wtorek, 13 stycznia 2026

Pisania siatkarskiej historii ciąg dalszy, Bogdanka LUK Lublin zdobywcą Pucharu Polski.

Życzyć im wygrania siatkarskiej Ligi Mistrzów to, jakby nic, nie powiedzieć. Bo na krajowym podwórku wygrali już wszystko. W niedzielę, w krakowskiej Tauron Arenie, zdobyli to czego  im brakowało na rodzimym podwórku.

Mowa oczywiście o Tauron Pucharze Polski, gdzie w finałowym, niepozostawiając złudzeń Asseco Resovii Rzeszów (3:0). Asseco Resovii Rzeszów, która co tu dużo mówić meczem półfinałowym, rozbudziła apetyty swoich kibiców, na końcowy triumf i przywiezienie tego prrestiżowego trofeum do Rzeszowa. Tak samo, jak rozpudziła apetyty, tak samo powiedzmy wprost - zlekceważyła rywala. Myśląc, że rywale, którzy grali dwa tie-breaki, położą się na parkiecie przed nazwą klubu z Podpromia. Niestety tak się nie stało, bo Bogdanka LUK Lublin to profeska, w każdym cału. Profeska, która zagrała kolektywem i zdominowała zespół z Rzeszowa, w każdym siatkarskim elemencie - mówiąc wprost, wybiła Rzeszowianom siatkówkę z głowy. Może teraz przesadzę, ale Bogdanka LUK Lublin posiada to, co kiedyś ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, czyli DNA zwycięzcy i na tym polega jej fenomen. Fenomen, który nie polega, na co sezonowym "wietrzeniu szatni", a na zbudowaniu kolektywu, który czasem grając, potrafi być tak samo zabójczy dla rywala. Kolektywu, którego dyrygentami są Marcin Komenda i Wilfredo Leon, wspomagani przez Grozdanova i Sasaka. Do tego kolektywu, co sezon są sukcesywnie dodawani, są nowi nowi gracze, którzy idealnie się wpasowują w tę układankę Mistrza Polski, To samo dotyczy Stefana Antigi, który zastąpił Massimo Bottiego na ławce trenerskiej Bogdanki LUK Lublin

*foto: www.plusliga.pl  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz