niedziela, 5 kwietnia 2026

Śmigus Dyngus dla gospodarzy w Uranii - Asseco Resovia Rzeszów gra o medale PlusLigi!

Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów Asseco Resovii Rzeszów pozostał już tylko jeden cel. Cel, który po wczorajszym zameldowaniu w strefie medalowej stał się realny – medal PlusLigi.

Zawodnicy trenera Daniela Plińskiego przed rewanżowym spotkaniem z Asseco Resovią Rzeszów odgrażali się, że zrobią wszystko. Aby losy tej pary ćwierćfinalistów rozstrzygnęły się w trzecim spotkaniu na rzeszowskim Podpromiu. 
Jak widać, ich plan spalił na przysłowiowej panewce 😉, bo zawodnicy trenera Massimo Bottiego weszli w to spotkanie z zamiarem zakończenia tej rywalizacji w sobotnie popołudnie. Dobrze w to spotkanie wszedł Karol Butryn, który w całym spotkaniu zdobył 15 punktów/as/blok – 62% skuteczność ataku. Ta skuteczność atakującego Asseco Resovii Rzeszów na pewno pozwoliła Marcinowi Januszowi na większą kreatywność w rozgrywaniu, i tak widzieliście kilka widowiskowych ataków z szóstej strefy i wykorzystywanie "kwitów" swoich środkowych bloku w ofensywie. Duet naszych środkowych także powstrzymywał zapędy olsztynian w ataku.  
Danny Demyanenko potwierdził swoje flow z Marcinem Januszem oraz to, że jest (chyba) najlepszym zagranicznym transferem trwającego sezonu PlusLigi i odebrał statuetkę MVP💪. Zdobył 14 punktów/as/ 6 bloków – 70% skuteczność ataku. Wcale nie gorszy występ zanotował Mateusz Poręba, który ewidentnie wraca do wysokiej dyspozycji – drugi 🐺 środkowy we wczorajszym spotkaniu. Zdobył 10 punktów/3 boki – 88% skuteczność ataku👏. Przypomnę tylko, że wielu kibiców wątpiło w sens tego transferu na rzeszowskie Podpromie po nienajlepszej części sezonu w wykonaniu środkowego reprezentacji Polski😎. Oczywiście, tak efektywnej gry w ataku siatkarzy Massimo Bottiego by nie było, gdyby nie elementy defensywne.  Gracze w ciemnych strojach we wczorajszym spotkaniu zanotowali 11 wybloków i 31 obron. Te wszystkie elementy, które są wspomniane w tym wpisie, sprawiły, że Indykpol AZS Olsztyn był siatkarsko bezradny. I miał przedwczesny Śmigus Dyngus😉.
Asseco Resovia Rzeszów czeka na swojego półfinałowego rywala i nie na miejscu jest dywagowanie, która z drużyn byłaby łatwiejszym rywalem, bo w tej fazie rozgrywek nie ma słabych drużyn. Jedno jest pewne: emocji nie zabraknie👊!

*foto pochodzą z różnych stron


 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Siatkarskiego cudu w Ankarze nie było, Asseco Resovia Rzeszów pożegnała się z siatkarską Ligą Mistrzów.

Wtorkowego wieczoru Ziraat Bankası Ankara obdarł z marzeń o grze w final four siatkarskiej Ligi Mistrzów Asseco Resovię Rzeszów. Powtarzając wynik z rzeszowskiego Podpromia (3:0). 

Przed tym rewanżowym starciem na tureckiej ziemi u wielu kibiców Asseco Resovii "pasiaste" serce kibica kłóciło się z rozumem – u mnie też 😊. Asseco Resovia Rzeszów do tego by zagrać w turnieju  finałowym o wygranie siatkarskiej Ligi Mistrzów, potrzebowała wygrać mecz za trzy punkty i "złotego seta"
Który to już raz rozum kibica Asseco Resovii Rzeszów wygrał z "pasiastym" sercem? Choć drużyna Tomasza Fornala nie grała wielkiej siatkówki, to grała mądrze, konsekwentnie, a tym samym skutecznie — pakując drużynę z Podpromia do samolotu po dwóch setach. Można by z przumrużeniem oka rzec, że być może Tomasz Fornal poczęstował swoich kolegów z drużyny owsianką, którą widzieliśmy na jego vlogach — stąd tak dobrze grają😂. A tak całkiem serio, co z tego, że Asseco Resovia Rzeszów weszła z animuszem w to spotkanie, dając tym samym nadzieję swoim kibicom na wywalczenie biletów do Turynu. Jak z czasem mieliśmy ten sam obraz, który widzieliśmy na Podpromiu (problemy z własną grą w ataku). Pomogła w tym oczywiście zagrywka gospodarzy, która rozmontowała przyjęcie "Pasów", ale nie można problemów z własną grą w ataku usprawiedliwiać tylko przyjęciem. Trudno, żeby ich nie było, jak pewnym punktem w ataku był jedynie Karol Butryn. Yacine Louati i Artur Szalpuk byli wyraźnie "pod grą" w tym meczu. Można by zapytać, czy trener Massimo Bottii tego nie widział, a może nie zna przepisów, jakie obowiązują w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Bo nie skorzystał z usług siatkarzy stojących "w bazie", kto wie, może wtedy gra Asseco Resovii Rzeszów wyglądałaby inaczej.
Reasumując, drużyna z Rzeszowa nie dotarła na to spotkanie w Ankarze i zakończyła swoją grę na dziko w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów
 

wtorek, 31 marca 2026

"Elvis" DZIĘKUJEMY❤️!


Życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie, jakbyśmy chcieli. Niezależnie od tego, czy jest się zwykłym człowiekiem czy wirtuozem w swoim fachu.

Sezon reprezentacyjny zbliża się dużymi krokami. Znowu będziemy jedną wielką biało-czerwoną rodziną, bez podziałów klubowych, i to jest dla mnie w tym wszystkim najpiękniejsze obok emocji siatkarskich z Gangiem Łysego w rolach głównych oczywiście💗. 
Nie tak sobie wyobrażaliśmy ten start sezonu reprezentacyjnego.  Jak napisałem w nagłówku, życie pisze różne scenariusze, nie zawsze takie jakbyśmy chcieli. Oczami wyobraźni widzieliśmy, jak Marcin Janusz po roku przerwy od występów w narodowych barwach wraca do kreowania gry reprezentacji Polski, srebrnych medalistów olimpijskich. I prowadzi ją do kolejnych sukcesów, jak na prawdziwego wirtuoza rozegrania przystało. Niestety, tak się nie stanie wczorajszego poranka: jak grom z jasnego nieba w Internecie pojawiła się informacja o zakończeniu bogatej w sukcesy kariery reprezentacyjnej kapitana Asseco Resovii Rzeszów (już teraz wybuchnie dyskusja o przyszłości reprezentacyjnego rozegrania - to jest temat na inny post😉). Pod której "melodią" reprezentacja Polski zdobyła: złoto Ligi Narodów (2023), srebro (2021), brąz (2019, 2022, 2024). Zdobyła srebro Pucharu Świata (2019), była drugą najlepszą drużyną (2022). To pod jego batutą zdobyliśmy Mistrzostwo Europy (2023) – podczas tej imprezy został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju. Na koniec trudno nie wspomnieć o srebrnym medalu olimpijskim (2024) zdobytym na igrzyskach olimpijskich w Paryżu — na który polska siatkówka czekała 48 lat. Początkowo pewnie wielu z Was myślało (w tym ja), że ta decyzja o zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Marcina Janusza. Jest podyktowana tym, co wydarzyło się podczas pamiętnego półfinału igrzysk olimpijskich ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak czytając wywiad z jednym z najlepszych rozgrywających globu, zamarłem — zwłóknienie wątroby drugiego stopnia. Niestety, siatkarz jest tylko człowiekiem i ludzkiego organizmu się nie oszuka, więc taki siatkarz przez "S"musi uśmierzać ból mocnymi środkami przeciwbólowymi. Po to, by zagrać kilkadziesiąt meczów w sezonie na najwyższym światowym poziomie, bo dla federacji europejskiej i światowej siatkówki siatkarze są tylko maszynami do zarabiania dużych pieniędzy. Więc naturalną koleją rzeczy jest to, że jego organizm wystawi mu paragon za rzecz, która w życiu jest najważniejsza – zdrowie. 
Choć żal siatkarskiego kibica ściska i łzy cisną się do oczu, bo nie zobaczymy Cię już w biało-czerwonej koszulce z orzełkiem na piersi, bo byłeś częścią Gangu Łysego Nikoli Grbicia, dając na tyle powodów do radości. Kreując grę statku pod biało-czerwoną banderą, robiąc to z wielką finezją, która doprowadzała rywala do tego, że tracił ochotę do gry w siatkówkę, bo kochasz to, co robisz, zostawiałeś serce na parkiecie. Dlatego szanujemy Twoją decyzję i dziękujemy, bo zdrowie jest najważniejsze😍. 
Księga o tytule Reprezentacja Polski została zamknięta, lecz w dalszym ciągu jest otwarta księga zatytułowana Kariera klubowa – na ten moment Asseco Resovia Rzeszów i trzyletni kontrakt. Wszyscy wiemy, jak trudnym i grząskim terenem do grania w siatkówkę jest Rzeszów. Twoje przyjście na Podpromie na nowo przywróciło wiarę w pozycję rozegrania po wielu latach. Dlatego trzeba życzyć temu rozgrywającemu cierpliwości podczas występów w "Pasiaku". Dla którego bije moje klubowe siatkarskie serce. Życzymy mu wielu sukcesów niezależnie od tego, w jakiej koszulce klubowej będziemy go widzieć. Sukcesy sami, ale życzymy mu przede wszystkim zdrowia, bo jeśli ono mu dopisze.  To będziemy oglądać odbicia palcami "Elwisa" jeszcze przez wiele lat w siatkówce klubowej.

