poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Kolektyw z Zawiercia złamał Asseco Resovię Rzeszów i jest bliżej finału PlusLigi!

To już szóste spotkanie tych ekip w tym sezonie klubowym. Tym razem stawką tego spotkania w Sosnowcu był finał PlusLigi. Jedną nogą w nim są "Jurajscy Rycerze" trenera Michała Winiarskiego.

Po tym, co zobaczyliśmy w wykonaniu obu drużyn w meczach ćwierćfinałowych, mogliśmy się spodziewać bardziej zaciętej gry z obu stron. Kibice rzeszowskich "Pasów" zapewne liczyli na nieco inny wynik tego pierwszego półfinałowego spotkania pomiędzy Aluronem CMC Wartą Zawiercie a Asseco Resovią Rzeszów. Po tym, jak ich idole potrzebowali 6 setów do tego, by znaleźć się w strefie medalowej PlusLigi. 
Na marzeniach się skończyło (3:0). Ale czy mogłoby być inaczej? Skoro w całym meczu zespół z rzeszowskiego Podpromia oddał rywalowi 27 punktów, w tym 15 z pola serwisowego. Grając dobrze, do 20 punktów, przypomnę, że w teraźniejszej siatkówce gra się do 25😎. Dodajmy do tego problem z akcją w ataku ze skrzydeł, bo, jak dla mnie, pewniakiem w ataku we wczorajszym spotkaniu był środek siatki. Czy tak powinno być😉? Kolejne pytanie, które rodzi się w mojej głowie po tym spotkaniu. To czy "baza" jest do dekoracji, czy do tego, by z niej korzystać😊? W przypadku trenera Asseco Resovii Rzeszów, który ewidentnie bał się korzystać z "bazy", służy ona jedynie do dekoracji. Po raz kolejny można powątpiewać w to, czy skład nie jest ustalany zza band reklamowych. Bo jak wytłumaczyć to, że dopiero w III secie Klemen Cebulj zastępuje słabego w tym spotkaniu Artura Szalpuka? Rasowy atakujący powinien kończyć z premedytacją akcje w końcówkach setów. Kogoś takiego w swoim składzie nie ma Asseco Resovia Rzeszów. Bo który to już raz w ważnym spotkaniu, mówiąc wprost, niedowiózł Karol Butryn? Przecież już raz pozytywny efekt odniosła gra na trzech przyjmujących. To dlaczego we wczorajszym spotkaniu trener Botti niezdecydował się na tę opcję? Wiem, że zaraz mnie zhejtujecie, bo dobrze zespół z Rzeszowa grał w III secie, tak do 20 punktu i został złamany, bo samo się wygra😂 . Nie, niewygra się, ale ten mecz pokazał, że u schyłku tego sezonu zespół z Rzeszowa nadal ma problemy z charakterem i mentalnością. A bez charakteru i mentalności nie ma co marzyć w sporcie o trofeach - a siatkówka to przecież gra zespołowa
Tych problemów ze sferą mentalną i charakterem nie ma kolektyw z Zawiercia, który pracował cierpliwie, każdym siatkarskim elementem od defensywy po ofensywę poprzez grę w polu serwisowym. I w odpowiednim momencie przyśpieszał grę i łamał przeciwnika jak zapałki💪. Dodajmy do tego profesorską grę na lewym skrzydle Aarona Russella, który we wczorajszym spotkaniu zdobył 16 punktów/as/2 bloki - 52% skuteczność ataku i został wybrany MVP spotkania. 
I choć rywalizacja w półfinale PlusLigi trwa do dwóch zwycięstw, i jako kibic drużyny z Podkarpacia chciałbym, aby "Pasy" wyrównały w sobotę stan realizacji na rzeszowskim Podkarpaciu i sprawa awansu do finału PlusLigi rozstrzygnęła się w trzecim spotkaniu. To patrzę obiektywnie i dla Rzeszowa może to być mission impossible😎.

foto: www.plusliga.pl     


 

niedziela, 12 kwietnia 2026

Paweł Zatorski DZIĘKUJEMY!

Trzeba wiedzieć, kiedy ze sportowej sceny zejść. Szesnaście lat grania w koszulce z Orzełkiem na piersi to kawał czasu i ogrom różnorakich emocji.

Za kilka dni poznamy listę powołanych przez Nikolę Grbicia siatkarzy, którzy w tym sezonie reprezentacyjnym będą nas raczyć emocjami siatkarskimi na najwyższym poziomie. 
Już wiemy, że na tej liście nie będzie nazwiska nie tylko Marcina Janusza, ale i Pawła Zatorskiego. Który niejednokrotnie dokonywał niemożliwego w przyjęciu i obronie jako libero reprezentacji Polski, czym swoich boiskowych rywali doprowadzał do roztroju nerwowego, a kibiców reprezentacji Polski do łez szczęścia. Dowodem tego jest worek medali, które zdobywał z reprezentacją Polski.  Liga Światowa: złoto i brąz (2012, 2011). Mistrzostwa Europy: złoto i trzy brązowe medale (2023, 2011, 2019 i 2021).  Puchar Świata: dwa srebra i brąz (2011, 2019 oraz 2015). Mistrzostwa Świata: dwa złote medale i srebro (2014, 2018 oraz 2022). Liga Narodów: złoto, srebro i trzy brązowe medale (2023, 2021, 2019, 2022 oraz 2024). Igrzyska Olimpijskie: srebro (2024).
Można by powiedzieć, że pewna era w reprezentacji Polski prowadzonej przez Nikolę Grbicia dobiega końca, bo nie zobaczymy w niej dwóch ikon nie tylko polskiej, ale i światowej siatkówki😕.  Myślę, że decyzję o powiedzeniu "pass" w występach reprezentacyjnych przez Pawła Zatorskiego przyśpieszyła artroskopia stawu biodrowego (grudzień 2024). Choć nie musimy się martwić o pozycję libero to i tak będzie brakować Twoich obron, za które oczywiście dziękujemy. Dziękujemy także za serce pozostawione na pakiecie w biało-czerwonych barwach 💗. Do dziś mamy (przynajmniej ja) obrazek z półfinału igrzysk olimpijskich, gdzie drżeliśmy o Twoje zdrowie.

*foto: Kamciography

niedziela, 5 kwietnia 2026

Śmigus Dyngus dla gospodarzy w Uranii - Asseco Resovia Rzeszów gra o medale PlusLigi!

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Asseco Resovii Rzeszów pozostał już tylko jeden cel. Cel, który po wczorajszym zameldowaniu w strefie medalowej stał się realny – medal PlusLigi.

Zawodnicy trenera Daniela Plińskiego przed rewanżowym spotkaniem z Asseco Resovią Rzeszów odgrażali się, że zrobią wszystko. Aby losy tej pary ćwierćfinalistów rozstrzygnęły się w trzecim spotkaniu na rzeszowskim Podpromiu. 
Jak widać, ich plan spalił na przysłowiowej panewce 😉, bo zawodnicy trenera Massimo Bottiego weszli w to spotkanie z zamiarem zakończenia tej rywalizacji w sobotnie popołudnie. Dobrze w to spotkanie wszedł Karol Butryn, który w całym spotkaniu zdobył 15 punktów/as/blok – 62% skuteczność ataku. Ta skuteczność atakującego Asseco Resovii Rzeszów na pewno pozwoliła Marcinowi Januszowi na większą kreatywność w rozgrywaniu, i tak widzieliście kilka widowiskowych ataków z szóstej strefy i wykorzystywanie "kwitów" swoich środkowych bloku w ofensywie. Duet naszych środkowych także powstrzymywał zapędy olsztynian w ataku.  
Danny Demyanenko potwierdził swoje flow z Marcinem Januszem oraz to, że jest (chyba) najlepszym zagranicznym transferem trwającego sezonu PlusLigi i odebrał statuetkę MVP💪. Zdobył 14 punktów/as/ 6 bloków – 70% skuteczność ataku. Wcale nie gorszy występ zanotował Mateusz Poręba, który ewidentnie wraca do wysokiej dyspozycji – drugi 🐺 środkowy we wczorajszym spotkaniu. Zdobył 10 punktów/3 boki – 88% skuteczność ataku👏. Przypomnę tylko, że wielu kibiców wątpiło w sens tego transferu na rzeszowskie Podpromie po nienajlepszej części sezonu w wykonaniu środkowego reprezentacji Polski😎. Oczywiście, tak efektywnej gry w ataku siatkarzy Massimo Bottiego by nie było, gdyby nie elementy defensywne.  Gracze w ciemnych strojach we wczorajszym spotkaniu zanotowali 11 wybloków i 31 obron. Te wszystkie elementy, które są wspomniane w tym wpisie, sprawiły, że Indykpol AZS Olsztyn był siatkarsko bezradny. I miał przedwczesny Śmigus Dyngus😉.
Asseco Resovia Rzeszów czeka na swojego półfinałowego rywala i nie na miejscu jest dywagowanie, która z drużyn byłaby łatwiejszym rywalem, bo w tej fazie rozgrywek nie ma słabych drużyn. Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie👊!

*foto pochodzą z różnych stron


 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Siatkarskiego cudu w Ankarze nie było, Asseco Resovia Rzeszów pożegnała się z siatkarską Ligą Mistrzów.

Wtorkowego wieczoru Ziraat Bankası Ankara obdarł z marzeń o grze w final four siatkarskiej Ligi Mistrzów Asseco Resovię Rzeszów. Powtarzając wynik z rzeszowskiego Podpromia (3:0). 

Przed tym rewanżowym starciem na tureckiej ziemi u wielu kibiców Asseco Resovii "pasiaste" serce kibica kłóciło się z rozumem – u mnie też 😊. Asseco Resovia Rzeszów do tego by zagrać w turnieju  finałowym o wygranie siatkarskiej Ligi Mistrzów, potrzebowała wygrać mecz za trzy punkty i "złotego seta"
Który to już raz rozum kibica Asseco Resovii Rzeszów wygrał z "pasiastym" sercem? Choć drużyna Tomasza Fornala nie grała wielkiej siatkówki, to grała mądrze, konsekwentnie, a tym samym skutecznie — pakując drużynę z Podpromia do samolotu po dwóch setach. Można by z przumrużeniem oka rzec, że być może Tomasz Fornal poczęstował swoich kolegów z drużyny owsianką, którą widzieliśmy na jego vlogach — stąd tak dobrze grają😂. A tak całkiem serio, co z tego, że Asseco Resovia Rzeszów weszła z animuszem w to spotkanie, dając tym samym nadzieję swoim kibicom na wywalczenie biletów do Turynu. Jak z czasem mieliśmy ten sam obraz, który widzieliśmy na Podpromiu (problemy z własną grą w ataku). Pomogła w tym oczywiście zagrywka gospodarzy, która rozmontowała przyjęcie "Pasów", ale nie można problemów z własną grą w ataku usprawiedliwiać tylko przyjęciem. Trudno, żeby ich nie było, jak pewnym punktem w ataku był jedynie Karol Butryn. Yacine Louati i Artur Szalpuk byli wyraźnie "pod grą" w tym meczu. Można by zapytać, czy trener Massimo Bottii tego nie widział, a może nie zna przepisów, jakie obowiązują w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Bo nie skorzystał z usług siatkarzy stojących "w bazie", kto wie, może wtedy gra Asseco Resovii Rzeszów wyglądałaby inaczej.
Reasumując, drużyna z Rzeszowa nie dotarła na to spotkanie w Ankarze i zakończyła swoją grę na dziko w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów
 

wtorek, 31 marca 2026

"Elvis" DZIĘKUJEMY❤️!


Życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie, jakbyśmy chcieli. Niezależnie od tego, czy jest się zwykłym człowiekiem czy wirtuozem w swoim fachu.

Sezon reprezentacyjny zbliża się dużymi krokami. Znowu będziemy jedną wielką biało-czerwoną rodziną, bez podziałów klubowych, i to jest dla mnie w tym wszystkim najpiękniejsze obok emocji siatkarskich z Gangiem Łysego w rolach głównych oczywiście💗. 
Nie tak sobie wyobrażaliśmy ten start sezonu reprezentacyjnego.  Jak napisałem w nagłówku, życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie jakbyśmy chcieli. Oczami wyobraźni widzieliśmy, jak Marcin Janusz po roku przerwy od występów w narodowych barwach wraca do kreowania gry reprezentacji Polski, srebrnych medalistów olimpijskich. I prowadzi ją do kolejnych sukcesów, jak na prawdziwego wirtuoza rozegrania przystało. Niestety, tak się nie stanie wczorajszego poranka: jak grom z jasnego nieba w Internecie pojawiła się informacja o zakończeniu bogatej w sukcesy kariery reprezentacyjnej kapitana Asseco Resovii Rzeszów (już teraz wybuchnie dyskusja o przyszłości reprezentacyjnego rozegrania - to jest temat na inny post😉). Pod której "melodią" reprezentacja Polski zdobyła: złoto Ligi Narodów (2023), srebro (2021), brąz (2019, 2022, 2024). Zdobyła srebro Pucharu Świata (2019), była drugą najlepszą drużyną (2022). To pod jego batutą zdobyliśmy Mistrzostwo Europy (2023) – podczas tej imprezy został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Na koniec trudno nie wspomnieć o srebrnym medalu olimpijskim (2024) zdobytym na igrzyskach olimpijskich w Paryżu — na który polska siatkówka czekała 48 lat. Początkowo pewnie wielu z Was myślało (w tym ja), że ta decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Marcina Janusza. Jest podyktowana tym, co wydarzyło się podczas pamiętnego półfinału igrzysk olimpijskich ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak czytając wywiad z jednym z najlepszych rozgrywających globu, zamarłem — zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. Niestety, siatkarz jest tylko człowiekiem i ludzkiego organizmu się nie oszuka, więc taki siatkarz przez "S"musi uśmierzać ból mocnymi środkami przeciwbólowymi. Po to, by zagrać kilkadziesiąt meczów w sezonie na najwyższym światowym poziomie, bo dla federacji europejskiej i światowej siatkówki siatkarze są tylko maszynami do zarabiania dużych pieniędzy. Więc naturalną koleją rzeczy jest to, że jego organizm wystawi mu paragon za rzecz, która w życiu jest najważniejsza – zdrowie. 
Choć żal siatkarskiego kibica ściska i łzy cisną się do oczu, bo nie zobaczymy Cię już w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi, bo byłeś częścią Gangu Łysego Nikoli Grbicia, dając nam tyle powodów do radości. Kreując grę statku pod biało-czerwoną banderą, robiąc to z wielką finezją, która doprowadzała rywala do tego, że tracił ochotę do gry w siatkówkę, bo kochasz to, co robisz, zostawiałeś serce na parkiecie. Dlatego szanujemy Twoją decyzję i dziękujemy, bo zdrowie jest najważniejsze😍. 
Księga o tytule Reprezentacja Polski została zamknięta, lecz w dalszym ciągu jest otwarta księga zatytułowana Kariera klubowa – na ten moment Asseco Resovia Rzeszów i trzyletni kontrakt. Wszyscy wiemy, jak trudnym i grząskim terenem do grania w siatkówkę jest Rzeszów. Twoje przyjście na Podpromie na nowo przywróciło wiarę w pozycję rozegrania po wielu latach. Dlatego trzeba życzyć temu rozgrywającemu cierpliwości podczas występów w "Pasiaku". Dla którego bije moje klubowe siatkarskie serce. Życzymy mu wielu sukcesów niezależnie od tego, w jakiej koszulce klubowej będziemy go widzieć. Sukcesy sami, ale życzymy mu przede wszystkim zdrowia, bo jeśli ono mu dopisze.  To będziemy oglądać odbicia palcami "Elwisa" jeszcze przez wiele lat w siatkówce klubowej.

*foto: pochodzą z różnych stron
 

niedziela, 29 marca 2026

Asseco Resovia Rzeszów zrobiła krok w stronę strefy medalowej PlusLigi.

Wczorajszego popołudnia na rzeszowskim Podpromiu rozpoczęła rywalizację według kibiców najciekawsza para ćwierćfinalistów PlusLigi.

A tę parę tworzą oczywiście Asseco Resovia Rzeszów i Indykpol AZS Olsztyn. Kibice drużyny gospodarzy mogli się zastanawiać, jak ich idole zareagują mentalnie po porażce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z zespołem z Ankary.
Jak na najciekawszą parę ćwierćfinałową fazy play-off przystało, kibice obu drużyn mogli się spodziewać bardziej wyrównanego spotkania (oczywiście nie narzekam😂). Zanim powiem, co było kluczem do tego, że na rzeszowskim Podpromiu oglądaliśmy spotkanie do jednej bramki, myślę, że gracze trenera Daniela Plińskiego nie udźwignęli presji, jakie niosło za sobą to spotkanie. Oczywiście spory w tym udział Asseco Resovii Rzeszów, która swoją grą nie pozwoliła rywalom na wiele. Wyłączając z gry ich lidera  Moritza Karlitzka "gasząc mu światło", bo jego skuteczność ataku to zaledwie 41%. Kluczem do zwycięstwa Asseco Resovii Rzeszów była praca zagrywką, gra blokiem (13). Gra tym elementem sprawiła, że zespół Massimo Bottiego obdarł ich z marzeń o tym, by przybliżyć się do półfinału PlusLigi. Nawet jeśli przebili aię w ataku na drugą stronę, to na nic się to zdało, bo świetnie w drużynie Asseco Resovii Rzeszów funkcjonowały blok pasywny (8) oraz obrona (33). Choć dobre spotkanie na prawym skrzydle rozegrał Karol Butryn (13 punktów/as/3 bloki - 53% skuteczność ataku) oraz duet środkowych.
To niekwestionowanym liderem drużyny Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym spotkaniu był Yacine Louati i poprowadził swój zespół do jakże ważnego zwycięstwa. Będący ostatnio w fenomenalnej formie francuski przyjmujący doprowadzał do szewskiej pasji rywala, bawiąc się w każdym siatkarskim elemencie na lewym skrzydle💪. Zdobył we wczorajszym spotkaniu 18 punktów/6 asów/4 bloki. Jak widać, taka gra nie jest wystarczająca do tego, by Louti w przyszłym sezonie w dalszym ciągu grał w "Pasiaku” 😕. 
Choć na ten moment drużyna z Podpromia jest bliżej gry w strefie medalowej PlusLigi. To pamiętajmy o tym, że w tej parze może się jeszcze wiele wydarzyć i w olsztyńskiej Uranii łatwo nie będzie. A droga do niej wiedzie przez Ankarę, gdzie już we wtorek Asseco Resovia Rzeszów rozegra rewańzowe spotkanie w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: www.plusliga.pl


 

sobota, 28 marca 2026

Siatkarskie deja vu😯!? Trzech libero na Podpromiu w przyszłym sezonie PlusLigi🤔!?


Myśląc pragmatycznie, w sporcie powinna 
liczyć się jakość, a nie jakość.  Włodarze Asseco Resovii Rzeszów od tego sezonu przeczą temu myśleniu — stawiają na ilość. W sumie, kto bogatemu zabroni?

Już pewnie po tytule, jak i po nagłówku, domyślacie się, o czym będzie ten wpis😉. Według statystyka siatkarskiego Jakuba Balcerzaka, Asseco Resovia Rzeszów jest zainteresowana pozyskaniem Maksymiliana Graniecznego; jego "kwitów" siatkarskich tego nietuzinkowego talentu na pozycji libero nikomu przedstawiać nie trzeba — po tym, jak wszedł "z drzwiami" do kadry Nikoli Grbicia.  Nie było nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że drużyna z Podpromia na przyszły sezon ligowy ma podpisanych dwóch libero: Pawła Zatorskiego i Michała Potera. Ten sam fanatyk siatkarski na swoim X podaje, że jeśli doszłoby do podpisania Pana Makymiliana Graniecznego, to absolwent akademii Jastrzębskiego Węgla zostałby wypożyczony do klubu. W barwach którego wypłynął na szerokie siatkarskie wody — Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski.  
I teraz się odpalę i podpadnę, nie wiem już, po raz który, rzeszowskim kibicom. Jest to lepsze rozwiązanie niż to, gdyby miał oglądać mecze swojego potencjalnego klubu "z bazy" rzeszowskiego Podpromia. Dla mnie lepszym rozwiązaniem byłoby podziękowanie Pawłowi Zatorskiemu, któremu bliżej do końca bogatej w sukcesy sportowej kariery niż kolejnej siatkarskiej młodości.  A tym samym zostawił nowszy model, który wyróżnia się inteligencją na siatkarskim parkiecie, a piłka go szuka w grze obronnej, a w asekuracji jest szybki i zwinny niczym kot💪. Co udowadniał w barwach drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego oraz reprezentacji Polski, a teraz robi to w Jastrzębskim Węglu.
Gdyby plotki okazały się prawdą, to dołączyłby do rzeszowskich "Pasów" razem z Łukaszem Kaczmarkiem. Chyba nie muszę mówić, że bardziej cieszą mnie plotki niż fakty😎.

*foto: Kamciography