Pierwsze trofeum sezonu klubowego zdobyte. Jeden mecz, jeden zwycięzca. Bogdanka LUK Lublin pokonała Aluron CMC Wartę Zawiercie 3:0.
Przyznam szczerze, że liczyłem na większe emocje w meczu dwóch siatkarskich galacticos TAURON Ligi. Były, ale głównie w pierwszym secie. Czy mogło być inaczej? Zdecydowanie nie 😉.
Bo widać było, że zespół z Zawiercia nadal jest w procesie zgrywania. Z kolei drużyna z Lublina, choć wymieniła trzech zawodników w wyjściowej szóstce, od początku sezonu nie sprawia wrażenia ekipy budowanej od nowa. Świetnie było to widać po współpracy Marcina Komendy ze środkowymi. Quicki rozgrywane przez reprezentacyjnego rozgrywającego często zaskakiwały blok rywali. Ciekawe, co na takie tempo gry „Komiego” pomyślał Nikola Grbić, który oglądał mecz z trybun częstochowskiej hali😎.
To właśnie szaleństwo na rozegraniu dało Komendzie statuetkę MVP. Dzięki niemu mogliśmy oglądać zarówno szybkość i skoczność Rana Takahashiego, jak i potężne ciosy Wilfredo Leona. Do tego dochodziła regularnie wykorzystywana gra środkiem. Walory ofensywne mistrzów Polski były widoczne nie tylko przy pierwszym ataku, ale także w kontrach. Zawiercianom często pozostawało jedynie odprowadzać piłkę wzrokiem😋.
Podopieczni Stephane'a Antigi zadbali o to, by mieć komfort w ofensywie. Skutecznie odrzucali rywali od siatki zagrywką, a momentami wręcz odbierali im nadzieję na nawiązanie walki. Bo jak inaczej nazwać serwis Wilfredo Leona o prędkości 132 km/h czy efektowną serię Mousse'a Gueye?
Zespół trenera Winiarskiego jeszcze niczego dużego w tym sezonie nie przegrał, ale już za dwa dni czeka go kolejne wymagające spotkanie na warszawskim Torwarze. Patrząc z boku, momentami aż dziwnie oglądało się bezradnych „Jurajskich Rycerzy”. Po końcowym gwizdku nasunęło mi się jednak inne pytanie: jak długo Bogdanka LUK Lublin będzie w stanie demonstrować siłę, którą oglądaliśmy w Częstochowie?
*fotografie pochodzą z różnych stron















