niedziela, 19 kwietnia 2026

Niespodzianki na Podpromiu nie było, bo i być nie mogło. Aluron CMC Warta Zawiercie w finale PlusLigi!

Kibice Asseco Resovii Rzeszów do wczorajszego popołudnia żyli nadzieją, że ich idole przedłużą swoje szanse na finał PlusLigi. I wszystko rozstrzygnie się w Sosnowcu.

Wierzyli, że magia rzeszowskiego Poddpromia zadziała. Kibice na trybunach robili, co mogli, ale ta magia nie miała prawa zadziałać i był to mecz do jednej bramki (0:3).
Już Wam piszę, dlaczego😎 . Siatkarze Massimo Bottiego nie walczyli z przeciwnikiem, ale z samym sobą i swoimi słabościami. Czy w ten sposób da się walczyć jak równy z równym z taką drużyną jak Aluron CMC Warta Zawiercie i myśleć o grze w finale? Nie! Asseco Resovia Rzeszów pokazała, że nie jest kolektywem, a indywidualnościami, które momentami pokazują taką twarz, jaką rzeszowscy kibice chcieliby oglądać w każdym meczu. Niestety siatkówka to nie koncert życzeń, a brutalna dyscyplina 😉. I nie trafiają do mnie wypowiedzi zawodników Asseco Resovii Rzeszów, którzy twierdzą, że z Olsztynem potrafili zagrać fenomenalne spotkania, a z drużyną, z Zawiercia nie ugrać nawet seta😁.  W przeciwieństwie do pierwszego meczu trener Botti nie bał się korzystać z usług swojej "bazy", by ratować "twarz" swojej drużyny.  Te momenty w III secie, o których wspomniałem wcześniej, dały kibicom nadzieję, że mecz potrwa dłużej niż III sety — kolektyw z Zawiercia nie pozwolił na to i wywiązał się z roli faworyta i wansował do finału😎.  Teraz powiecie, że jestem fanem drużyny trenera Michała Winiarskiego, może i tak, a tak na serio, ja lubię oglądać dobrą siatkówkę😍. A taką prezentuje (nie tylko wczoraj) "Jurajscy Rycerze", choć cierpieli przez chwilę. To potrafili wrócić do swojej dobrej gry. W każdym siatkarskim elemencie to cechuje teamy, które mają charyzmę i potrafią czytać zamiary rywali w ataku i ustawiać się w obronie💪. Dodatkowo, jak się ma takich profesorów jak Bartłomiej Bołądź (MVP) i Aaron Russell, to można być spokojnym w ataku, bo bawili się z rywalami w ataku🆒.
Gra o brąz Asseco Resovii też ma swoją wagę, bo zdobywcę tego medalu premiuje grą w siatkarskiej Champions League – więc jest o co walczyć! Przypomnę tylko, że drużyna z Rzeszowa ma dodatni bilans z drużyną PGE Projektu Warszawa w trwającym sezonie klubowym. Warto byłoby ją podtrzymać 😀. A co  do finału, liczę na dobrą siatkówkę i może na pięć spotkań. A co😋!

*foto: www.plusliga.pl



 

sobota, 18 kwietnia 2026

Nikola Grbić odkrył karty! Jest doświadczenie i młodość, będą emocje!

Nikola Grbić odkrył 37-osobową talię biało-czerwonych kart, która zostanie zawężona do 30 nazwisk. Talia dostarczy biało-czerwonym kibicom siatkówki emocji na najwyższym światowym poziomie.

Miniony sezon reprezentacyjny pokazał, że trener Nikola Grbić nie boi się współpracować z trenerami reprezentacji młodzieżowych. I tym samym odkrywać "siatkarskie perełki" oraz dawać im szansę posmakowania atmosfery panującej w kadrze wicemistrzów olimpijskich. Wszyscy wiemy, jak to odkrywanie młodych talentów zakończyło się dla Jakuba Nowaka i Maksymiliana Graniecznego. Miejmy nadzieję, że i tym razem może kilka nazwisk okaże się przyszłością polskiej siatkówki, a może wejdą "z drzwiami" do reprezentacji, jak wspomniani wcześniej Granieczny i Nowak. Bo przecież trzeba myśleć o reprezentacji nie tylko tu i teraz, ale i po igrzyskach olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku😎. Imprezą sezonu są oczywiście wrześniowe Mistrzostwa Europy, gdzie tytuł Mistrza Europy daje bilet do Los Angeles (więc jest o co walczyć). Po drodze reprezentacja Polski będzie bronić wywalczonego przed rokiem złotego medalu Ligi Narodów. Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie😍. Tyle tytułem przydługiego wstępu, czas na analizę poszczególnych pozycji😉.

Rozegranie:

Wszyscy wiemy, jak niszową pozycją w reprezentacji Polski siatkarzy jest ta pozycja. Tylko czy tak naprawdę jest? Nikola Grbić chce nam udowodnić, że po zakończeniu kariery przez Marcina Komendę i Janka Firleja (taką kolejność widzę w tym sezonie kadrowym😊) nie będziemy płakać nad rozlanym mlekiem. I tak na tej liście widzimy takie nazwiska jak Błażej Bień, Marcel Bakaj (którego już w zeszłym sezonie widzieliśmy w szerokiej kadrze) oraz grający we francuskim Chaumont VB 52 Sergiusz Serafin. I najmłodszy wśród powołanych w historii polskiej siatkówki, zaledwie 16-letni Szymon Przybyłkowicz, wicemistrz świata w kategorii U-19. Uchodzi za wielki talent na swojej pozycji. Jestem ciekaw, który z tego młodego kwartetu rozgrywających będzie deptał po piętach Komendzie i Firlejowi. Tym samym skradnie serce naszego selekcjonera i zagości w kadrze na dłużej. Chodź, jeśli chodzi o najmłodszego wśród powołanych na pozycję rozgrywającego, to długa melodia przyszłości, jeśli chodzi o grę w seniorskiej reprezentacji Polski. 

Atak:

Wobec przerwy od występów w reprezentacji Polski jej dotychczasowego kapitana Bartosza Kurka, moim zdaniem szukamy nie tylko drugiego atakującego, ale też pierwszego. Chociaż pewnie dla wielu naturalnym następcą "Łysego" byłby Kewin Sasak, który poprowadził nas do złota zeszłorocznej VNL (dla mnie też byłby, gdyby nie kontuzja barku). Może się ze mną niezgodzicie, ale jak dla mnie walka o bycie pierwszą armatą rozegra się między Barłomiejem Bołądziem a Dawidem Dulskim. Dawid Dulski pokazał, że potrafi zawalczyć o swoje siatkarskie "kwity", zamieniając PlusLigę na ligę francuską, gdzie pozamiatał i teraz wraca na polskie ligowe salony👏. Z kolei "Bołi" pokazał, że potrafi wrócić do wysokiej dyspozycji, co udowadnia w Zawierciu.  Kolejnym kandydatem do tego, by stać się pierwszym atakującym reprezentacji Polski, jest Aliaksei Nasevich – "kwity" ma, jeśli tylko usystematyzuje swoją regularność i dołoży trochę sprytu. To kto wie? Do bycia "dwójką" w reprezentacji Nikoli Grbicia aspiruje Bartosz Gomułka, swój akces do tego wysłał, wysyłając "do bazy" w PGE Projekcie Warszawa Linusa Weber. Prowadząc zespół z Warszawy do strefy medalowej PlusLigi i final four siatkarskiej Champions League.A może wszystkich pogodzi pokazując pazury nowy Orzełek w kadrze  Nikoli Grbicia😎? Wychowanek Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla, uchodzący za nietuzinkowy talent na pozycji atakującego, Wojciech Gajek. Młody atakujący Long Beach State Univ. już pokazał swój duży talent w kadrze trenera Piotra Grabana. Czy będzie miał szansę pokazać się w seniorskiej reprezentacji już w tym sezonie?

Przyjęcie:

Tomasz Fornal, Kamil Semeniuk i Wilfredo Leon, no i chyba Aleksander Śliwka (skoro będzie nowym kapitanem reprezentacji), tak będzie najprawdopodobniej wyglądać czwórka przyjmujących w sezonie kadrowym. Wilfredo Leon, mimo kłopotów zdrowotnych, to nadal jakość, która potrafi dobić rywala — co pokazuje w barwach Bogdanki LUK Lublin. Co do formy i dyspozycji, Aleksandra Śliwki to dla mnie duży "?", ale widać, że chemia między nim a selekcjonerem Nikolą Grbiciem nadal trwa😊. Gdyby to ode mnie zależało, to tym czwartym do brydża na przyjęciu byłby Artur Szalpuk (teraz powiecie, że przemawia przeze mnie serce klubowego kibica😎). Nie, po prostu "Szalupa" w pełni sobie zasłużył na to swoją grą w Asseco Resovii Rzeszów, by być w tej szerokiej kadrze. I mam nadzieję, że będzie "podgryzał" pierwszą czwórkę, a może i pojedzie jako piąty przyjmujący na Mistrzostwa Europy. Wiem, że kadra to nie miejsce na pocieszanie, ale cieszy mnie fakt, iż na liście powołanych jest Mikołaj Sawicki. To pokazuje, że Nikola Grbić wciąż w niego wierzy jako siatkarza. Nazwisko Kuby Szymańskiego na liście powołanych jest efektem tego, by nie brakowało przymujących do treningu. Kolejny rok z rzędu na liście powołanych jest Michał Gierżot. Może i grał dobrze w barwach Jastrzębskiego Węgla. Ale czy to jest ta jakość i poziom gry na miarę reprezentacji? Cieszy fakt, że wśród powołanych są takie nazwiska jak Gajek, Kiedos i Zych. Czy któreś z tych nazwisk wejdzie "z drzwiami" do kadry Nikoli Grbicia😋?

Środek:

Wobec problemów ze zdrowiem Norberta Hubera są dwa wakaty na biało-czerwonym środku. Bo nikt sobie nie wyobraża wyjściowego składu reprezentacji Polski bez pary Bieniek, Kochanowski😍. Kuba Nowak jest po kontuzji, zaś Mateusz Poręba dopiero w drugiej części sezonu odnalazł formę w Asseco Resovii Rzeszów. A przecież sezon życia w PlusLidze rozegrał Bartłomiej Lemański czy Szymon Jakubiszak. I to oni dla mnie byłiby uzupełnieniem pary "Bieniu", "Kochan". Pod warunkiem, że "Leman" znajdzie boiskowe flow z Marcinem Komendą czy Jankiem Firlejem — takie jak prezentował z Grzegorzem Łomaczem. Pamiętajmy o tym, że z planem zaistnienia w narodowych barwach przyjadą: Mateusz Nowak, Jakub Majrzak i Adrian Markiewicz. Liczę na to, że Jakub Nowak i Mateusz Poręba odzyskają swój siatkarski rezon pod ręką Nikoli Grbicia i tym samym rywalizacja na reprezentacyjnym środku, będzie ciekawsza💪.

Libero:

Po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Pawła Zatorskiego, hierarchia na tej pozycji jest oczywista😉. Jako trzeciego libero, który miałby "podgryzać" duet Popiwczak i Granieczny powinien być Maksym Kędzierski. A może Jakub Ciunajtis i Bartosz Fijałek przeniosą swoją dobrą grę z sezonu ligowego na parkiet reprezentacyjny? I będzie ciekawie tak samo, jak na pozostałych pozycjach😊.

Nie wiem, jak Wy, ale ja już się nie mogę doczekać startu sezonu reprezentacyjnego i wszystkiego, co z nim związane 👊.

*foto: fb: Polska Siatkówka




 
 
 

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Kolektyw z Zawiercia złamał Asseco Resovię Rzeszów i jest bliżej finału PlusLigi!

To już szóste spotkanie tych ekip w tym sezonie klubowym. Tym razem stawką tego spotkania w Sosnowcu był finał PlusLigi. Jedną nogą w nim są "Jurajscy Rycerze" trenera Michała Winiarskiego.

Po tym, co zobaczyliśmy w wykonaniu obu drużyn w meczach ćwierćfinałowych, mogliśmy się spodziewać bardziej zaciętej gry z obu stron. Kibice rzeszowskich "Pasów" zapewne liczyli na nieco inny wynik tego pierwszego półfinałowego spotkania pomiędzy Aluronem CMC Wartą Zawiercie a Asseco Resovią Rzeszów. Po tym, jak ich idole potrzebowali 6 setów do tego, by znaleźć się w strefie medalowej PlusLigi. 
Na marzeniach się skończyło (3:0). Ale czy mogłoby być inaczej? Skoro w całym meczu zespół z rzeszowskiego Podpromia oddał rywalowi 27 punktów, w tym 15 z pola serwisowego. Grając dobrze, do 20 punktów, przypomnę, że w teraźniejszej siatkówce gra się do 25😎. Dodajmy do tego problem z akcją w ataku ze skrzydeł, bo, jak dla mnie, pewniakiem w ataku we wczorajszym spotkaniu był środek siatki. Czy tak powinno być😉? Kolejne pytanie, które rodzi się w mojej głowie po tym spotkaniu. To czy "baza" jest do dekoracji, czy do tego, by z niej korzystać😊? W przypadku trenera Asseco Resovii Rzeszów, który ewidentnie bał się korzystać z "bazy", służy ona jedynie do dekoracji. Po raz kolejny można powątpiewać w to, czy skład nie jest ustalany zza band reklamowych. Bo jak wytłumaczyć to, że dopiero w III secie Klemen Cebulj zastępuje słabego w tym spotkaniu Artura Szalpuka? Rasowy atakujący powinien kończyć z premedytacją akcje w końcówkach setów. Kogoś takiego w swoim składzie nie ma Asseco Resovia Rzeszów. Bo który to już raz w ważnym spotkaniu, mówiąc wprost, niedowiózł Karol Butryn? Przecież już raz pozytywny efekt odniosła gra na trzech przyjmujących. To dlaczego we wczorajszym spotkaniu trener Botti niezdecydował się na tę opcję? Wiem, że zaraz mnie zhejtujecie, bo dobrze zespół z Rzeszowa grał w III secie, tak do 20 punktu i został złamany, bo samo się wygra😂 . Nie, niewygra się, ale ten mecz pokazał, że u schyłku tego sezonu zespół z Rzeszowa nadal ma problemy z charakterem i mentalnością. A bez charakteru i mentalności nie ma co marzyć w sporcie o trofeach - a siatkówka to przecież gra zespołowa
Tych problemów ze sferą mentalną i charakterem nie ma kolektyw z Zawiercia, który pracował cierpliwie, każdym siatkarskim elementem od defensywy po ofensywę poprzez grę w polu serwisowym. I w odpowiednim momencie przyśpieszał grę i łamał przeciwnika jak zapałki💪. Dodajmy do tego profesorską grę na lewym skrzydle Aarona Russella, który we wczorajszym spotkaniu zdobył 16 punktów/as/2 bloki - 52% skuteczność ataku i został wybrany MVP spotkania. 
I choć rywalizacja w półfinale PlusLigi trwa do dwóch zwycięstw, i jako kibic drużyny z Podkarpacia chciałbym, aby "Pasy" wyrównały w sobotę stan realizacji na rzeszowskim Podkarpaciu i sprawa awansu do finału PlusLigi rozstrzygnęła się w trzecim spotkaniu. To patrzę obiektywnie i dla Rzeszowa może to być mission impossible😎.

foto: www.plusliga.pl     


 

niedziela, 12 kwietnia 2026

Paweł Zatorski DZIĘKUJEMY!

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sportowej sceny zejść. Szesnaście lat grania w koszulce z Orzełkiem na piersi to kawał czasu i ogrom różnorakich emocji.

Za kilka dni poznamy listę powołanych przez Nikolę Grbicia siatkarzy, którzy w tym sezonie reprezentacyjnym będą nas raczyć emocjami siatkarskimi na najwyższym poziomie. 
Już wiemy, że na tej liście nie będzie nazwiska nie tylko Marcina Janusza, ale i Pawła Zatorskiego. Który niejednokrotnie dokonywał niemożliwego w przyjęciu i obronie jako libero reprezentacji Polski, czym swoich boiskowych rywali doprowadzał do roztroju nerwowego, a kibiców reprezentacji Polski do łez szczęścia. Dowodem tego jest worek medali, które zdobywał z reprezentacją Polski.  Liga Światowa: złoto i brąz (2012, 2011). Mistrzostwa Europy: złoto i trzy brązowe medale (2023, 2011, 2019 i 2021).  Puchar Świata: dwa srebra i brąz (2011, 2019 oraz 2015). Mistrzostwa Świata: dwa złote medale i srebro (2014, 2018 oraz 2022). Liga Narodów: złoto, srebro i trzy brązowe medale (2023, 2021, 2019, 2022 oraz 2024). Igrzyska Olimpijskie: srebro (2024).
Można by powiedzieć, że pewna era w reprezentacji Polski prowadzonej przez Nikolę Grbicia dobiega końca, bo nie zobaczymy w niej dwóch ikon nie tylko polskiej, ale i światowej siatkówki😕.  Myślę, że decyzję o powiedzeniu "pass" w występach reprezentacyjnych przez Pawła Zatorskiego przyśpieszyła artroskopia stawu biodrowego (grudzień 2024). Choć nie musimy się martwić o pozycję libero to i tak będzie brakować Twoich obron, za które oczywiście dziękujemy. Dziękujemy także za serce pozostawione na pakiecie w biało-czerwonych barwach 💗. Do dziś mamy (przynajmniej ja) obrazek z półfinału igrzysk olimpijskich, gdzie drżeliśmy o Twoje zdrowie.

*foto: Kamciography

niedziela, 5 kwietnia 2026

Śmigus Dyngus dla gospodarzy w Uranii - Asseco Resovia Rzeszów gra o medale PlusLigi!

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Asseco Resovii Rzeszów pozostał już tylko jeden cel. Cel, który po wczorajszym zameldowaniu w strefie medalowej stał się realny – medal PlusLigi.

Zawodnicy trenera Daniela Plińskiego przed rewanżowym spotkaniem z Asseco Resovią Rzeszów odgrażali się, że zrobią wszystko. Aby losy tej pary ćwierćfinalistów rozstrzygnęły się w trzecim spotkaniu na rzeszowskim Podpromiu. 
Jak widać, ich plan spalił na przysłowiowej panewce 😉, bo zawodnicy trenera Massimo Bottiego weszli w to spotkanie z zamiarem zakończenia tej rywalizacji w sobotnie popołudnie. Dobrze w to spotkanie wszedł Karol Butryn, który w całym spotkaniu zdobył 15 punktów/as/blok – 62% skuteczność ataku. Ta skuteczność atakującego Asseco Resovii Rzeszów na pewno pozwoliła Marcinowi Januszowi na większą kreatywność w rozgrywaniu, i tak widzieliście kilka widowiskowych ataków z szóstej strefy i wykorzystywanie "kwitów" swoich środkowych bloku w ofensywie. Duet naszych środkowych także powstrzymywał zapędy olsztynian w ataku.  
Danny Demyanenko potwierdził swoje flow z Marcinem Januszem oraz to, że jest (chyba) najlepszym zagranicznym transferem trwającego sezonu PlusLigi i odebrał statuetkę MVP💪. Zdobył 14 punktów/as/ 6 bloków – 70% skuteczność ataku. Wcale nie gorszy występ zanotował Mateusz Poręba, który ewidentnie wraca do wysokiej dyspozycji – drugi 🐺 środkowy we wczorajszym spotkaniu. Zdobył 10 punktów/3 boki – 88% skuteczność ataku👏. Przypomnę tylko, że wielu kibiców wątpiło w sens tego transferu na rzeszowskie Podpromie po nienajlepszej części sezonu w wykonaniu środkowego reprezentacji Polski😎. Oczywiście, tak efektywnej gry w ataku siatkarzy Massimo Bottiego by nie było, gdyby nie elementy defensywne.  Gracze w ciemnych strojach we wczorajszym spotkaniu zanotowali 11 wybloków i 31 obron. Te wszystkie elementy, które są wspomniane w tym wpisie, sprawiły, że Indykpol AZS Olsztyn był siatkarsko bezradny. I miał przedwczesny Śmigus Dyngus😉.
Asseco Resovia Rzeszów czeka na swojego półfinałowego rywala i nie na miejscu jest dywagowanie, która z drużyn byłaby łatwiejszym rywalem, bo w tej fazie rozgrywek nie ma słabych drużyn. Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie👊!

*foto pochodzą z różnych stron


 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Siatkarskiego cudu w Ankarze nie było, Asseco Resovia Rzeszów pożegnała się z siatkarską Ligą Mistrzów.

Wtorkowego wieczoru Ziraat Bankası Ankara obdarł z marzeń o grze w final four siatkarskiej Ligi Mistrzów Asseco Resovię Rzeszów. Powtarzając wynik z rzeszowskiego Podpromia (3:0). 

Przed tym rewanżowym starciem na tureckiej ziemi u wielu kibiców Asseco Resovii "pasiaste" serce kibica kłóciło się z rozumem – u mnie też 😊. Asseco Resovia Rzeszów do tego by zagrać w turnieju  finałowym o wygranie siatkarskiej Ligi Mistrzów, potrzebowała wygrać mecz za trzy punkty i "złotego seta"
Który to już raz rozum kibica Asseco Resovii Rzeszów wygrał z "pasiastym" sercem? Choć drużyna Tomasza Fornala nie grała wielkiej siatkówki, to grała mądrze, konsekwentnie, a tym samym skutecznie — pakując drużynę z Podpromia do samolotu po dwóch setach. Można by z przumrużeniem oka rzec, że być może Tomasz Fornal poczęstował swoich kolegów z drużyny owsianką, którą widzieliśmy na jego vlogach — stąd tak dobrze grają😂. A tak całkiem serio, co z tego, że Asseco Resovia Rzeszów weszła z animuszem w to spotkanie, dając tym samym nadzieję swoim kibicom na wywalczenie biletów do Turynu. Jak z czasem mieliśmy ten sam obraz, który widzieliśmy na Podpromiu (problemy z własną grą w ataku). Pomogła w tym oczywiście zagrywka gospodarzy, która rozmontowała przyjęcie "Pasów", ale nie można problemów z własną grą w ataku usprawiedliwiać tylko przyjęciem. Trudno, żeby ich nie było, jak pewnym punktem w ataku był jedynie Karol Butryn. Yacine Louati i Artur Szalpuk byli wyraźnie "pod grą" w tym meczu. Można by zapytać, czy trener Massimo Bottii tego nie widział, a może nie zna przepisów, jakie obowiązują w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Bo nie skorzystał z usług siatkarzy stojących "w bazie", kto wie, może wtedy gra Asseco Resovii Rzeszów wyglądałaby inaczej.
Reasumując, drużyna z Rzeszowa nie dotarła na to spotkanie w Ankarze i zakończyła swoją grę na dziko w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów
 

wtorek, 31 marca 2026

"Elvis" DZIĘKUJEMY❤️!


Życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie, jakbyśmy chcieli. Niezależnie od tego, czy jest się zwykłym człowiekiem czy wirtuozem w swoim fachu.

Sezon reprezentacyjny zbliża się dużymi krokami. Znowu będziemy jedną wielką biało-czerwoną rodziną, bez podziałów klubowych, i to jest dla mnie w tym wszystkim najpiękniejsze obok emocji siatkarskich z Gangiem Łysego w rolach głównych oczywiście💗. 
Nie tak sobie wyobrażaliśmy ten start sezonu reprezentacyjnego.  Jak napisałem w nagłówku, życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie jakbyśmy chcieli. Oczami wyobraźni widzieliśmy, jak Marcin Janusz po roku przerwy od występów w narodowych barwach wraca do kreowania gry reprezentacji Polski, srebrnych medalistów olimpijskich. I prowadzi ją do kolejnych sukcesów, jak na prawdziwego wirtuoza rozegrania przystało. Niestety, tak się nie stanie wczorajszego poranka: jak grom z jasnego nieba w Internecie pojawiła się informacja o zakończeniu bogatej w sukcesy kariery reprezentacyjnej kapitana Asseco Resovii Rzeszów (już teraz wybuchnie dyskusja o przyszłości reprezentacyjnego rozegrania - to jest temat na inny post😉). Pod której "melodią" reprezentacja Polski zdobyła: złoto Ligi Narodów (2023), srebro (2021), brąz (2019, 2022, 2024). Zdobyła srebro Pucharu Świata (2019), była drugą najlepszą drużyną (2022). To pod jego batutą zdobyliśmy Mistrzostwo Europy (2023) – podczas tej imprezy został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Na koniec trudno nie wspomnieć o srebrnym medalu olimpijskim (2024) zdobytym na igrzyskach olimpijskich w Paryżu — na który polska siatkówka czekała 48 lat. Początkowo pewnie wielu z Was myślało (w tym ja), że ta decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Marcina Janusza. Jest podyktowana tym, co wydarzyło się podczas pamiętnego półfinału igrzysk olimpijskich ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak czytając wywiad z jednym z najlepszych rozgrywających globu, zamarłem — zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. Niestety, siatkarz jest tylko człowiekiem i ludzkiego organizmu się nie oszuka, więc taki siatkarz przez "S"musi uśmierzać ból mocnymi środkami przeciwbólowymi. Po to, by zagrać kilkadziesiąt meczów w sezonie na najwyższym światowym poziomie, bo dla federacji europejskiej i światowej siatkówki siatkarze są tylko maszynami do zarabiania dużych pieniędzy. Więc naturalną koleją rzeczy jest to, że jego organizm wystawi mu paragon za rzecz, która w życiu jest najważniejsza – zdrowie. 
Choć żal siatkarskiego kibica ściska i łzy cisną się do oczu, bo nie zobaczymy Cię już w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi, bo byłeś częścią Gangu Łysego Nikoli Grbicia, dając nam tyle powodów do radości. Kreując grę statku pod biało-czerwoną banderą, robiąc to z wielką finezją, która doprowadzała rywala do tego, że tracił ochotę do gry w siatkówkę, bo kochasz to, co robisz, zostawiałeś serce na parkiecie. Dlatego szanujemy Twoją decyzję i dziękujemy, bo zdrowie jest najważniejsze😍. 
Księga o tytule Reprezentacja Polski została zamknięta, lecz w dalszym ciągu jest otwarta księga zatytułowana Kariera klubowa – na ten moment Asseco Resovia Rzeszów i trzyletni kontrakt. Wszyscy wiemy, jak trudnym i grząskim terenem do grania w siatkówkę jest Rzeszów. Twoje przyjście na Podpromie na nowo przywróciło wiarę w pozycję rozegrania po wielu latach. Dlatego trzeba życzyć temu rozgrywającemu cierpliwości podczas występów w "Pasiaku". Dla którego bije moje klubowe siatkarskie serce. Życzymy mu wielu sukcesów niezależnie od tego, w jakiej koszulce klubowej będziemy go widzieć. Sukcesy sami, ale życzymy mu przede wszystkim zdrowia, bo jeśli ono mu dopisze.  To będziemy oglądać odbicia palcami "Elwisa" jeszcze przez wiele lat w siatkówce klubowej.

*foto: pochodzą z różnych stron