poniedziałek, 25 maja 2026

Młode Orły w natarciu — co wiemy po turnieju w Katowicach.

Grbić znów zrobił przegląd wojsk. Silesia Cup odsłonił pierwsze odpowiedzi.

Nikola Grbić przyzwyczaił nas, że przed startem Ligi Narodów testuje kadrę właśnie tutaj. Nie inaczej było i tym razem. Co po tym przeglądzie wiemy?
Na pewno to, że selekcjoner ma dziś spory ból głowy z powodu kłopotu bogactwa — „starzy wyjadacze” nie mogą spać spokojnie, bo młode siatkarskie Orły są w natarciu 😉. I wcale się nie dziwię, że tej głębi składu zazdrości nam cały siatkarski świat.
Wychodzi też na to, że nasze obawy o przyszłość na rozegraniu były mocno przesadzone. Jakub Przybyłkowicz, Błażej Bień, Sergiusz Serafin i Marcel Bakaj pokazali pełen wachlarz swoich umiejętności, momentami wprawiając w osłupienie nie tylko selekcjonera, ale i rywali po drugiej stronie siatki. Czy ktoś z tej czwórki ma szansę zagościć w reprezentacji na dłużej? Myślę, że tak — choć jeszcze za wcześnie, by wskazać jednego. Jedno jest pewne: Marcin Komenda i Jan Firlej mogą być spokojni o swoich następców. 
Jeśli ktoś myślał, że Bartłomiej Bołądź to murowana „jedynka” do straszenia rywali na prawym skrzydle, to był w dużym błędzie. Bartosz Gomułka swoimi atakami i zagrywkami zabił selekcjonerowi klina w kwestii obsady ataku w wyjściowym składzie na ten sezon reprezentacyjny.
Warto też bacznie obserwować rozwój Wojciecha Gajka — zainteresowanie ze strony Nikoli Grbicia na pewno nie jest przypadkowe. 
Michał Gierżot znów dał kibicom polskich Orłów do myślenia — w meczu z Bułgarami pokazał swoją przebojowość i odwagę w ataku. Jednak mam wrażenie, że większe szanse na dłuższe zadomowienie się w kadrze Nikoli Grbicia mają Jakub Kiedos i Bartosz Zych. Obaj wysłali starszym kolegom jasny komunikat: na tej pozycji będziemy walczyć.
Szczególnie nieprzeszła mi bez echa gra wychowanka AKS‑u Rzeszów — Bartosza Zycha. W Asseco Resovii miejsca dla niego nie ma (dla Kamila Kwasowskiego już tak), a tymczasem Zych swoimi atakami po skosie pokazał, że jego talent jest absolutnie nietuzinkowy. I bardzo dobrze — niech ta rywalizacja będzie zdrowa i ostra 💪.
Ochotę na pozostanie w kadrze ma też Mikołaj Sawicki. Widać, że nie zapomniał, na czym polega gra na przyjęciu. A powrót Aleksandra Śliwki tylko cieszy — pokazał, że wciąż może być mocnym punktem tej formacji. Ten sam zamiar ma Bartosz Firszt, który wciąż jedzie na „gazie” po kapitalnych meczach o brąz PGE Projektu Warszawa.
Zatem ból głowy u Nikoli Grbicia związany z obsadą przyjęcia jest absolutnie murowany 
Podobnie jak na przyjęciu, tak i na środku siatki Mateusz Bieniek, Kuba Kochanowski i Jakub Nowak nie mogą być pewni swego. Bartłomiej Lemański swoją grą pokazał, że po dziewięciu latach przerwy ma ogromną ochotę powalczyć o miejsce w kadrze. Rywale, bójcie się polskiej wieży 😎.
Ten sam zamiar mają debiutanci na tej pozycji — Adrian Markiewicz i Jakub Majchrzak, którzy momentami dosłownie rządzili na siatce. Z bardzo dobrej strony pokazał się także sprawdzony już przez Nikolę Grbicia Szymon Jakubiszak.
Wygląda więc na to, że i na środku szykuje się arcyciekawa, ostra rywalizacja — dokładnie taka, jakiej ta formacja potrzebuje.
Kuba Ciunajtis pokazał się z bardzo dobrej strony, ale bądźmy realistami — jego przygoda z reprezentacją w tym sezonie prawdopodobnie zakończy się na jednym lub dwóch turniejach interkontynentalnych Ligi Narodów. Maksymilian Granieczny potwierdził swoją jakość, choć akurat co do niego nikt nie miał najmniejszych wątpliwości. 
Po tych trzech kontrolnych meczach widać, że siłą reprezentacji Nikoli Grbicia może być zarówno gra blokiem, jak i mocne skrzydła. Teraz pozostaje czekać na listę zawodników, których serbski selekcjoner zabierze do Chin na pierwszy turniej tegorocznej VNL. I jedno pytanie samo ciśnie się na usta: ilu młodych Orłów znajdzie się w tym samolocie?

*foto: fb/ Polska Siatkówka





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz