niedziela, 30 marca 2025

Każda seria się, kiedyś kończy... Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała Asseco Resovię Rzeszów i jest o krok od strefy medalowej.

Serię 17 zwycięstw z rzędu Asseco Resovii Rzeszów przerwała drużyna Aluronu CMC Warty Zawiercie. W Sosnowcu "Jurajscy Rycerze" pokonały rzeszowskie "Pasy" (3:1), robiąc tym samym krok w stronę strefy medalowej PlusLigi. 

Patrząc na to, jak w ostatnich spotkaniach prezentowały się obie ekipy, kibice mogli zacierać ręce na "siatkarskie grzmoty" w Sosnowcu 😎.
I owszem one były, lecz głównie po stronie gospodarzy tego pojedynku. Którzy, co prawda musieli przetrwać napór rzeszowskich "Wilków", ale koniec końców pokazali to, z czego są znani w tym sezonie — cierpliwość, konsekwencja, zespołowość oraz zwycięstwo. Tak czy inaczej, wygrali zasłużenie, ale pamiętajmy, muszą postawić przysłowiową nad i na rzeszowskim Podpromiu. Co może nie być wcale takie łatwe. Wiem, zaklinam rzeczywistość, ale pamiętajmy to, jest siatkówka i wszystko zdarzyć się może 😊. Te rzeczy, które wspomniałem, są potrzebne do tego, by bawić się siatkówką, potrzebni są odpowiedni wykonawcy. A ich w ekipie trenera Michała Winiarskiego przecież, nie brakuje. Głównym dowodzącym tego całego zamieszania po stronie gospodarzy w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Był, nie kto inny, kto inny, jak pominięty przez selekcjonera Nikolę Grbicia Bartosz Kwolek MVP. Popularny "Kwolo" we wczorajszym spotkaniu wytoczył pokaźne kontrargumenty przeciwko selekcjonerowi naszej reprezentacji 😉. Zdobywając 17 punktów/as/2 bloki - 47% atak, będąc przy tym pewnym punktem w przyjęciu - 52%.  Dołożył do tego 7 obron oraz 1 wyblok. 
Tyle o grze "Jurajskich Rycerzy", bo posądzicie mnie o zmianę barw klubowych 😎. Mówiąc wprost, tematu wczorajszego spotkania, oni nie rozgrywali, a wystawiali. A piłki wystawiane przez nich do ataku tylko napędzały gospodarzy. Wczorajsze spotkanie pokazało, jak ważną postacią dla Asseco Resovii Rzeszów, jest Bartosz Bednorz. Wynik tego spotkania może wyglądałby zgoła inaczej, gdyby Klemen Cebulj, miał odpowiednie wsparcie na lewym skrzydle. Z całym szacunkiem, ale Adrian Staszewski, nie potrafił zapewnić mu odpowiedniego wsparcia 😊. Bez zagrywki, która utrudniła, by rywalom rozgrywanie pierwszej akcji (mam na myśli zagrywkę odrzucającą od siatki), nie ma co liczyć na równą grę z takim rywalem, jak Zawiercie. Najszczęściej taka zagrywka sprawdzała, czy dobrze jest zawieszona siatka 😎. Dodajmy do tego błędu własne. Żeby nie było, że tylko ganię to wielkie brawa dla "Pasów" za walkę w tym spotkaniu — dziękujemy!. I nadzieję na to, że być może uda się ugrać "coś" więcej niż jednego seta.
Dawid Woch chyba umówił się z "Kwolem", by pokazać selekcjonerowi, czy przypadkiem się nie pomylił, nie powołując ich do Gangu Łysego 😋. To przy jego taktycznej zagrywce, czy jak kto woli floacie, "Wilkom" udało się dopaść rywala w III secie i w konsekwencji go wygrać. Zaburzała ona "Jurajskim Rycerzom" pierwszą akcję, co pozwalało graczom w czerwonych strojach, ustawiać się w obronie. I zdobywać punkty w kontrataku. Te elementy zadecydowały o tym, że oglądaliśmy IV seta. Jednak to było na tyle, na co było stać "Pasy" we wczorajszym starciu. Wróćmy jeszcze do gry lidera rzeszowskiego środka we wczorajszym spotkaniu. Do swojej zagrywki dołożył on 8 punktów/as/2 bloki przy 50% ataku. Pracował także w elementach defensywnych - 3 wybloki, 2 obrony.
Drużyna z Rzeszowa musi szybko zapomnieć o tym meczu, w którym miała swoje szanse. Bo już we wtorek rozegra na Podpromiu, pierwsze finałowe spotkanie w Pucharze CEV z zespołem, z Turcji. A już w sobotę rewanżowe spotkanie z Zawierciem. Niech doping na Podpromiu niesie, bo jest o co walczyć!

*foto: www. plusliga.pl  

środa, 26 marca 2025

Idzie nowe! Nikola Grbić odkrywa karty na VNL 2025.

Wiosna w kalendarzu, play-offy PlusLigi przed nami. To znak, że trzeba zacząć, kierować myśli w stronę sezonu biało-czerowych "Orłów" z Gangu Łysego.

Idealną okazją do tego, by zacząć myśleć o sezonie reprezentacyjnym, jest ogłoszenie przez Nikolę Grbicia nazwisk 30 biało-czerwonych "Orłów", którzy wystąpią w tegorocznym VNL. Zanim przejdę do omawiania poszczególnych formacji to, powiem wprost — choć kilka nazwisk jest dla mnie zaskoczeniem, jak i nieporozumieniem. To szanuję i ufam, że te decyzje są w pełni przemyślane. A i cieszę się, że trener chce wpuścić nowe "karty" do biało-czerwonej talii. Zaś kibicom, którzy wieszczą siatkarski koniec świata ze względu na brak takich nazwisk, jak: Janusz, Bieniek czy Butryn. Chciałem przypomnieć, że siatkarze są tylko ludźmi, a nie maszynami do grania i mają prawo do zrobienia sobie przerwy w występach, w narodowych barwach. Drugą rzeczą, którą chciałem przypomnieć to taka, że Nikolę Grbicia bronią wyniki, a prawdziwy kibic jest z drużyną na dobre i złe 😉. Tak czy inaczej, zapraszam do lektury moich przemyśleń, które nie mają na celu dzielić. I zaznaczam, że  nie każdy musi się z nimi zgadzać 😊.

Rozegranie:
Wobec przerwy od występów w narodowych barwach Marcina Janusza nie widzę innej możliwości, jak taka, iż o koszulkę z numerem "1" na rozegraniu powalczą Marcin Komenda z Jankiem Firlejem. Marcin Komenda wygrał z Bogdanką LUK Lublin Puchar Challenge i nie jest bez szans na to, by zagrać z nią o medale PlusLigi. Pozostaje mieć nadzieję, że udźwignie temat bycia pierwszym rozgrywającym srebrnych medalistów olimpijskich. Nie będzie miał wcale łatwego zadania, bo Janek Firlej już w zeszłym sezonie pokazywał "kwity" na duże granie na arenie międzynarodowej. A według wielu kibiców to właśnie rozgrywający PGE Projektu Warszawa powinien jechać do Paryża, a nie Grzegorz Łomacz. Ku zaskoczeniu i uciesze rzeszowskich kibieców, strój reprezentacyjny odkurzy Łukasz Kozub, który występami w "Pasiaku" pokazuje, że zna się na swojej robocie. Odwracał także losy spotkań, wchodząc "z bazy". Zobaczymy, czy będzie on potrafił "podgryźć" Firleja z Komendą. Widać, że trener Nikola Grbić myśli o przyszłości naszej reprezentacji 💪. I chcce sprawdzić, jak ciężar biało-czerwonej koszulki, która waży, uniesie Kajetan Kubicki. Który będzie miał okazję "dotknąć" reprezentacyjnego grania, jak na razie ogląda on "z bazy" mecze ligowe. Nie może być inaczej skoro, jest się zmiennikiem Marcina Janusza. A, jak wiemy z trwogą, patrzymy w przyszłość reprezentacyjnego rozegrania 👀.

Atak:      
Dla wielu zaskoczeniem w szerokiej kadrze jest brak Karola Butryna i Łukasza Kaczmarka. Jak dla mnie jest to spore zaskoczenie, ale dotyczy jedynie ono nazwiska atakującego "Jurajskich Rycerzy". Który według mnie jest w nieco wyższej formie niż choćby Kapitan Gangu Łysego — Bartosz Kurek. Który w teorii jest jedynką wśród powołanych, a jego naturalnym następcą wśród powołanych jest Bartłomiej Bołądź. Jednak przecież świetnie broni swoich "kwitów" w barwach drużyny z Lublina Kewin Sasak. Czy potwierdzi je także w barwach narodowych?  A co do braku atakującego Jastrzębskiego Węgla można by rzec — w miłości czar prysł 😋. Cieszy jednak fakt, że trener myśli przyszłościowo podobnie, jak i na pozycji rozgrywającego. Świadczy o tym danie szansy debiutu w narodowych barwach, wielkiemu talentowi, jakim jest bez wątpienia atakujący Trefla Gdańsk — Aliaksei Nasevich. Widać, że trener Nikola Grbić widzi to "coś" u Bartosza Gomułki, bo to już drugie powołanie tego atakującego spadkowicza z Katowic. Jeśli mam być szczery to, nie porwał mnie on występami w barwach drużyny z Górnego Śląska 😎. 

Środek:
Na pierwszy rzut brak Kapitana Aluronu CMC Warty Zawiercie — Mateusza Bieńka, jest dużym zaskoczeniem. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, iż popularny "Bieniu", miał problemy z kontuzją. I też ma prawo do pauzy w występach, w narodowych barwach. Jako kibic Asseco Resovii Rzeszów, pozwolę sobie zadać pytanie: Czy Dawid Woch ma tak słaby sezon w barwach rzeszowskiej drużyny, że nie należy mu się szansa debiutu😱? Przypomnę tylko, że przychodził do Rzeszowa jako czwarty środkowy, a po kilku zaledwie kolejkach "wygryzł" z podstawowego składu Cezarego Sapińskiego. I jest najjaśniejszą postacią na pozycji środkowego w drużynie Tuomasa Samelvuo, aktualnie znajduje się na czwartym miejscu wśród najlepiej blokujących ligi z 72 blokami na koncie. A jego gra w ataku sieje postrach u rywali po drugiej stronie siatki. Dawid Woch to nie jedyny zawodnik, którego mnie osobiście brakuje i pewnie, nie tylko mnie😉. Ja się pytam, gdzie jest Łukasz Usowicz, który jest przecież jest największym wygranym tego sezonu klubowego. Przypomnę, że spadł z Katowicami z Plusligi, a ma szansę zdobyć Mistrzostwo Włoch i wygrać siatkarską Champions League z drużyną Sir Safety Perugia. To się nazywa mieć siatkarskie szczęście, jednak widać, że ono, niewystarczyło do tego, by znaleźć uznanie w oczach selekcjonera naszej reprezentacji 😎. Wróćmy jednak do nazwisk, które znalazły się na tej liście. Cieszy fakt, że kolejny rok na liście powołanych, jest filar środka siatki drużyny z Częstochowy, a jego gra miała spory udział w tym, że drużyna spod Jasnej Góry, zagra w play-offach. Mowa oczywiście o Sebastianie Adamczyku Jednak bądźmy szczerzy, ne wygrazie on z pierwszego składu takich nazwisk, jak: Huber i Kochanowski. A przecież jeszcze na liście powołanych są - Szymon Jakubiszak i Mateusz Poręba, którzy w swoich klubach, zaliczyli bądź zaliczają w przpadku środkowego z Kędzierzyna-Koźla, bardzo dobry sezon ligowy. Podobnie, jak w przypadku dwóch poprzednich pozycji, nie brak młodych Orzełków, którzy w przyszłości mogą się stać naturalnymi następcami - Bieńka, Hubera czy Kochanowskiego. Jordan Zaleszczyk grając w Treflu Gdańsk, pokazał swoje umiejętności, iż zaowocowało to jego transferem do Jastrzębskiego Węgla. Oprócz wspomnianego środkowego z Jastrzębia-Zdroju są - Mateusz Nowak i Jakub Nowak. Tego pierwszego możemy oglądać sporadycznie w barwach PGE GiEK Skra Bełchatów. Jakub Nowak to najlepszy blokujący PLS 1.Ligi, występujący w Lechii Tomaszów Mazowiecki. 

Przyjęcie:
Na sam początek pozostaje zadać pytanie: Czy wymiatający w barwach drużyny z Zawiercia, Bartosz Kwolek, jest w gorszej dyspozycji niż Aleksander Śliwka, który nie podbił ligi japońskiej 😲? Odpowiedź brzmi NIE! Widać jednak, że trener woli ciągnąć za uszy w nieskończoność zawodnika, do którego ma słabość niż dać szansę zawodnikowi, który naprawdę może zrobić różnicę 😡! Fajnie, że selekcjoner dostrzegł dobrą grę Mikołaja Sawickiego w barwach drużyny z Lublina. Tylko powstaje pytanie - Czy będzie on wstanie zaistnieć przy takich nazwiskach, jak Leon, Fornal i Semeniuk? Fajnie, że do łask selekcjonera powraca Bartosz Bednorz, pozostaje mieć nadzieję, że wyczerpie on na dobre limit pecha z kontuzjami. I swoją grą przekona on do siebie selekcjonera. 😎. Choć Artur Szalpuk jest jednym z liderów drużyny Piotra Grabana i w pełni zasłużył na to powołanie . To według mnie nie ma on większych szans na odegranie pierwszoplanowej roli w całym sezonie reprezentacyjnym. Ta sama sytuacja w moim mniemaniu dotyczy Rafała Szymury, który w barwach "Koziołków" z Kędzierzyna-Koźla, rozgrywa świetny sezon. Mamy nadzieję, że w końcu się przekonamy o tym, czy ten wielki talent Michała Gierżota, jest rzeczywiście wielki 😉.

Libero:
W końcu zaistnieje po całości, mowa oczywiście o Kubie Popiwczaku, który wobec kontuzji Pawła Zatorskiego. Będzie pełnił rolę bezprecedensowej "1" na tej pozycji. Równie, jak gry libero Jastrzębskiego Węgla, wszyscy wyczekują debiutu w barwach narodowych Maksymiliana Graniecznego. Dwudziestoletni libero w barwach Cuprum Stilon Gorzów, pokazał swój wielki talent na tej pozycji. Mimo młodego wieku wychowanka Jastrzębskiego Węgla, konkurencja na tej pozycji, nie może spać spokojnie, oj nie 😍. Kuba Hawryluk w ostatnim sezonie jeszcze bardziej się rozwinął, co zostało zauważone przez Nikolę Grbicia. Ale czy na tyle, by myśleć o wyjeździe na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles, w 2028 roku? Powołanie Mateusza Czunkiewicza to nagroda za dobry sezon w barwach drużyny z Suwałk. Jednak to tyle w tym temacie 😊.

*foto: Kamciography

poniedziałek, 24 marca 2025

Zwycięstwo Asseco Resovii Rzeszów na koniec fazy zasadniczej.

Przeciwnikiem "Pasów" z Asseco Resovii Rzeszów w ostatniej kolejce PlusLigi, był beniaminek, a zarazem spadkowicz naszej ligi — Nowak-Mosty MKS Będzin (3:0).

Przed meczem pozostawało zadać sobie pytanie — Czy aby seria zwycięska "Pasów" niezostanie przerwana? Bo gdy pojawiam się w hali Podpromie to drużyna z Rzeszowa przegrywa 😋. A ten mecz przyszło mi oglądać w pobliżu takich postaci polskiej siatkówki, jak: Pan Marek Karbarz, Paweł Zatorski oraz Bartosz Bednorz 😉.
Tyle prywaty przejdźmy do wydarzeń boiskowych, wyjściowy skład widać było, że miał za zadanie podtrzymać "pod prądem" zawodników, którzy w tym sezonie grali dużo mniej. I tak w wyjściowym składzie zobaczyliśmy: Łukasza Kozuba oraz Patryka Niemca, zaś w późniejszej fazie meczu na parkiecie, zobaczyliśmy: Adriana Staszewskiego i Jakuba Buckiego. Łukasz Kozub pokazał, że potrafi grać nie tylko skrzydłami, ale też środkiem, w przeciwieństwie do Gregora Ropreta. Efektem korzystania z walorów  naszych środkowych, była bardzo dobra skuteczność ich obu. Wspomniany wcześniej Patryk Niemiec wczorajszym spotkaniu zdobył 9 punktów przy 90% skuteczności w ataku.
Lecz prawdziwym kilerem na środku siatki był, nie kto inny, a Dawid Woch MVP - 10 punktów. Drugi raz kolejny w tym sezonie  zakończył mecz ze 100% skutecznością w ataku, dołożył do tego 3 punktowe bloki i asa serwisowego. Gra środkiem to tylko jedna ze składowych 17 z rzędu zwycięstwa Asseco Resovii Rzeszów. Rywal z Będzina miał ogromny problem z przyjęciem zagrywki typu float, nawet jeśli radzili sobie w miarę poprawnie z jej przyjęciem. To i tak ratowali się oni przebiciem piłki na naszą stronę, a tutaj dawał o sobie znać dobrze funkcjonujący od kilku spotkań w naszej drużynie — system blok, obrona. Który pozwalał "Wilkom" zadawać ciosy w kontrataku. Nie był to jednak małymi fragmentami jednostronny mecz, bo spadkowicz wykazywał ochotę do gry. Jak choćby w III secie, kiedy to mieli trzy punktową przewagę. I w hali Podpromie unosiło się widmo czwartej partii, ale nie kto inny, jak Jakub Bucki swoimi zagrywkami, poderwał "Wilków" do walki o to, by zakończyć to spotkanie w III setach. A kibiców zgromadzonych w hali do głośnego dopingu. Po jednej z nich patrzyłem z niepokojem, jak leci w trybuny, bo bałem się, że moja kariera blogera właśnie dobiega końca 😎. Na szczęście, nie dobiegła, a "Reska" zakończyła to spotkanie w III setach 😉.
Faza zasadnicza zakończona, teraz czas na nowy rodził, czyli play-offy, które lubią rządzić się swoimi prawami. Jednak trzeba pamiętać o tym, że w ćwierćfinale, czeka nas bitwa z jednym, z faworytów do Mistrzostwa Polski - "Jurajskimi Rycerzami" trenera Michała Winiarskiego. Oprócz ćwierćfinałów czeka nas dwumecz w finale Pucharu CEV z tureckim Ziraat Volley. Jednym słowem czekają nas stany zawałowe, co jest wpisane w kanon, bycia kibicem rzeszowskich "Wilków" 😀.


*fotografie pochodzą z różnych stron



 

czwartek, 20 marca 2025

Asseco Resovia Rzeszów w finale Pucharu CEV!

We wczorajszy wieczór, we francuskim Tours, Asseco Resovia Rzeszów pokonała tamtejsze  Tours VB (0:3) w rewanżowym spotkaniu półfinałowym o Puchar CEV. I zameldowała się w finale tych rozgrywek.

Mając świeżo w pamięci pierwsze spotkanie tych drużyn sprzed tygodnia na rzeszowskim Podpromiu więc wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać w rewanżowym spotkaniu tych drużyn.
Końcowy wynik tego spotkania może powodować złudzenie, że było lekko, łatwo i przyjemnie. Nie, nie było, bo choć drużyna z Rzeszowa, zaczęła to spotkanie od prowadzenia. To drużyna Marcelo Frąckowiaka pokazała, że chce walczyć o, jak najlepszy wynik w tym spotkaniu. I odrobiła straty, a także i wyszła na prowadzenie. Pomogły jej w tym nie tylko zagrywki Gonzalo Quirogi, czy kolejny bardzo dobry mecz Ryana Sclatera, ale też błędy w ataku siatkarzy z Rzeszowa.
Błędów, które były następstwem, nie rozgrywania, a wystawiania piłek przez Gregora Ropreta. Jego piłki w tym spotkaniu były tak "dokładne", że nawet będący w niesamowitym gazie Stephen Boyer, nie mógł rozwinąć skrzydeł w ataku. A niezadowolenie Francuza z piłek od kolegi z drużyny, można było dostrzec, oglądając to spotkanie 😉. Najwyraźniej komisarz wczorajszych zawodów był innego zdania, bo wygrał słoweńskiego rozgrywającego MVP tego spotkania 😎. Tyle wywodów na temat  Słoweńca, na rozegraniu drużyny z Rzeszowa. Jednak siatkarze Tuomasa Samelvuo, pokazali determinację i wygrali premierową partię na przewagi — broniąc cztery piłki setowe gospodarzy. Set drugi toczył się pod dyktando drużyn broniącej to trofeum, która od początku narzuciła gospodarzom swoje warunki gry, czego skutkiem była kilkupunktowa przewaga. Francuzi, nie mieli kontrargumentów, by odpowiedzieć rzeszowskim "Wilków". I drużynie z Podpromia brakowało już tylko seta, by drugi rok z rzędu, zagrać w finale Pucharu CEV. Liderem Asseco Resovii Rzeszów w ofensywie po tych dwóch partiach był Bartosz Bednorz  - 11 punktów. Niestety zakończył on udział w tym spotkaniu z odnowioną kontuzją łydki 😥. W trzeciej i, jak się okazało ostatniej partii, byliśmy świadkami wymiany ciosów, jak na bokserskim ringu. Dopiero w końcówce dzięki zagrywkom Stephena Boyer i Klemena Cebulja, drużynie z Podpromia, udało się odskoczyć na kilkupunktową przewagę i zamknąć mecz.
Rywalem obrońcy trofeum będzie turecki Ziraat Bankasi Ankara, oznacza to nic innego, jak kolejną trudną przeprawę dla Asseco Resovii Rzeszów, a dla kibiców stany zawałowe 😊.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów   


 

poniedziałek, 17 marca 2025

Seria Asseco Resovii Rzeszów trwa, siatkarski comeback "Wilków" w Kędzierzynie-Koźlu!

Po hicie kolejki w Jastrzębiu-Zdroju byliśmy świadkami, niemniej ciekawego spotkania w Kędzierzynie-Koźlu. Gdzie tamtejsza ZAKSA mierzyła się z niepokonaną od 14 spotkań Asseco Resovią Rzeszów (2:3).

Spotkania obu ekip, zawsze obfitują w sporą dawkę emocji, nie inaczej było i tym razem 😉.
Choć przez pierwszą część obu setów toczyła się w miarę równa walka. To końcówki wygrywali gospodarze, co mogło dawać im nadzieję na to, że dopiszą oni trzy punkty do ligowej tabeli. Nie mogłoby być inaczej, bo w pierwszym secie rozegranie Gregora Ropreta, nie można było nazwać rozgrywaniem, lecz wystawianiem. Co skutkowało zjazdem Słoweńca "do bazy"  Dodatkowo kibice rzeszowskiej drużyny mogli odnieść wrażenie, iż na parkiecie jest tylko Stephen Boyer, bo tylko do niego były głównie kierowane piłki w ataku — być może było to spowodowane problemami zdrowotnymi; Bartosza Bednorza i Klemena Cebulja. Którzy od drugiego seta zostali zastąpieni przez Lukáša Vašinę i Adriana Staszewskiego. Przez dwa i pół seta "Koziołki" były w niezłym gazie — odrzucali rywali od siatki swoją zagrywką, grali dobrze w obronie i asekuracji. A ich motorem napędowym był Igor Grobelny, który w pierwszym secie był wspomagany przez Rafała Szymurę. Swoje dokładali także Karol Urbanowicz z Mateuszem Porębą. Co tu dużo mówić "Koziołki" za szybko zamknęły w głowach ten mecz, bo przecież w partii numer III mieli kilkupunktową przewagę. I nagle mówiąc wprost, ktoś "wyciągnął im wtyczkę z prądu" 😎. Ich atuty nagle zaczęły być atutami drużyny z Rzeszowa, nagle po ich stronie pojawiła się gra w obronie, której na próżno można było szukać w pierwszych dwóch setach (jak dla mnie bez niej, nie da się wygrywać meczów).
Rzeszowskie "Wilki" nie zaliczyłyby najprawdopodobniej takiego siatkarskiego cambacku, gdyby nie kolejny kosmiczny mecz Stephena Boyer MVP. Który w całym meczu zdobył 39 punktów w tym as i blok, 37/57 atakiem (65%) 🔥. Francuz zanotował tym samym drugi najlepszy wynik w historii PlusLigi 👏. Rywale 🐺 bójcie się 😎. Ten mecz znów wybraliśmy drużyną, bo przecież odwrócili go również rezerwowi: Łukasz Kozub, Adrian Staszewski oraz  Lukáš Vašina, który postanowił trochę show francuskiemu bombardierowi i w tie-breaku z 83% skutecznością w ataku.
Jednak należy szybko zapomnieć o tym 15 zwycięstwie z rzędu i skupić się na rewanżowym półfinałowym spotkaniu w Pucharze CEV. Które będzie równe trudne, jak to na rzeszowskim Podpromiu.

*foto: pochodzą z różnych stron
 

środa, 12 marca 2025

Demony wracały, Asseco Resovia Rzeszów po tie-breaku ogrywa Tours Volley Ball!


We wczorajszy wieczór emocje siatkarskie na rzeszowskim Podpromiu sięgnęły zenitu. Asseco Resovia Rzeszów zafundowała swoim kibicom niezłą huśtawkę nastrojów, pokonując po tie-braku francuską drużynę  Tours Volley Ball.

Rzeszowscy kibice "Pasów" pamiętający zeszłoroczne pojedynki tych ekip w ramach siatkarskiej Champions League. A więc mogli się spodziewać emocji grubszego kalibru w pierwszej części dwumeczu, którego stawką jest awans do finału Pucharu CEV.
W skrócie można by podsumować — demony z zeszłego roku momentami wracały 😎. Drużyna Marcelo Frąckowiaka weszła w to spotkanie bez respektu dla "Wilków", potwierdziła to, że nie przyjechała do Rzeszowa, pełnić roli statystów. Sprawiając gospodarzom olbrzymie problemy z przyjęciem swojej zagrywki (jakby grali we własnej hali), co skutkowało zjazdem "do bazy" Lukáša Vašiny. Dodajmy do tego mających dzień konia dobrych znajomych z naszych rodzimych parkietów: Gonzalo Quiroga i Ryan Sclater. Którzy uciszali Podpromie swoimi atakami. Jednak ich gra była niczym innym, jak dobrymi piłkami od Željko Ćoricia, który miał fajny pomysł na prowadzenie gry swojego zespołu. W przeciwieństwie do Gregora Ropreta, którego rozegranie było wolne i czytelne, co ułatwiało rywalom na organizację systemu blok-obrona, który był fenomenalny, jak i kontrataki po nim wyprowadzane. Wolne i czytelne rozegranie słoweńskiego rozgrywającego to, niejedyny zarzut po wczorajszym spotkaniu w stronę rozgrywającego "Pasów" — na palcach jednej ręki można było policzyć wykorzystywanie w ataku środkowych, co dla mnie było kardynalnym błędem. Na szczęście przypominali oni o swoim istnieniu "gasząc światło" rywalom. Kolejnym "grzechem" Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym spotkaniu, był kompletny brak systemu blok-obrona po stronie obrońców Pucharu CEV., co ułatwiało rywalom zdobywanie punktów. Jedyną ostoją w obronie po stronie drużyny z Rzeszowa był Michał Potera, który po raz kolejny, rozegrał fenomenalne spotkanie. 
Choć statuetkę MVP zdobył Stephen Boyer, który po raz kolejny zaprezentował, kosmiczny poziom gry na prawym ataku, zdobył on 28 punktów/3 asy/blok - 59% skuteczność w ataku. To śmiało tę statuetkę, można by podzielić na trzy części. Po raz kolejny to ofensywne trio dało nam, jakże ważne zwycięstwo. Słowa uznania dla Bartosza Bednorza, który mimo braku pełnej dyspozycji po kontuzji łydki. Pokazał, że potrafi wziąć w swoje ręce i nogi, ciężar gry w ataku, jak na prawdziwego Lidera przystało - 23 punkty/4 asy/ 2 bloki - 49% skuteczność w ataku. Kto wie, czy ten mecz zakończyłby się zwycięstwem drużyny z Rzeszowa. Gdyby nie gra Klemena Cebulja, który niemalże w pojedynkę wygrał nam tie-breaka. Słoweński przyjmujący w całym meczu zdobył - 20 punktów/2 bloki - 60% skuteczność w ataku.
To kolejny mecz, gdzie "Wilki" musiały pokazać "kły" - charakter, by wygrać to spotkanie. Zespół z Tours pokazał, że nie jest przysłowiowym chłopcem do bicia, a zespołem, który potrafi grać w siatkówkę — dyktując trudne warunki rywalom. Na Podpromiu było gorąco, a w Tours będzie jeszcze goręcej. Bo przed własną publiką będą chcieli sprawić niespodziankę i wywalczyć awans do Pucharu CEV. To oznacza tylko jedno, że znów kibice drużyny z Rzeszowa, będą kibicować z zawałem "pasiastych" serc😉. Jednak głęboko wierzymy w to, że to. Asseco Resovia Rzeszów zagra w finale Pucharu CEV.  

*foto: strona internetowa Asseco Resovii Rzeszów

niedziela, 9 marca 2025

Łatwo nie było, trzynaste z rzędu zwycięstwo Asseco Resovii Rzeszów - Ślepsk Malow Suwałki pokonany!

Rozpoczęliśmy końcowe odliczania do końca fazy zasadniczej naszej ligi. W 28 kolejce PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów podejmowała na własnym boisku Ślepsk Malow Suwałki (3:1).

Przed tym meczem ekipa z Suwałk miała jeszcze matematyczne szanse na to, by znaleźć się w play-offach. A więc było wiadome, iż na rzeszowskim Podpromiu zawodnicy trenera Kwapisiewicza, postawią wszystko na jedną kartę. 
Choć pierwszy set tego nie zapowiadał, bo "Wilki" Tuomasa Samelvuo, zagoniły rywali z polskiego bieguna zimna do kąta rzeszowskiego Podpromia. Prezentując siatkówkę, z której są znani w ostatnich spotkaniach — czyli ofensywa z pola serwisowego, która pozwoliła ustawić rywala zagrywką, która pozwoliła nie tylko na zdobycie kilku oczek bezpośrednio z zagrywki (3), ale też rozgrywanie pierwszej akcji. Dodajmy do tego dobrze funkcjonujący w tym secie system blok-obrona, który powstrzymywał akcje ofensywne przyjezdnych. A Asseco Resovii Rzeszów pozwolił zadawać ciosy w kontrataku. Choć drugiego seta od prowadzenia zaczęli gospodarze to, jednak goście z upływem czasu pokazali, że przyjechali tutaj walczyć o ligowe punkty. Zaczęli krzywdzić rzeszowian swoją zagrywką, którzy nagle zapomnieli "swoich argumentów", by spróbować odpowiedzieć dobrze grającej drużynie z Suwałk. Kibice "Pasów" po tym przegranym secie, mieli powody, by myśleć, że to koniec zwycięskiej passy "Reski", bo na tablicy wyników pojawił się remis 😊. 
Warto odnotować, że w tych dwóch setach na parkiecie, zobaczyliśmy powracającego po kontuzji łydki Bartosza Bednorza. Który pokazał, że jest głodny gry w "pasiastej" koszulce, zdobył 9 punktów/2 boki, był on pewnym punktem w przyjęciu - 50% pozytywnego. W secie numer trzy Bartosza Bednorza zastąpił Lukáš Vašina, który w ostatnich spotkaniach swoimi występami pokazywał swą przydatność do rzeszowskiej drużyny. A Gregora Ropreta na rozegraniu zastąpił MVP meczu w Bełchatowie, czyli Łukasz Kozub. W kolejnych dwóch setach byliśmy świadkami walki obu drużyn, jednak w decydujących momentach, więcej charakteru pokazali gracze w biało-czerwonych strojach, którzy tym samym zanotowali 13 zwycięstwo z rzędu. Jednak nie oszukujmy się, nie był to najładniejszy występ Asseco Resovvii Rzeszów. Nie wygraliśmy go zespołowo, lecz indywidualnościami, jednak i takie zwycięstwa są potrzebne.
Kto wie, czy byśmy dopisali te trzy punkty do ligowej tabeli, gdyby nie kolejny kosmiczny występ Stephena Boyer (MVP). Będący ostatnio w bardzo wysokiej dyspozycji francuski atakujący, we wczorajszym spotkaniu zdobył 22 punkty/5 asów/blok - 53% skuteczność ataku przy 40% efektywności. Dzielnie w elementach ofensywnych wspierali go lewoskrzydłowi, którzy łącznie zdobyli 28 punktów. Na koniec warto wspomnieć o kolejnym fenomenalnym występie środkowego Dawida Wocha 7 punktów, który wczorajszy mecz zakończył ze 100% skutecznością w ataku, dokładając do tego jeden punktowy blok. Już we wtorek okazja do poprawienia serii zwycięstw bowiem Asseco Resovię Rzeszów czeka bój o finał Pucharu CEV z francuskim Tours Volley Ball.

*foto: www.plusliga