*foto: pochodzą z różnych stron
 

niedziela, 29 marca 2026

Asseco Resovia Rzeszów zrobiła krok w stronę strefy medalowej PlusLigi.

Wczorajszego popołudnia na rzeszowskim Podpromiu rozpoczęła rywalizację według kibiców najciekawsza para ćwierćfinalistów PlusLigi.

A tę parę tworzą oczywiście Asseco Resovia Rzeszów i Indykpol AZS Olsztyn. Kibice drużyny gospodarzy mogli się zastanawiać, jak ich idole zareagują mentalnie po porażce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z zespołem z Ankary.
Jak na najciekawszą parę ćwierćfinałową fazy play-off przystało, kibice obu drużyn mogli się spodziewać bardziej wyrównanego spotkania (oczywiście nie narzekam😂). Zanim powiem, co było kluczem do tego, że na rzeszowskim Podpromiu oglądaliśmy spotkanie do jednej bramki, myślę, że gracze trenera Daniela Plińskiego nie udźwignęli presji, jakie niosło za sobą to spotkanie. Oczywiście spory w tym udział Asseco Resovii Rzeszów, która swoją grą nie pozwoliła rywalom na wiele. Wyłączając z gry ich lidera  Moritza Karlitzka "gasząc mu światło", bo jego skuteczność ataku to zaledwie 41%. Kluczem do zwycięstwa Asseco Resovii Rzeszów była praca zagrywką, gra blokiem (13). Gra tym elementem sprawiła, że zespół Massimo Bottiego obdarł ich z marzeń o tym, by przybliżyć się do półfinału PlusLigi. Nawet jeśli przebili aię w ataku na drugą stronę, to na nic się to zdało, bo świetnie w drużynie Asseco Resovii Rzeszów funkcjonowały blok pasywny (8) oraz obrona (33). Choć dobre spotkanie na prawym skrzydle rozegrał Karol Butryn (13 punktów/as/3 bloki - 53% skuteczność ataku) oraz duet środkowych.
To niekwestionowanym liderem drużyny Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym spotkaniu był Yacine Louati i poprowadził swój zespół do jakże ważnego zwycięstwa. Będący ostatnio w fenomenalnej formie francuski przyjmujący doprowadzał do szewskiej pasji rywala, bawiąc się w każdym siatkarskim elemencie na lewym skrzydle💪. Zdobył we wczorajszym spotkaniu 18 punktów/6 asów/4 bloki. Jak widać, taka gra nie jest wystarczająca do tego, by Louti w przyszłym sezonie w dalszym ciągu grał w "Pasiaku” 😕. 
Choć na ten moment drużyna z Podpromia jest bliżej gry w strefie medalowej PlusLigi. To pamiętajmy o tym, że w tej parze może się jeszcze wiele wydarzyć i w olsztyńskiej Uranii łatwo nie będzie. A droga do niej wiedzie przez Ankarę, gdzie już we wtorek Asseco Resovia Rzeszów rozegra rewańzowe spotkanie w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: www.plusliga.pl


 

sobota, 28 marca 2026

Siatkarskie deja vu😯!? Trzech libero na Podpromiu w przyszłym sezonie PlusLigi🤔!?


Myśląc pragmatycznie, w sporcie powinna 
liczyć się jakość, a nie jakość.  Włodarze Asseco Resovii Rzeszów od tego sezonu przeczą temu myśleniu — stawiają na ilość. W sumie, kto bogatemu zabroni?

Już pewnie po tytule, jak i po nagłówku, domyślacie się, o czym będzie ten wpis😉. Według statystyka siatkarskiego Jakuba Balcerzaka, Asseco Resovia Rzeszów jest zainteresowana pozyskaniem Maksymiliana Graniecznego; jego "kwitów" siatkarskich tego nietuzinkowego talentu na pozycji libero nikomu przedstawiać nie trzeba — po tym, jak wszedł "z drzwiami" do kadry Nikoli Grbicia.  Nie było nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że drużyna z Podpromia na przyszły sezon ligowy ma podpisanych dwóch libero: Pawła Zatorskiego i Michała Potera. Ten sam fanatyk siatkarski na swoim X podaje, że jeśli doszłoby do podpisania Pana Makymiliana Graniecznego, to absolwent akademii Jastrzębskiego Węgla zostałby wypożyczony do klubu. W barwach którego wypłynął na szerokie siatkarskie wody — Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski.  
I teraz się odpalę i podpadnę, nie wiem już, po raz który, rzeszowskim kibicom. Jest to lepsze rozwiązanie niż to, gdyby miał oglądać mecze swojego potencjalnego klubu "z bazy" rzeszowskiego Podpromia. Dla mnie lepszym rozwiązaniem byłoby podziękowanie Pawłowi Zatorskiemu, któremu bliżej do końca bogatej w sukcesy sportowej kariery niż kolejnej siatkarskiej młodości.  A tym samym zostawił nowszy model, który wyróżnia się inteligencją na siatkarskim parkiecie, a piłka go szuka w grze obronnej, a w asekuracji jest szybki i zwinny niczym kot💪. Co udowadniał w barwach drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego oraz reprezentacji Polski, a teraz robi to w Jastrzębskim Węglu.
Gdyby plotki okazały się prawdą, to dołączyłby do rzeszowskich "Pasów" razem z Łukaszem Kaczmarkiem. Chyba nie muszę mówić, że bardziej cieszą mnie plotki niż fakty😎.

*foto: Kamciography

piątek, 27 marca 2026

Rozdarte serce kibica na Podpromiu, ale przynajmniej beforek przed fajny😍.

W środowy wieczór na rzeszowskim Podpromiu Asseco Resovia Rzeszów  rozegrała swój pierwszy mecz ćwierćfinałowy w siatkarskiej Champions League z tureckim Ziraat Bankası Ankara (0:3).

Kiedy stało się jasne, że przeciwnikiem rzeszowskich "Pasów" w ćwierćfinale tych elitarnych rozgrywek będzie jak dotąd jedyna niepokonana drużyna (niestety). Z Tomaszem Fornalem, Nimirem Abdel-Azizem i Trévorem Clévenot w składzie. Pomyślałem: fajnie byłoby zobaczyć "Forniego" i spółkę w akcji naprzeciw drużyny klubowej, dla której bije moje siatkarskie serce😉. A że jestem człowiekiem, który przechodzi od planów do czynów, wystarczył urok osobisty wujka — już wtedy wiedzieliśmy, że nasze siatkarskie serca będą rozdarte (z wiadomych względów😄). Choć chcieliśmy wybrać się na ten mecz z naszym teamem, druga z członkiń odmówiła. Szkoda tylko, że nie udało nam się pstryknąć fotki z jednym z najlepszych przyjmujących świata – mowa oczywiście o Tomaszu Fornalu.  Może na sierpniowym Memoriale Huberta Jerzego Wagnera się uda 😎.
Mój pierwszy mecz pucharowy w hali Podpromie poprzedził przejazd ze Strzyżowa do Zjednoczonych Emiratów Rzeszowskich pociągiem (po ponad 20 latach przerwy). Fajnie było się dowiedzieć, ile taka przyjemność kosztuje, oraz odkryć to, że częściej będę podróżował tym środkiem lokomocji. Jedyny minus takiej podróży to gwizdek pana konduktora. Mimo tego minusa otworzyły mi się nowe możliwości, jakby nie było 😀. Doping w meczu poprzedziło robienie siary w Zjednoczonych Emiratach Rzeszowskich przez nasz the best team, co budziło dziwne miny u przechodniów. Sorry, ale taki nasz klimat. Było molto, jak nazwa pizzerii, w której byliśmy.  I mam nadzieję, że to kiedyś powtórzymy😘.
Teraz przejdę do punktu głównego tego posta, czyli na to, na co wszyscy kibice siatkówki czekają 😉. Jak już napisałem, był to mój pierwszy mecz pucharowy, a więc hymn siatkarskiej Ligi Mistrzów spowodował u mnie ciarki. Podobnie jak klubowy hymn odśpiewany przez kibiców, którzy po brzegi wypełnili halę Podpromie do ostatniego miejsca (jak i doping w hali Podpromie, ale o tym wam już pisałem wielokrotnie). Nie mniejszą owację od kibiców niż zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów otrzymał Tomasz Fornal, co mnie wcale nie dziwi, bo w końcu grał na polskiej ziemi. Ziemi, która kocha siatkówkę💗. Ziraat Bankası Ankara potwierdził swoją grą, że nie jest to przypadek, iż do tej pory nieprzegrał meczu w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Dobrze pracowali zagrywką, co spowodowało to, że Marcin Janusz musiał biegać po parkiecie i wystawiać, nierozgrywać. Pokazali, że nie jest ich łatwo złamać; to oni złamali "Pasy" swoim blokiem i cierpliwą grą. Potwierdził też, że ich gra opiera się na ofensywnym trio i są dwa sety od półfinału Ligi Mistrzów. Co do gry siatkarzy Massimo Bottiego, choć mieli serce do walki i walczyli. Bo nie brakowało fajnej gry na środku siatki, czy to w bloku, czy to w ataku z tej właśnie strefy. Brakowało za to mentalu. Co pokazała końcówka II seta oraz III seta, nie jest nowością dla rzeszowskich kibiców, że brakuje skuteczności Karola Butryna. Niestety, sam Yacine Louati nie powstrzyma Turków.  Ciekawe, czy Asseco Resovia Rzeszów zdoła się odrodzić mentalnie do jutrzejszego pierwszego meczu ćwierćfinałowego w PlusLidze.










*foto: archiwum prywatne

 

poniedziałek, 23 marca 2026

Zwycięstwo Asseco Resovii Rzeszów na zakończenie fazy zasadniczej.

Asseco Resovia Rzeszów przypieczętowała swój awans do play-offów PlusLigi wczorajszym zwycięstwem na Podpromiu nad Ślepskiem Malow Suwałki (3:0).

Zespół z Suwałk nie miał nic do stracenia przed tym spotkaniem,  więc kibice drużyny z Rzeszowa mogli się spodziewać fajnej siatkówki ze strony gości.  
Choć siatkarze Massimo Bottiego byli pewni startu w play-offach z czwartego miejsca (dwumecz z Indykpol AZS Olsztyn), jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego w tym spotkaniu. To szybko narzucili zawodnikom ze stolicy polskiego bieguna zimna swój styl gry - dobrze funkcjonowali w każdym siatkarskim elemencie (duży wpływ na to miało kreowanie gry "Reski" przez Marcina Janusza). Mniej więcej w połowie seta impuls do ataku gościom dał Bartosz Filipiak, jednak zespół z Podpromia szybko powrócił do swojej pozytywnej twarzy. Skutecznie grali w kontrze, zachowując przy tym spokój i chłodną głowę. Od drugiego seta trener Massimo Botti postanowił "przewietryć bazę" i dać odpocząć zawodnikom z podstawowego składu przed środowym meczem ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Nie odbiło się to na jakości gry gospodarzy, a wręcz przeciwnie, zagrywki Wiktora Nowaka i Jakuba Buckiego i skuteczna gra w ataku okazały się przysłowiowym gwoździem do trumny gości. I tym samym Asseco Resovii Rzeszów brakowało seta, by zgarnąć trzy punkty w tym spotkaniu. Do momentu, gdy w trzecim secie w polu serwisowym nie pojawił się Jakub Bucki, byliśmy świadkami walki punkt za punkt. Bo jego zagrywki zmieniły ten stan rzeczy i tak naprawdę one załatwiły Asseco Resovii Rzeszów trzy punkty w tym spotkaniu😉.
Ten mecz pokazał, jaka siła drzemie "w bazie" drużyny z Podpromia, co może być ważnym elementem w play-offach oraz w batalii o turniej finałowy siatkarskiej Ligi Mistrzów💪. A jeden z członków tej bazy (chodzi oczywiście o Kubę Buckiego) pokazał, że świetnie się czuje w roli jokera w talii Massimo Bottiego. We wczorajszym spotkaniu zdobył 10 punktów/3 asy/blok, atakował z 50% skutecznością – w pełni zasłużona statuetka MVP😊. Wczorajszy występ Kuby Buckiego to świetna wiadomość dla fanów, jak i dla sztabu szkoleniowego "Pasów" wobec problemów z ustabilizowaniem formy przez Karola Butryna.  

*foto: fb/ Asseco Resovia Rzeszów
 


 


sobota, 21 marca 2026

Asseco Resovia Rzeszów złamała klątwę z Jastrzębskim Węglem!

W czwartkowy wieczór Asseco Resovia Rzeszów na Podpromiu odrabiała ligowe zaległości z 23 kolejki. A ich przeciwnikiem był Jastrzębski Węgiel (3:0).

