Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VNL 2023. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą VNL 2023. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lipca 2023

Złoty Gang Łysego w VNL2023!

Orły Nikoli Grbicia dopisały kolejną piękną  kartę do dziejów polskiej reprezentacji siatkarskiej mężczyzn, wygrywając na polskiej ziemi turniej finałowy tegorocznej VNL.

By tak się stało, musieli najpierw; w ćwierćfinale pokonać Brazylię (3:0), w półfinale brązowego medalistę (3:1), by zagrać w wielkim finale z USA (3:1).
Tym złotem Nikola zamknął usta wszystkim "trenerom" (w tym mnie 😎), którzy podważali Jego wybory personalne. Mecz ze Stanami Zjednoczonymi  pokazał nam kibicom, głębię skarbca, jakim jest reprezentacja polskich siatkarzy. Marcin Janusz, choć pokazał, że jest niekwestionowaną "1" na rozegraniu. To moim zdaniem w spotkaniu z Japonią było mało gry środkiem (w finale również), a i rozgrywane piłki mogłyby być nie co szybsze. Przed finałem miałem obawy, czy udźwignie ciężar spotkania, jak to miało miejsce rok temu w finale Mistrzostw Świata. Po raz kolejny potwierdziło się stwierdzenie, że klub, a reprezentacja to dwa różne światy. 
Aleksander Śliwka i Łukasz Kaczmarek w barwach trzykrotnego klubowego Mistrza Europy notowali raczej średnie występy, A tu proszę w gdańskiej Ergo Arenie, byli przodującymi postaciami naszego Gangu Łysego na skrzydłach. Te trzy spotkania pokazały, jak wartościowym graczem jest Kapitan "Koziołków", zobaczyliśmy tego Olka, który razem z "Semenem" prowadził klub z Opolszczyzny do triumfu w Champions League. Trudniejsze zadanie miał "Zwierz", bo przecież musiał wejść w rolę pierwszej strzelby Gangu Łysego i spróbować zastąpić kontuzjowanego Kapitana triumfatorów VNL 2023. Będę szczery miałem obawy przed spotkaniem z Jankesami, pierwsze dotyczyły właśnie osoby Łukasza Kaczmarka czy podoła on temu, by zastąpić jednego z najlepszych atakujących na święcie. I powiem Wam, przecierałem oczy ze zdumienia, kiedy to nasz drugi nominalny atakujący doprowadzał Amerykanów do białej gorączki zmiennością swoich ataków. Śmiem twierdzić, że to był najlepszy mecz Łukasza Kaczmarka w koszulce z Orzełkiem na piersi, co dało mu miejsce w "6" turnieju. Druga moja obawa dotyczyła tego, czy amerykańscy kowboje zdołają rozegrać drugie tak fenomenalne spotkanie dzień po dniu, kiedy to Mistrzowie Świata nie mieli nic siatkarsko do powiedzenia. Moje obawy spełzły na niczym, bo Gang Łysego odebrał im argumenty w przyjęciu swoimi ciosami z pola serwisowego.

Zaczęły jednak dochodzić one do głosu w II partii, kiedy to nasi przeciwnicy zniwelowali naszą przewagę, za sprawą fenomenalnej gry w obronie TJ-a DeFalco, którą znamy z gry w barwach Asseco Resovii Rzeszów. A my ogromne problemy z tym, aby skończyć naszą akcję w ataku i choć na tablicy wyników był remis. To jokerem w talii Nikoli Grbicia okazał się nie kto inny, jak Tomasz Fornal, który pokazał swoje "kwity" zarówno w przyjęciu, jak i ataku. Zastąpił on świetnie spisującego się przez prawie dwa sety oraz tego, który rozstrzelał japońskie przyjęcie Wilfredo Leona. Drugim jokerem w biało-czerwonej talii okazał się "elektryk" Norbert Hubert, który zastąpił kontuzjowanego Mateusza Bieńka. To się nazywa mieć samych asów w biało-czerwonej talii!
Czego dowodem, są aż cztery nagrody indywidualne dla naszych siatkarzy, a Paweł Zatorski został wybrany MVP całego turnieju. Czy słusznie polemizowałbym z tym 😉? Po ostatnim gwizdku wpadłem w euforię zarówno, jak kibice zgromadzeni w Ergo Arenie, jak i Ci przed telewizorami. A z moich oczu popłynęły łzy radości, bo JESTEM DUMNY Z TEGO, IŻ JESTEM KIBICEM DYSCYPLINY, KTÓREJ WYNIKÓW NIE MUSZĘ SIĘ WSTYDZIĆ 😎. Fajnie będzie "on live" pokibicować zwycięzcom VNL 2023 w XX MHJW  i zaśpiewać ac apella Mazurka Dąbrowskiego 😍.

*fotografie pochodzą z różnych źródeł   

piątek, 30 czerwca 2023

Gang Łysego zaatakuje Filipiny!

By zacumować w gdańskiej Ergo Arenie, gdzie zostanie rozegrany turniej finałowy tegorocznej VNL. To polskie "Orły"  muszą najpierw zaatakować egzotyczne, jak dla tej dyscypliny parkiety, bo filipińskie. Z jakim skutkiem zobaczymy.

Wydawać, by się mogło, że do turnieju przystąpimy w najsilniejszym składzie, tego nie wiem. Wiem na pewno, że w nim, są ulubieńcy naszego trenera 😉. Cieszy fakt, że znów w biało-czerwonej koszulce zagra Marcin Janusz, bo jest niekwestionowaną jedynką na tej pozycji. Ale czy na pewno drugim najlepszym rozrywającym w Polsce jest Grzegorz Łomacz? Którego wystawy, są wolne, czytelne i niedokładne, a do Jego plusów zaliczyłbym jedynie grę z "elektrykami", bo ma z nimi flow. Na środku siatki zobaczymy kwartet ultra ofensywnych środkowych, gdzie każdy może zrobić różnicę na plus. Jak na razie w mojej hierarchii prym wiedzie środkowy Asseco Resovii Rzeszów Jakub Kochanowski. Widać, że ten power z rzeszowskiego Podpromia został przeniesiony na parkiet reprezentacyjny i oby ten stan rzeczy utrzymywał się, jak najdłużej, bo jeszcze kilka dobrych miesięcy grania przed naszymi "Orłami". Spore emocje budzi we mnie obsada przyjmujących, ale podobno przed turniejem w Gdańsku może dojść do dwóch roszad w składzie. Pozwólcie, że zaprezentuje Wam swoje emocje 😉. Czy Kamil Semenuk i Olek Śliwką, są w wyższej formie niż Artur Szalpuk? Nie wydaje mi się 😎.
Mam tylko nadzieję, że to ciągnięcie "za uszy" Śliwki i Semeniuka nie odbije się nam czkawkę, w którymś ważnym meczu, jak i to, że jedno z tych nazwisk zastąpi MVP sezonu Plus Ligi — Tomasz Fornal. W meczu z Mistrzami Świata pokazał, że na to zasługuje. Jestem ciekaw, czy Wilfredo Leon potwierdzi zwyżkującą formę na filipińskich parkietach, jak i tego, czy "Bedni" będzie w pełni sił, by zaprezentować pełną gamę swoich możliwości. Nie rozumiem, po co byli sprawdzani: Bołądź, Butryn i Dulski, skoro i tak od początku było wiadomo, kto będzie zmiennikiem "Łysego". To nic, że w sezonie ligowym obniżył bardzo loty ważne, że grał w Kędzierzynie-Koźlu 😀. Byli lepsi od niego tej pozycji i basta! "Piwko" wkracza do akcji w tym sezonie pewnie jeszcze, pogra, ale czy ma szansę na Paryż. Moim zdaniem nie, bo na IO może jechać tylko jeden libero, a wszyscy wiemy, w jakim miejscu przed Rzeszowem grał Paweł Zatorski. Tyle mówiło się, że selekcja trwa, a tak naprawdę jej chyba nie było, bo lista już na ten sezon jest zamknięta, a Śliwka z Kaczmarkiem nie dotknęli jeszcze piłki w oficjalnym meczu, w tym sezonie, a już znaleźli się wśród graczy, którzy mają stanowić o sile naszych "Orłów" do końca sezonu reprezentacyjnego.
Pomyślicie, że nie kibicuję naszej reprezentacji, macie prawo, ale powiem Wam jedno — mylicie się! Do następnego siatkarskiego postu, który będzie najprawdopodobniej dotyczył składu na turniej finałowy w Gdańsku 👊.

*foto pochodzą z różnych stron 

 

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Takie numery tylko z Gangiem Łysego!

"Orły" Nikoli Grbicia mają już, za sobą drugi tydzień zmagań w tegorocznej VNL, tym razem grali na holenderskiej ziemi, a wydawało się jakby na swojej 😉.

Jednym słowem na  popełnianie błędów na parkiecie, a także doprowadzania swoich kibiców do stanów przedzawałowych ciąg dalszy.
No, bo jak nazwać to, że w jednej partii gramy koncertowo, a w kolejnej oddajemy pole przeciwnikowi, który wietrzy szanse na to, by pokonać lidera rankingu FIVB. Tak było zarówno w meczu z gospodarzami turnieju, jak i podopiecznymi trenera Michała Winiarskiego, trenerowi reprezentacji Niemiec należą się brawa. Za dokonanie zmian w składzie, bo jego zmiennicy napsuli krwi Polakom. Podobnie rzecz się miała w meczu z gospodarzami, kiedy to nasza gra falowała, jak statek na morzu, a do tego, by zwyciężyć dwa pierwsze mecze, potrzebny był tie-break. Gdy nasi rozgrywający słabo "sypali" w pierwszych trzech spotkaniach to, pomyślałem, że chciałbym zobaczyć w akcji Fabiana Drzyzgę. Tak wiem, pomyślicie, że jestem stronniczy, ale jestem blogerem, który pisze, co myśli i basta 😎! Patrząc na mecz ze Stanami Zjednoczonymi, kiedy to mieliśmy problem, w każdym siatkarskim elemencie to pomyślałem: źle się dzieje, ale oglądam dalej! Wiecie co? Ten mecz nie był wcale taki zły, bo wspaniałą reklamą Plus Ligi, za sprawą Torey'a DeFalco, który szalał tj. w wielu meczach Asseco Resovii Rzeszów.
Po takim laniu, jakie sprawili nam "Jankesi", trudno było mi optymizm przed meczem Mistrzami Świata, a tutaj zostałem mile zaskoczony. Gang Łysego zrewanżował się Włochom, za finał ubiegłorocznych Mistrzostw Świata odrzucając rywali od siatki swoim serwisem. Co pozwoliło nam swobodniej grać pierwszą akcję, nawet jeśli nie kończyliśmy akcji w pierwszym uderzeniu. To potrafiliśmy grać cierpliwie grać przy ponowieniu ataku i zaskoczyć przeciwnika jego zmiennością. Nieźle też prezentowaliśmy się też w systemie blok-obrona, po którym wyprowadzaliśmy skuteczne kontry.
Co wiemy po turnieju na holenderskich parkietach? Jednak kibic siatkówki uczy się całe życie, bo do meczu z Holendrami wiedziałem, że Kapitan ma talent do zdobywania punktów na siatkarskim parkiecie. Po tym spotkaniu wiem, że też niezły z Jego showman, chyba nie musi bać się o bezrobocie po zawieszeniu siatkarskich butów "na kołek". Wracając do spraw czysto siatkarskich, chyba zakończyła się selekcja na pozycji rozgrywającego (jeśli w ogóle takowa była), bo jak odczytać to, że z Włochami tylko na zmianę, na raz wchodził Janek Firlej, Podobnie się sprawa na pozycji libero, bo w żadnych z czterech meczów na parkiecie, nie zobaczyliśmy Kamila Szymury. Widać, że Wilfredo Leon chce wrócić do "dawnego Leona", co pokazał występami w meczach z Holendrami i Włochami. Choć myślę, że tak jest pewniakiem u serbskiego szkoleniowca naszej reprezentacji. Podobna rzecz się z Tomaszem Fornalem, który potwierdził swoje "kwity" w meczu z Mistrzami Świata. Absolutnie najjaśniejszym naszym punktem na tym turnieju był Jakub Kochanowski, który pokazał, że nie stracił "gazu", który prezentował w barwach drużyny z Podpromia. Norbert Huber próbuje szarpać formą, z jakim skutkiem zobaczymy.
Przed nami ostatni już turniej w egzotycznych, jak na tę dyscyplinę sportu Filipinach, w którym również emocji nie zabraknie. Niestety go nie obejrzę, tak więc nie podzielę się z Wami swoją amatorską analizą, ale nie martwcie się analizę powołań na ten turniej przeczytacie 👊

*foto pochodzą z różnych stron



 

niedziela, 18 czerwca 2023

Test przed Rotterdamem zdany!

Turniej VNL  na japońskich parkietach to już historia, grać trzeba dalej. Nasz Gang Łysego przed kolejnym turniejem na holenderskich parkietach, szlifował formę w towarzyskim meczu z Argentyną (4:0).

Takie test mecze to nie tylko spora dawka materiału dla naszego sztabu szkoleniowego, ale też okazja do zgrywania się zespołu. Choć przyznam się szczerze, iż patrząc na nasz wyjściowy skład to, myślałem, że to jest szóstka docelowa, na którąś z imprez w tym sezonie 😉. Byłem rozczarowany poziomem gry naszych sparing partnerów, gdzie zobaczyliśmy sporą grupę dobrych znajomych z rodzimych parkietów, z trenerem Marcelo Mendezem na czele. Gdyż myślałem, że zmuszą nasze "Orły" do trochę większego wysiłku. Widać, że Grzegorz Łomacz chciał zmazać plamę z tych meczów, które w pierwszym tournée nie wyszły mu najlepiej, bo piłki rozgrywane do skrzydeł były niczego sobie, a Tomasz Fornal nie na darmo został MVP zakończonego już sezonu Plus Ligi, bo jego gra na skrzydle palce lizać. Wilfredo Leon nie chciał być gorszy i też próbował dotrzymać w araku kroku przyjmującemu z ekipy Mistrza Polski. I to się nazywa kłopot bogactwa, nie zazdroszczę naszemu selekcjonerowi, za to zazdroszczą selekcjonerzy innych nacji 😎. Widać było, że Kapitan Gangu Łysego czuje głód gry w koszulce z orzełkiem na piersi, bo w kilku akcjach zobaczyliśmy Bartka Kurka z młotkiem w ręku z Mistrzostw Świata w 2018 roku. A to tylko mecz towarzyski 😱. Norbert Hubert nie ma zamiaru odpuszczać walki o miejsce w składzie naszej reprezentacji, jego gra z "Kochanem" to kolejna nieprzespana noc dla Nikoli Grbicia, bo miejsca w podstawowym składzie na środku tylko dwa, a chętnych dużo, dużo więcej. Nie zapominajmy jeszcze o aspiracjach Poręby i Urbanowicza. Widać, że rozgrywający Projektu Warszawa nie zamierza składać broni o pozycję drugiego "sypacza", bo gdy pojawił się w dodatkowym czwartym secie to, pokazał się z bardzo dobrej strony. Dodajmy do tego zmienność naszej zagrywki, która rozmontowała argentyńskie przyjęcie
Widać, że nasz selekcjoner nie jest pewny, na kogo postawić na rozegraniu obok Marcina Janusza, bo do kraju tulipanów zabiera zarówno Grzegorza Łomacza, jak i Janka Firleja. Ja tych wątpliwości nie mam 😋. Na pozycji przyjmującego z turnieju w Japonii zobaczymy tylko "Szalupę", który wydawać, by się mogło, że jest z góry przegrany. Bo, jak tu rywalizować z; Bednorzem, Fornalem i Leonem, Jednak chciałbym i życzę mu tego, by okazał się "czarnym koniem" na pozycji przyjmującego w tym sezonie reprezentacyjnym. Nasi rywale w II turnieju VNL mają się czego bać, bo serbski selekcjoner Gangu Łysego zabiera podstawową parę "elektryków" z meczu, z Argentyną. Ciekawe, jak w tej elicie odnajdzie się Sebastian Adamczyk, a może wejdzie "z buta" do biało-czerwonej bandy, jak jego klubowy kolega Kuba Szymański. Czy młody "elektryk" gdańskiego Trefla błyśnie na holenderskich parkietach formą z poprzedniego sezonu reprezentacyjnego? Jak na razie jest od niej daleki.  Szkoda, że względy zdrowotne wyeliminowały z holenderskiego turnieju Dawida Dulskiego, bo ten chłopak powinien grać, jak najwięcej to, jest nasza przyszłość na pozycji atakującego. Czy Bartłomiej Bołądź zdetronizuje "Zwierza" z pozycji drugiej armaty naszej reprezentacji? Jak pokazał finał Plus Ligi i Champions League to atakujący ZAKS-y nic wielkiego nie gra. Wszyscy jednak chyba znamy zakończenie tej historii z happy-endem dla Łukasza Kaczzmarka. I to nie jest dla mnie fair 😉. Zapewne "Piwko" będzie nie mógł spokojnie kibicować swoim kolegom, a libero Asseco Resovii Rzeszów spiąć poślady na treningu. Bo, jak widać występy nowego libero PSG Stali w japońskim turnieju, dały naszemu coachowi do myślenia  
To byłoby na tyle na tyle i czekamy na emocje z naszymi "Orłami" w rolach głównych, których na pewno nie zabraknie 👊,

foto: pochodzą z różnych źródeł



 


  
 

niedziela, 11 czerwca 2023

Nie dorównali dziewczynom!

Pierwsze koty, za płoty! Nasze "Orły" zakończyły pierwszy tydzień zmagań w tegorocznej VNL, który był rozgrywany na parkietach kraju "Kwitnącej Wiśni".

Uważam ten pierwszy tydzień zmagań tegorocznej VNL w wykonaniu Gangu Łysego, za udany (trzy zwycięstwa i porażka). 
Pozwólcie, że swoje amatorskie siatkarskie wywody od tego, co mi się nie podobało w szeregach naszych biało-czerwonych "Orłów". Katastrofalną postawę naszych siatkarzy z meczu, z Serbami zwaliłbym na konto wczorajszego treningu na siłowni oraz wyczerpujących pięciosetowych spotkań z Iranem i Bułgarią, bo przecież nasi Chłopcy z dnia na dzień nie zapomnieli, jak się gra w siatkówkę. Swoją drogą ciężko się patrzyło na bezradność naszych chłopaków, w każdym z siatkarskich elementów. Na nic zdało się "żonglowanie kartami" przez naszego coacha po prostu Jego rodacy grali dziś w innej lidze niż nasze "Orły". Mam mieszane uczucia, co do postawy Grzegorza Łomacza w tym japońskim turnieju, bo z jednej piłki od niego posyłane nie grzeszyły dokładnością, co skutkowało blokami naszych rywali, czy też błędami własnymi po naszej stronie. Z drugiej strony Jego gra z naszymi "elektrykami" to kopalnia punktów dla naszej drużyny. Jednym słowem na "Bienia" i Karola Kłosa można liczyć, byłe już zgranie klubowe procentowało. I bądź tu kibicu mądry 😂. Gdy nasza drużyna trwoniła wypracowaną przewagę, dodając tym samym chęci do walki rywalom. To miałem wrażenie, że oglądam drużynę Asseco Resovii Rzeszów z sezonu ligowego, jednym słowem kibic siatkówki cały sezon, czy to klubowy, czy reprezentacyjny jest narażony na zawał. A to dopiero początek grania reprezentacyjnego i takich momentów nie zabraknie.
Chapeau bas dla naszej drużyny, za pokazanie biało-czerwonego serducha do walki i wygranie meczu z Iranem i Bułgarią po tie-breaku. Może się nie zgodzicie, ale ja obok Dawida Dulskiego, za grę w tych pierwszych spotkaniach wyróżnię: Jakuba Szymańskiego i Kamila Szymurę. Młody przyjmujący GieKS-y pokazał, że może bez respektu walczyć z naszym top na tej pozycji i prezentować się z jak najlepszej strony w koszulce z Orzełkiem na piersi. Myślę, że w przyszłości może namieszać na tej pozycji. Kamil Szymura wysłał sygnał "Piwko" i "Zatiemu" miejcie się na baczności, bo ja mam "kwity". Gdyby nie jego gra to o punkty w pierwszych trzech spotkaniach, mogłoby być ciężko. Bez wątpienia największym wygranym japońskiego turnieju jest Dawid Dulski, swoimi atakami pokazał, że jest dużym talentem i o następcę "Łysego" możemy być spokojni. Butryn i reszta rywali na tej pozycji zepnijcie poślady i do roboty, bo młody atakujący "Jurajskiej Armii" depcze Wam po piętach.
Dla wielu z tych młodych sezon w pierwszej reprezentacji wraz z ostatnim gwizdkiem dzisiejszego meczu się zakończył. Na pewno była to fajna przygoda, ale i lekcja, która zaprocentuje w przyszłości. A teraz kibicujemy dziewczynom, które pokazały naszym Orłom, jak się gra, by ponieść porażki, zaś w piątek znów będziemy dopingować Gang Łysego w towarzyskim starciu z Argentyną.
PS. Sam jestem ciekaw roszad przed kolejnym turniejem na holenderskich parkietach 👊😎!

*foto: fb/ Polska Siatkówka

niedziela, 4 czerwca 2023

Ostatnie szlify "Orłów" przed VNL na remis.

Podopieczni Nikoli Grbicia po dwóch sparingach z reprezentacją Niemiec, rozegrali kolejne dwa sparingowe spotkania z gospodarzami pierwszego turnieju VNL — Japonią.   

Podobnie, jak w meczach z Niemcami w obu meczach zobaczyliśmy dwie różnie wyjściowe szóstki w meczach z Japonią serbski selekcjoner, miał do dyspozycji zawodników, których zobaczymy w pierwszym turnieju VNL.
Oba sparingi z drużyną prowadzoną przez Philippe'a Blaina dostarczyły naszemu sztabowi szkoleniowemu sporo materiału do analizy, ale przecież właśnie temu służą takie mecze. Dwa spotkania równa się dwa różne obrazy gry naszej drużyny; w pierwszym spotkaniu nie znaleźliśmy panaceum na świetnie grających w obronie Japończyków, cuda w tym elemencie wyczyniał Japoński libero niczym chiński czy japoński robot sprzątający (dla mnie bez różnicy jest kraj ich pochodzenia - robota 😋). Te spektakularne obrony zamieniali na zabójcze kontry, po których nie mieliśmy czego zbierać. Poniekąd ich fenomenalna gra w obronie siatkarzy z kraju Kwitnącej Wiśni była następstwem zbyt wolnego, a co za tym idzie czytelnego rozegrania Grzegorza Łomacza, co pozwalało podopiecznym francuskiego szkoleniowca ustawić szyki obronne. Drugim elementem, którego zabrakło mi w pierwszym sparingu to bloku, a jak wiemy "gaszenie światła" potrafi odebrać ochotę do gry. W zasadzie od tego powinienem zacząć w czwartkowym sparingu, nie potrafiliśmy złamać przyjęcia rywali swoją zagrywką, co pozwalało im bez problemu rozgrywać pierwszą akcję.
Widać, że nasi siatkarze, są pojętnymi uczniami, bo dzień później obraz naszej gry wyglądał całkowicie inaczej 😎. Potrafiliśmy ruszyć rywali naszą zagrywką podbijać, piłki w obronie i cierpliwie ponawiać ataki, jeśli były podbijane, czy też blokowane. Naszą siłą były też ataki ze środka, czy też ze skrzydeł, nie brakowało także pipe'ów, a także "gaszenia światła". Skuteczna gra w ofensywie to zasługa dużo szybszego rozgrywania Jana Firleja od tego, które dzień wcześniej zafundował "Gregor". Dla mnie jeszcze przed startem sezonu reprezentacyjnego nie było wątpliwości, kto powinien być zmiennikiem Marcina Janusza i zdania nie zmienię 😉. We wcześniejszym wpisie pisałem Wam, że Jakub Szymański może "powąchać" parkietu, on nie "powąchał", lecz pokazał, że można grając w klubie z dolnej części ligowej tabeli. Wejść "z buta" do reprezentacji i być pierwszoplanową jej postacią w piątkowym meczu. Jego zagrywka, a także gra w ataku na lewym, napsuła krwi japońskim graczom. Ciekawe, co na to konkurencja naszego przyjmującego w naszym gangu łysego 😋. Gra z orzełkiem na piersi to nie przelewki przekonał się o tym Dawid Dulski, który po słabym pierwszym secie piątkowej potyczki, zjechał "do bazy", lecz gdy powrócił na pakiet, był zawodnikiem nie do poznania. Jaki z tego morał? Nasz selekcjoner to nie tylko świetny fachowiec, ale też psycholog. Pozostałe strzelby gangu łysego miejcie się na baczności, bo młody atakujący "Jurajskich Rycerzy", chyba nie powiedział jeszcze ostatniego słowa 😎.
I co? Czekamy na pierwszy mecz w VNL, a po drugiej stronie siatki stanie drugi garnitur Mistrzów Olimpijskich. Jakie to bezcenne uczucie, kiedy pracę łączy się z oglądaniem siatkówki, bo godziny meczów naszych "Orłów" to moje godziny pracy, Jakoś sobie radzić trzeba  😜, do następnego 👊!

*foto: Kamciography

niedziela, 28 maja 2023

Polskie "Orły" wkroczyły do akcji!

Po całym sezonie emocji związanych z Plus Ligą i siatkarską Ligą Mistrzów nadszedł czas na to, by emocjonować się grą naszych "Orłow" przez kilka najbliższych miesięcy.

Zakładam, że wszyscy na to czekaliśmy. W miniony czwartek i piątek "Orły" Nikoli Grbicia sparowały się z reprezentacją Niemiec, gdzie u jej sterów stoi Michał Winiarski. 
Na wstępie napiszę — wynik obu spotkań jest sprawą drugorzędną 😎. W obu spotkaniach zobaczyliśmy niemalże komplet publiki w katowickim "Spodku" oraz w Sosnowcu obok pełnych hal zobaczyliśmy wyjściowe szóstki w dość eksperymentalnych zestawieniach jednak nic w tym dziwnego, bo właśnie sparingi temu służą. A i serbski szkoleniowiec już w zeszłym sezonie pokazał, że lubi eksperymentować i się tego nie boi. Z obu tych spotkań materiału do analizy naszemu trenerowi nie zabraknie, bo podopieczni "Winiara" sprawili naszym "Orłom" nie lada przeprawę. Nie będę się jednak skupiać na naszych przeciwnikach, lecz na naszej grze. Nasza gra to sinusoida, dobre akcje ze skrzydeł, czy też ze środka były przeplatane szkolnymi błędami, które można, by powiedzieć, nie przystają vice Mistrzom Świata. Taką samą sinusoidę przeżywaliśmy kibice, a to dopiero początek sezonu reprezentacyjnego 😊. Swego rodzaju frycowe zapłacili nasi debiutanci, jednym ten debiut wyszedł lepiej, drugim trochę mniej. Pozwólcie, że napiszę to, co zdążyłem wyłapać, oglądając te sparingi. Z rozgrywających najlepsze wrażenie zrobił na mnie Janek Firlej, który pokazał, że ma pomysł na to, jak prowadzić grę gangu łysego i będzie walczył o to, by być jego ważną postacią. Kłos i Bieniu pokazali, że nie boją się konkurencji wśród "elektryków", a jest naprawdę spora.
Gra "Szalupy" wysłała sygnał nie tylko selekcjonerowi, ale też konkurentom, że może namieszać w rywalizacji na przyjęciu (moim zdaniem wrócił "Szalupa" z 2018), długo na odpowiedź konkurencji, nie trzeba było czekać. Kamil Semeniuk swoją grą w IV i V secie II sparingu pokazał, że się "budzi". Sam nie wiem, co myśleć o debiucie Mikołaja Sawickiego, widać było, że jest celem niemieckich zawodników na przyjęciu mimo to, bronił się niezłą grą w ataku, czy zrywami w polu serwisowym. Niezły ból głowy naszemu selekcjonerowi zafundowali — Bołądź, Butryn i Dulski pokazali swoje "kwity". Debiutant na tej pozycji, że potrafi wejść "z buta" do kadry, Karol Butryn po raz kolejny pokazał, że potrafi być jokerem w talii naszego selekcjonera i zdobyć punkt z zagrywki zaraz po wejściu na parkiet. Debiutancka trema ewidentnie zjadła młodego libero drużyny z Olsztyna. Jak to mówi polskie przysłowie; pierwsze koty za płoty.
Dla mnie niemalże od początku było jasne, iż w pierwszym turnieju VNL, w Japonii. Zobaczymy tych śmiałków, których zobaczyliśmy w sparingach z naszymi zachodnimi sąsiadami. Widać, że serbski selekcjoner chce zobaczyć, który "sypacz" przyda mu się bardziej w trakcie sezonu reprezentacyjnego. Czwartym do brydża na tym turnieju, na pozycji przyjmującego będzie Mateusz Szymański, lecz myślę, że "powącha" parkiet jednak myślę, że zobaczymy Artura Szalpuka z Kamilem Semeniukiem zarówno w parze ze sobą, jak i z Mikołajem Sawickim, oraz z młodym przyjmującym katowickiego klubu. Zastanawia mnie, co pokaże Mateusz Poręba, bo widać było w sparingach z Niemcami, że nadal ma ten potencjał. Mam nadzieję, że razem z Karolem Urbanowiczem podniosą ciśnienie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, nie tylko naszym rywalom, ale też mogę śmiało napisać rutyniarzom na tej pozycji, czyli - "Bieniowi" i "Kłosikowi" 😉. Ciekawe, czy któremuś z atakujących uda się przybliżyć do pozycji drugiej strzelby w biało-czerwonej koszulce, "kwity" mają. Muszą być jednak świadomi tego, że w kolejce do zaprezentowania się stoją: Bołądź z Kaczmarkiem. Kubą Hawryluk będzie miał okazję pokazać, że jego słaby występ w II sparingu, był spowodowany tremą, a nie brakiem umiejętności. Nie będzie miał łatwego zadania, bo Kamil Szymura będzie chciał iść, za ciosem i potwierdzić swoją dobrą dyspozycję z meczu, z reprezentacją Niemiec.
Pamiętajmy jednak o tym, że ze względu na to, iż turniej finałowy VNL odbędzie się na polskiej ziemi to, nasz selekcjoner może potraktować turnieje interkontynentalne treningowo.

*fotografie pochodzą z różnych źródeł