozwólcie, że od tego momentu będzie trochę prywaty, dla wujka kilometry nie mają znaczenia 💗 i takim o to sposobem sobotnie popołudnie nasz the best team nawet na Dąbrowicy robił zamieszanie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czego następstwem był nasz dłuższy spacer do Żabki, mimo wysokiej temperatury humory nam dopisywały (dobrze, że nikt nie słyszał naszych dialogów😀), by po powrocie z niej spędzić trochę czasu razem ,grając w Grę na emocjach i Gorącego ziemniaka. Nie należę do osób, które zrywają kontakt z ludźmi, którzy byli moimi "pilnowaczami" w przeszłości. Tak więc dziękuję Ci, Aniu, za każdą spędzoną z Tobą chwilę. Za każdą wypitą kawę, za każdy spacer, za każdą sesję zdjęciową i za to, że przypominałaś mi, bym nie wyglądał na niej jak paralityk😂. Za każde chodzenie z Nim "na kawkę" w Najświętszym Sakramencie, gdzie czekał na nas w kaplicy😍. A i za to, że padałaś przede mną na kolana😎. Na koniec dziękuję Ci za nieubrudzone ubrania, co dla innych, dobrze tylko nam znanych "pilnowaczy", jest to "mission impossible"😋.  Dziękuję moim chłopakom za opiekę na najwyższym poziomie — Michale, dzięki za próbę nauczenia mnie gry w szachy. No cóż, łatwiej mi było pojąć tajniki siatkówki niż tę grę 😀.
Na koniec powiem: wróciłem z Nim, wróciłem z otwartym na Jego działanie sercem oraz z obrazami, których na długo nie wyprę z pamięci. Wróciłem też jeszcze z większym doświadczeniem jako posiadacz "pakietu szczęścia", którego rozwinięcie brzmi: „Mogę, Potrafię, Działam” 💚. A i do kolejnych wczasorekolekcji zamierzam napisać kilka rozdziałów swojej książki 😊.













                                              
                                                                  




* fotografie i video pochodzą z różnych źródeł







wtorek, 14 lipca 2026

FIVB dało prezent na Międzynarodowy Dzień Siatkówki - agresor wraca do gry😱!

7 lipca obchodziliśmy światowy dzień siatkówki, dzień później FIVB postanowiła dać kibicom tej dyscypliny „prezent"😉.

Tym „prezentem” dla kibiców zakochanych w siatkówce było przywrócenie Rosji prawa do gry w rozgrywkach FIVB. Spodziewałem się, że prędzej czy później to nastąpi — ale wciąż nie rozumiem, jakim cudem kraj‑agresor zajmuje czwarte miejsce w rankingu FIVB, skoro nie grał w żadnych międzynarodowych zawodach od 24 lutego 2022 roku 😕. 
Owszem, brakowało siatkarzy z tego kraju w wielu turniejach — wszyscy wiemy, jaki poziom i jakie emocje gwarantował ich udział. Ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zawodnicy otwarcie wspierający wojnę w Ukrainie wracają do walki o medale ze swoją reprezentacją. Tym bardziej, że były kapitan naszej kadry nie widział w tym nic złego, mówiąc o tym w podcaście W Cieniu Sportu u Łukasza Kadziewicza 😎.
Co oznacza ten „prezent” od światowych władz siatkówki? To, że Rosjan zobaczymy w przyszłej edycji VNL, na mistrzostwach świata rozgrywanych na polskich parkietach, a za dwa lata — na Igrzyskach Olimpijskich. Nie wyobrażam sobie, by ta reprezentacja miała zagrać przed polską publicznością i prowokować ją gestami, które mogłyby mieć naprawdę poważne konsekwencje. Dlatego w pełni popieram stanowisko prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej dotyczące udziału Rosji w przyszłorocznym polskim czempionacie. Oby tylko ta decyzja nie skończyła się odebraniem Polsce organizacji turnieju 😊.
Póki co czekamy na rozwój sytuacji, a ja proponuję, by Rosja, Stany Zjednoczone, Izrael i Iran zorganizowały swoje własne imprezy mistrzowskie.

*foto: znalezione w Internecie

niedziela, 12 lipca 2026

Grbić zabiera swoje gwiazdy do Chicago ⭐!

Przed naszymi siatkarzami ostatni przystanek interkontynentalnej VNL — Chicago. 

Nie jedziemy tam zwiedzać — jedziemy walczyć o bilet na turniej finałowy Ligi Narodów w chińskim Ningbo, bo wciąż go nie mamy. A o ten bilet łatwo nie będzie, bo na drodze Orłów staną Bułgaria, Brazylia, Francja oraz gospodarze, Stany Zjednoczone. Ale kto, jeśli nie nasze Orły😉? Nikola po raz kolejny dotrzymał słowa — na ten turniej lecimy w najmocniejszym składzie💪.

Rozegranie:
Po turnieju w Gliwicach i meczu z Niemcami, Chicago będzie kolejną okazją dla Marcina Komendy, by na nowo złapać boiskowe „flow” z kolegami po przerwie na sezon ligowy. Czy jego zmiennikiem po powrocie po kontuzji będzie Janek Firlej? A może to właśnie w Chicago Marcel Bakaj dopisze kolejne rozdziały do swojego boiskowego doświadczenia?

Atak:
Bartłomiej Bołądź i Kewin Sasak — tak wygląda duet atakujących w tym reprezentacyjnym sezonie (na to wychodzi😉). Czy turniej w Chicago zmieni tę hierarchię? Tak czy inaczej, rywale mają się czego obawiać, bo obie polskie armaty potrafią przyłożyć zarówno z prawego skrzydła, jak i zza linii 9 metra😉.

Przyjęcie:
Tomasz Fornal i Kamil Semeniuk potwierdzili swoją klasę w towarzyskim meczu z Niemcami — nie chodzi tu nawet o ich siatkarskie umiejętności, ale o to, że z marszu weszli w sezon reprezentacyjny. I zagrali fenomenalne spotkanie. Artur Szalpuk będzie musiał mocno walczyć o bilet na Mistrzostwa Europy, bo jeśli Śliwka i Leon powtórzą swoją dyspozycję z Gliwic, przyjmujący Asseco Resovii może obejrzeć imprezę sezonu z kanapy😎.

Środek:
Choć Jakub Kochanowski znalazł się w składzie na ten turniej, z powodu kontuzji będzie pełnił jedynie rolę statysty — i patrzył, jak Lemański, Majchrzak, Jakubiszak i Nowak doprowadzają rywali do „białej gorączki”. Walka o bilet na „polskim środku” na Mistrzostwa Europy trwa nadal, a rumieńców zdecydowanie jej nie brakuje.

Libero:
Tutaj, podobnie jak na ataku, wszystko jest jasne — Popiwczak i Granieczny. Będą rywalom grać na nerwach swoją pracą w przyjęciu, obronie i asekuracji. A te umiejętności mogą okazać się kluczowe w przedłużonych akcjach z przeciwnikami, którzy staną po drugiej stronie siatki.

Jedno jest pewne — nocne siatkarskie horrory wracają, a w rolach głównych znów zobaczymy nasze Orły. Bilet do Chin nie spadnie z nieba, trzeba go wyrwać na parkiecie. I to właśnie w Chicago zaczyna się prawdziwa gra😍.

*foto: fb/ PlusLiga




 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Komplet zwycięstw i nieziemskie emocje w Arenie Gliwice! 🔥

💥 Te nieziemskie emocje kibice brali w ciemno, bo przecież do tego polskie Orły nas przyzwyczaiły przez te wszystkie lata kibicowania. Nie inaczej było podczas polskiego siatkarskiego pikniku w ramach drugiego turnieju VNL.

Reprezentacje Belgii, Turcji, Niemiec oraz Argentyny postawiły naszym Orłom naprawdę trudne warunki gry — no ale przecież zasada „bij mistrza” obowiązuje 😎. Efektem był historyczny dla FIVB i polskiej siatkówki set 48:50 w meczu z Argentyną. Tym turniejem nasi siatkarze potwierdzili dewizę, która idealnie wpisuje się w kibicowanie: na zawale, albo wcale. Dając tym samym selekcjonerowi jasny feedback — razem z solidnym bólem głowy 😉.

Rozegnanie:

Kontuzja Janka Firleja wywołała u kibiców lekką niepewność co do drugiego rozgrywającego w tym sezonie reprezentacyjnym. Marcin Komenda wrócił do gry w narodowych barwach — i było widać, że z niektórymi zawodnikami musi na nowo złapać flow. Jego rozegranie momentami wyglądało na lekko „zardzewiałe”, ale mając takich wykonawców w ataku, można być spokojnym o wynik. Z kolejnymi meczami ta „rdza” na pewno zejdzie 😉.

Atak:

Naszemu selekcjonerowi chyba brakuje już cierpliwości do Nasevicha, bo po kilku piłkach zjechał „do bazy” w meczu z Turcją. Wydaje się, że bez puszczenia głowy zawodnik Trefla Gdańsk nie ma szans, by zaistnieć w reprezentacji Polski. Na ten moment Kewin Sasak — mimo powrotu po kontuzji — wczorajszym występem jasno pokazał selekcjonerowi: jestem gotowy 😎. Bartłomiej Bołądź swoimi występami potwierdził, że o punkty z prawego skrzydła możemy być w tym sezonie spokojni. Pokazuje rywalom nie tylko siłę w ataku, ale też siatkarską inteligencję, kiwając ich w kluczowych momentach 💪.

Środek:

„Leman” zagrał swoje — potwierdzając, że w tym sezonie reprezentacyjnym ma „zamurowane” miejsce na polskiej siatce 👏. Poręba z Nowakiem również pokazali, że nie zamierzają składać broni w walce o pozostanie w kadrze Nikoli Grbicia na dłużej. Cieszy zwłaszcza postawa Jakuba Nowaka, który udowodnił, że kontuzja nie naruszyła jego siatkarskiej jakości. Szymon Jakubiszak zaliczył może słabszy turniej, ale zagrał poprawnie. Walka o miejsce na polskiej trwa w najlepsze!

Przyjęcie:

Kapitan Aleksander Śliwka pokazał, że wraca do formy — prezentując rywalom swoje boiskowe cwaniactwo, które tak dobrze znamy, obijając ich blok. Trudno nam, kibicom, wyobrazić sobie reprezentację bez Wilfredo Leona, a sam zawodnik występami z Niemcami i Argentyną tylko to potwierdził 😍. Pokazał, że potrafi brać ciężar gry na swoje barki w trudnych momentach i doprowadzać rywali do rozpaczy 💪. Broni o swoje miejsce wśród przyjmujących nie składa Artur Szalpuk — przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów, który po wejściu na parkiet wnosił nie tylko jakość do gry Orłów, ale też vibe, z którego jest znany. To co, pięciu przyjmujących na Mistrzostwa Europy 😎? Mikołaj Sawicki to zadanowiec w 100%, i chyba na tym jego rola w reprezentacji w tym sezonie się kończy. Dla Michała Gieżota progi reprezentacyjne są na ten moment zbyt wysokie — może gra nad Bałtykiem pozwoli mu wypłynąć na szersze siatkarskie wody.

Libero:

Popiwczak z Graniecznym pokazali, że pozycja libero to ich działka — nie tylko w przyjęciu, ale i w obronie, czym napędzali kontry Orłów, które były zabójcze dla rywali 💪.

Zakończenie:

Na zakończenie warto wspomnieć o kibicach i dopingu, który niósł naszych siatkarzy 😍, a oni odwdzięczyli się nie tylko grą „na zawale, albo wcale”, ale też świetną obroną i asekuracją. Turniej pokazał, jak ważni dla kadry są Leon, Śliwka oraz Bołądź z Popiwczakiem. Rywale w następnym turnieju to: Bułgaria, Brazylia, Francja i USA — a więc ciąg dalszy kibicowskich zawałów nastąpi 😂.

*foto: fb/PlusLiga







 

środa, 24 czerwca 2026

Asseco Resovia Rzeszów rezygnuje z podboju siatkarskiej Europy😯!

Brzmi jak żart, ale nim nie jest. Podpromie znów zaskoczyło kibiców.

Rzeczywiście, to dość zaskakująca wiadomość dla kibiców drużyny z Podpromia. Drużyny, która zawsze mierzy wysoko — przynajmniej w deklaracjach włodarzy😎 — nie tylko w PlusLidze, ale i na europejskich parkietach.

Warto przypomnieć, że Asseco Resovia Rzeszów zakończyła miniony sezon na czwartym miejscu, premiowanym grą w Pucharze CEV. Jednak ranga tych rozgrywek najwyraźniej nie przystaje do ambicji „Pasów”. Co ciekawe, inaczej myślą w Suwałkach — tam nikt nie wzgardzi europejską przygodą, więc Ślepsk zajmie miejsce Resovii w Pucharze CEV.

Oczywiście trzymam kciuki za drużynę z polskiego bieguna zimna😉. Wiadomo, że gratyfikacje finansowe w siatkarskich pucharach odbiegają od tych piłkarskich, ale reprezentowanie polskiej siatkówki na europejskich salonach powinno być zaszczytem. Najwyraźniej takimi kategoriami nie myślą w Rzeszowie.

Ciekawe tylko, jaka wymówka zostanie sprzedana kibicom w przypadku słabszej postawy w lidze. Bo przecież nie „po brzegi wypełniony kalendarz meczowy” — no, ale jakoś siatkarskich emerytów, którzy zagrają w klubie z Podpromia, trzeba oszczędzać 😂.

*foto: Kamciography
 

wtorek, 23 czerwca 2026

🔥 Te Orły zaatakują rywali w Arenie Gliwice.

Po turnieju w Chinach czas na biało‑czerwony piknik przed polską publicznością — w Arenie Gliwice (24–28.06.), w ramach drugiego tygodnia Ligi Narodów mężczyzn.

Nikola Grbić od dawna pokazuje, że nie boi się testów ani odważnych rotacji — w Gliwicach zobaczymy to po raz kolejny 😉. A rywale? Belgowie, Turcy, Niemcy i Argentyńczycy.

Rozegranie:

Na rozegraniu koniec testów. W Gliwicach rządzić będą Komenda i Firlej — duet, który ma dowieźć nam kolejne „blachy” w tym sezonie reprezentacyjnym i otworzyć drogę do Los Angeles 😎.

Przyjęcie:

Choć na gliwickim parkiecie kibice zobaczą Wilfredo Leona (o jego flow z Marcinem Komendą możemy być spokojni 😉), nie wiem, czy będą w pełni usatysfakcjonowani. Wciąż musimy poczekać na występy Tomasza Fornala i Kamila Semeniuka w biało‑czerwonej koszulce w tym sezonie. Obok Leona o sile lewego skrzydła stanowić będą Aleksander Śliwka, Michał Gierżot, Mikołaj Sawicki oraz Artur Szalpuk. Czas, by kapitan zaczął odwdzięczać się trenerowi Grbiciowi swoją grą za tę miłość, którą go darzy 😊.

Muszę przyznać, że obecność Sawickiego i Gierżota na polskim turnieju Ligi Narodów trochę mnie zaskoczyła — choć ten drugi zagrał naprawdę ciekawy turniej w Chinach (oglądałem go fragmentami). Do walki o miejsce na przyjęciu w kontekście Mistrzostw Europy rusza też Artur Szalpuk. Czy je wywalczy. Szczerze? Wątpię. Mówię to otwarcie, nawet jako „Pasiak” 😉.

Atak:

Widać, że dobry turniej w Chinach w wykonaniu Aliakseia Nasevicha zaprocentował — wciąż będzie walczył o to, by zostać nominalną „dwójką” w tym sezonie. Będzie musiał jednak odeprzeć atak (albo i nie) Kewina Sasaka, który wraca do gry w reprezentacji po kontuzji, a jego forma pozostaje dużym znakiem zapytania.

O sile prawego skrzydła podczas turnieju w Gliwicach stanowić będzie Bartłomiej Bołądź — pierwszy atakujący biało‑czerwonych Orłów w tym sezonie (jak mogliśmy przeczytać w jednym z wywiadów z selekcjonerem). Popularny „Bołi” musi swoją grą odeprzeć atak Bartosza Gomułki, który w Chinach pokazał, że również ma ochotę zostać pierwszą armatą Orłów 💪.

Środek:

Wszyscy, którzy choć trochę znają się na siatkówce, zdążyli się domyślić, że na polskim środku zostało już tylko jedno wolne miejsce — po tym, jak prezentują się Bartłomiej Lemański i Jakub Majchrzak 🔥. A przecież swoje argumenty ma także Szymon Jakubiszak (i to wcale niemałe).

Do walki o to jedno, według mnie ostatnie, miejsce włączają się Mateusz Poręba i Jakub Nowak. Ten duet będzie musiał się solidnie napracować — zadanie nie należy do łatwych. Poręba ma za sobą nienajlepszy sezon w Rzeszowie, a Nowak wraca do gry po kontuzji.

Czy po turnieju w Gliwicach Nikola Grbić będzie miał jeszcze większy ból głowy, wywołany formą polskiego środka 😉?

Libero:

W Chinach Jakub Ciunajtis utwierdził nas w przekonaniu, że jest trzecim libero reprezentacji Polski w tym sezonie. Zobaczymy go także podczas drugiego turnieju — zapewne jako zmiennika „Orłów”, którzy zabetonowali pozycję libero. Mowa oczywiście o duecie Jakub Popiwczak – Maksymilian Granieczny.

Na pewno nie zabraknie emocji i dopingu z trybun — takiego, który odbierze rywalom trochę ochoty do gry — ani zwrotów akcji. To jest kwintesencja siatkarskich emocji na polskiej ziemi 😍. Nie zabraknie też ciekawych zestawień, które, mamy nadzieję, zaskoczą rywali, a nam dadzą ogrom siatkarskich wrażeń 🔥.

foto: fb/ Polska Siatkówka





 

czwartek, 4 czerwca 2026

Poligon Grbicia w Chinach. Czy młodzież wywalczy sobie miejsce w kadrze? 🏐

Towarzyskie granie w Sosnowcu i Katowicach za nami — czas zacząć walkę o obronę złota Ligi Narodów wywalczonego przed rokiem.

Tradycją Nikoli Grbicia jest, że na pierwszy turniej VNL zabiera młode Orły. Nie inaczej jest w przypadku turnieju w Chinach (10–14.06). Na razie jedyne pytanie, jakie możemy sobie zadawać, to czy ktoś z tej siatkarskiej młodzieży zagości w kadrze w tym sezonie na dłużej 😎. Wielu kibiców zastanawia się również, ile punktów do tabeli wywalczy ten odmłodzony skład.

 Rozegranie:

Już teraz widać, że Marcel Bakaj wyrasta na mocną „trójkę” na pozycji rozgrywającego u Nikoli Grbicia. Dla młodego zawodnika będzie to absolutny debiut w grze na „duże siatkarskie bramki” i okazja do zebrania cennego doświadczenia. Wierzę, że selekcjoner rzuci młodego Orła na głęboką wodę i wypuści go w jednym ze spotkań od pierwszej piłki. Tylko praktyka pozwoli mu okrzepnąć, a cennych wskazówek na pewno udzieli mu Jan Firlej, czyli nominalna dwójka w reprezentacji Polski w tym sezonie.

Atak:

Na chińskich parkietach rozegra się bezpośrednia walka o bycie zmiennikiem na ataku w kadrze Nikoli Grbicia pomiędzy Nasevichem a Gomułką. Atakujący gdańskiego Trefla będzie musiał mocno się postarać, by dostarczyć serbskiemu selekcjonerowi argumentów przemawiających za jego kandydaturą. Wszystko dlatego, że po turnieju Silesia Cup na zdecydowanym prowadzeniu jest Bartosz Gomułka, więc Nasevich musi gonić wynik.

 Przyjęcie:

Ta formacja będzie dowodzona przez kapitana, Aleksandra Śliwkę. U jego boku będzie się toczyć zacięta walka o to, by pozostać w szeregach reprezentacji na dłużej. Michał Gierżot musi pokazać, że jego przebłysk dobrej gry w katowickim Spodku nie był dziełem przypadku. Bartosz Firszt i Bartłomiej Zych w meczach kontrolnych udowodnili już, że ich obecność w Spale jest w pełni uzasadniona 💪 i że zamierzają mocno namieszać w hierarchii przyjmujących.

 Środek:

Z powodu rezygnacji Mateusza Bieńka z występów w reprezentacji w tym sezonie z przyczyn zdrowotnych, sytuacja na tej pozycji mocno się otworzyła. Podczas tego turnieju rozegra się walka nie tylko z rywalami po drugiej stronie siatki, ale też o to, kto stworzy podstawowy duet z Jakubem Kochanowskim. Jest zatem o co grać, a cała czwórka w Katowicach pokazała swoje „kwity”. Ból głowy u Nikoli Grbicia jest murowany 😃.

 Libero:

Czy turniej w Chinach utwierdzi nas w przekonaniu, że Kuba Ciunajtis to trzeci libero w hierarchii Nikoli Grbicia? Pozycję Maksymiliana Graniecznego wszyscy dobrze znamy, więc dla Ciunajtisa to idealny moment na zaprezentowanie pełni swoich możliwości.

*foto: fb/Polska Siatkówka







 

sobota, 30 maja 2026

Ninja z Japonii dołącza do Leona. Ran Takahashi w Bogdance LUK Lublin!

To nie siatkarski sen, to jawa. Ran Takahashi, gwiazda z 2,5 mln obserwujących na Instagramie, zagra w PlusLidze.

Gra o królowanie w PlusLidze w przyszłym sezonie rozegra się między Bogdanką LUK Lublin a Aluronem CMC Wartą Zawiercie — i to wcale nie tylko na poziomie sportowym, ale również marketingowym. Skoro magnesem dla kibiców w Zawierciu będą Tomasz Fornal, Kuba Kochanowski i Kamil Rychlicki, to prezesi wicemistrza Polski nie mogli pozostać dłużni. Postanowili więc, że obok Wilfredo Leona żółto‑czarnych kibiców przyciągać będzie jeden z najlepszych przyjmujących świata — Japończyk Ran Takahashi😉.  
A że mówi się, iż liga japońska jest dużo bardziej atrakcyjna finansowo niż PlusLiga, to tylko podkreśla jakość naszych rozgrywek. Skoro przyciągnęły gwiazdę tej klasy, to jego kontrakt na pewno nie jest przysłowiową czapką gruszek. Zanim jednak przejdę do części czysto siatkarskiej, pozostaje pytanie: czy hala Globus pomieści fanki japońskiego przyjmującego i fanów reprezentanta Polski😎?
Z meczów reprezentacji Japonii doskonale wiemy, jaką „sprężyną” w nogach, jaką dynamiką w ataku i jakim ciosem z pola serwisowego dysponuje nowa gwiazda zespołu z Lublina. To świetna wiadomość dla kibiców drużyny Stefana Antigi (niekoniecznie dla rywali po drugiej stronie siatki😆), bo kto nie chciałby mieć na lewej flance takiego wojownika obok Wilfredo Leona. Taki duet przyjmujących to również ogromny komfort dla Marcina Komendy — w razie słabszej dyspozycji nominalnego atakującego punkty z lewego skrzydła wydają się pewne jak w banku💪.
Na koniec powiem, że już nie mogę się doczekać pojedynków japońskiego przyjmującego z Tomaszem Fornalem — to będzie wisienka na torcie dla koneserów siatkówki. A bilety na starcie Bogdanki LUK Lublin z mistrzem Polski rozejdą się jak świeże bułeczki. Tylko pozostaje pytanie, czy siła rażenia Lublina będzie w stanie przeciwstawić się dream teamowi z Zawiercia.

*foto: fb/PlusLiga



poniedziałek, 25 maja 2026

Młode Orły w natarciu — co wiemy po turnieju w Katowicach.

Grbić znów zrobił przegląd wojsk. Silesia Cup odsłonił pierwsze odpowiedzi.

Nikola Grbić przyzwyczaił nas, że przed startem Ligi Narodów testuje kadrę właśnie tutaj. Nie inaczej było i tym razem. Co po tym przeglądzie wiemy?
Na pewno to, że selekcjoner ma dziś spory ból głowy z powodu kłopotu bogactwa — „starzy wyjadacze” nie mogą spać spokojnie, bo młode siatkarskie Orły są w natarciu 😉. I wcale się nie dziwię, że tej głębi składu zazdrości nam cały siatkarski świat.
Wychodzi też na to, że nasze obawy o przyszłość na rozegraniu były mocno przesadzone. Jakub Przybyłkowicz, Błażej Bień, Sergiusz Serafin i Marcel Bakaj pokazali pełen wachlarz swoich umiejętności, momentami wprawiając w osłupienie nie tylko selekcjonera, ale i rywali po drugiej stronie siatki. Czy ktoś z tej czwórki ma szansę zagościć w reprezentacji na dłużej? Myślę, że tak — choć jeszcze za wcześnie, by wskazać jednego. Jedno jest pewne: Marcin Komenda i Jan Firlej mogą być spokojni o swoich następców. 
Jeśli ktoś myślał, że Bartłomiej Bołądź to murowana „jedynka” do straszenia rywali na prawym skrzydle, to był w dużym błędzie. Bartosz Gomułka swoimi atakami i zagrywkami zabił selekcjonerowi klina w kwestii obsady ataku w wyjściowym składzie na ten sezon reprezentacyjny.
Warto też bacznie obserwować rozwój Wojciecha Gajka — zainteresowanie ze strony Nikoli Grbicia na pewno nie jest przypadkowe. 
Michał Gierżot znów dał kibicom polskich Orłów do myślenia — w meczu z Bułgarami pokazał swoją przebojowość i odwagę w ataku. Jednak mam wrażenie, że większe szanse na dłuższe zadomowienie się w kadrze Nikoli Grbicia mają Jakub Kiedos i Bartosz Zych. Obaj wysłali starszym kolegom jasny komunikat: na tej pozycji będziemy walczyć.
Szczególnie nieprzeszła mi bez echa gra wychowanka AKS‑u Rzeszów — Bartosza Zycha. W Asseco Resovii miejsca dla niego nie ma (dla Kamila Kwasowskiego już tak), a tymczasem Zych swoimi atakami po skosie pokazał, że jego talent jest absolutnie nietuzinkowy. I bardzo dobrze — niech ta rywalizacja będzie zdrowa i ostra 💪.
Ochotę na pozostanie w kadrze ma też Mikołaj Sawicki. Widać, że nie zapomniał, na czym polega gra na przyjęciu. A powrót Aleksandra Śliwki tylko cieszy — pokazał, że wciąż może być mocnym punktem tej formacji. Ten sam zamiar ma Bartosz Firszt, który wciąż jedzie na „gazie” po kapitalnych meczach o brąz PGE Projektu Warszawa.
Zatem ból głowy u Nikoli Grbicia związany z obsadą przyjęcia jest absolutnie murowany 
Podobnie jak na przyjęciu, tak i na środku siatki Mateusz Bieniek, Kuba Kochanowski i Jakub Nowak nie mogą być pewni swego. Bartłomiej Lemański swoją grą pokazał, że po dziewięciu latach przerwy ma ogromną ochotę powalczyć o miejsce w kadrze. Rywale, bójcie się polskiej wieży 😎.
Ten sam zamiar mają debiutanci na tej pozycji — Adrian Markiewicz i Jakub Majchrzak, którzy momentami dosłownie rządzili na siatce. Z bardzo dobrej strony pokazał się także sprawdzony już przez Nikolę Grbicia Szymon Jakubiszak.
Wygląda więc na to, że i na środku szykuje się arcyciekawa, ostra rywalizacja — dokładnie taka, jakiej ta formacja potrzebuje.
Kuba Ciunajtis pokazał się z bardzo dobrej strony, ale bądźmy realistami — jego przygoda z reprezentacją w tym sezonie prawdopodobnie zakończy się na jednym lub dwóch turniejach interkontynentalnych Ligi Narodów. Maksymilian Granieczny potwierdził swoją jakość, choć akurat co do niego nikt nie miał najmniejszych wątpliwości. 
Po tych trzech kontrolnych meczach widać, że siłą reprezentacji Nikoli Grbicia może być zarówno gra blokiem, jak i mocne skrzydła. Teraz pozostaje czekać na listę zawodników, których serbski selekcjoner zabierze do Chin na pierwszy turniej tegorocznej VNL. I jedno pytanie samo ciśnie się na usta: ilu młodych Orłów znajdzie się w tym samolocie?

*foto: fb/ Polska Siatkówka





środa, 20 maja 2026

Te Orły Grbicia powalczą o obronę złota 🥇podczas VNL2026!

Robota w Spale wrze. Trener Nikola Grbić zawęził kadrę i wybrał 30 Orłów, którzy ruszą po obronę złota podczas VNL 2026.

Jak powiedział, tak zrobił — zawęził listę powołanych. Serbski selekcjoner znów pokazuje swoją konsekwencję. I to, że nie boi się otwierać „drzwi do kadry” młodym Orłom, rozpoczynając kolejną kampanię pt. „Szukamy następców mistrzów w swoim fachu” 😎. Nie inaczej będzie podczas tegorocznej Ligi Narodów — wystarczy spojrzeć na nazwiska.

Rozegranie:
Srebrny i brązowy medalista PlusLigi będą zapewne udzielać lekcji, jak kreować grę srebrnych medalistów olimpijskich Marcelowi Bakajowi i Jakubowi Przybyłkowiczowi. Tego pierwszego widzieliśmy już w narodowych barwach, w zeszłym sezonie, ale w meczu towarzyskim. Więc będzie to dla niego absolutny debiut i szansa na zobaczenie, jak się gra na "duże bramki". Podobnie jak dla najmłodszego z całego towarzystwa, Nikoli Grbicia Jakuba Przybyłkowicza. Nie wiem, jak Wy, ale ja bym chciał zobaczyć ten duet młodych rozgrywających "rzuconych na głęboką wodę" – kreujących grę naszej reprezentacji podczas jednego z trzech turniejów VNL😉.

Atak:
Brak w zawężonym składzie Dawida Dulskiego może dziwić — mnie dziwi. Po sezonie we Francji, gdzie robił furorę, był jednym z kandydatów do roli pierwszego atakującego reprezentacji. Tak czy inaczej, widać, że rusza akcja „szukamy następców Łysego” 😋. Zapewne w każdym turnieju zobaczymy inny duet atakujących, tak by wszystkie armaty mogły pokazać selekcjonerowi swoje „kwity” i wywołać u niego zdrowy ból głowy.
Jedynką na ten moment jest atakujący nowego Mistrza Polski, ale Bartosz Gomułka wysłał mu jasny sygnał: nie możesz być taki pewny — ja też powalczę 😊.

Przyjęcie:
Po kapitalnych meczach o brąz PGE Projektu Warszawa do kadry przyjmujących dołącza Bartosz Firszt — absolutnie zasłużenie 💪. Widać też, że selekcjoner wciąż wierzy w talent Michała Gierżota, który pozostaje jednym z najbardziej nieodgadnionych przyjmujących w Polsce.
Wielu może dziwić obecność Mikołaja Sawickiego, ale finały pokazały, że ten chłopak wcale nie zapomniał, jak się gra w siatkówkę. Tylko pamiętajmy: Orzełek na koszulce potrafi ciążyć.
Firszt nie jest jedynym młodym — zobaczymy także Jakuba Kiedosa i Bartosza Zycha. Ta trójka będzie miała od kogo się uczyć.
Pytanie brzmi: czy ktoś z nich wejdzie „z drzwiami” do kadry wicemistrzów olimpijskich?

Środek:
Nie od dziś wiadomo, że polska siatkówka mężczyzn środkiem stoi 😍. Ciekawe więc, jak na reprezentacyjnej scenie i w grze o dużą stawkę odnajdą się Adrian Markiewicz i Jakub Majchrzak. O „profesorów” tej pozycji — Mateusza Bieńka i Jakuba Kochanowskiego — możemy być spokojni.
Po bardzo dobrym sezonie PlusLigi do tego grona aspiruje też Bartłomiej Lemański, na którego kibice patrzą z nadzieją, że powalczy o stałe miejsce w kadrze.
Pytanie tylko, czy po trudnym sezonie w Asseco Resovii odbuduje się Mateusz Poręba. I czy Jakub Nowak, wracający po kontuzji, nadal będzie stanowił o sile polskiego środka?

Libero:
Nazwiska Ciunajtis i Fijałek mają nam dać odpowiedź, kto trzecim libero naszej reprezentacji, czy może to jedynie nagroda obu zawodników za dobry sezon ligowy? Bo nazwiska Granieczny i Popiwczak są nie do wyeliminowania na czysty kibicowski rozum😉.

Na koniec można powiedzieć jedno: okazji do przetestowania różnych konfiguracji nie zabraknie. Czy głowa Nikoli Grbicia rozboli jeszcze bardziej z powodu kłopotu bogactwa — zobaczymy. Pewne jest tylko to, że emocji w drodze po obronę złotej „blachy” nie zabraknie.
Grbić po raz kolejny pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w polskiej siatkówce. Potencjał, którego końca wciąż nie widać, a którego zazdrości nam cały siatkarski świat.
Pytanie brzmi: czy ten potencjał wystarczy, by obronić złoto VNL?

*foto: fb/Polska Siatkówka







czwartek, 14 maja 2026

„Wietrzenie magazynów” na Podpromiu🫣. Nowy‑stary trener Asseco Resovii Rzeszów😏!

Cierpliwość, stabilizacja oraz zgranie – tych słów nie znają włodarze Asseco Resovii Rzeszów. Bo jak można nazwać to, co się dzieje w klubie, który zajął czwarte miejsce w niedawno zakończonym sezonie PlusLigi?

Za to rzeszowskim kibicom Asseco Resovii Rzeszów jest dobrze znane powiedzenie "kto bogatemu zabroni", o którym w ostatnim czasie znów przypomnieli włodarze rzeszowskich "Pasów"😉. Jeszcze chwilę temu wszystko wskazywało na stabilizację na gorącym trenerskim stołku na Podpromiu. I w przyszłym sezonie ligowym za linią boczną boiska, za wyniki rzeszowskich  🐺 nadal będzie odpowiadał Włoch Massimo Botti. Nic z tych rzeczy. Stabilizacja okazała się jedynie chwilowym kaprysem. Po kolejnym sezonie, który znów skończył się poniżej oczekiwań, winny – jak zwykle – został trener. I w przyszłych rozgrywkach ligowych nie zobaczymy już charyzmatycznego Włocha na ławce trenerskiej drużyny z Podpromia. Zadam pytanie i od razu na nie odpowiem😉. Za pieniądze nie zbuduje się flow i team spirit, które są potrzebne do osiągania sukcesów w sportach zespołowych — powstanie jedynie kwas 😎. Czy winny za kolejny rozczarowujący sezon drużyny z Rzeszowa jest tylko i wyłącznie trener?  Nie zdecydowanie nie! Najpierw powinny być zmiany w zarządzie i polityce transferowej klubu, bo osoba odpowiadająca za ruchy kadry ma ciąg do wydawania pieniędzy. Niestety, nie idzie to w parze z wiedzą o tym, jak powinien wyglądać zespół, który będzie walczył o trofea😋. 
Kilka dni temu Jakub Balcerzak i lokalne portale rozgrzały środowisko siatkarskie nie tylko na Podkarpaciu, ale i w całym kraju. Pojawiła się informacja, że Bottiego zastąpi dobrze znany rzeszowskim kibicom Rumun Gheorghe Crețu — ten sam, który prowadził drużynę w sezonie 2018/2019 i który wygrał Ligę Mistrzów z ZAKSĄ w 2022 roku. Znów ciśnie się na usta przysłowie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”.  Tym bardziej, że rumuński szkoleniowiec jest selekcjonerem ojczyzny selekcjonera naszej reprezentacji. A przecież według zarządu trener Resovii nie mógł łączyć pracy klubowej z prowadzeniem jakiejkolwiek kadry narodowej — najwyraźniej zmieniły się wiatry nad rzeszowskim Wisłokiem😂.
Włodarze rzeszowskiego klubu zapewne liczą, że charyzma i warsztat trenerski pozwolą "Gianniemu" z gotowego tworu zbudować drużynę, która będzie odnosić sukcesy. Tylko czy aby tej charyzmy i warsztatu trenerskiego nie posiada trener Botti? Jedno jest pewne: nowy‑stary szkoleniowiec Resovii będzie miał przed sobą trudne zadanie, bo dostaje do ręki siatkarski dom starości😋. Na koniec zadam pytania. Jeddnak na odpowiedź musimy poczekać do zakończenia kolejnego sezonu ligowego. Czy Cretu z tego siatkarskiego domu starości zbuduje maszynę do wygrywania? Czy kolejnych rozczarowań znów będzie winny trener, a nie zarząd i polityka kadrowa?

*foto: PGE GiEK Skra Bełchatów / Facebook

 

środa, 13 maja 2026

Do trzech razy sztuka! Historyczne Mistrzostwo Polski dla Aluronu CMC Warty Zawiercie!

Faworyt niezawiódł, a Zawiercie się doczekało, tak w skrócie można podsumować zdobycie pierwszego w historii Aluronu CMC Warty Zawiercie złotego medalu PlusLigi.

Jak powiedziałem, niezawiódł, ale nie miał wcale łatwo. I nie mam na myśli tylko finałowej batalii z Bogdanką LUK Lublin (taki skład finału obstawiałem), gdzie byli o krok od zdobycia trzeciego z rzędu… srebra. Równie tego historycznego złota mogło nie być, bo przecież w ćwierćfinale byli o krok od tego, by odpaść z gry o medale – mimo wygrania  fazy zasadniczej PlusLigi. Przyznam szczerze, że po udziale w grudniowych Klubowych Mistrzostwach Świata, podczas których gracze trenera Michała Winiarskiego wywalczyli brązowe medale. Okupili to chwilową ligową zadyszką. Miałem drobne wątpliwości, czy zawierciański kolektyw będzie królował w PlusLidze do kolejnego finału.
Można było mieć też wątpliwości, czy "ubranie zbroi Jurajskiego Rycerza" przez Bartłomieja Bołądzia było dobrym transferem. Reprezentant Polski przez pewien  czas przegrywał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Kyle’em Ensingiem, który zresztą dawał jakość na prawym skrzydle drużyny z Zawiercia. Jednak w najważniejszym momencie, czyli play-offach, popularny "Bołi”, mówiąc wprost, "dowiózł”, i jego gra na prawym skrzydle dała wreszcie im upragniony tytuł Mistrza Polski. W zawierciańskim kolektywie jest widoczne to, co w grze zespołowej, czyli uzupełnianie się, i było to widać nie tylko w ataku, ale też w przyjęciu. Świetnie w dawaniu jakości na lewym skrzydle uzupełniali się Bartosz Kwolek i Aaron Russel. Ten drugi, podobnie jak atakujący reprezentacji Polski, "odpalił" w play-offach, czym potwierdził swoją przydatność dla drużyny trenera Michała Winiarskiego. Swój top poziom na środku siatki prezentował kapitan "Jurajskich Rycerzy”, Mateusz Beniek, sezon reprezentacyjny już za rogiem💪. Nie wspominając już o  Juriju Gladyrze, który nie wiem już, którą siatkarską młodość przeżywa — nie gra PESEL, a zawodnik.👏. Tej koncertowej gry na siatce nie było, gdyby nie rozegranie Miguela Tavaresa, choć w samym stricte finale nie ustrzegł się błędów. Duet przyjmujących w elemencie przyjęcia i obrony fenomenalnie był uzupełniany, a raczej dyrygowany przez Jakuba Popiwczaka.
Tak fenomenalnie grającej maszyny by nie było, gdyby nie odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu – na stołku trenerskim. Mowa oczywiście o trenerze Michała Winiarskiego, który ze swoją charyzmą, warsztatem trenerskim jest pierwszym od 11 lat polskim trenerem, który doprowadził polski klub do Mistrzostwa Polski. Stworzył kolektyw, który odbierał rywalom marzenia, odbierał im ochotę do gry i bawił się przy tym siatkówką😍  . Trenerze Winiarski, reprezentacja Polski za kilka lat czeka😎. Tego sukcesu by nie było, gdyby nie pieniądze, konsekwencja w dążeniu do celu i budowaniu składu właściciela klubu. Tego zarządzania klubem od Pana Kryspina Barana powinni się nauczyć włodarze rzeszowskiej Asseco Resovii, czego dowodem są też długoletnie kontrakty. Mistrz Polski ma jeszcze jedną robotę do wykonania: przywieźć "blachę" Ligi Mistrzów, a najlepiej Puchar za jej wygranie — stać ich i nie są bez szans!

*foto: strona internetowa PlusLigi





 

niedziela, 10 maja 2026

Miał być przełom i powrót na siatkarski szczyt. Wyszło… jak zwykle😉.

Jeszcze nie wiemy, kto zdobędzie złoty medal PlusLigi w sezonie 2025/26, ale wiemy, że był to kolejny rozczarowujący sezon w wykonaniu Asseco Resovii Rzeszów. Zaskoczeni😉?

Drugą część nagłówka nie zmienia od lat, w przeciwieństwie do składu i tego, kto zasiada na trenerskim stołku (jakże gorącym) drużyny z Podpromia — te dwie rzeczy zmieniają się co sezon. Ktoś powie, że jak się nie zmienia, sezon temu było szóste miejsce, teraz czwarte😋. Tym razem gwarancją sukcesu miała być magiczna różdżka trenera Massimo Bottiego, który wraz z Bogdanką LUK Lublin zdobył historyczne dla tego klubu złoto PlusLigi i rozegranie Marcina Janusza (o pozycjach nieco później). Nie od dziś wiadomo, że włodarze klubu z Podpromia ściągają do Rzeszowa tych, którzy wyróżniają się w lidze, bo oni zagwarantują "Pasom" powrót na siatkarskie salony. Przyznaję, że i ja do pewnego momentu wierzyłem, że warsztat i charyzma włoskiego trenera, mimo trudnego terenu do pracy, jakim jest rzeszowskie Podpromie, pozwolą okiełznać rzeszowskie indywidualności i zbudować z nich drużynę. Drużynę, która wreszcie da odrobinę radości swoim kibicom (w pojedynczych meczach dawała) i dołoży wreszcie jakieś trofeum do klubowej gabloty. Nie zobaczyliśmy okiełzania, stworzenia drużyny, która będzie gryźć parkiet w każdym spotkaniu. Takie są skutki, jeśli szkoleniowiec dostaje gotowy "twór" z zawodników, którzy ubierają "Pasiaka", tracą tym samym na jakości siatkarskiej dla liczby 0 w kontrakcie, a nie po to, by walczyć o trofea i nie decyduje się o ich doborze do składu😎. Dobrze nam znana sytuacja. Prawda? Ale bogatemu nikt nie zabroni😉. W zamian tego zobaczyliśmy falującego rzeszowskiego kameleona, który, mam wrażenie, przed meczem losował, jaką siatkówkę przedstawi swoim kibicom w danym meczu. Powodowało to nie tylko frustrację wśród kibiców, ale i nasilenie objawów zespołu niespokojnych rąk i nóg u osób siedzących za bandami reklamowymi w hali Podpromie. Bo przecież na papierze według wielu mieliśmy "kapelę" do grania o złotą "blachę". Tylko chciałem przypomnieć, że papier wszystko przyjmie, a weryfikuje siatkarski parkiet😉. Bez zagrywki, jakości z prawego ataku nie ma co marzyć o medalu w jednej z najsilniejszych lig siatkarskich na świecie i innych trofeach. Wiele razy widzieliśmy w tym sezonie obrazki, gdzie trener Botti bał się korzystać z „bazy", czy kabaret, gdzie Włoch chciał przechytrzyć rywala mało zrozumiałymi zmianami, które wywoływały chaos w jego drużynie. Co z tego, że PGE Projekt Warszawa zmiótł Asseco Resovię Rzeszów w "małym finale" z planszy, jak start przyszłorocznej Lidze Mistrzów, będzie sobie można kupić😊.  Czy w przyszłym sezonie nadal będziemy oglądać Włocha przy linii bocznej na rzeszowskim Podpromiu, mimo ważnego kontraktu? Na ten moment, na to pytanie nie znamy odpowiedzi. Czas na analizę poszczególnych pozycji po tych "kilku" słowach wstępu😎.

Rozegranie:

Obsada na tej pozycji oraz brak rozegrania od lat budziły kontrowersje wśród kibiców Asseco Resovii Rzeszów (u mnie również😂). Zarzegnać te wszystkie kontrowersje i dawać drużynie z Rzeszowa rozegranie z prawdziwego zdarzenia. Miał dać duet Marcin Janusz, Wiktor Nowak. Wszyscy wiemy, jakim wirtuozem w swoim fachu jest były już reprezentant naszego kraju i kapitan Asseco Resovii Rzeszów. I to pokazał w dobiegającym do końca sezonie ligowym w barwach Asseco Resovii Rzeszów. Pewnie wiele osób się ze mną niezgodzi, ale w wielu meczach kreowana przez niego gra, mimo nie najlepszego przyjęcia, ciągnęła grę "Wilków". Bywały także mecze, gdzie bawił się z rywalami, wystawiając swoim kolegom piłki do ataku  na czystej siatce. Nie bał się także podbijać piłek w obronie, co w przypadku jego poprzedników było to mission impossible😉. Teraz obudzi się we mnie serce kibica reprezentacji Polski. Szkoda, że Wiktor Nowak wybrał "bazę" od bycia pierwszym rozgrywającym w klubie, gdzie miałby szansę rozwijać swoje nie małe umiejętności, które pokazywał, gdy tylko dostawał szansę od trenera Bottiego. Co byłoby tylko z korzyścią dla biało-czerwonych barw narodowych.
 
Atak:

Lekarstwem na zdobywanie punktów z prawego ataku miał być powrót do Asseco Resovii Rzeszów Karola Butryna. Polskie przysłowie „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” znalazło potwierdzenie w tym przypadku😉. Atakujący w wielu meczach zapominał loginu i hasła do gry w ataku, co kończyło się autowymi atakami i "gaszeniem światła" przez rywala. A jak już miał ten login i hasło, to rywale nie mieli czego zbierać. Czy taką formę powinien prezentować pierwszy atakujący drużyny, która ma aspiracje medalowe? No chyba nie. Czy w następnym sezonie regularność będzie mocną stroną Karola Butryna? Czas pokaże, bo bez niej będzie słabo😎. Może lepiej wyglądałyby skuteczność i efektywność w ataku Asseco Resovii Rzeszów z prawego skrzydła. Gdybyśmy częściej na parkiecie widywali Jakuba Buckiego, który kolejny sezon kilkukrotnie udowodnił, że jest wartością dodaną zespołu. Nie raz, nie dwa trudno mi było zrozumieć decyzję o "przetrzymywaniu" w kwadracie dla rezerwowych zawodnika z numerem pięć na "pasiastej" koszulce. 


Środek:

Danny Demyanenko był dla mnie siatkarskim "no name", podobnie, jak największy pechowiec tego sezonu, Dawid Woch, gdy przychodził do drużyny z Rzeszowa. Z pełną świadomością powiem, że transfer kanadyjskiego środkowego do stolicy Podkarpacia to najlepszy zagraniczny transfer w tym sezonie PlusLigi. A jego flow z Marcinem Januszem i, jak to mówili ludzie znający się na siatkówce, "gumowy bark" w ataku, gra blokiem oraz gra w polu serwisowym odbierały rywalom ochotę do gry. Jednym słowem, good job, Danny💪! Wielu z Was (ja też) więcej obiecywało sobie po transferze Mateusza Poręby do zespołu, którego jest wychowankiem — ewidentnie koszulka w biało-czerwone pasy ciążyła mu. I choć bywały przebłyski dobrej gry, nie jestem jasnowidzem, ale wydaje mi się, że zdrowy Dawid Woch wysadziłby środkowego reprezentacji Polski z podstawowego składu. Cezary Sapiński, choć zagrał kilka spotkań w wyjściowym składzie, jakoś niezapadł mi w pamięć, podobnie jak środkowy z ojczyzny kangurów. Który był i tyle😊. 

Przyjęcie:

Wiadomo, że od tego elementu zależy powodzenie pierwszej akcji. Wszyscy widzieliśmy, że przez cały sezon mieliśmy ogromny kłopot z przyjęciem zagrywki przeciwnika. Mimo to potrafiliśmy zdobywać punkty w ataku z lewego skrzydła. Przez większą część sezonu liderem przez "L" tej formacji był Artur Szalpuk (nie da się cały sezon grać na wysokim poziomie). Dawał swojej drużynie nie tylko jakość siatkarską z lewego skrzydła (bawiąc się z premedytacją z blokiem rywali), ale też siał popłoch w ich szeregach swoim serwisem. Oprócz tego dawał rzeszowskim 🐺 dobry vibe, jak na lidera przystało💪. Jak dla mnie, to transfer "Szalupy" do Rzeszowa to transfer z 🔥. W późniejszej części sezonu pałeczkę w liderowaniu, w rzeszowskiej drużynie Artur Szalpuk przekazał Yacine’owi Louatiemu, który również dawał wiele dobrego czwartej drużynie PlusLigi. Szkoda tylko, że francuski przyjmujący nie prezentował takiej formy od początku sezonu i nie zobaczymy go już w przyszłym sezonie w koszulce drużyny z Podpromia. Podobnie, jak  Lukáša Vašiny, który również prawie cały sezon zmagał się z kontuzjami. Jak już się pojawiał na parkiercie, to był dobrym duchem drużyny, jak "Szalupa".  Klemen Čebulj w porównaniu z zeszłym sezonem poprawił jakość swojego serwisu, co było widać w wielu spotkaniach. Jeśli chodzi o grę w ataku, bywało różnie. A jak będzie w kolejnym, zobaczymy, bo słoweńskiego przyjmującego nadal obowiązuje kontrakt.

Libero:

Od przybytku głowa najwyraźniej bolała trenera Bottiego, bo nie wiedział, co z tym fantem zrobić. I Mercedes na tej pozycji Erik Shoji większość sezonu pojawiał się na zmianie jako przyjmujący? Zapewne nie z taką rolą przychodził amerykański libero na rzeszowskie Podpromie😉. I szkoda, że taka postać opuszcza PlusLigę, choć wcale mu się nie dziwię po tym, co spotkało go w Rzeszowie. Czy to normalne, że jeden z najlepszych libero na świecie pojawia się do poprawy przyjęcia za Artura Szalpuka? Czy to normalna sytuacja, że drużyna nie miała nominalnego pierwszego libero, tylko zawodnicy dowiadywali się bezpośrednio przed danym meczem, który w nim wystąpi na tej pozycji? I tak naprawdę ta niepewność odbiła się na formie całej trójki. Choć mnie najbardziej swoją grą przekonywał Michał Potera, który jest solidnym rzemieślnikiem w swoim fachu. Ta absurdalna sytuacja z trzema libero w drużynie świadczy o braku jakiejkolwiek wiedzy na temat drużyny siatkarskiej przez Pana menedżera Asseco Resovii Rzeszów😉.

PS. Każdy ma prawo do swojego zdania i nie każdy musi się zgadzać z moim podsumowaniem sezonu drużyny Asseco Resovii Rzeszów.

*foto: pochodzą z różnych stron