niedziela, 30 marca 2025

Każda seria się, kiedyś kończy... Aluron CMC Warta Zawiercie pokonała Asseco Resovię Rzeszów i jest o krok od strefy medalowej.

Serię 17 zwycięstw z rzędu Asseco Resovii Rzeszów przerwała drużyna Aluronu CMC Warty Zawiercie. W Sosnowcu "Jurajscy Rycerze" pokonały rzeszowskie "Pasy" (3:1), robiąc tym samym krok w stronę strefy medalowej PlusLigi. 

Patrząc na to, jak w ostatnich spotkaniach prezentowały się obie ekipy, kibice mogli zacierać ręce na "siatkarskie grzmoty" w Sosnowcu 😎.
I owszem one były, lecz głównie po stronie gospodarzy tego pojedynku. Którzy, co prawda musieli przetrwać napór rzeszowskich "Wilków", ale koniec końców pokazali to, z czego są znani w tym sezonie — cierpliwość, konsekwencja, zespołowość oraz zwycięstwo. Tak czy inaczej, wygrali zasłużenie, ale pamiętajmy, muszą postawić przysłowiową nad i na rzeszowskim Podpromiu. Co może nie być wcale takie łatwe. Wiem, zaklinam rzeczywistość, ale pamiętajmy to, jest siatkówka i wszystko zdarzyć się może 😊. Te rzeczy, które wspomniałem, są potrzebne do tego, by bawić się siatkówką, potrzebni są odpowiedni wykonawcy. A ich w ekipie trenera Michała Winiarskiego przecież, nie brakuje. Głównym dowodzącym tego całego zamieszania po stronie gospodarzy w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Był, nie kto inny, kto inny, jak pominięty przez selekcjonera Nikolę Grbicia Bartosz Kwolek MVP. Popularny "Kwolo" we wczorajszym spotkaniu wytoczył pokaźne kontrargumenty przeciwko selekcjonerowi naszej reprezentacji 😉. Zdobywając 17 punktów/as/2 bloki - 47% atak, będąc przy tym pewnym punktem w przyjęciu - 52%.  Dołożył do tego 7 obron oraz 1 wyblok. 
Tyle o grze "Jurajskich Rycerzy", bo posądzicie mnie o zmianę barw klubowych 😎. Mówiąc wprost, tematu wczorajszego spotkania, oni nie rozgrywali, a wystawiali. A piłki wystawiane przez nich do ataku tylko napędzały gospodarzy. Wczorajsze spotkanie pokazało, jak ważną postacią dla Asseco Resovii Rzeszów, jest Bartosz Bednorz. Wynik tego spotkania może wyglądałby zgoła inaczej, gdyby Klemen Cebulj, miał odpowiednie wsparcie na lewym skrzydle. Z całym szacunkiem, ale Adrian Staszewski, nie potrafił zapewnić mu odpowiedniego wsparcia 😊. Bez zagrywki, która utrudniła, by rywalom rozgrywanie pierwszej akcji (mam na myśli zagrywkę odrzucającą od siatki), nie ma co liczyć na równą grę z takim rywalem, jak Zawiercie. Najszczęściej taka zagrywka sprawdzała, czy dobrze jest zawieszona siatka 😎. Dodajmy do tego błędu własne. Żeby nie było, że tylko ganię to wielkie brawa dla "Pasów" za walkę w tym spotkaniu — dziękujemy!. I nadzieję na to, że być może uda się ugrać "coś" więcej niż jednego seta.
Dawid Woch chyba umówił się z "Kwolem", by pokazać selekcjonerowi, czy przypadkiem się nie pomylił, nie powołując ich do Gangu Łysego 😋. To przy jego taktycznej zagrywce, czy jak kto woli floacie, "Wilkom" udało się dopaść rywala w III secie i w konsekwencji go wygrać. Zaburzała ona "Jurajskim Rycerzom" pierwszą akcję, co pozwalało graczom w czerwonych strojach, ustawiać się w obronie. I zdobywać punkty w kontrataku. Te elementy zadecydowały o tym, że oglądaliśmy IV seta. Jednak to było na tyle, na co było stać "Pasy" we wczorajszym starciu. Wróćmy jeszcze do gry lidera rzeszowskiego środka we wczorajszym spotkaniu. Do swojej zagrywki dołożył on 8 punktów/as/2 bloki przy 50% ataku. Pracował także w elementach defensywnych - 3 wybloki, 2 obrony.
Drużyna z Rzeszowa musi szybko zapomnieć o tym meczu, w którym miała swoje szanse. Bo już we wtorek rozegra na Podpromiu, pierwsze finałowe spotkanie w Pucharze CEV z zespołem, z Turcji. A już w sobotę rewanżowe spotkanie z Zawierciem. Niech doping na Podpromiu niesie, bo jest o co walczyć!

*foto: www. plusliga.pl  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz