wtorek, 23 czerwca 2026

🔥 Te Orły zaatakują rywali w Arenie Gliwice.

Po turnieju w Chinach czas na biało‑czerwony piknik przed polską publicznością — w Arenie Gliwice (24–28.06.), w ramach drugiego tygodnia Ligi Narodów mężczyzn.

Nikola Grbić od dawna pokazuje, że nie boi się testów ani odważnych rotacji — w Gliwicach zobaczymy to po raz kolejny 😉. A rywale? Belgowie, Turcy, Niemcy i Argentyńczycy.

Rozegranie:

Na rozegraniu koniec testów. W Gliwicach rządzić będą Komenda i Firlej — duet, który ma dowieźć nam kolejne „blachy” w tym sezonie reprezentacyjnym i otworzyć drogę do Los Angeles 😎.

Przyjęcie:

Choć na gliwickim parkiecie kibice zobaczą Wilfredo Leona (o jego flow z Marcinem Komendą możemy być spokojni 😉), nie wiem, czy będą w pełni usatysfakcjonowani. Wciąż musimy poczekać na występy Tomasza Fornala i Kamila Semeniuka w biało‑czerwonej koszulce w tym sezonie. Obok Leona o sile lewego skrzydła stanowić będą Aleksander Śliwka, Michał Gierżot, Mikołaj Sawicki oraz Artur Szalpuk. Czas, by kapitan zaczął odwdzięczać się trenerowi Grbiciowi swoją grą za tę miłość, którą go darzy 😊.

Muszę przyznać, że obecność Sawickiego i Gierżota na polskim turnieju Ligi Narodów trochę mnie zaskoczyła — choć ten drugi zagrał naprawdę ciekawy turniej w Chinach (oglądałem go fragmentami). Do walki o miejsce na przyjęciu w kontekście Mistrzostw Europy rusza też Artur Szalpuk. Czy je wywalczy. Szczerze? Wątpię. Mówię to otwarcie, nawet jako „Pasiak” 😉.

Atak:

Widać, że dobry turniej w Chinach w wykonaniu Aliakseia Nasevicha zaprocentował — wciąż będzie walczył o to, by zostać nominalną „dwójką” w tym sezonie. Będzie musiał jednak odeprzeć atak (albo i nie) Kewina Sasaka, który wraca do gry w reprezentacji po kontuzji, a jego forma pozostaje dużym znakiem zapytania.

O sile prawego skrzydła podczas turnieju w Gliwicach stanowić będzie Bartłomiej Bołądź — pierwszy atakujący biało‑czerwonych Orłów w tym sezonie (jak mogliśmy przeczytać w jednym z wywiadów z selekcjonerem). Popularny „Bołi” musi swoją grą odeprzeć atak Bartosza Gomułki, który w Chinach pokazał, że również ma ochotę zostać pierwszą armatą Orłów 💪.

Środek:

Wszyscy, którzy choć trochę znają się na siatkówce, zdążyli się domyślić, że na polskim środku zostało już tylko jedno wolne miejsce — po tym, jak prezentują się Bartłomiej Lemański i Jakub Majchrzak 🔥. A przecież swoje argumenty ma także Szymon Jakubiszak (i to wcale niemałe).

Do walki o to jedno, według mnie ostatnie, miejsce włączają się Mateusz Poręba i Jakub Nowak. Ten duet będzie musiał się solidnie napracować — zadanie nie należy do łatwych. Poręba ma za sobą nienajlepszy sezon w Rzeszowie, a Nowak wraca do gry po kontuzji.

Czy po turnieju w Gliwicach Nikola Grbić będzie miał jeszcze większy ból głowy, wywołany formą polskiego środka 😉?

Libero:

W Chinach Jakub Ciunajtis utwierdził nas w przekonaniu, że jest trzecim libero reprezentacji Polski w tym sezonie. Zobaczymy go także podczas drugiego turnieju — zapewne jako zmiennika „Orłów”, którzy zabetonowali pozycję libero. Mowa oczywiście o duecie Jakub Popiwczak – Maksymilian Granieczny.

Na pewno nie zabraknie emocji i dopingu z trybun — takiego, który odbierze rywalom trochę ochoty do gry — ani zwrotów akcji. To jest kwintesencja siatkarskich emocji na polskiej ziemi 😍. Nie zabraknie też ciekawych zestawień, które, mamy nadzieję, zaskoczą rywali, a nam dadzą ogrom siatkarskich wrażeń 🔥.

foto: fb/ Polska Siatkówka





 

czwartek, 4 czerwca 2026

Poligon Grbicia w Chinach. Czy młodzież wywalczy sobie miejsce w kadrze? 🏐

Towarzyskie granie w Sosnowcu i Katowicach za nami — czas zacząć walkę o obronę złota Ligi Narodów wywalczonego przed rokiem.

Tradycją Nikoli Grbicia jest, że na pierwszy turniej VNL zabiera młode Orły. Nie inaczej jest w przypadku turnieju w Chinach (10–14.06). Na razie jedyne pytanie, jakie możemy sobie zadawać, to czy ktoś z tej siatkarskiej młodzieży zagości w kadrze w tym sezonie na dłużej 😎. Wielu kibiców zastanawia się również, ile punktów do tabeli wywalczy ten odmłodzony skład.

 Rozegranie:

Już teraz widać, że Marcel Bakaj wyrasta na mocną „trójkę” na pozycji rozgrywającego u Nikoli Grbicia. Dla młodego zawodnika będzie to absolutny debiut w grze na „duże siatkarskie bramki” i okazja do zebrania cennego doświadczenia. Wierzę, że selekcjoner rzuci młodego Orła na głęboką wodę i wypuści go w jednym ze spotkań od pierwszej piłki. Tylko praktyka pozwoli mu okrzepnąć, a cennych wskazówek na pewno udzieli mu Jan Firlej, czyli nominalna dwójka w reprezentacji Polski w tym sezonie.

Atak:

Na chińskich parkietach rozegra się bezpośrednia walka o bycie zmiennikiem na ataku w kadrze Nikoli Grbicia pomiędzy Nasevichem a Gomułką. Atakujący gdańskiego Trefla będzie musiał mocno się postarać, by dostarczyć serbskiemu selekcjonerowi argumentów przemawiających za jego kandydaturą. Wszystko dlatego, że po turnieju Silesia Cup na zdecydowanym prowadzeniu jest Bartosz Gomułka, więc Nasevich musi gonić wynik.

 Przyjęcie:

Ta formacja będzie dowodzona przez kapitana, Aleksandra Śliwkę. U jego boku będzie się toczyć zacięta walka o to, by pozostać w szeregach reprezentacji na dłużej. Michał Gierżot musi pokazać, że jego przebłysk dobrej gry w katowickim Spodku nie był dziełem przypadku. Bartosz Firszt i Bartłomiej Zych w meczach kontrolnych udowodnili już, że ich obecność w Spale jest w pełni uzasadniona 💪 i że zamierzają mocno namieszać w hierarchii przyjmujących.

 Środek:

Z powodu rezygnacji Mateusza Bieńka z występów w reprezentacji w tym sezonie z przyczyn zdrowotnych, sytuacja na tej pozycji mocno się otworzyła. Podczas tego turnieju rozegra się walka nie tylko z rywalami po drugiej stronie siatki, ale też o to, kto stworzy podstawowy duet z Jakubem Kochanowskim. Jest zatem o co grać, a cała czwórka w Katowicach pokazała swoje „kwity”. Ból głowy u Nikoli Grbicia jest murowany 😃.

 Libero:

Czy turniej w Chinach utwierdzi nas w przekonaniu, że Kuba Ciunajtis to trzeci libero w hierarchii Nikoli Grbicia? Pozycję Maksymiliana Graniecznego wszyscy dobrze znamy, więc dla Ciunajtisa to idealny moment na zaprezentowanie pełni swoich możliwości.

*foto: fb/Polska Siatkówka







 

sobota, 30 maja 2026

Ninja z Japonii dołącza do Leona. Ran Takahashi w Bogdance LUK Lublin!

To nie siatkarski sen, to jawa. Ran Takahashi, gwiazda z 2,5 mln obserwujących na Instagramie, zagra w PlusLidze.

Gra o królowanie w PlusLidze w przyszłym sezonie rozegra się między Bogdanką LUK Lublin a Aluronem CMC Wartą Zawiercie — i to wcale nie tylko na poziomie sportowym, ale również marketingowym. Skoro magnesem dla kibiców w Zawierciu będą Tomasz Fornal, Kuba Kochanowski i Kamil Rychlicki, to prezesi wicemistrza Polski nie mogli pozostać dłużni. Postanowili więc, że obok Wilfredo Leona żółto‑czarnych kibiców przyciągać będzie jeden z najlepszych przyjmujących świata — Japończyk Ran Takahashi😉.  
A że mówi się, iż liga japońska jest dużo bardziej atrakcyjna finansowo niż PlusLiga, to tylko podkreśla jakość naszych rozgrywek. Skoro przyciągnęły gwiazdę tej klasy, to jego kontrakt na pewno nie jest przysłowiową czapką gruszek. Zanim jednak przejdę do części czysto siatkarskiej, pozostaje pytanie: czy hala Globus pomieści fanki japońskiego przyjmującego i fanów reprezentanta Polski😎?
Z meczów reprezentacji Japonii doskonale wiemy, jaką „sprężyną” w nogach, jaką dynamiką w ataku i jakim ciosem z pola serwisowego dysponuje nowa gwiazda zespołu z Lublina. To świetna wiadomość dla kibiców drużyny Stefana Antigi (niekoniecznie dla rywali po drugiej stronie siatki😆), bo kto nie chciałby mieć na lewej flance takiego wojownika obok Wilfredo Leona. Taki duet przyjmujących to również ogromny komfort dla Marcina Komendy — w razie słabszej dyspozycji nominalnego atakującego punkty z lewego skrzydła wydają się pewne jak w banku💪.
Na koniec powiem, że już nie mogę się doczekać pojedynków japońskiego przyjmującego z Tomaszem Fornalem — to będzie wisienka na torcie dla koneserów siatkówki. A bilety na starcie Bogdanki LUK Lublin z mistrzem Polski rozejdą się jak świeże bułeczki. Tylko pozostaje pytanie, czy siła rażenia Lublina będzie w stanie przeciwstawić się dream teamowi z Zawiercia.

*foto: fb/PlusLiga



poniedziałek, 25 maja 2026

Młode Orły w natarciu — co wiemy po turnieju w Katowicach.

Grbić znów zrobił przegląd wojsk. Silesia Cup odsłonił pierwsze odpowiedzi.

Nikola Grbić przyzwyczaił nas, że przed startem Ligi Narodów testuje kadrę właśnie tutaj. Nie inaczej było i tym razem. Co po tym przeglądzie wiemy?
Na pewno to, że selekcjoner ma dziś spory ból głowy z powodu kłopotu bogactwa — „starzy wyjadacze” nie mogą spać spokojnie, bo młode siatkarskie Orły są w natarciu 😉. I wcale się nie dziwię, że tej głębi składu zazdrości nam cały siatkarski świat.
Wychodzi też na to, że nasze obawy o przyszłość na rozegraniu były mocno przesadzone. Jakub Przybyłkowicz, Błażej Bień, Sergiusz Serafin i Marcel Bakaj pokazali pełen wachlarz swoich umiejętności, momentami wprawiając w osłupienie nie tylko selekcjonera, ale i rywali po drugiej stronie siatki. Czy ktoś z tej czwórki ma szansę zagościć w reprezentacji na dłużej? Myślę, że tak — choć jeszcze za wcześnie, by wskazać jednego. Jedno jest pewne: Marcin Komenda i Jan Firlej mogą być spokojni o swoich następców. 
Jeśli ktoś myślał, że Bartłomiej Bołądź to murowana „jedynka” do straszenia rywali na prawym skrzydle, to był w dużym błędzie. Bartosz Gomułka swoimi atakami i zagrywkami zabił selekcjonerowi klina w kwestii obsady ataku w wyjściowym składzie na ten sezon reprezentacyjny.
Warto też bacznie obserwować rozwój Wojciecha Gajka — zainteresowanie ze strony Nikoli Grbicia na pewno nie jest przypadkowe. 
Michał Gierżot znów dał kibicom polskich Orłów do myślenia — w meczu z Bułgarami pokazał swoją przebojowość i odwagę w ataku. Jednak mam wrażenie, że większe szanse na dłuższe zadomowienie się w kadrze Nikoli Grbicia mają Jakub Kiedos i Bartosz Zych. Obaj wysłali starszym kolegom jasny komunikat: na tej pozycji będziemy walczyć.
Szczególnie nieprzeszła mi bez echa gra wychowanka AKS‑u Rzeszów — Bartosza Zycha. W Asseco Resovii miejsca dla niego nie ma (dla Kamila Kwasowskiego już tak), a tymczasem Zych swoimi atakami po skosie pokazał, że jego talent jest absolutnie nietuzinkowy. I bardzo dobrze — niech ta rywalizacja będzie zdrowa i ostra 💪.
Ochotę na pozostanie w kadrze ma też Mikołaj Sawicki. Widać, że nie zapomniał, na czym polega gra na przyjęciu. A powrót Aleksandra Śliwki tylko cieszy — pokazał, że wciąż może być mocnym punktem tej formacji. Ten sam zamiar ma Bartosz Firszt, który wciąż jedzie na „gazie” po kapitalnych meczach o brąz PGE Projektu Warszawa.
Zatem ból głowy u Nikoli Grbicia związany z obsadą przyjęcia jest absolutnie murowany 
Podobnie jak na przyjęciu, tak i na środku siatki Mateusz Bieniek, Kuba Kochanowski i Jakub Nowak nie mogą być pewni swego. Bartłomiej Lemański swoją grą pokazał, że po dziewięciu latach przerwy ma ogromną ochotę powalczyć o miejsce w kadrze. Rywale, bójcie się polskiej wieży 😎.
Ten sam zamiar mają debiutanci na tej pozycji — Adrian Markiewicz i Jakub Majchrzak, którzy momentami dosłownie rządzili na siatce. Z bardzo dobrej strony pokazał się także sprawdzony już przez Nikolę Grbicia Szymon Jakubiszak.
Wygląda więc na to, że i na środku szykuje się arcyciekawa, ostra rywalizacja — dokładnie taka, jakiej ta formacja potrzebuje.
Kuba Ciunajtis pokazał się z bardzo dobrej strony, ale bądźmy realistami — jego przygoda z reprezentacją w tym sezonie prawdopodobnie zakończy się na jednym lub dwóch turniejach interkontynentalnych Ligi Narodów. Maksymilian Granieczny potwierdził swoją jakość, choć akurat co do niego nikt nie miał najmniejszych wątpliwości. 
Po tych trzech kontrolnych meczach widać, że siłą reprezentacji Nikoli Grbicia może być zarówno gra blokiem, jak i mocne skrzydła. Teraz pozostaje czekać na listę zawodników, których serbski selekcjoner zabierze do Chin na pierwszy turniej tegorocznej VNL. I jedno pytanie samo ciśnie się na usta: ilu młodych Orłów znajdzie się w tym samolocie?

*foto: fb/ Polska Siatkówka





środa, 20 maja 2026

Te Orły Grbicia powalczą o obronę złota 🥇podczas VNL2026!

Robota w Spale wrze. Trener Nikola Grbić zawęził kadrę i wybrał 30 Orłów, którzy ruszą po obronę złota podczas VNL 2026.

Jak powiedział, tak zrobił — zawęził listę powołanych. Serbski selekcjoner znów pokazuje swoją konsekwencję. I to, że nie boi się otwierać „drzwi do kadry” młodym Orłom, rozpoczynając kolejną kampanię pt. „Szukamy następców mistrzów w swoim fachu” 😎. Nie inaczej będzie podczas tegorocznej Ligi Narodów — wystarczy spojrzeć na nazwiska.

Rozegranie:
Srebrny i brązowy medalista PlusLigi będą zapewne udzielać lekcji, jak kreować grę srebrnych medalistów olimpijskich Marcelowi Bakajowi i Jakubowi Przybyłkowiczowi. Tego pierwszego widzieliśmy już w narodowych barwach, w zeszłym sezonie, ale w meczu towarzyskim. Więc będzie to dla niego absolutny debiut i szansa na zobaczenie, jak się gra na "duże bramki". Podobnie jak dla najmłodszego z całego towarzystwa, Nikoli Grbicia Jakuba Przybyłkowicza. Nie wiem, jak Wy, ale ja bym chciał zobaczyć ten duet młodych rozgrywających "rzuconych na głęboką wodę" – kreujących grę naszej reprezentacji podczas jednego z trzech turniejów VNL😉.

Atak:
Brak w zawężonym składzie Dawida Dulskiego może dziwić — mnie dziwi. Po sezonie we Francji, gdzie robił furorę, był jednym z kandydatów do roli pierwszego atakującego reprezentacji. Tak czy inaczej, widać, że rusza akcja „szukamy następców Łysego” 😋. Zapewne w każdym turnieju zobaczymy inny duet atakujących, tak by wszystkie armaty mogły pokazać selekcjonerowi swoje „kwity” i wywołać u niego zdrowy ból głowy.
Jedynką na ten moment jest atakujący nowego Mistrza Polski, ale Bartosz Gomułka wysłał mu jasny sygnał: nie możesz być taki pewny — ja też powalczę 😊.

Przyjęcie:
Po kapitalnych meczach o brąz PGE Projektu Warszawa do kadry przyjmujących dołącza Bartosz Firszt — absolutnie zasłużenie 💪. Widać też, że selekcjoner wciąż wierzy w talent Michała Gierżota, który pozostaje jednym z najbardziej nieodgadnionych przyjmujących w Polsce.
Wielu może dziwić obecność Mikołaja Sawickiego, ale finały pokazały, że ten chłopak wcale nie zapomniał, jak się gra w siatkówkę. Tylko pamiętajmy: Orzełek na koszulce potrafi ciążyć.
Firszt nie jest jedynym młodym — zobaczymy także Jakuba Kiedosa i Bartosza Zycha. Ta trójka będzie miała od kogo się uczyć.
Pytanie brzmi: czy ktoś z nich wejdzie „z drzwiami” do kadry wicemistrzów olimpijskich?

Środek:
Nie od dziś wiadomo, że polska siatkówka mężczyzn środkiem stoi 😍. Ciekawe więc, jak na reprezentacyjnej scenie i w grze o dużą stawkę odnajdą się Adrian Markiewicz i Jakub Majchrzak. O „profesorów” tej pozycji — Mateusza Bieńka i Jakuba Kochanowskiego — możemy być spokojni.
Po bardzo dobrym sezonie PlusLigi do tego grona aspiruje też Bartłomiej Lemański, na którego kibice patrzą z nadzieją, że powalczy o stałe miejsce w kadrze.
Pytanie tylko, czy po trudnym sezonie w Asseco Resovii odbuduje się Mateusz Poręba. I czy Jakub Nowak, wracający po kontuzji, nadal będzie stanowił o sile polskiego środka?

Libero:
Nazwiska Ciunajtis i Fijałek mają nam dać odpowiedź, kto trzecim libero naszej reprezentacji, czy może to jedynie nagroda obu zawodników za dobry sezon ligowy? Bo nazwiska Granieczny i Popiwczak są nie do wyeliminowania na czysty kibicowski rozum😉.

Na koniec można powiedzieć jedno: okazji do przetestowania różnych konfiguracji nie zabraknie. Czy głowa Nikoli Grbicia rozboli jeszcze bardziej z powodu kłopotu bogactwa — zobaczymy. Pewne jest tylko to, że emocji w drodze po obronę złotej „blachy” nie zabraknie.
Grbić po raz kolejny pokazuje, jak ogromny potencjał drzemie w polskiej siatkówce. Potencjał, którego końca wciąż nie widać, a którego zazdrości nam cały siatkarski świat.
Pytanie brzmi: czy ten potencjał wystarczy, by obronić złoto VNL?

*foto: fb/Polska Siatkówka







czwartek, 14 maja 2026

„Wietrzenie magazynów” na Podpromiu🫣. Nowy‑stary trener Asseco Resovii Rzeszów😏!

Cierpliwość, stabilizacja oraz zgranie – tych słów nie znają włodarze Asseco Resovii Rzeszów. Bo jak można nazwać to, co się dzieje w klubie, który zajął czwarte miejsce w niedawno zakończonym sezonie PlusLigi?

Za to rzeszowskim kibicom Asseco Resovii Rzeszów jest dobrze znane powiedzenie "kto bogatemu zabroni", o którym w ostatnim czasie znów przypomnieli włodarze rzeszowskich "Pasów"😉. Jeszcze chwilę temu wszystko wskazywało na stabilizację na gorącym trenerskim stołku na Podpromiu. I w przyszłym sezonie ligowym za linią boczną boiska, za wyniki rzeszowskich  🐺 nadal będzie odpowiadał Włoch Massimo Botti. Nic z tych rzeczy. Stabilizacja okazała się jedynie chwilowym kaprysem. Po kolejnym sezonie, który znów skończył się poniżej oczekiwań, winny – jak zwykle – został trener. I w przyszłych rozgrywkach ligowych nie zobaczymy już charyzmatycznego Włocha na ławce trenerskiej drużyny z Podpromia. Zadam pytanie i od razu na nie odpowiem😉. Za pieniądze nie zbuduje się flow i team spirit, które są potrzebne do osiągania sukcesów w sportach zespołowych — powstanie jedynie kwas 😎. Czy winny za kolejny rozczarowujący sezon drużyny z Rzeszowa jest tylko i wyłącznie trener?  Nie zdecydowanie nie! Najpierw powinny być zmiany w zarządzie i polityce transferowej klubu, bo osoba odpowiadająca za ruchy kadry ma ciąg do wydawania pieniędzy. Niestety, nie idzie to w parze z wiedzą o tym, jak powinien wyglądać zespół, który będzie walczył o trofea😋. 
Kilka dni temu Jakub Balcerzak i lokalne portale rozgrzały środowisko siatkarskie nie tylko na Podkarpaciu, ale i w całym kraju. Pojawiła się informacja, że Bottiego zastąpi dobrze znany rzeszowskim kibicom Rumun Gheorghe Crețu — ten sam, który prowadził drużynę w sezonie 2018/2019 i który wygrał Ligę Mistrzów z ZAKSĄ w 2022 roku. Znów ciśnie się na usta przysłowie "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”.  Tym bardziej, że rumuński szkoleniowiec jest selekcjonerem ojczyzny selekcjonera naszej reprezentacji. A przecież według zarządu trener Resovii nie mógł łączyć pracy klubowej z prowadzeniem jakiejkolwiek kadry narodowej — najwyraźniej zmieniły się wiatry nad rzeszowskim Wisłokiem😂.
Włodarze rzeszowskiego klubu zapewne liczą, że charyzma i warsztat trenerski pozwolą "Gianniemu" z gotowego tworu zbudować drużynę, która będzie odnosić sukcesy. Tylko czy aby tej charyzmy i warsztatu trenerskiego nie posiada trener Botti? Jedno jest pewne: nowy‑stary szkoleniowiec Resovii będzie miał przed sobą trudne zadanie, bo dostaje do ręki siatkarski dom starości😋. Na koniec zadam pytania. Jeddnak na odpowiedź musimy poczekać do zakończenia kolejnego sezonu ligowego. Czy Cretu z tego siatkarskiego domu starości zbuduje maszynę do wygrywania? Czy kolejnych rozczarowań znów będzie winny trener, a nie zarząd i polityka kadrowa?

*foto: PGE GiEK Skra Bełchatów / Facebook

 

środa, 13 maja 2026

Do trzech razy sztuka! Historyczne Mistrzostwo Polski dla Aluronu CMC Warty Zawiercie!

Faworyt niezawiódł, a Zawiercie się doczekało, tak w skrócie można podsumować zdobycie pierwszego w historii Aluronu CMC Warty Zawiercie złotego medalu PlusLigi.

Jak powiedziałem, niezawiódł, ale nie miał wcale łatwo. I nie mam na myśli tylko finałowej batalii z Bogdanką LUK Lublin (taki skład finału obstawiałem), gdzie byli o krok od zdobycia trzeciego z rzędu… srebra. Równie tego historycznego złota mogło nie być, bo przecież w ćwierćfinale byli o krok od tego, by odpaść z gry o medale – mimo wygrania  fazy zasadniczej PlusLigi. Przyznam szczerze, że po udziale w grudniowych Klubowych Mistrzostwach Świata, podczas których gracze trenera Michała Winiarskiego wywalczyli brązowe medale. Okupili to chwilową ligową zadyszką. Miałem drobne wątpliwości, czy zawierciański kolektyw będzie królował w PlusLidze do kolejnego finału.
Można było mieć też wątpliwości, czy "ubranie zbroi Jurajskiego Rycerza" przez Bartłomieja Bołądzia było dobrym transferem. Reprezentant Polski przez pewien  czas przegrywał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie z Kyle’em Ensingiem, który zresztą dawał jakość na prawym skrzydle drużyny z Zawiercia. Jednak w najważniejszym momencie, czyli play-offach, popularny "Bołi”, mówiąc wprost, "dowiózł”, i jego gra na prawym skrzydle dała wreszcie im upragniony tytuł Mistrza Polski. W zawierciańskim kolektywie jest widoczne to, co w grze zespołowej, czyli uzupełnianie się, i było to widać nie tylko w ataku, ale też w przyjęciu. Świetnie w dawaniu jakości na lewym skrzydle uzupełniali się Bartosz Kwolek i Aaron Russel. Ten drugi, podobnie jak atakujący reprezentacji Polski, "odpalił" w play-offach, czym potwierdził swoją przydatność dla drużyny trenera Michała Winiarskiego. Swój top poziom na środku siatki prezentował kapitan "Jurajskich Rycerzy”, Mateusz Beniek, sezon reprezentacyjny już za rogiem💪. Nie wspominając już o  Juriju Gladyrze, który nie wiem już, którą siatkarską młodość przeżywa — nie gra PESEL, a zawodnik.👏. Tej koncertowej gry na siatce nie było, gdyby nie rozegranie Miguela Tavaresa, choć w samym stricte finale nie ustrzegł się błędów. Duet przyjmujących w elemencie przyjęcia i obrony fenomenalnie był uzupełniany, a raczej dyrygowany przez Jakuba Popiwczaka.
Tak fenomenalnie grającej maszyny by nie było, gdyby nie odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu – na stołku trenerskim. Mowa oczywiście o trenerze Michała Winiarskiego, który ze swoją charyzmą, warsztatem trenerskim jest pierwszym od 11 lat polskim trenerem, który doprowadził polski klub do Mistrzostwa Polski. Stworzył kolektyw, który odbierał rywalom marzenia, odbierał im ochotę do gry i bawił się przy tym siatkówką😍  . Trenerze Winiarski, reprezentacja Polski za kilka lat czeka😎. Tego sukcesu by nie było, gdyby nie pieniądze, konsekwencja w dążeniu do celu i budowaniu składu właściciela klubu. Tego zarządzania klubem od Pana Kryspina Barana powinni się nauczyć włodarze rzeszowskiej Asseco Resovii, czego dowodem są też długoletnie kontrakty. Mistrz Polski ma jeszcze jedną robotę do wykonania: przywieźć "blachę" Ligi Mistrzów, a najlepiej Puchar za jej wygranie — stać ich i nie są bez szans!

*foto: strona internetowa PlusLigi