poniedziałek, 2 lutego 2026

Pasjonujące widowisko na Podpromiu i zwycięski tie-break Asseco Resovii, w meczu z Bogdanką LUK Lublin🔥!

W 19 kolejce PlusLigi, w niemalże wypełnionej do ostatniego miejsca hali Podpromie. Asseco Resovia Rzeszów podejmowała Bogdankę LUK Lublin (3:2).

Dla obu drużyn był to powrót do walki o ligowe punkty, po porażkach w poprzedniej ligowej kolejce. Dla ekipy z Podpromia ten mecz był okazją do rewanżu za finał Pucharu Polski, a także okazją do tego, by choć trochę, odzyskać mocno nadszarpnięte zaufanie swoich kibiców.
Od pierwszych piłek spotkaniia było widać, że to będzie widowisko godne hitu kolejki🔥. Obie drużyny nie szczędziły sobie długich wymian. Jednak z czasem gospodarze wczorajszego spotkania, zaczęli pokazywać, że wyszli na parkiet, z zamiarem zwycięstwa w tym spotkaniu. A było to widać za sprawą zagrywek taktycznych, które sprawiały problem Mistrzom Polski, czy też czytaniem kierunków ich atataków, co skutkowało punktowymi blokami po stronie drużyny z Rzeszowa. Punktowe bloki i dobra gra Artura Szalpuka z Karolem Butrynem sprawiły, że drużyna Massimo Bottiego, zbudowała kilkupunktową przewagę. Kibicom "Pasoów" mogła się ona wydawać na tyle bezpieczna, by ją dowieźć do końca seta. Nic bardziej mylnego, bo zespół Bogdanki LUK Lublin pokazał, że nadal potrafi walczyć i jest nadal groźnym zespołem, mimo braku Kewina Sasaka. Pomogła im w tym "druga twarz" Karola Butryna, która pomogła Mistrzowi Polski, pokazać zespołówość. Zagrywki Hilir Henno oraz gra Wilfredo Leona, który w końcówce tego seta, jak na lidera przyształo, wziął wszystko w swoje ręce. Pewnie, nie byłem jedynym kibicem drużyny z Rzeszowa, który w momencie, dochodzenia do głosu gości, pomyślał - zaczyna się😎. To spotkanie pokazało, że trener Massimo Botti ma więcej cierpliwości do Karola Butryna niż Klemena Cebulja, bo od początku drugiego seta, atakujący drużyny z Rzeszowa był na parkiecie, słoweński przyjmujący już resztę meczu, oglądał "z bazy". A Karol Butryn odpłacił się trenerowi skuteczną grą, zaś Yacine Louati pokazał, że jest gotowy wejść "z bazy" i wnieść do gry zespołu sporo dobrego. Drużyna z Rzeszowa powróciła do gry w tym meczu, nie tylko za sprawą dobrej gry prawego skrzydła, czy dofbrej gry w obronie Michała Potery, dobrej gry na siatce "Reski" oraz błędów własnych Mistrza Polski. III seta gospodarze zaczęli od dobrych zagrywek swojego Kapitana, które dały jej prowadzenie (3:1). Jednak drużyna z Lublina szybko wzięła się do roboty i wyszła nawet na prowadzenie (11:13), drużyna z Rzeszowa jednak wzięła się roboty, odrobiła straty, a potem wygrała seta. Za sprawą Artura Szalpuka, który nie bał się brać odpowiedzialności na swoje barki. Kibice drużyny z Rzeszowa po wygraniu III seta, pewnie dopisywali już punkty do ligowej tabeli😊. W IV partii Lublinianie postawili wszystko na jedną kartę, by doprowadzić do tie-breaka, kluczem do tego okazała sekwencja zagrywek Francuza  Henno. Tie-break to prawdziwy koncert gry "Pasów" z pola serwisowego to, właśnie zagrywka pozwoliła Rzeszowianon, odnieść to arcyważne zwycięstwo😍.
Choć zwycięstwo odniosła cała drużyna to jego, nie byłoby gdyby nie dwaj siatkarze. Pierwszy to libero Michał Potera, który świetnie spisywał się w elemencie. A ten drugi to nikt inny, jak "Szalupa" (MVP). Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, jak ważną postacią dla Asseco Resovii Rzeszów, jest Artur Szalpuk😎? Był prawdziwym liderem swojej drużyny w ataku - 28 punktów/2 asy/3 bloki, atakował z 66% skutecznością, dołożył także 4 obrony. Potrafił dostosować formę ataku, czym niejednokrrotnie zaskakiwał graczy w żółto-czarnych strojach. Jednym słowem Król Artur i lider 🐺 przez "L"💪. Na koniec zapytam. Którą "twarz" Asseco Resovii Rzeszów zobaczymy w dwumeczu z Alurorem CMC Wartą Zawiercie? I czy w końcu zobaczymy drużynę z Rzeszowa grającą na dobrym i równym poziomie. Odpowiedzi na te pytania poznamy oglądając ich mecze😉.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów   
 

sobota, 31 stycznia 2026

Massimo Botti nadal trenerem Asseco Resovii Rzeszów w przyszłym sezonie ligowym😯?!

W ostatnich dniach o Asseco Resovii Rzeszów znów jest głośno, nie tylko za sprawą wyników sportowych, ale też za sprawą doniesień transferowych.

Tym razem jest to dobra wiadomość i dotyczy ona włoskiego szkoleniowca rzeszowskich "Pasów" Massimo Bottiego, który jak wiemy kilka tygodni. Podpisał kontrakt z niemiecką federacją siatkarską, zastępując na stanowisku trenera reprezentacji Niemiec Michała Winiarskiego. Włoski szkoleniowiec decyzją o objęciu schedy w reprezentacji Niemiec, sam sobie rozpalił ognisko pod stołkiem trenerskim na rzeszowskim Podpromiu (jak wiemy jest to chyba jedyna siatkarska hala w lidze, gdzie to ognisko szybko się rozpala😀). Bo podobno nie uzgadniał tego z właścicielami klubu z Podpromia, iż będzie on łączył pracę seleckcjonera reprezentacji, z pracą trenera Asseco Resovii Rzeszów. Wtedy też w środowisku siatkarskim zaczęły się, pojawiać informacje, o tym że włodarze rzeszowskich "Pasów". Szukają chętnego szkoleniowca, który by usiadł na tym gorącym stołku trenerskim, na rzeszowskim Podpromiu w przyszłym sezonie ligowym😎.
Jednak, jak podaje Jakub Balcerzak na swoim X, Massimo Botti najprawdopodniej otrzyma pozwolenie od baronów rzeszowskiego klubu na łąźczenie pracy w obydwu miejcach. Co oznaczałoby, że Massimo Bottiego, będziemy nadal oglądać na stołku trenerskim Asseco Resovii Rzeszów w sezonie ligowym 2026/2017. Możnaby żartobliwie powiedzieć szok i niedowierzanie, chyba że będą wiatry wiały nad rzezowskim Wisłokiem i władze klubu zmienią zmienią zdanie i "wywieje" włoskiego trenera z rzeszowskiego Podpromia 😋.
Mówiąc całkiem serio to dobra informacja, bo nic tak dobrze nie wpływa na zespół, jak stabilizacja. Dobrze jednak wiemy, że w drużynie "Wilków", nie znają znaczenia tego słowa😉. Wiemy też, że praca w Asseco Resovii Rzeszów, nie jest łatwym środkowiskiem do pracy, są pienieniądze, są duże siatkarskie nazwiska, a nie ma DRUŻYNY, lecz indywidualności. Wciąż wierzę, że trener Botti z tych indywidyalności stworzy KOLEKTYW💪.

*foto: Kamciography

 

 

piątek, 30 stycznia 2026

Z Gorzowa Wielkopolskiego po dobrze płatną emeryturę na rzeszowskie Podpromie 🤔.

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów wciąż szukają swej prawdziwej "twarzy" na siatkarskich parkietach. A za drzwiami gabinetów włodarze klubu robią wszystko w ich mniemaniu, by klub powrócił na siatkarski szczyt. I dopinają skład na przyszły sezon ligowy Tylko czy, aby na pewno zmierzają w dobrym kierunku😉? 
 

Bo czytając doniesienia Kuby Balcerzaka na X, co do czwartego przyjmującego drużyny z Rzeszowa, w sezonie 2026/2027. Mam wrażenie, że klub z rzeszowskiego Podpromia, zmierza do tego, by być klubem siatkarskich emerytów, a nie wrócić tam, gdzie jest jego miejsce 😂. 
Jak podaje siatkarski statystyk, tym czwartym "Wilkiem" na pozycji przyjmującego, będzie 35 - letni Kamil Kwasowski, który jest jednym z filarów Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski. Ma on w zespole "Pasów" zastąpić Yacine'a Louati, który podobno ma oferty z ligi tureckiej. Wychodzi na to, że Turcy jeszcze więcej płacą niż Asseco Resovia Rzeszów, bo jeszcze kilka tygodni temu Jakub Balcerzak, pisał że Francuz, zostanie na Podpromiu, na przyszły sezon ligowy😱. Powoli finiszując, wiem że Kamil Kwasowski, jest solidnym ligowcem, co pokazywał w drużynach, w których grał (pokazuje to także w Gorzowie). Ma solidne przyjęcie (a tego "Resce" brakuje), potrafi dołożyć z pola serwisowego oraz obić blok rywala z lewego skrzydła. Patrząc na nazwiska, które będą w przyszłym sezonie odpowiadać za element przyjęcia. To raczej popularny "Kwas" będzie skazany "na bazę". W sumie dobra siatkarska emerytura "w bazie" na rzeszowskim Podpromiu to, dobre rozwiązanie, patrząc na PESEL tego zawodnika😎. Jednak moim zdaniem lepiej byłoby, dać zarobić młodemu przyszłościowemu przyjmującego i przy okazji dawać mu "liznąć" plusligowego grania, niż płacić siatkarską emeryturę 😏. Czy naprawdę nie mamy wychowanków na pozycji przyjmującego😱? Świadczy to tylko o braku jakiegokolwiek pojęcia o budowaniu drużyny siatkarskiej przez baronów Asseco Resovii Rzeszów. 

*foto: Kamciography

czwartek, 29 stycznia 2026

Lekcja niemieckiej siatkówki dla gwiazd z Asseco Resovii Rzeszów w Lidze Mistrzów😱!

Faworyt jest tylko na papierze, a wszystko weryfikuje siatkarski parkiet. O tym boleśnie we wtorkowy wieczór przekonała się Asseco Resovia Rzeszów, która przegrała na wyjeździe w Lidze Mistrzów, z niemieckim  SVG Lueneburg (3:1).

Przed tym spotkaniem kibice drużyny z Podpromia liczyli na to, że ich idole, powtórzą siatkarski spacer, który miał miejsce w drugiej oraz trzeciej kolejce tych rozgrywek. I sprawa bezpośredniego awansu do fazy pucharowej z pierwszego miejsca w grupie, rozstrzygnie się w rewanżowym starciu między Asseco Resovią Rzeszów a Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Wiem, że jestem nazywany malkontentem przez kibiców "Pasów", którzy mają różowe okulary na nosie i wolą przez nie patrzeć niż patrzeć trzeźwo i tak samo oceniać grę Asseco Resovii Rzeszów😎. Muszę tych kibiców zmartwić malkontentem pozostanę i po raz kolejny powtórzę - nikogo nie zmuszam do lektury moich przemyśleń😊. 
Jak napisałem w nagłówku faworyt jest tylko na papierze, a wszystko weryfikuje siatkarski parkiet. Grę w siatkarskiej Lidze Mistrzów można kupić, ale dobrej gry już nie. Nie wiem czy mimo siatkarskiej klęski, która miała we wtorkowy wieczór w Dolnej Saksonii, coś zrozumieli włodarze rzeszowskiego gwiazdozbioru😉. Czy nadal będą upierać się przy swoim, że pieniądze są gwarancją sukcesu i duże siatkarskie nazwiska, a nie drużyna z prawdziwego zdarzenia? Czy zrozumieją w końcu, że dobierania zawodników do składu, jest tylko wyłącznie trener, czy nadal będą wstępować w trzech osobach? To ostatnie stwierdzenie można było usłyszeć podczas jednej z transmisji telewizyjnych z meczu rzeszowskich "Pasów"😋. Czy jedyne, co po tym spotkaniu w nich zostało to, nasilenie objawów zespołu niespokojnych rąk i nóg😀? Trudno jest myśleć o zwycięstwie, jeśli zespół popełnia nagminnie błędy z pola serwisoawego, a z zagrywką niemieckiego siatkarskiego kopciuszka. Nie radzą sobie takie nazwiska, jak: Cebulj, Szalpuk, czy Louati. Trudno jest też o nim myśleć, kiedy na palcach obu rąk można by, policzyć punktowe bloki po stronie drużyny z Rzeszowa, w tym spotkaniu. Nie da się też o nim myśleć bez skutecznego prawego skrzydła, sam Artur Szapuk sprawy z lewego skrzydła, niezałatwi - choć robił, co mógł. Bo Karolowi Butrynowi, jak Jakubowi Buckiemu, rywale widowiskowo "gasili światło"😏. Niemiecki zespół podszedł bez respektu do indywidualności, których ma do dyspozycji Massimo Botti. W tym zespole nie ma wielkich siatkarskich nazwisk, ale jest: pasja, chęć do gry, a nie wysokie kontrakty. To można było zobaczyć we wtorkowy wieczór, czego owocem jest w pełni zasłużona wygrana nad rzeszowskimi gwiazdami👏. Ta wygrana powinna dodać im akrzydeł i wcale, można się dziwić łzom siatkarzy niemieckiego zespołu, które można było, zobaczyć po meczu w przekazie telewizyjnym😍. Bo wygrać z przedstawiecielem PlusLigi to, jest "coś"😊.  Można było też zobaczyć, jak przez statystyków niemieckiej drużyny, rozpisani byli siatkare w czarbych strojach oraz  Z przyjemnością patrzyło się na ich widowiskowe parady w obronie, czy elementy ofensywne w ich wykonaniu, po ktorych zespół z Rzeszowa, nie miał kontrargumentów. A chyba powinien, bo nie grają w nim siatkarze z pierwszej łapanki, lecz siatkarze z medalami Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy oraz Igrzysk Olimpijskich. A miało być tak pięknie, a jest jak zwykle, ale kto bogaemu zabroni😂 . Choć niektórzy uważają, że ta porażka jest następstwem spadku formy. Ja jednak uważam, że było to zlekceważenie rywala (nie pierwsze i nie ostatnie).  Za które rzeszowskie "Wilki" powinny się wstydzić!

foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów       
 

niedziela, 25 stycznia 2026

Rewanżu za porażkę na Podpromiu nie było, punkty zostały w Kędzierzynie-Koźlu.

Po zdemolowaniu zespołu z Warszawy na Podpromiu i spacerku w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Asseco Resowia Rzeszów chciała podtrzymać serię zwycięstw. 

Wiadomo było, że to będzie trudne do zrealizowania i było (3:1), bo Kędzierzyńskie "Koziołki", złapały przysłowiowy wiatr w żagle, po zwycięstwie w meczu z Jastrzębskim Węglem. I pewnie zmierzają do plusligowych play-offów, czyli tam gdzie ich miejsce😉.
Już premierowy set pokazał, że zespół gospodarzy (zakończył się grą na przewagi i zwycięstwem gospodarzy), nie sprzeda łatwo skóry, gdzie tego seta można by, porównać do walki bokserskiej, Bo obie ekipy podnosiły się z parkietu i zadawały ciosy rywalowi😎. W II jednak partii zespołowi z Kędzierzyna-Koźla, zabrakło argumentów, by spróbować odpowiedzieć na dobrą grę Asseco Resovii Rzeszów. Rzeszowskie "Wilki" pokazały tę twarz, którą widzieliśmy choćby w meczach z PGE Projektem Warszawy i doprowadzili do tego, że wszystko zaczynało się od nowa, bo na tablicy wyników było po 1 w setach. Kibice drużyny z Rzeszowa na nowo zaczęli, mieć nadzieję na to, że ich idole, dopiszą kolejne punkty do ligowej tabeli. Na nadziei się jednak skończyło, bo "Koziołki" "kopały" serwisem "Wilki", co było skutecznym początkiem do tego, by dopisać pełną pulę (zasłużoną zresztą) do ligowej tabeli. A kolejno dokładali w grze obronnej i asekuracji, broniąc zapędy drużyny z Rzeszowa w ataku - czasem dokonując niemalże niemożliwego w obronie i zadając ciosy w ataku drużynie Massimo Bottiego. Na to zwycięstwo pracowała cała DRUŻYNA👏.
Prawdziwym profesorem w ataku był Kamil Rychlicki, który był dowódcą Kędzierzyńskich "Koziołków" i zabójcą Rzeszowskich "Wilków" i zgarnął statuetkę MVP💪. Mistrz Świata zdobył w tym spotkaniu 19 punktów/as/2 bloki, 53% skuteczność w ataku, dołożył także 8 obron.
Zespół z Podpromia mógł tylko pomarzyć o wygraniu tego spotkania z 27 błędami w polu serwisowym😱. Jak już nieraz dało się zauważyć w tym sezonie, że gdy zespół z Podpromia. Odrzuci sobie rywala od siatki skutecznym serwisem to, jest mu dużo dyktować swoje warunki gry rywalowi. Tutaj tego zabrakło, zabrakło też konsekwencji trenera w pozostawieniu Wiktora Nowaka na seta numer cztery, który dał bardzo dobrą zmianę razem z Jakubem Buckim w trzecim secie. Było za to serce do walki, które było widać w grze obronnej i szarpaniu w końcówkach  😍. Była też dobra zmiana Kuby Buckiego, który zmienił Karola Butryna. Zawodnik z numerem "5" po stronie Asseco Resovii Rzeszów w tym spotkaniu, zdobył 16 punktów/2 asy/2 bloki, atakował z 67% skutecznością. Czysto sportowo wygraną rywalizację z Mateuszem Porębą o miejsce w wyjściowym składzie, potwierdził Cezary Sapiński. Zdobył on we wczorajszym spotkaniu 10 punktów/4 asy/blok, przy 71% skuteczności w ataku.

*foto: www. plusliga.pl         
 
 

czwartek, 22 stycznia 2026

Asseco Resovia Rzeszów sięgnie po utalentowanego wychowanka 😱?!

Znajdująca się aktualnie na trzecim miejscu w plusligowej tabeli Asseco Resovia Rzeszów, zmieia politykę transferową 😱?!

Pierwsze słowa, które cisną się pewnie do ust kibiców Asseco Resovii Rzeszów to, szok i niedowierzanie😀. Bo przecież w drużynie z Podpromia nie ma miejsca dla młodych siatkarzy, bo jedynie siatkarskie gwiazdy, są gwarantem sukcesu według osób zarządzających klubem z rzeszowskiego Podpromia😉.
Jak podaje Jakub Balcerzak na swoim profilu, na  X. Uznawany za jeden z największych polskich talentów, na pozycji środkowego mierzący 200 cm Tymoteusz Lenik w przyszłym sezonie ligowym, ma ubrać koszulkę w biało-czerwone pasy (swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiał w AKS Rzeszów). Aktualnie młody polski talent występuje w kuźni naszej dyscypliny narodowej - SMS PZPS Spała, wybierany, był też najlepszym na swojej pozycji podczas mistrzostw świata U19. Jeśliby plotki miały okazać się prawdą to młody środkowy, zagra u boku: Danny'ego Demyanenko, Dawida Wocha i Mateusza Poręby. 
Patrząc z czysto ludzkiej perspektywy dla młodego to na pewno byłoby spełnienie siatkarskiego marzenia, grać i trenować z takimi środkowymi oraz oraz dostawać piłki do ataku od srebrnego medalisty olimpijskiego. Brzmi, jak siatkarska bajka prawda😉? Jednak ta bajka ma drugie dno i, nie jest ono już takie kolorowe, bo młody siatkarz (19 lat), potrzebuje jak najwięcej grania, a nie stania "bazie". A taki właśnie los czekałby młodego środowego, gdyby w przyszłym sezonie ligowym, był częścią drużyny z Podpromia. Gdybym był na miejscu młodego środkowego i marzyłbym o byciu następcą "Bienia" czy "Kochana" to, wybrałbym inną drogę do siatkarskiego rozwoju. Pytanie, które mi się nasuwa na koniec to czy będzie on trenowany przez Massimo Bottiego? Który sam sobie rozpalił ognisko pod swoim swoim stołkiem trenerskim, po tym jak nie pytając o zgodę swoich swoich szefów. Zastąpił Michała Winiarskiego na trenerskkim stołku reprezentacji Niemiec.

*foto: www.x.com         
 

wtorek, 20 stycznia 2026

Asseco Resovia Rzeszów potwierdziła swój patent na PGE Projekt Warszawa w tym sezonie ligowym!

Po meczu w Gorzowie Asseco Resovia Rzeszów nie miała zbyt wiele czasu na trening. Bo w jednym ze szlagierów 17 kolejki PlusLigi, na rzeszowskim Podpromiu, gościła PGE Projekt Warszawa (3:0) 
 
Do niedzielnego meczu Asseco Resovia Rzeszów miała już dwa zwycięstwa nad zespołem z Warszawy, w tym sezonie ligowym. Więc można już mówić było o patencie siatkarzy ze stolicy z Podkarpacia na zespół ze stolicy naszego kraju. Kibice "Pasów" mogli się jednak zastanawiać przed tym spotkaniem, czy ten patent zostanie potwierdzony. Trzeba było jednak pamiętać o dwóch rzeczach; o tym że Warszawianie mogą, pałać żądzą rewanżu, jak i to, że każdy mecz to inna historia.
Zakończenie było takie samo, jak w dwóch oostatnich spotkaniach tych drużyn (PGE Projekt Warszawa może już śmiało mówić o kompleksie Asseco Resovii Rzeszów, w tym sezonie ligowyn - 9 przegranych setów i ani jednego wygranego😎). Nie mogło być innego zakończenia od tego w poprzednich dwóch spotkaniach, bo gospodarze grali dobrą siatkówkę od początku do końca spotkania, a Warszawianie nie znaleźli odpowiednich argumentów, by na nią spróbować odpowiedzieć. A gdy w końcówce pierwszej partii spotkania, zostali "przyciśnięci" przez gości ich zagrywką, pokazali swój charakter 💪. Charakter, który my jako kibice chcemy oglądać, w każdym spotkaniu tak samo, jak i taką dobrą siatkówkę😉. Jednak wciąż nie wiemy, która z "twarzy" Asseco Resovii Rzeszów, jest prawdziwa. Czy ta którą widzieliśmy choćby w dotychczasowych meczach z PGE Projektem Warszawy, czy ta z meczu finałowego o Puchar Polski😊? Co było kluczem do zwycięstwa w jednym z hitów tejże kolejki? Na pewno jedną ze składowych tego klucza była zagrywka, która rozstawiała siatkarzy z Warszawy, po kątach rzeszowskiego Podpromia. Pozwalała ona naszemu Kapitanowi bawić się w angażowanie do ataku, każdej strefy, co było tylko z korzyścią dla siatkarskiego spektaklu, na rzeszowskin Podpromiu😊. Nie sposób jako składową zwycięstwa nad zespołem z Warszawy, nie wymienić gry w obronie i asekuracji, po których byliśmy świadkami widowiskowych, po stronie gosspodarzy. Wymienione przeze mnie elementy defensywne siatkarskiego rzemiosła, były okazją do jeszcze bardziej żywiołowego dopingu kibiców w hali Podpromie😍.
Jednak najważniejszym elementem klucza, który dał nam tak okazałe zycięstwo nad zespołem z Warszawy, był Karol Butryn i jego gra w ataku. Gra, która niemalże w pojedynkę, zdemolowała Damiana Wojtaszka i spółkę, 😎. Potwierdają to statystyki (20 punktów/as/4 bloki i 60% skuteczność ataku), statuetka MVP w pełni zasłużona👏. Postawa Karola Butryna w tym ze potwiedziła tylko to, że każdy mecz to inna historia, bo w finale Tauron Pucharu Polski, nie był "zalogowany do gry" . A w niedzielnym spotkaniu był prawdziwym liderem w ataku zespołu z Rzeszowa💪. I takiego Karola z takim 🔥chcemy oglądać, w każdym spotkaniu😉. Karol Butryn miał wsparcie w ataku, w postaci Artura Szalpuka i Klemena Cebulja. Nie jest tajemnicą, że mecze z PGE Projektem Warszawa, są meczami szczególnymi dla "Szalupy". Który zdobył w tym spotkaniu (13 punktów/3asy/2 bloki - 42% skuteczność ataku). Zaś Klemen Cebulj nie zapomniał dobrej dyspozycji z meczów Tauron Arenie (10 punktów/as - 41% skuteczność ataku). Ten mecz pokazał, że rywale ligowi już nauczyli się czytać, zamiary w ataku  
Danny Demyanenko, bo już nie wbijał na czysto "gwoździ" w parkiet rywala. Mimo odczytywania zamiarów w ataku przez rywali, kanadyjski środkowy atakował z 67% skutecznością, dokładając do tego 2 punktowe bloki.
W dniu jutrzejszym powinniśmy być świadkami siatkarskiego spacerku "Pasów" w Champions League z portugalskim Sportingiem Lizbona. A później powrót do ligowej rywalizacji, gdzie czekać będą na nas mecze: w Kędzierzynie-Koźlu, Zawierciu i Mistrzem Polski na Podpromiu. A więc emocje siatkarskie na grubo😎.

*foto: www.plusliga.pl