poniedziałek, 23 lutego 2026

Rzeszowski kameleon z Asseco Resovii Rzeszów przegrywa w siatkarskim klasyku z PGE GiEK SKRĄ Bełchatów!

W meczu 22 kolejki PlusLigi byliśmy świadkami siatkarskiego klasyku, pomiędzy  PGE GiEK SKRĄ Bełchatów, Asseco Resovią Rzeszów (3:1).

Faza zasadnicza PlusLigi zbliża się ku końcowy, a więc punkty, z każdego spotkania są ważne - obie ich potrzebowały. Zespół z Rzeszowa przyjechał do Bełchatowa z zamiarem zmazania plamy po kompromitacji w Lizbonie, nic z tego - plama się jeszcze bardziej rozlała😋. I chyba kibicom należą się jakieś przeprosiny za te dwa ostatnie spotkania drużyny z Rzeszowa, w których zobaczyliśmy profanację siatkówki.
Pierwszy set tego nie zapowiadał, że Asseco Resovia Rzeszów pokaże twarz kameleona. Bo rozmontowali przyjęcie bełchatowskich "Pszczół" taktyczną zagrywką, co często kończyło się to tzw. slashami, zdobyli 4 punktowe blok i dobrze w ataku radzili sobie Karol Butryn z Arturem Szalpukiem. Od drugiego seta zespół z Bełchatowa wzmocnił zagrywkę i elementy defensywne, sprawiło, że mecz stał się ciekawszy. A zespół z Podpromia został zmuszony do większego wysiłku, początkowo dzielnie odpierał, ataki gospodarzy - dzięki atakom z szóstej strefy po rozegraniu na czystej siatce Wiktora Nowaka. Który pokazał się z bardzo dobrej strony na podwójnej zmianie (szkoda, że nie zobaczyliśmy go w dłuższym wymiarze czasu😒). Jego działania zostały zniweczone przez błędy komunikacyjne kolegów, które u młodych adeptów siatkówki, a nie profesjonalistów😎. Końcówka tego drugiego seta po raz kolejny pokazał, jak jest słabym zespołem mentalnie, jest zespół Massimo Bottiego. W kolejnych dwóch setach zobaczyliśmy zespół z Bełchatowa bez dużych nazwisk, ale grających jako drużyna, która chce zagrać w play-offach ligowych (i mam nadzieję, że w nich zagrają😉). Po stronie rzeszowskiego kameleona zobaczyliśmy kompletny brak zagrywki i ochoty do gry (poza Arturem Szalpukiem) oraz "wylogowanie" z meczu Karola Butryna. I spojrzenia to nie moja wina, że coś nie wyszło, czyli deja vu z poprzednich sezonów. Czy tak powinien zachowywać się i grać zespół, w którym roi się od gwiazd? Zdecydowanie nie, problem polega w tymże nie jesteśmy drużyną, a indywidualnościami z dużymi kontaktami. Co uwidoczniło to, że tylko "Szalupa" chciał "gryźć" bełchatowski parkiet w ataku z lewego skrzydła. 
Na pewno trener Botti ma o czym myśleć przed kolejnymi meczami. Tylko czy jego zdanie ma tutaj jakiekolwiek znaczenie?

*foto: www.plusliga.pl
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz