środa, 18 marca 2026

Siatkarski rollercoaster na Podpromiu i zwycięski tie-break Asseco Resovii Rzeszów!

Koniec fazy zasadniczej PlusLigi coraz bliżej. W 26 kolejce Asseco Resovia Rzeszów podejmowała sąsiada z ligowej tabeli Indykpol AZS Olsztyn (3:2).

Stawką tego spotkania były ligowe punkty, które mogą odegrać kluczową rolę w kontekście rozstawienia w pierwszej fazie play-off. Po tym zwycięskim meczu być może maleńki krok w stronę tego rozstawienia zrobili siatkarze Massimo Bottiego. 
Kibice "Pasów" zapewne zadawali sobie pytanie: czy ich idole zrewanżują się za porażkę w olsztyńskiej Uranii i czy obejrzą siatkówkę na dobrym poziomie? Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w tytule, choć to spotkanie można byłoby mniej cenzuralnie, bo obie drużyny nie szczędziły sobie ciosów z gry, jak i z pola serwisowego😎. Zespół Daniela Plińskiego musiał się otrząsnąć po początkowej fazie premierowej partii, gdyż zespół gospodarzy rozpoczął to spotkanie od kilkupunktowego prowadzenia. Co mogło dawać  kibicom zgromadzonym w hali nadzieję na szybkie spotkanie (na nadziei się skończyło😉). Po pierwszym szoku, jaki doznali siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn, gracze Daniela Plińskiego zaczęli pokazywać "twarz", z której są dobrze znani w tym sezonie, i byliśmy świadkami walki punkt za punkt. Jednak końcówka należała do gospodarzy, którzy grali spokojnie i skutecznie. Początek drugiej partii to znów walka punkt za punkt, jednak z czasem zaczęła uwidaczniać się przewaga gości za sprawą ich dobrej gry. I choć "Wilki" próbowały odpowiedzieć blokami Mateusza Poręby, złudzeń o prowadzeniu 2:0 w setach pozbawił ich swoimi atakami Karlitzek. W trzecim secie zobaczyliśmy tę drugą twarz Asseco Resovii Rzeszów — problem z organizacją gry, po stronie gości całkowita siatkarska dominacja. Kibice Asseco Resovii Rzeszów zapewne po tym secie zadawali sobie pytanie: czy nasza drużyna po tym spotkaniu dopisze punkty do ligowej tabeli? Asseco Resovia Rzeszów powróciła do gry w czwartym secie za sprawą pokerowego zagrania Massimo Bottiego wobec bycia kompletnie "pod grą" obydwu nominalnych atakujących - na ataku zobaczyliśmy Klemena  Cebulja, który nomen omen uspokoił grę na prawym skrzydle. Może niepotrzebny jest Łukasz Kaczmarek na przyszły sezon😜. Dużo dobrego, a zarazem remis w tym meczu, dał duet lewoskrzydłowych oraz środkowych. Piąta i zarazem decydująca partia to skuteczna gra gospodarzy w ataku, choć gracze w zielonych strojach próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To cenne dwa punkty pozostały na rzeszowskim Podpromiu💪.
Czas na podsumowanie, choć nie neguję dobrej gry Danny'ego Demyanenko, którego flow z Marcinem Januszem i lewy bark w ataku doprowadzały rywali do szału, czym zapracował na statuetkę MVP - 14 punktów/2 asy/blok - 92% atak. Skutecznie  kroku dotrzymywał mu powracający do formy, jak dla mnie Mateusz Poręba. Polski środkowy zdobył 11 punktów/as/3 bloki - 70% atak. Jak powiedziałem, nie neguję dobrej gry kanadyjskiego środkowego "Wilków”, to ja osobiście przyznałbym statuetkę MVP Louatiemu bądź Szalpukowi😉. Obaj przyjmujący dźwigali ciężar gry w ataku Asseco Resovii Rzeszów na swoich barkach. Na potwierdzenie tych słów — Yacine Louati zdobył w tym spotkaniu 13 punktów/2 asy — 57% atak. A "Szalupa", jak na prawdziwego lidera Asseco Resovii Rzeszów w tym sezonie przystało, zdobył 22 punkty/3 asy/blok i atakował z 64% skutecznością. Na koniec napiszę, że wypadałoby, aby nominalni atakujący "Pasów" odnaleźli swoją skuteczność w ataku, bo jest o co walczyć w tych dwóch meczach ligowych. A przecież drużynę z Podpromia czeka ćwierćfinałowy bój w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: www.plusliga.pl   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz