Kibice PGE Projektu Warszawa wierzyli, że wczorajszego popołudnia na warszawskim Torwarze ich ulubieńcy odbiorą brązowe medale PlusLigi. Jednak tak się nie stało i wrócą na czwarty mecz do Rzeszowa.
Zagorzali kibice Asseco Resovii Rzeszów wierzyli, że nasi ulubieńcy przedłużą tę rywalizację co najmniej o jeden mecz. To samo zresztą zapowiadali sami siatkarze. Powiem otwarcie: nie wierzyłem w taki obrót sprawy po tym, co zobaczyłem w czwartkowym meczu, który odbył się na rzeszowskim Podpromiu😉.
Rzeczywiście przez dwa i pół seta zapowiadało się, że PGE Projekt Warszawa zapewni sobie start w przyszłorocznej siatkarskiej Lidze Mistrzów, bo choć Asseco Resovia Rzeszów próbowała szarpać. To zespół trenera Kamila Nalepsi wyglądał na bardziej opanowany team, który wie, czego chce, w którym funkcjonował każdy siatkarski element💪. A pierwsze skrzypce w tym zespole odgrywali Bartosz Firszt, Bartosz Gomułka, a do tego duetu dołączył Jakub Kochanowski, który zagrał na swoim topowym poziomie - dobrze nam znanym z rozgrywek reprezentacji (swoje dołożył także Karol Kłos😎). Mam wrażenie, że zespół z Warszawy za szybko uwierzył w to, że jest posiadaczem brązowych medali. I ziściła się siatkarska prawda, która mówi, że kto nie wygrywa meczu prowadząc 2:0, przegrywa 2:3. A trener Massimo Botti postanowił zmniejszyć objawy zespołu niespokojnych rąk i nóg u jednego z baronów rzeszowskiego klubu, wpuszczając "z bazy" Lukáša Vašinę i Jakuba Buckiego. Którzy dali drużynie z Rzeszowa "drugie życie” i odwrócili losy meczu, przedłużając tym samym rywalizację o brązowy medal PlusLigi co najmniej do środy: czeski przyjmujący dał swojej drużynie dobry vibe, a Joker w ataku Massimo Bottiego (MVP) dał przede wszystkim skuteczność z prawego ataku i sygnał do ataku z pola serwisowego (do tego sygnału, do ataku z pola serwisowego dołączył Klemen Čebulj, który nie tylko nagle zaczął dobrze serwować, ale i był opcją w ataku dla Marcina Janusza). A statystyki Jakuba Buckiego mówią same za siebie: 17 punktów/as – 70% skuteczność w ataku💪. Moim zdaniem polsko-czeski duet🐺 powinien rozpocząć środowe spotkanie w wyjściowym składzie😉.
Wczoraj siatkówka po raz kolejny pokazała, jak bardzo jest nieprzewidywalną dyscypliną, jednak wcale nie znaczy, że będzie Asseco Resovii Rzeszów łatwiej wygrać to spotkanie i wrócić na warszawski Torwar na piąte i decydujące spotkanie, kto zdobędzie brązowy medal. To wciąż gracze ze stolicy Polski są o krok od jego zdobycia. Drużyna z Podpromia musi pamiętać o tym.
*foto: pochodzą z różnych stron


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz