piątek, 27 marca 2026

Rozdarte serce kibica na Podpromiu, ale przynajmniej beforek przed fajny😍.

W środowy wieczór na rzeszowskim Podpromiu Asseco Resovia Rzeszów  rozegrała swój pierwszy mecz ćwierćfinałowy w siatkarskiej Champions League z tureckim Ziraat Bankası Ankara (0:3).

Kiedy stało się jasne, że przeciwnikiem rzeszowskich "Pasów" w ćwierćfinale tych elitarnych rozgrywek będzie jak dotąd jedyna niepokonana drużyna (niestety). Z Tomaszem Fornalem, Nimirem Abdel-Azizem i Trévorem Clévenot w składzie. Pomyślałem: fajnie byłoby zobaczyć "Forniego" i spółkę w akcji naprzeciw drużyny klubowej, dla której bije moje siatkarskie serce😉. A że jestem człowiekiem, który przechodzi od planów do czynów, wystarczył urok osobisty wujka — już wtedy wiedzieliśmy, że nasze siatkarskie serca będą rozdarte (z wiadomych względów😄). Choć chcieliśmy wybrać się na ten mecz z naszym teamem, druga z członkiń odmówiła. Szkoda tylko, że nie udało nam się pstryknąć fotki z jednym z najlepszych przyjmujących świata – mowa oczywiście o Tomaszu Fornalu.  Może na sierpniowym Memoriale Huberta Jerzego Wagnera się uda 😎.
Mój pierwszy mecz pucharowy w hali Podpromie poprzedził przejazd ze Strzyżowa do Zjednoczonych Emiratów Rzeszowskich pociągiem (po ponad 20 latach przerwy). Fajnie było się dowiedzieć, ile taka przyjemność kosztuje, oraz odkryć to, że częściej będę podróżował tym środkiem lokomocji. Jedyny minus takiej podróży to gwizdek pana konduktora. Mimo tego minusa otworzyły mi się nowe możliwości, jakby nie było 😀. Doping w meczu poprzedziło robienie siary w Zjednoczonych Emiratach Rzeszowskich przez nasz the best team, co budziło dziwne miny u przechodniów. Sorry, ale taki nasz klimat. Było molto, jak nazwa pizzerii, w której byliśmy.  I mam nadzieję, że to kiedyś powtórzymy😘.
Teraz przejdę do punktu głównego tego posta, czyli na to, na co wszyscy kibice siatkówki czekają 😉. Jak już napisałem, był to mój pierwszy mecz pucharowy, a więc hymn siatkarskiej Ligi Mistrzów spowodował u mnie ciarki. Podobnie jak klubowy hymn odśpiewany przez kibiców, którzy po brzegi wypełnili halę Podpromie do ostatniego miejsca (jak i doping w hali Podpromie, ale o tym wam już pisałem wielokrotnie). Nie mniejszą owację od kibiców niż zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów otrzymał Tomasz Fornal, co mnie wcale nie dziwi, bo w końcu grał na polskiej ziemi. Ziemi, która kocha siatkówkę💗. Ziraat Bankası Ankara potwierdził swoją grą, że nie jest to przypadek, iż do tej pory nieprzegrał meczu w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Dobrze pracowali zagrywką, co spowodowało to, że Marcin Janusz musiał biegać po parkiecie i wystawiać, nierozgrywać. Pokazali, że nie jest ich łatwo złamać; to oni złamali "Pasy" swoim blokiem i cierpliwą grą. Potwierdził też, że ich gra opiera się na ofensywnym trio i są dwa sety od półfinału Ligi Mistrzów. Co do gry siatkarzy Massimo Bottiego, choć mieli serce do walki i walczyli. Bo nie brakowało fajnej gry na środku siatki, czy to w bloku, czy to w ataku z tej właśnie strefy. Brakowało za to mentalu. Co pokazała końcówka II seta oraz III seta, nie jest nowością dla rzeszowskich kibiców, że brakuje skuteczności Karola Butryna. Niestety, sam Yacine Louati nie powstrzyma Turków.  Ciekawe, czy Asseco Resovia Rzeszów zdoła się odrodzić mentalnie do jutrzejszego pierwszego meczu ćwierćfinałowego w PlusLidze.










*foto: archiwum prywatne

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz