W meczu 6 kolejki PlusLigi byliśmy świadkami hitu kolejki. Mistrz Polski u siebie podejmował na własnym boisku Asseco Resovię Rzeszów (2:3).
Przed meczem było wiadome tylko to, że będziemy świadkami pojedynków na pozycjach graczy obydwu zespołów. Kibice reprezentacji Polski zastanawiali się, który z reprezentacyjnych rozgrywających, będzie górą w tym starciu. Kibice drużyny z Podpromia zadawali sobie pytanie, czy ich drużyna nadal będzie jedyną niepokonaną drużyną w lidze po tym spotkaniu.
Po pierwszych dwóch wydawało się, że już w tym sezonie, nie będzie niepokonanych w PlusLidze. Bo choć zespół Massimo Bottiego dobrze grał w obronie i asekuracji to, zostawał zatrzymany przez najbardziej nieprzewidywalny siatkarski element, czyli blok. Do tego Mistrz Polski "kopał" z pola serwisowego. Efektem tego był zjazd "do bazy" Lukasa Vasiny, Artura Szalpuka i Mateusza Poręby, bo to oni byli głównie ofiarami bloku Mistrza Polski. A gra drużyny z Podpromia, głównie opierała się na skuteczności Karola Butryna, który w całym spotkaniu zdobył 27 punktów/ 2 bloki - 61% skuteczność w ataku. Taki stan rzeczy powodował nawrót objawów zespołu niespokojnych rąk i nóg u jednego z baronów drużyny z Podpromia 😃. Widać, że Massimo Botti nie chciał, by jego były zespół tak łatwo wywalczył "pełną pulę" w tym spotkaniu. I pokazał, że jest trenerem z przysłowiowymi jajami i nie boi się korzystać z głębokości składu swojej drużyny. Wszyscy wiemy, jak w przeszłości z tym bywało😉. I na boisku zobaczyliśmy Klemena Cebulja, Yacine Louati oraz Cezarego Sapińskiego, co okazało się lekiem na pokonanie Mistrza Polski. Można powiedzieć, że tym lekiem była też wytrzymałość fizyczna gospodarzy, którzy od III seta wyglądali jakby im, ktoś wyłączył wtyczkę od prądu. Nie chcę być złośliwy, ale Asseco Resovia Rzeszów w zeszłym sezonie miała ten sam problem, a trener od przygotowania fizycznego powędrował z Rzeszowa do Lublina 😋. Pojawienie się na placu gry słoweńskiego przyjmującego, odmieniło oblicze gry lewego skrzydła. Który nie bał się brać odpowiedzialności w swoje ręce i z premedytacją obijał ręce rywali 13 punktów/ blok - 44% skuteczność w ataku oraz 3 obrony 💪. Tradycją "Pasów" w tym sezonie staje się gra Marcina Janusza z Danny Demyanenko (MVP), nie brakowało widowiskowej gry pierwszym tempem oraz bloków w wykonaniu środkowego 16 punktów/ 3 bloki - 87% skuteczność w ataku. Nie mam pytań w pozytywnym słowa znaczeniu😍.
Na koniec może się powtórzę, ale na taką grę Asseco Resovii Rzeszów czekaliśmy i wydaje mi się, że drużyna z Kędzierzyna-Koźla, ma się czego bać w środę.
*foto: pochodzi ze strony internetowej klubu


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz