poniedziałek, 4 maja 2026

PGE Projekt Warszawa już odbierał brązowe medale i... wróci na Podpromie.

Kibice PGE Projektu Warszawa wierzyli, że wczorajszego popołudnia na warszawskim Torwarze ich ulubieńcy odbiorą brązowe medale PlusLigi. Jednak tak się nie stało i wrócą na czwarty mecz do Rzeszowa.

Zagorzali kibice Asseco Resovii Rzeszów wierzyli, że nasi ulubieńcy przedłużą tę rywalizację co najmniej o jeden mecz. To samo zresztą zapowiadali sami siatkarze. Powiem otwarcie: nie wierzyłem w taki obrót sprawy po tym, co zobaczyłem w czwartkowym meczu, który odbył się na rzeszowskim Podpromiu😉.   
Rzeczywiście przez dwa i pół seta zapowiadało się, że PGE Projekt Warszawa zapewni sobie start w przyszłorocznej siatkarskiej Lidze Mistrzów, bo choć Asseco Resovia Rzeszów próbowała szarpać. To zespół trenera Kamila Nalepsi wyglądał na bardziej opanowany team, który wie, czego chce, w którym funkcjonował każdy siatkarski element💪. A pierwsze skrzypce w tym zespole odgrywali Bartosz Firszt, Bartosz Gomułka, a do tego duetu dołączył Jakub Kochanowski, który zagrał na swoim topowym poziomie - dobrze nam znanym z rozgrywek reprezentacji (swoje dołożył także Karol Kłos😎). Mam wrażenie, że zespół z Warszawy za szybko uwierzył w to, że jest posiadaczem brązowych medali. I ziściła się siatkarska prawda, która mówi, że kto nie wygrywa meczu prowadząc 2:0, przegrywa 2:3. A trener Massimo Botti postanowił zmniejszyć objawy zespołu niespokojnych rąk i nóg u jednego z baronów rzeszowskiego klubu, wpuszczając "z bazy" Lukáša Vašinę i Jakuba Buckiego.
Którzy dali drużynie z Rzeszowa "drugie życie” i odwrócili losy meczu, przedłużając tym samym rywalizację o brązowy medal PlusLigi co najmniej do środy: czeski przyjmujący dał swojej drużynie dobry vibe, a Joker w ataku Massimo Bottiego (MVP) dał przede wszystkim skuteczność z prawego ataku i sygnał do ataku z pola serwisowego (do tego sygnału, do ataku z pola serwisowego dołączył 
Klemen Čebulj, który nie tylko nagle zaczął dobrze serwować, ale i był opcją w ataku dla Marcina Janusza).  A statystyki Jakuba Buckiego mówią same za siebie: 17 punktów/as – 70% skuteczność w ataku💪.  Moim zdaniem polsko-czeski duet🐺 powinien rozpocząć środowe spotkanie w wyjściowym składzie😉.
Wczoraj siatkówka po raz kolejny pokazała, jak bardzo jest nieprzewidywalną dyscypliną, jednak wcale nie znaczy, że będzie Asseco Resovii Rzeszów łatwiej wygrać to spotkanie i wrócić na warszawski Torwar na piąte i decydujące spotkanie, kto zdobędzie brązowy medal. To wciąż gracze ze stolicy Polski są o krok od jego zdobycia. Drużyna z Podpromia musi pamiętać o tym.

*foto: pochodzą z różnych stron 




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz