czwartek, 5 marca 2026

Knack Roeselare rozbity na Podpromiu! Asseco Resovia Rzeszów jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!


Wczorajszego wieczora meczem na rzeszowskim Podpromiu Asseco Resovia Rzeszów rozpoczęła walkę w barażach o ćwierćfinał siatkarskiej Ligi Mistrzów. I rozniosła rewelację tych rozgrywek belgijski Knack Roeselare (3:0).

Kibice rzeszowskich "Pasów" mieli w pełni uzasadnione obawy przed tym spotkaniem, bo o trudności rywala w fazie grupowej tych rozgrywek przekonała się Bogdanka LUK Lublin.
Jak mówi polskie przysłowie — nie taki diabeł straszny, jak go malują😉. A tak całkiem serio Belgowie chyba niewytrzymali presji tego spotkania, a także przytłoczyła ich atmosfera panująca na trybunach rzeszowskiego Podpromia, (choć nie było ono wypełnione do ostatniego miejsca). Zawodnicy Matthijsa Verhannemana popełniali sporą liczbę błędów własnych, być może było to spowodowane tym, że gospodarze tego spotkania szybko wybili z rytmu gry ich lidera Basila Dermaux, a także koncert gry w bloku Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym spotkaniu.z Oczywiście nie tylko blok był kluczem do tego, że siatkarze Massimo Bottiego są jedną nogą w ćwierćfinale tych elitarnych rozgrywek. Blok był tylko elementem, który zdemolował przeciwnika na rzeszowskim Podpromia. Jedną ze składowych była dobra, równa gra całej drużyny rzeszowskich "Wilków"  przez całe spotkanie, a to nie należy do kanonu gry siatkarzy z Podpromia w tym sezonie😊. Wiadomo, jak ważnym elementem w siatkówce jest zagrywka i to właśnie tym elementem siatkarze Asseco Resovii Rzeszów rozstawili przeciwnika po kątach hali na Podpromiu😎. Wpłynęło to na płynność pierwszej akcji, czego następstwem była maestria rozegrania Kapitana rzeszowskiej drużyny — rozgrywanie na czystej siatce oraz widowiskowe ataki z szóstej strefy😍. Lekcje siatkówki w ofensywie ze skrzydeł rywalowi udzieliło ofensywne trio Asseco Resoii Rzeszów. I choć statuetkę otrzymał Artur Szalpuk, który nie spuszcza nogi z gazu, który prezentował w barwach drużyny z Warszawy, a potem podczas gry w narodowych barwach - 16 punktów/as/4 bloki 52% atak💪. To równie dobrze ta statuetka mogła powędrować do Louatiego, czy Butryna, którzy też rozegrali świetne zawody.
Jak napisałem, drużyna z Rzeszowa jest jedną nogą od ćwierćfinału Ligi Mistrzów (dzieli ich dwa sety). Trzeba jednak być czujnym i skoncentrowanym w meczu rewanżowym, bo rywale na swoim domowym parkiecie będą zapewne chcieli powalczyć o "złotego seta".

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów

 


środa, 4 marca 2026

Z siatkarskich wakacji w Turcji powrót do Plusligi😮!? Czy Fabian Drzyzga pokieruje grą Cuprum Stilion Gorzów w przyszłym sezonie😱!?


Nie jest tajemnicą, że zespoły z mniejszym budżetem budują składy na przyszły sezon w drugiej kolejności, bo nie są pewni utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Taka sytuacja w Pluslidze dotyczy choćby Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski, który w ostatnim czasie, ma swój siatkarski prime time — dzięki czemu zapewnił sobie start w PlusLidze, w sezonie 2026/2027. I ruszył na siatkarskie zakupy, by przyszły sezon ligowy nie był ostatnim dla zespołu z Gorzowa w najwyższej klasie rozgrywkowej😉.
Jednak po tej rewelacji, jaką przeczytać można by na X-ie Jakuba Balcerzaka, polemizowałbym z tym, ale wiadomo, zweryfikuje parkiet😎. Wiadomo, że kluczem w siatkówce jest rozegranie, jak podaje Kuba Balcerzak jednym ze sposobów na utrzymanie się w lidze zespołu z Gorzowa Wielkopolskiego, w sezonie 2026/2027. Ma być kreowanie gry Cuprum Stilon Gorzów przez aktualnie przebywającego drugi sezon na siatkarskich wakacjach w tureckim Fenerbahce Stambuł Fabiana Drzyzgę. Fabian Drzyzga, który nie oszukujmy, jeśli wróciłby do jednej z dwóch najlepszych lig siatkarskich świata, to wróciłby na siatkarską emeryturę 😊. Powstaje pytanie, czy kontrakt Fabiana Drzyzgi nie zrujnuje finansowo drużyny z województwa lubuskiego, bo na pewno nie będzie grał za czapkę przysłowiowych gruszek😄. A spadające siatkarskie gwiazdy potrafią się cenić😋.   Kibice drużyny Cuprom Stilon Gorzów Wielkopolski na pewno są podjarani faktem, że ich grę ich drużyny, będzie kreował dwukrotny Mistrz Świata. No ja jako wierny kibic Asseco Resovii Rzeszów mam nieco inne zdanie 😋. Wiadomo, że do tego, by wygrywać spotkania, potrzebne jest nie tylko rozegranie, ale i skuteczność skrzydeł. Jak podaje Balcerzak razem z Drzyzgą do zespołu prowadzonego przez Huberta Henno, dołączyć mają Jakub Czerwiński i rozwalający siatkarski system we Francji Dawid Dulski.  Z perspektywy czysto siatkarskiej to jest fajna sprawa, że dwaj młodzi polscy siatkarze będą grali pierwsze skrzypce w drużynie i tym samym rozwijali swoje niemałe siatkarskie umiejętności, a nie stali "w bazie" (jak to jest w przypadku Czerwińskiego). Mając w pamięci to, jak Fabian Drzyzga potrafił zamęczyć w ataku swoich kolegów z zespołu — przez niezmienianie stref czy jakość posyłanych piłek do ataku😎. Zaczynam mieć obawy, czy Dawid Dulski będzie tak efektywny w ataku, w zespole z Gorzowa, jak to ma miejsce we Francji. I tym samym straci na jakości siatkarskiej, a przecież razem z Alaksiejem Nasiewiczem, jest on kreowany na naturalnego następcę Bartosza Kurka w kadrze Nikoli Grbicia😊. Cieszy fakt, że Dawid Dulski wraca na polskie parkiety i trzymam za niego kciuki👊.

*foto: strona internetowa Polsatu Sport



 


niedziela, 1 marca 2026

Niełatwa przeprawa Asseco Resovii Rzeszów pod Jasną Górą.

Coraz bliżej zakończenia fazy zasadniczej PlusLigi. W ramach 24 kolejki Asseco Resovia Rzeszów udała się pod Jasną Górę, by zmierzyć się z tamtejszym Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa (1:3).

Wszyscy wiemy, jak trudna jest sytuacja Częstochowian w ligowej tabeli. W ostatnich kilku spotkaniach pokazali, że potrafią walczyć (we wczorajszym też). To mogło wśród kibiców Asseco Resovii Rzeszów potęgować niepokój, wobec ostatnich fatalnych występów drużyny Massimo Bottiego.
Obraz pierwszego seta pokazał, że drużyna z Rzeszowa przyjechała do Częstochowy, by zabrać pełną pulę na rzeszowskie Podpromie. Potwierdzała to skuteczność w ataku (57%), a jej liderem w ataku był, nie kto inny, jak Artur Szalpuk (75%). Drugi set sprawił, że mieliśmy siatkarskie deja vu z Bełchatowa, bo zespół gospodarzy przeczekał napór zespołu z Rzeszowa. I pokazał, że potrafi grać w siatkówkę, brawa za cierpliwość, przełamanie i remis w setach😊. Po tym secie kibice "Pasów" mogli sobie zadawać pytanie: Czy dalszy przebieg meczu będzie taki sam, jak w Bełchatowie?
Set numer trzy to powrót do dobrej gry Asseco Resovii Rzeszów dzięki dobrej grze w ataku Yaicene'a Louati i Karola Butryna - ten drugi od tego seta zaczął pracować na w pełni zasłużoną statuetkę MVP. Atakujący Asseco Resovii Rzeszów w tym spotkaniu 33 punkty/4asy/2 bloki - 64% atak 🔥. Czy to obecność Nikoli Grbicia za bandami reklamowymi podziałała na tak fenomenalny występ Butryna😎? Tak skutecznego lewego i prawego skrzydła, nie byłoby gdyby nie gra w obronie "Pasów" (15). W czwartym secie znów zespół gospodarzy pokazał, że ma ochotę na punkty w tym spotkaniu i byliśmy emocjonującego seta i gry na przewagi. Tego seta i trzy punkty do ligowej tabeli dla Asseco Resovii Rzeszów, w pojedynkę załatwił Karol Butryn.
Na zakończenie powiem, że punkty, które wróciły na Podpromie, lecz chwilami zespół z Częstochowy. Walczył z drużyną, z Podpromia, jak równy z równym. Niestety (chyba) spadek zespołu, którego prezesem jest Łukasz Żygadło, jest nieunikniony. Znów w szeregach Asseco Resovii Rzeszów zobaczyliśmy falowanie grą  - fajnie byłoby w końcu ją ustabilizować. To samo dotyczy formy Karola Butryna😎. Pewnie wielu kibiców zastanawia się, co z Arturem Szalpukiem i czy będzie on, zdolny do gry w pierwszym meczu z  Knack Volley Roeselare. Którego stawką będzie gra w ćwierćfinale LM.

*fotografie pochodzą z różnych stron 
 


 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Trzykrotny triumfator Ligi Mistrzów i Mistrz Europy na siatkarską emeryturę, na rzeszowskie Podpromie🙄!?

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów potrafią się skompromitować na siatkarskim parkiecie, a ich pracodawcy w budowaniu drużyny na przyszły sezon ligowy, która według nich powróci do siatkarskich łask. Budując tym samym siatkarski dom starości, a nie drużynę, która będzie walczyć o trofea😎.

Zanim przejdę do właściwego tematu tego posta to,  po jego nagłówku wiem, że zostanę zhejtowany😂.
Od kilku miesięcy mówiło się, że Asseco Resovia Rzeszów jest zainteresowana pozyskaniem atakującego Łukasza Kaczmarka,  zdobywcy m.in. tych trofeów, o których mowa w tytule. Temat ucichł, lecz dziś Jakub Balcerzak na swoim X pisze, iż baronowie klubu z rzeszowskiego Podpronia, są tak zdeterminowani, by pozyskać atakującego Jastrzębskiego Węgla. Iż usiedli z nim do ponownych negocjacji kontraktu (zapewne z większą ilością 0😋). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż ważne kontrakty na kolejny sezon ligowy, mają Karol Butryn i Jakub Bucki. Czy to oznacza, że w przyszłym sezonie ligowym w Asseco Resovii Rzeszów, występować będzie nie tylko pięciu środkowych, ale też trzech atakujących? Kto bogatemu zabroni😎. Problem jednak polega na tymże popularny "Zwierz" swój prime time, ma już dawno za sobą (miał go wtedy, gdy trzykrotnie wygrywał z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle) I bliżej mu do siatkarskiej emerytury niż do grania na wysokim poziomie😊. A moim zdaniem Jakub Bucki bije Kaczmarka na głowę z jakością siatkarską o kilka głów. W gruncie rzeczy rzeszowskie Podpromie to, dobre miejsce na siatkarską emeryturę, Gregor Ropret może udzielić kilku rad😀.
Jeśli plotki będą mieć pozytywne zakończenie i zobaczymy Łukasza Kaczmarka, w sezonie 2026/2027, w koszulce, w biało-czerwone Pasy. To będzie to strzałem w kolano, dla ludzi, którzy na rzeszowskim Podpromiu, bawią się w prezesa, managera i trenera. A tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, jak powinna wyglądać drużyna siatkarska, walcząca o trofea. Choć niby trener Botti jest podpisany nadal na przyszły sezon to, zaczynam się zastanawiać, czy nadal zgodzi się być klaunem w tym cyrku na rzeszowskim Podpromiu😊.

*foto: Kamciography         
 

Rzeszowski kameleon z Asseco Resovii Rzeszów przegrywa w siatkarskim klasyku z PGE GiEK SKRĄ Bełchatów!

W meczu 22 kolejki PlusLigi byliśmy świadkami siatkarskiego klasyku, pomiędzy  PGE GiEK SKRĄ Bełchatów, Asseco Resovią Rzeszów (3:1).

Faza zasadnicza PlusLigi zbliża się ku końcowy, a więc punkty, z każdego spotkania są ważne - obie ich potrzebowały. Zespół z Rzeszowa przyjechał do Bełchatowa z zamiarem zmazania plamy po kompromitacji w Lizbonie, nic z tego - plama się jeszcze bardziej rozlała😋. I chyba kibicom należą się jakieś przeprosiny za te dwa ostatnie spotkania drużyny z Rzeszowa, w których zobaczyliśmy profanację siatkówki.
Pierwszy set tego nie zapowiadał, że Asseco Resovia Rzeszów pokaże twarz kameleona. Bo rozmontowali przyjęcie bełchatowskich "Pszczół" taktyczną zagrywką, co często kończyło się to tzw. slashami, zdobyli 4 punktowe blok i dobrze w ataku radzili sobie Karol Butryn z Arturem Szalpukiem. Od drugiego seta zespół z Bełchatowa wzmocnił zagrywkę i elementy defensywne, sprawiło, że mecz stał się ciekawszy. A zespół z Podpromia został zmuszony do większego wysiłku, początkowo dzielnie odpierał, ataki gospodarzy - dzięki atakom z szóstej strefy po rozegraniu na czystej siatce Wiktora Nowaka. Który pokazał się z bardzo dobrej strony na podwójnej zmianie (szkoda, że nie zobaczyliśmy go w dłuższym wymiarze czasu😒). Jego działania zostały zniweczone przez błędy komunikacyjne kolegów, które u młodych adeptów siatkówki, a nie profesjonalistów😎. Końcówka tego drugiego seta po raz kolejny pokazał, jak jest słabym zespołem mentalnie, jest zespół Massimo Bottiego. W kolejnych dwóch setach zobaczyliśmy zespół z Bełchatowa bez dużych nazwisk, ale grających jako drużyna, która chce zagrać w play-offach ligowych (i mam nadzieję, że w nich zagrają😉). Po stronie rzeszowskiego kameleona zobaczyliśmy kompletny brak zagrywki i ochoty do gry (poza Arturem Szalpukiem) oraz "wylogowanie" z meczu Karola Butryna. I spojrzenia to nie moja wina, że coś nie wyszło, czyli deja vu z poprzednich sezonów. Czy tak powinien zachowywać się i grać zespół, w którym roi się od gwiazd? Zdecydowanie nie, problem polega w tymże nie jesteśmy drużyną, a indywidualnościami z dużymi kontaktami. Co uwidoczniło to, że tylko "Szalupa" chciał "gryźć" bełchatowski parkiet w ataku z lewego skrzydła. 
Na pewno trener Botti ma o czym myśleć przed kolejnymi meczami. Tylko czy jego zdanie ma tutaj jakiekolwiek znaczenie?

*foto: www.plusliga.pl
 

sobota, 21 lutego 2026

Mistrz Świata "Jurajskim Rycerzem"😮!

Nie jest nowością, że o tej porze sezonu PlusLigi. Składy drużyn z ligowego topu na przyszły sezon, są już dopięte. Absolutnym liderem jeśli chodzi o jakość wzmocnień przed następnym sezonem ligowym, jest Aluron CMC Warta Zawiercie.

Mówiąc z przymrużeniem oka aż dziwne, że ta jakość wzmocnień, nie dotyczy drużyny z Podkarpacia. Bo oni, co roku walczą o wszystko, co jest do wygrania (tylko na papierze😛). A tak całkiem serio dobrze wiemy, że marzeniem Pana Kryspina Barana jest, by drużyna finansowana przez niego, była najlepsza nie tylko w Polsce, Europie i na świecie. Te siatkarskie marzenia w przypadku "Jurajskich Rycerzy", prowadzonych przez trenera Michała Winiarskiego, nie pryskają niczym bańka mydlana, jak to jest w przypadku drużyny. Bo, co sezon jest budowana drużyna z głową, choć są duże duże nazwiska to, nie powstaje gwiazdozbiór indywidualności, lecz siatkarski kolektyw💪.
Nie inaczej będzie w sezonie klubowym 2026/2027, choć można by żartobliwie powiedzieć, że to będzie reprezentacja Polski 2.0, z Bieńkiem, Popiwczakiem, Fornalem oraz Kochanowskim😜. Od kilku tygodni siatkarskie portale, karmiły nas informacjami, że obecny vice Mistrz Polski, prowadzi negocjacje z aktualnie występującym, w drużynie z Kędzierzyna-Koźla i ciągnącym tę drużynę na prawym skrzydle Kamilem Rychlickim. Było to spowodowane zapewne wahaniami formy Bartłomieja Bołądzia. Dziś Jakub Balcerzak na swoim X poinformował, że jednak aktualny Mistrz Świata, w przyszłym sezonie ligowym, ubierze "zbroję" "Jurajskiego Rycerza". Swoją drogą ciekawego, którego z atakujących, nie zobaczymy w przyszłym sezonie ligowym, w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie. Osobiście mając na uwadze kwestie paszportowe, pozostawiłbym atakującego reprezentacji Polski😊.
Podsumowując rywale ligowi mogą drżeć w następnym sezonie klubowym, przed meczami, z dream teamem, z Zawiercia😍. Oby tylko kibice drużyny z Zawiercia, doczekali się nowej hali, która pomieści fanki Fornala i Kochanowskiego. Bo taki siatkarski dream team powinien mieć halę na miarę swojego potencjału.

*foto: Kamciography

    
 

Lekcja siatkówki dla Asseco Resovii Rzeszów od Sportingu Lizbona w Lidze Mistrzów😱!

Na zakończenie zmagań w fazie grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów. Asseco Resovia Rzeszów udała się do Lizbony, by zlekceważyć rywala i otrzymać lekcje siatkówki od tamtejszego Sportingu Lizbona (3:1).

Zanim przejdę do tego, co się działo na parkiecie to, zapytam: Który to już raz Asseco Resovia Rzeszów zlekceważyła rywala i otrzymała lekcję siatkówki? Nie pierwszy i nie ostatni😎. Ktoś powie, ale przecież wygrali seta to, przecież żaden blamaż. No nie dla mnie, wszyscy wiemy, ile w Europie i na świecie znaczy portugalska liga siatkówki, a ile PlusLiga. I z szacunku dla "pasiastych" kibiców siatkarze Asseco Resovii Rzeszów powinni walczyć o pełną pulę! Każdy ma prawo do swojego zdania, ja swojego zdania nie zmienię i basta😊! Zawodnicy Massimo Bottiego najwyraźniej jako mrzonki wzięli to, że portugalski zespól jest groźny na swoim podwórku. Nie były to mrzonki od pierwszej piłki gospodarze pokazali, że nie robi na nich wrażenia nazwa klubu i zamierzają tutaj walczyć o fajny wynik (który, jak się okazało dał im przepustkę do walki o puchar CEV). Swoim serwisem rozmontowali przyjęcie rzeszowskiego kameleona, czego efektem był szybki zjazd "do bazy", mającego chyba dożywotni kontrakt na rzeszowskim Podpromiu Klemena Cebulja😋. Co pozwalało Siergiejowi Grankinkowi mimo 41 lat pokazać, że umiejętności siatkarskich tak szybko się nie zapomina, a na jego rozgrywanie na czystej siatce, patrzyło się z czystą przyjemnością😍. Swoją drogą, jak dla mnie on i Marcin Janusz, byli najjaśniejszymi postaciami swoich ekip w tym środowym spotkaniu. Zagrywka to nie jedyny siatkarski element, od którego zginął rzeszowski kameleon w Portugalii. Zginął także od pokazu siły i determinacji portugalskiego zespołu w elemencie obrony i asekuracji, czy zabójczych grze w ataku, po której gracze Asseco Resovii Rzeszów, nie mieli czego zbierać. Rzeszowskie 🐺 miały jedynie otwartą grę pierwszym tempem na środku siatki, bo po innych kierunkach, robiło im się ciemno przed oczami od "gaszenia światła" przez rywali. Do wygrywania meczów potrzeba czegoś więcej niż tylko pierwszego tempa na środku tempa, ale cóż jestem malkontentem drużyny, która w każdym spotkaniu, zostawia "pasiaste"💗 na parkiecie😉.
Tak się zastanawiam czy mecze barażowe o ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Knack Volley Roeselare, będą ostatnimi meczami w tegorocznej Lidze Mistrzów dla Asseco Resovii Rzeszów. Z takim podejściem to zdecydowanie TAK, ale przecież wszystko można kupić to i grę w kolejnej Lidze Mistrzów też się kupi😜. I ciekawe, jaką twarz rzeszowskiego kameleona, zobaczymy jutro w Bełchatowie😎.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów