środa, 7 stycznia 2026

Robota wykonana, Asseco Resovia Rzeszów odnosi pierwsze zwycięstwo w tegorocznej siatkarskiej Lidze Mistrzów.

Zatopiona w Bałtyku Asseco Resovia Rzeszów wczorajszego wieczora na Podpromiu, miała ostatni sprawdzian przed Final Four Tauron Puchar Polski.

A tym sprawdzianem był mecz w siatkarskiej Lidze Mistrzów z niemieckim zespołem SVG Lueneburg (3:0).
Kibice Asseco Resovii Rzeszów mogli się zastanawiać, jakiej strony w tym spotkaniu, zaprezentują się ich idole. Nie ma w tym nic dziwnego ze względu na falujcą dyspozycję  siatkarzy z Podpromia. Mówiąc kolokwialnie drużyna z Niemiec, nie miała w tym spotkaniu argumentów. By spróbować przeciwstawić się dobrze grającym w każdym siatkarkim elemencie siatkarzom Massimo Bottiego. Marcin Janusz miał ułatwione kreowanie gry rzeszowskich siatkarzy, bo gracze w koszulkach, w biało-czerwone pasy. Odrzucili przeciwnika od siatki swoim serwisem, obierając im ochotę do gry "gaszeniem światła" (10 punktowych bloków), dodajmy do tego popisową grę w obronie i asekuracji. Zanim przejdę do elementów ofensywnych to, podzielę się z Wami swooim wnioskiem, który mi się nasunął, zaraz na początku spotkanis 😊. Widząc Pawła Zatorskiego w wyjściowej "6" na pozycji libero, śmiem twierdzić, że jest on "strażakiem" na tej pozycji do gry w pucharach i play-offach. Możecie się ze mną zgodzić, albo i nie 😉. We wczorajszym spotkaniu w pełni aktywne było 🐺 trio ofensywne, które w ataku, zmiotło przeciwnika z planszy💪, Choć zawodnicy vice Mistrza Niemiec ginęli od ciosów z lewego skrzydła Klemena Cebulja i Artura Szalpuka.
To prawdziwym kilerem był Karol Butryn (MVP). Ten sam Karol Bitryn, który w meczu z drużyną, z Gadańska, nie był najjaśniejszym punktem (zwłaszcza w devydujących momentach setów). We wczorszym spotkaniu zdobył 19 punktów/blok/2 bloki, atakował z 84% skutecznością.
Powiedzmy sobie wprost zwycięstwo Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym meczu była obowiązkiem, drużyna z Rzeszowa ma o co walczyć w fazie grupowej. Po zwycięstwie w Lidze Mistrzów, poprzeczka wędruje dużo wyżej - czas na półfinał Tauron Pucharu Polski z PGE Projektem Warszawa. A tam tak łatwo już nie będzie, będzie się działo😎.

*foto: fb/ Asseco Resovia Rzeszów  
 

niedziela, 4 stycznia 2026

Tobias Brand "przypłynie" z gdańskiej Ergo Areny na rzeszowskie Podpromie 🤔!

Błyszczysz formą w szeregach plusligowych rywali Asseco Resovii Rzeszów musisz w następnym sezonie ligowym, ubrać "Pasiaka" lub, kto bogatemu zabroni.

Takie zasady od kilku dobrych sezonów stosują włodarze Asseco Resovii Rzeszów. Mając nadzieje, że zapewnią one powrót na plusligowe "pudło" i "pudło siatkarskiej Ligi Mistrzów. Polskie przysłowie mówi, że człowiek uczy się na błędach, jednak najwyraźniej tego przysłowia oni nie znają - ale w sumie, kto bogatemu zabroni😎.
Te dwie zasady, o których wspomniałem nagłówku, dotyczą jednego z "katów" drużyny z Podpromia, z piątkowego meczu w gdańskiej Ergo Arenie - niemieckiego przyjmującego Tobiasa Branda (jak dotąd zdobył 5 statutek MVP). Jak podaje statystyk Jakub Balcerzak na swoim X, kontrakt jest już podpisany i jeden z liderów drużyny z Gdańska. I w sezonie ligowym 2026/2027 przypłynie on znad Bałtyku do klubu znad Wisłoka. Oby tylko nie zgubił siatkarskiej jakości po zacumowaniu na rzeszowskim Podpromiu i ubraniu koszulki w biało-czerwone pasy, jak wielu siatkarzy, którzy ją ubrali😉. Przypomę tylko, iż tą samą drogą kilka sezonów temu, podążył choćby Barłomiej Mordyl i wszyscy wiemy, co się z nim stało. Aktualnym przykładem tego siatkarskiego zatracenia jest Mateusz Poręba. Zapewne włodarze oferując mu kilka więcej 0 w kontrakcie niż włodarze Energi Trefla Gdańsk, mają nadzieję, że niemiecki przyjmujący, będzie kontynuował to siatkarskie show - pozytywnym słowa  w barwach rzeszowskich "Pasów". Jak to ma miejsce w barwach Gdańskich "Lwów", umknął im jednak bardzo ważny szczegół, który widać w meczach drużyny znad morza, jest sam serce do walki, flow i dobry vibe💪. A w drużynie z Podpromia, jak na razie widać jedynie losowanie formy. I pełne zaangażowanie, w każdym meczu jedynie u Marcina Janusza i Artura Szalpuka 👏. Obok wysokich kontraktów oczywiście, które są głównym magnesem do ubrania "Pasiaka"😎. Pewnie to też zaważyło, iż niemiecki przyjmujący, zamieni Gdańsk na Rzeszów. By ocenić skutki tej zamiany, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Ten sam siatkarski statystyk podaje, iż kontrakt na kolejny sezon ligowy z rzeszowskimi 🐺, przedłużył wspomiany wcześniej "Szalupa". To akuurat dobra wiadomość, bo zostawia on, w każdym meczu "pasiaste" serce na parkiecie😍. Czy to onacza, że podstawowa linia przyjmujących w przyszłym sezonie ligowym to Brand, Szalpuk? Na papierze brzmi bajecznie, ale tę bajeczność trzeba potwierdzić na parkiecie, bo przecież papier wszystko przyjmie 😉.
Czy to będzie oznaczało koniec ery Klemena Cebulja na rzeszowskim Podpromiu? Który jest jednym z tych siatkarzy, którzy meczami "losują", na jakim poziomie, ma zagrać😀 . Ciekawe czy Massimo Botti będzie miał przyjemność w klubie patrzeć, jaki poziom podczas treningów, prezentuje reprezentant Niemiec, czy tylko podczas zgrupowania niemieckiej kadry 😉.

*foto: pochodzą ze strony www.plusliga.pl
 

sobota, 3 stycznia 2026

Po wywalczeniu biletu do Krakowa rzeszowskie Wilki zostały "zagryzione" w Ergo Arenie.

Po wywalczeniu awansu do Final Four Tauron Pucharu siatkarze Massimo Bottiego, powrócili do plusligowej rywalizacji. I w ramach 15 kolejki PlusLigi otrzymali lekcje siatkówki w gdańskiej Ergo Arenie (3:1).

Asseco Resovia Rzeszów lub zadbać o poziom ciśnienia tętniczego swoich kibiców 😎. Po spektakularnym meczu w Zawierciu, gdzie wywalczyli awans do półfinału Tauron Pucharu Polski. Kibice z Rzeszowa zapewnie liczyli na to, że Asseco Resovia Rzeszów pokona "gdańskie Lwy" i przywiezie punkty na Podpromie. Zapomnieli jednak o tymże Gdańszczanie umią grać w siatkówkę😊. Artur Szalpuk i Marcin Janusz to za mało, by pokonać gdański kolektyw😕. Może usłyszymy myślami byliśmy już przy meczu Ligi Mistrzów lub przy meczu półfinałowym w Krakowie. Trochę to słaba wymówka byłaby, bo proesjonaliści powinni się skupiać, na każdym kolejnym spotkaniu😉.  Już po pierwszych piłkach było widać, że to może być spotkanie, w którym nie zabraknie walki (jak na przydomki obu zespołów przystało). Zespół gospodarzy pokazał, że zrobi wszystko by punkty, zostały w Gdańsku. Zaś gracze w czarnych strojach wlali nadzieję w serca swoich kibiców - goniąc wynik i wygrywając seta 23-25. I choć w kolejnej partii byliśmy świadkami gry na przewagi to, jednak więcej zimnej krwi w końcówce okazali zawosnicy trenera Mariusza Sordyla, którzy rozkręcali się z akcji na akcje i doprowadzi do remisu w tym spotkaniu. Kolejne partie, choć miały miejsce zrywy siatkarzy z Podpromia to, na niewiele się one zdały, bo gdański kolektyw, był poprostu lepszy w przekroju całego spotkania i wygrał zasłużenie - łamiąc przy tym psychikę "Pasów", jak kredki dzieci w przedszkolu. Pokazując przy tym, iż potrafią, walczyć jak prawdziwie lwy w obronie i zadając ciosy w kontrataku. Dodając do tego wymienność puzycji, co wprowadzało w szeregi graczy z Rzeszowa - skuteczną dezorganizację gry. Ogólnie rzecz mówiąc Gdańszczanie przezentowali finezyjną dla oka siatkarskiego kibica siatkówkę😍. Udzielając przy tym przyjezdnym lekcji z tego, iż siatkówka to gra zespołowa, a nie gra, polegająca jedynie na ściąganiu siatkarza, który w danej chwili prezentuje wysoką dyspozycję 😂. Po raz kolejny śmiem twierdzić pół żartem, pół serio, iż "Pasy" losują, którego przeciwnika, mają pokonać.  Nazwa klubu już przed nikim nie robi wrażenia i punkty trzeba samemu wywalczyć - samo się, nie wygra😉.
Na koniec zapytam: Ciekawe, jaką dyspozycję przed kolejnymi spotkaniami, wylosują rzeszowskie "Pasy"?

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów  

środa, 31 grudnia 2025

Asseco Resovia Rzeszów w Zawierciu wywalczyła bilet na Tauron Puchar Polski!

Rzeszowskie "Wilki" Massimo Bottiego wczorajszego wieczoru pokazały w Zawierciu, że niemożliwe nie istnieje! W meczu 1/4 Tauron Pucharu Polski pokonały "Jurajskich Rycerzy"  trenera Michała Winiarskiego (0:3).

Pewnie "pasiaste serce" u wielu kibiców Asseco Resovii Rzeszów przed tym spotkaniem mówiło, co innego niż rozum. Nie ma nic w tym dziwnego, bo w ostatnich spotkaniach tych drużyn, górą byli gospodarze wczprajszego spotkania.
Choć wynik tego spotkania może sugerować, że było ono jednostronne to wcale tak, nie było (dwa sety kończyły się grą na przewagi). Siatkarze z Podpromia musieli się sporo natrudzić, by dostać ostatni bilet na Final Four Tauron Pucharu Polski w krakowskiej Tauron Arenie (10-11.01.2026). Bo "Jurajscy Rycerze" próbowali, odeprzeć atak "Wilków" ze sto;licy Podkarpacia - II secie prowadzili nawet 6 punktami i wydawało się, że wszystko wraca do siatkarskiej normy, jakiej przyzwyczaili swoich kibiców. I tak sobie teraz myślę czy, aby brązowy medalista Klubowych Mistrzostw Świata, trochę niezlekceważył rywala w końcowym rozrachunku 😊. Walki o awans siatkarzom z Podpromia, nie ułatwiały także absencje (choć myślę, iż trochę była to pokerowa zagrywka trenera) i tak na właściwej dla siebie pozycji, zobaczyliśmy Pawła Zatorskiego. Pawła Zatorskiego, który pokazał swoje "kwity", z których jest dobrze znany💪. Nie będę się tutaj rozpisywał, o każdej z partii, lecz napiszę, co było kluczem dla Asseco Resovii Rzeszów, by wywalczyć bilet do tego, by powalczyć o to prestiżowe trofeum, jakim jest Tauron Puchar Polski. Przede wszystkim zagraliśmy jako DRUŻYNA, od początku do końca spotkania, w każdym siatkarskim elemencie (także gra w obronie i asekuracji). Narzucając "Jurajskim Rycerzom" swój styl gry także z pola serwisowego. W elementach ofensywnych wychodziło nam dosłownie wszystko, także w ataku na tzw. wysokiej piłce.
Po raz kolejny byliśmy świadkami przebudzenia Klemena Cebulja (MVP). Który szalał na lewym skrzydle, patrząc na jego grę krzyczałem WOW😲. Słoweniec we wczorajszym spotkaniu zdobył 20 punktów/ as/4 bloki, atakował z 57% skutecznością. W sukurs jego poczynaniom ofensywnym  poszli Karol Butryn i Artur Szalpuk. Atakujący Asseco Resovii Rzeszów zna przecież halę w Zawierciu, jak własną kieszeń😎, zdobył we wczorajszym spotkaniu 15 punktów/as/2 bloki, atakując z 52% skutecznością. Zaś zawodnik z 12 na "pasiastej" koszulce, do dorobku punktowego Asseco Resovii Rzeszów, dołożył 17 punktów w tym as, atakując z 52% skutecznością. 
Choć po końcowym gwizdku sędziego żartowałem sobie, że nie wiem, czy dobrze widzę wynik, bo w trakcie meczu, piłem browara😂. To oczywiście wynik cieszy i myślę, że możemy nieśmiało, zacząć myśleć o tym, co może wydarzyć się w Krakowie. To nie popadajmy w hura optymizm i kibicujmy z chłodną głową.

*foto: fb/ Asseco Resovia Rzeszów   

 

czwartek, 25 grudnia 2025

I chyba muszę ich powołać😱! Czyli znów pomagam Nikoli Grbiciowi😉.

Połowa PlusLigi za nami to, chyba czas pomyśleć o powołaniach do reprezentacji Polski. Mówią, że od przybytku głowa nie boli, wyjątkiem od tej reguły, jest selekcjoner naszej reprezentacji Nikoli Grbicia - dlatego postanowiłem mu po raz kolejny pomóc😉.

Po złoto-brązowym minonym sezonie reprezentacyjnym, gdzie wszyscy, widzieliśmy naszą reprezentację na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Świata. Trener ma na pewno o czym myśleć tego, myślenia nie ułatwiają mu w pozytywnym słowa znaczeniu siatkarze występujący na plusligowych parkietach. Znając serbskiego szkoleniowca, wyciągnie on jakieś "siatkarskie perełki" z plusligowego zaplecza, którymi będziemy się wszyscy zachwycać 😎. 

Rozegranie:

To bardzo newralgiczna pozycja w naszej reprezentacji, czyli od rozegrania. Bo tutaj na próżno szukać nowych następców takich Mistrzów w swoich fachu jak: Janusz, Komenda i Łomacz. Nie może być jednak inaczej skoro Wiktor Nowak i Kajetan Kubicki, wybrali bycie uzupełnieniem Janusza i Łomacza zamiast grania. A do igrzysk olimpijskich w Los Angeles coraz bliżej. Oglądając kilka meczów Cuprum Stilon Gorzów Wlkp, zwróciłem uwagę na postawę Mateusza Maciejewicza, która sprawiła, że Gorzowianie, zaczęli łapać punkty. Czy postawa niespełna dwudziestotrzyletniegoo "sypacza" sprawi, że zobaczymy go na zgrupowaniu w Spale? Ja bym go chętnie zobaczył na parkiecie w biało-czerwonej koszulce.

Atak:

Nie kończę Bartoszowi Kurkowi kariery, ale chyba możemy być spokojni przyszłość reprezentacyjną na pozycji atakującego bardziej niż na pozycji rozegrania. Patrząc na to, jak bryluje w barwach Bogdanki LUK Lublin Kewin Sasak. Aleks Nasevich widać, jak dorósł siatkarsko po ostatnim sezonie reprezentacyjnym i choć wciąż faluje w barwach drużyny z Gdańska. To jest jej wiodącą postacią, liczę iż w nadchodzącym sezonie reprezentacyjnym, będzie on ogrywał bardziej znaczącą rolę, bo ma na to "kwity"💪. Te "kwity" bez wątpienia też ma Bartłomiej Bołądź, ale jakoś nie potrafi ich ich odpowiednio wyesponować - widać to także w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie, gdzie genialne występy przeplata przeciętnymi. W dalszym ciągu liczę, że na dobre się obudzi w barwach narodowych i będzie wiodącą postacią kadry Nikoli Grbicia - choć może to tylko złudzenie biało-czerwonego kibica😎. Na mojej liście zabrakłoby miejsca dla Łukasza Kaczmarka, któr miewa przebłyski dawnego "Zwierza" w barwach Jastrzębskiego Węgla. Natomiast chętnie zobaczyłbym w biało-czerwonych barwach Wassima Ben Tarę jednak wiemy, że tutaj niedecydują tylko kwestie sportowe😒.

Środek siatki:

Tradycji stało się zadość, bo na tej pozycji, jak co roku, mamy klęskę urodzaju 😉. Powoduje to nic innego, jak tylko to że nazwiska jak: Bieniek, Huber, Kochanowski oraz Nowak, nie mogą spać spokojnie😃. Nie wyobrażam sobie, by na zgrupowaniu w spalskich lasach, zabrakło Bartłomieja Lemańskiego. "Leman" bawi się w siatkówkę, w barwach bełchatowskiej Skry, w każdym siatkarskim elemecie - a jego flow z Grzegorzem Łomaczem doprowadza rywali do szału💪. Czy przeniosą go na parkiet reprezentacyjny😊? Według mnie niepowinno zabraknąć mniejsca w szerokiej kadrze dla trójki środkowych z olsztyńskiej rewelacji PlusLigi - mowa oczywiście o: Jakubie Majrzaku, Pawle Cieśliku i Sewerynie Lipińskim. Warto pamiętać także o Szymonie Jakubiszaku, który na tle słabo spisującej się ZAKS-y. W statystykach wypada bardzo dobrze. Niestety w tym zestawieniu zabrakłoby miejsca dla Mateusza Poręby, któremu ewidentnie "Pasiak" ciąży😎.

Przyjęcie:

Może znów mam złudne marzenie biało-czerwonego kibica, ale chciałbym po raz kolejny, zobaczyć w koszulce z "Orzełkiem" na piersi Michała Gierżota. Michała Gierżota, który jest jednym z liderów Jastrzębskiego Węgla. Czy wreszcie zdoła udowodnić swą siatkarską wartość w Gangu Łysego? Kolejnym, który pokazuje swe "kwity" i zadatki na duże granie, na pozycji przyjmującego, jest Jakub Kiedos. Ciekawe czy dobre występy Michała Grzyba w czeskiej lidze, nie umknęły Nikoli Grbiciowi? I ciekawe czy to już czas, by Kiedos i Grzyb junior, usiedli w szatni Gangu Łysego obok Fornala, Semeniuka, Leona i Bednorza😎?

Libero:

Jak narazie do nazwisk Granieczny i Popiwczak dopisałbym Jakuba Ciunajtisa. Który jest dla mnie odkryciem tego sezonu na pozycji libero. Choć pewnie i w Spale pojawi się Paweł Zatorski.

*foto: fb/Polska Siatkówka   




 

niedziela, 21 grudnia 2025

Czego brakuje "Wilkom" Massimo Bottiego🤔? Czyli co wiemy o Asseco Resovii Rzeszów na półmetku PlusLigi.

Choć nie wszystkie drużyny PlusLigi mają już ten ligowy półmetek za sobą To Asseco Resovia Rzeszów już tak. Czy jej kibice mogą go uznać za udany? O to jest pytanie.

Pytanie, które zadają sobie kibice drużyny z Podpromia od zarania siatkarskich dziejów, co sezon na półmetku ligi 😉 .
Choć widać różnicę między miejcem w tabeli między zeszłym, a obecnym sezonem na półmetku ligi (9 zwycięstw, 4 porażki) i najprawdopodobniej drużyna z Rzeszowa, zajmie 6 miejsce na jej półmetku. To, jednak pewne trupy z tej szafy na rzeszowkim Podpromiu nadal wypadają 😎 . Na papierze wszystko zgadzało i na ławce trenerskiej, odkąd poznaliśmy w trakcie minionego sezonu, poznaliśmy "nowe szaty" rzeszowskiej Asseco Resovii Rzeszów. Papier wszystko przyjmie jednak to na siatkarskim parkiecie, ma wyglądać - wszyscy widzimy, jak to wygląda w praktyce. Jak napisałem, widać w tym rękę włoskiego trenera to, ja i tak, mam mieszane uczucia😉. Bo drużyna z Rzeszowa potrafiła zagrać kapitalne mecze z Warszawą, Lublinem i Bełchatowem, zagrać konsekwentnie, w każdym diatkarskim elemencie (dla mnie ich trzy topowe mecze, jak dotąd😍). By przegrać choćby z dużo słabszym na papierze Jastrzębskim Węglem i podawać rywalom rękę błędami własnymi.  A włodarze klubu podczas, niektórych meczów rzeszowskich, mają nasilenie objawów zespołu niespokojnych rąk i nóg 😋. Bo w nich widać brak instyktu rasowego zabójcy na siatkarskim parkiecie, by dobić przeciwnika w kluczowych momentach seta. A chyba 🐺 powinny go posiadać, ale przecież sam się wygra set i później mecz😂. Rywale jednak im pokazują, że w siatkówkę gra się do końca. Widać też, jak łatwo złamać drużynę z Podpromia w ciągu kilku minut oraz to, że nie potrafią grać pod presją wyniku i na na nią ondpowiednio reagować - pokazałby to choćby wczorajszy mecz w olsztyńskiej Uranii. Wynika to z tego (to jest tylko moje zdanie), nie jesteśmy w dalszym ciągu kolektywem, a indywidualnościami😉. Trzech zawodników meczów nie wygra, bo jak wiemy trzeba zaagażowania sześciu zawodników. Tymi trzema zawodnikami, którzy weszli do drużyny z Podpromia całym "pasiastym sercem", co ma potwierdzenie na siatkarskim parkiecie. A tymi bezwątpienia są: Marcin Janusz, Artur Szalpuk oraz Danny Demyanenko. Przez ostatnie lata widzieliśmy, jak rozegranie drużyny z rzeszowskiego Podpromia wyglądało - krótko mówiąc wołało o pomstę do nieba 😀 . Tak teraz do kreowania gry rzeszowskich 🐺można nie mieć zastrzeżeń (ja osobiście nie mam😊). Podobnie, jak wypełniania obowiązków Kapitana, jest Kapitanem przez duże "K". Popularny "Szalupa" daje nie tylko mnóstwo pozytywnej energi, ale i jakość w ataku na lewym skrzydle - czyli transfer, jak najbardziej z 🔥. Podobnie, jak transfer kanadyjskiego środkowego, który bawi się z rywalami po drugiej stronie siatki, w każdym siatkarskim elemencie💪. Jak dla mnie najlepszy transfer do PlusLigi. Warto też wspomnieć o trójce rzesowskich libero, którzy są ostoją w przyjęciu i obronie. Niestety tak pozytywnie nie mogę ocenić, jak na razie transferu Mateusza Poręby do Rzeszowa. Widać, że "Pasiak" mu ciąży i stracił on sporo na swoich siatkarskich "kwitach" i może on osobiście, zapłacić tym, że będzie, miał wolne wakacje, bo nie zagra on w kadrze Nikoli Grbicia. I osobiście czekam na powrót do gry Dawida Wocha 😊. Patrząc na postawę Karola Butryna, Klemena Cebulja i Yacine Loutali, odnoszę wrażenie, że przed poszczególnym spotkaniem, losują jaki mecz, mają zagrać. Bo ich postawy można by określić czarne czerwone 😎.
Czekamy na dalsze siatkarskie emocje z rzeszowskimi 🐺w rolach głównych (oczywiście chciałoby się te pozytywne). A włoski szkoleniowiec ma o czym myśleć i nad czyn pracować. A przy tym my ich kibice, zachowajmy spokój, bo tylko on nas uratuje😄. Ja w dalszym ciągu wierzę w moc Massimo Bottiego i naszego Kapitana💪. Może wyjdę na siatkarskiego błazna, który ciągle wierzy w swój klub, ale przecież jej oddałem serce swe😍. I tak się zastanawiam (który to już raz), czy po tym wpisie, zostanę wpuszczony na rzeszowskie Podpromie 👊.

*foto: www. plusliga.pl


 

sobota, 20 grudnia 2025

Wojciech Sawicki Życie na kółkach - moja recenzja.

Światu osób z "pakietami szczęścia", czy też osobom, które sympatyzują z tym światem, raczej autora przedstawiać nie trzeba. Jednak to zrobię, bo blog jest skierowany nie tylko do osób z niepełnosprawnościami. Wojciech Sawicki od urodzenia zmaga się z Dystrofią Mięśniową Duchenne'a, czyli na chorobę, na którą nie ma skutecznego lekarstwa. Jest jednym z najbardziej znanych influencerów wśród osób z niepełnosprawnością. Prowadzi słynący z ciętych  wypowiedzi z dużym dystansem do swojego życia z "pakietem sszczęścia" oraz świata osób z niepełnosprawnością fanpage Life On Wheelz
Jak wiecie, albo i nie, że lubię sięgać po prozę, na której kartkach jest "pakiet szczęścia". Tak w przypadku tej książki miałem pewne obawy, by po nią sięgnąć. Zwyciężyła ciekawość, bo jak dotąd nigdy nie miałem bliższego kontaktu z osobą z tego rodzaju niepełnosprawnością i zamiłowanie do tego rodzaju  literatury. "Połknąłem ją" w zaledwie kilka dni 😊. Autor opowiada o nierównej walce ze swoją chorobą, na każdej płaszczyźnie życia poprzez retrospekcje, czyli także od najmłodszych lat. Gdzie zanim poznał druzgocącą prawdę, co tak naprawdę osłabia jego ciało, musiał usłyszeć od lekarzy wiele gorzkich słów. To wszystko sprawiało, że nie mógł on cieszyć się dzieciństwem tylko i wyłącznie na swoich warunkach, bo w dużej mierze te warunki dyktowały obowiązki, które miały, jak najdłużej zachować jego sprawność. Sprawność, która i tak z czasem, została odedrana przez bezkompromisowego przeciwnika, czyli nieuleczalną chorobę - jednym słowem life is brutal😒. Wiązało się to także z buntem, ale i bólem nie zawsze fizycznym, co jest całkowicie zrozumiałe, bo każdy sprawny inaczej chciałby być zdrowy i czerpać z życia pełnymi garściami. Sam to przeżywałem dopóki nie pokochałem swojego "pakietu szczęścia" w pełni i niezrozumiałem, że Mogę, Potrafię, Działam💚. 
Jak już wspomniałem we wstępie, czytając tę książkę, miałem mieszane odczucia i o nich Wam teraz napisze, czym mogę wywołać kontrowersje - trudno. Zacznę od tego, co jest pozytywne, bo taki już jestem, że patrzenie na wszystko z czym się mierze i na wszystko, co mnie otacza, zaczynam patrzeć od pozytywów. Tego wszystkiiego nauczyło mnie bycie benificjentem Fundacji Aktywnej Rehabilitacji 🫶. Książka, jak jej autor i podmiot liryczny w jednym pokazuje, że niemożliwe nieistnieje nawet z takim "pakietem szczęścia". Co może być "zapalnikiem" w pozytywnym słowa znaczeniu dla wielu osób z niepełnosprawnością w podobnej sytuacji, co autor. I choć nierozumiem do końca z czym musi się fizycznie zmagać autor, bo mój "pakiet szczęścia", charakteryzuje się czymś zupełnie innym. To chylę czoła za to, że chce być tak aktywnym społeczeństwoie, a przy tym tak dzielnie walczy o nasze prawa w nin i często mówi o ableiźmie. Co nie jest wcale łatwe, bo przez swój "pakiet szczęścia", "wziął ślub" z respiratorem. I teraz mogę wywołać kontrowesję 😏. Czytając tę ksiązkę odniosłem wrażenie (choć mogę się mylić), iż Wojtek w dalszym ciągu w pełni niezaakceptował swojej niepełnosprawności, choćby dlatego, że bardzo częśto wspomina o ableiźmie. Czemu się wcale nie dziwię, bo to jest czasem mission impossible. Z kartek książki, aż krzyczy narcyzm oraz chęć bycia w blasku fleszy - w sumie życie w dużym mieście, rządzi się swoimi prawami. Z racji tego, że Wojtek Sawicki studiował filozofię to w książce, nie brakuje takich terminów, jak choćby wspomniany przeze mnie ableizm, czy fragmentów artykułów społeczno-psychologicznych. Może to być trudne do zrozumienia dla przeciętnej osoby z niepełnosprawnością, bo nie każdy, ma ukończone studia, czy jest humnistą 😉.
Reasumując książkę polecam, każdemu nie tylko posiadaczom "pakietów szczęścia", bo społeczeństwo edukować trzeba. Łamać przy tym stereotypy oraz pokazaywać, że w społeczeństwie, jest miejsce, dla każdej osoby z niepełnosprawnością. I ma ona takie same prawa, jak osoba pełnosprawna.   

*foto: www.empik,com