Kibice Asseco Resovii Rzeszów zastanawiali się, czy w tym spotkaniu zostanie odczarowana klątwa z tym przeciwnikiem. Rzeszowskie "Pasy" niewygrały z Jastrzębskim Węglem od siedmiu lat - czyli trochę długo😉. Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dawała osoba trenera Andrzeja Kowala i osoba Łukasza Kaczmarka, który w przyszłym sezonie ma zagrać w "Pasiaku"😎.
Na początku premierowej partii gracze gospodarzy mieli problem z pomysłem na grę w tym spotkaniu — następstwem tego były blędy własne oraz zjazd "do bazy" Artura Szapuka. Jednak gospodarze szybko zabrali się za odrabianie strat. Pomogły im w tym zagrywki Danny’ego Demyanenki oraz poprawa gry ofensywnej. Zespół trenera Kowala nie pozwalał jednak rywalom na pewną grę do końca seta za sprawą zagrywek Nicolasa Szerszenia. Końcówka seta jednak należała do gospodarzy za sprawą profesorskiej gry Louatiego na prawym skrzydle. Czy ktoś rozumie, jaki jest sens jego odejścia z Asseco Resovii po sezonie😏? Drugi set to popisowa gra gospodarzy w ataku i w bloku. A jej liderem w ataku był nie kto inny jak Yacine Louati. Na nic zdały się czasy, które brał trener Andrzej Kowal, i zmiany, które przeprowadził. I drużynie z Podpromia brakowało już tylko seta, by w końcu wygrać z drużyną Jastrzębia-Zdroju. Trzeci set był najbardziej wyrównany, choć w początkowej jego fazie gracze trenera Kowala pokazali, że mają jeszcze ochotę pograć na rzeszowskim Podpromiu. Za sprawą Michała Gierżota, który wziął ciężar gry w ataku w swoje ręce. Siatkarze Massimo Bottiego za sprawą rezerwowych powrócili do gry (blok Klemena Cebulja i zagrywka Kuby Buckiego). Chwilę później rzeszowskie Podpromie zamarło po upadku Yacine'a Louati. Końcówka seta należała do "Wilków" za sprawą ich  "gaszenia światła" rywalom.
Na koniec warto pochwalić przyjezdnych za postawę w tym spotkaniu, mimo sytuacji, w jakiej się znajdują. Dla Asseco Resovii Rzeszów to czwartkowe zwycięstwo było nie tylko przełamaniem klątwy, ale też zwycięstwem, które może dać swego rodzaju handicap w ćwierćfinale PlusLigi.Choć wygraliśmy to spotkanie drużyną, wciąż obawy kibiców Asseco Resovii Rzeszów może budzić gra prawego ataku.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów


 

środa, 18 marca 2026

Siatkarski rollercoaster na Podpromiu i zwycięski tie-break Asseco Resovii Rzeszów!

Koniec fazy zasadniczej PlusLigi coraz bliżej. W 26 kolejce Asseco Resovia Rzeszów podejmowała sąsiada z ligowej tabeli Indykpol AZS Olsztyn (3:2).

Stawką tego spotkania były ligowe punkty, które mogą odegrać kluczową rolę w kontekście rozstawienia w pierwszej fazie play-off. Po tym zwycięskim meczu być może maleńki krok w stronę tego rozstawienia zrobili siatkarze Massimo Bottiego. 
Kibice "Pasów" zapewne zadawali sobie pytanie: czy ich idole zrewanżują się za porażkę w olsztyńskiej Uranii i czy obejrzą siatkówkę na dobrym poziomie? Odpowiedź na to pytanie jest zawarta w tytule, choć to spotkanie można byłoby mniej cenzuralnie, bo obie drużyny nie szczędziły sobie ciosów z gry, jak i z pola serwisowego😎. Zespół Daniela Plińskiego musiał się otrząsnąć po początkowej fazie premierowej partii, gdyż zespół gospodarzy rozpoczął to spotkanie od kilkupunktowego prowadzenia. Co mogło dawać  kibicom zgromadzonym w hali nadzieję na szybkie spotkanie (na nadziei się skończyło😉). Po pierwszym szoku, jaki doznali siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn, gracze Daniela Plińskiego zaczęli pokazywać "twarz", z której są dobrze znani w tym sezonie, i byliśmy świadkami walki punkt za punkt. Jednak końcówka należała do gospodarzy, którzy grali spokojnie i skutecznie. Początek drugiej partii to znów walka punkt za punkt, jednak z czasem zaczęła uwidaczniać się przewaga gości za sprawą ich dobrej gry. I choć "Wilki" próbowały odpowiedzieć blokami Mateusza Poręby, złudzeń o prowadzeniu 2:0 w setach pozbawił ich swoimi atakami Karlitzek. W trzecim secie zobaczyliśmy tę drugą twarz Asseco Resovii Rzeszów — problem z organizacją gry, po stronie gości całkowita siatkarska dominacja. Kibice Asseco Resovii Rzeszów zapewne po tym secie zadawali sobie pytanie: czy nasza drużyna po tym spotkaniu dopisze punkty do ligowej tabeli? Asseco Resovia Rzeszów powróciła do gry w czwartym secie za sprawą pokerowego zagrania Massimo Bottiego wobec bycia kompletnie "pod grą" obydwu nominalnych atakujących - na ataku zobaczyliśmy Klemena  Cebulja, który nomen omen uspokoił grę na prawym skrzydle. Może niepotrzebny jest Łukasz Kaczmarek na przyszły sezon😜. Dużo dobrego, a zarazem remis w tym meczu, dał duet lewoskrzydłowych oraz środkowych. Piąta i zarazem decydująca partia to skuteczna gra gospodarzy w ataku, choć gracze w zielonych strojach próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. To cenne dwa punkty pozostały na rzeszowskim Podpromiu💪.
Czas na podsumowanie, choć nie neguję dobrej gry Danny'ego Demyanenko, którego flow z Marcinem Januszem i lewy bark w ataku doprowadzały rywali do szału, czym zapracował na statuetkę MVP - 14 punktów/2 asy/blok - 92% atak. Skutecznie  kroku dotrzymywał mu powracający do formy, jak dla mnie Mateusz Poręba. Polski środkowy zdobył 11 punktów/as/3 bloki - 70% atak. Jak powiedziałem, nie neguję dobrej gry kanadyjskiego środkowego "Wilków”, to ja osobiście przyznałbym statuetkę MVP Louatiemu bądź Szalpukowi😉. Obaj przyjmujący dźwigali ciężar gry w ataku Asseco Resovii Rzeszów na swoich barkach. Na potwierdzenie tych słów — Yacine Louati zdobył w tym spotkaniu 13 punktów/2 asy — 57% atak. A "Szalupa", jak na prawdziwego lidera Asseco Resovii Rzeszów w tym sezonie przystało, zdobył 22 punkty/3 asy/blok i atakował z 64% skutecznością. Na koniec napiszę, że wypadałoby, aby nominalni atakujący "Pasów" odnaleźli swoją skuteczność w ataku, bo jest o co walczyć w tych dwóch meczach ligowych. A przecież drużynę z Podpromia czeka ćwierćfinałowy bój w siatkarskiej Lidze Mistrzów.

*foto: www.plusliga.pl   


niedziela, 8 marca 2026

Pewne zwycięstwo Asseco Resovii Rzeszów w meczu z Barkomem Każany Lwów na Podpromiu!

Asseco Resovia Rzeszów w dobrych humorach poleci do Belgii na rewanżowy mecz barażowy w Lidze Mistrzów. W meczu 25 kolejki PlusLigi pewnie pokonała zespół ze Lwowa (3:0).

Zespół ze Lwowa niczym nas kibiców nie zaskoczył, bo przyjechał na rzeszowskie Podpromie, by walczyć. Czyli to, co pokazuje przez cały trwający sezon ligowy.
Jednak ich walka nie wystarczyła na dobrą równą grę siatkarzy Massimo  Bottiego. Nawet jeśli zespół gości próbował gonić wynik, to ich zapędy skutecznie gasił rzeszowski blok (12 bloków) – w ostatnich dwóch meczach bardzo dobrze po stronie rzeszowskiej drużyny funkcjonuje ten element, podobnie jak gra w obronie💪. Do tego dopasowuje się przyjęcie (51%), co pozwala Marcinowi Januszowi bawić w rozgrywaniu piłek — wczoraj statuetka powędrowała MVP w jego ręce (a przy okazji zdobył 500 punkt na naszych ligowych parkietach😉). Warto zauważyć, że umiejętnie z piłek posyłanych na skrzydła, korzystało nasze ofensywne trio. Na uwagę zasługuje drugi z rzędu dobry mecz w wykonaniu Karola Butryna, gdzie był pewnym punktem z prawego skrzydła. Czy to oznacza, że forma Karola Butryna, jak i całej Asseco Resovii Rzeszów się ustabilizowała wraz ze zbliżającą się dużymi krokami wiosną😎?

*foto: fb/ Asseco Resovia Rzeszów 


 

czwartek, 5 marca 2026

Knack Roeselare rozbity na Podpromiu! Asseco Resovia Rzeszów jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!


Wczorajszego wieczora meczem na rzeszowskim Podpromiu Asseco Resovia Rzeszów rozpoczęła walkę w barażach o ćwierćfinał siatkarskiej Ligi Mistrzów. I rozniosła rewelację tych rozgrywek belgijski Knack Roeselare (3:0).

Kibice rzeszowskich "Pasów" mieli w pełni uzasadnione obawy przed tym spotkaniem, bo o trudności rywala w fazie grupowej tych rozgrywek przekonała się Bogdanka LUK Lublin.
Jak mówi polskie przysłowie — nie taki diabeł straszny, jak go malują😉. A tak całkiem serio Belgowie chyba niewytrzymali presji tego spotkania, a także przytłoczyła ich atmosfera panująca na trybunach rzeszowskiego Podpromia, (choć nie było ono wypełnione do ostatniego miejsca). Zawodnicy Matthijsa Verhannemana popełniali sporą liczbę błędów własnych, być może było to spowodowane tym, że gospodarze tego spotkania szybko wybili z rytmu gry ich lidera Basila Dermaux, a także koncert gry w bloku Asseco Resovii Rzeszów we wczorajszym spotkaniu.z Oczywiście nie tylko blok był kluczem do tego, że siatkarze Massimo Bottiego są jedną nogą w ćwierćfinale tych elitarnych rozgrywek. Blok był tylko elementem, który zdemolował przeciwnika na rzeszowskim Podpromia. Jedną ze składowych była dobra, równa gra całej drużyny rzeszowskich "Wilków"  przez całe spotkanie, a to nie należy do kanonu gry siatkarzy z Podpromia w tym sezonie😊. Wiadomo, jak ważnym elementem w siatkówce jest zagrywka i to właśnie tym elementem siatkarze Asseco Resovii Rzeszów rozstawili przeciwnika po kątach hali na Podpromiu😎. Wpłynęło to na płynność pierwszej akcji, czego następstwem była maestria rozegrania Kapitana rzeszowskiej drużyny — rozgrywanie na czystej siatce oraz widowiskowe ataki z szóstej strefy😍. Lekcje siatkówki w ofensywie ze skrzydeł rywalowi udzieliło ofensywne trio Asseco Resoii Rzeszów. I choć statuetkę otrzymał Artur Szalpuk, który nie spuszcza nogi z gazu, który prezentował w barwach drużyny z Warszawy, a potem podczas gry w narodowych barwach - 16 punktów/as/4 bloki 52% atak💪. To równie dobrze ta statuetka mogła powędrować do Louatiego, czy Butryna, którzy też rozegrali świetne zawody.
Jak napisałem, drużyna z Rzeszowa jest jedną nogą od ćwierćfinału Ligi Mistrzów (dzieli ich dwa sety). Trzeba jednak być czujnym i skoncentrowanym w meczu rewanżowym, bo rywale na swoim domowym parkiecie będą zapewne chcieli powalczyć o "złotego seta".

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów

 


środa, 4 marca 2026

Z siatkarskich wakacji w Turcji powrót do Plusligi😮!? Czy Fabian Drzyzga pokieruje grą Cuprum Stilion Gorzów w przyszłym sezonie😱!?


Nie jest tajemnicą, że zespoły z mniejszym budżetem budują składy na przyszły sezon w drugiej kolejności, bo nie są pewni utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Taka sytuacja w Pluslidze dotyczy choćby Cuprum Stilon Gorzów Wielkopolski, który w ostatnim czasie, ma swój siatkarski prime time — dzięki czemu zapewnił sobie start w PlusLidze, w sezonie 2026/2027. I ruszył na siatkarskie zakupy, by przyszły sezon ligowy nie był ostatnim dla zespołu z Gorzowa w najwyższej klasie rozgrywkowej😉.
Jednak po tej rewelacji, jaką przeczytać można by na X-ie Jakuba Balcerzaka, polemizowałbym z tym, ale wiadomo, zweryfikuje parkiet😎. Wiadomo, że kluczem w siatkówce jest rozegranie, jak podaje Kuba Balcerzak jednym ze sposobów na utrzymanie się w lidze zespołu z Gorzowa Wielkopolskiego, w sezonie 2026/2027. Ma być kreowanie gry Cuprum Stilon Gorzów przez aktualnie przebywającego drugi sezon na siatkarskich wakacjach w tureckim Fenerbahce Stambuł Fabiana Drzyzgę. Fabian Drzyzga, który nie oszukujmy, jeśli wróciłby do jednej z dwóch najlepszych lig siatkarskich świata, to wróciłby na siatkarską emeryturę 😊. Powstaje pytanie, czy kontrakt Fabiana Drzyzgi nie zrujnuje finansowo drużyny z województwa lubuskiego, bo na pewno nie będzie grał za czapkę przysłowiowych gruszek😄. A spadające siatkarskie gwiazdy potrafią się cenić😋.   Kibice drużyny Cuprom Stilon Gorzów Wielkopolski na pewno są podjarani faktem, że ich grę ich drużyny, będzie kreował dwukrotny Mistrz Świata. No ja jako wierny kibic Asseco Resovii Rzeszów mam nieco inne zdanie 😋. Wiadomo, że do tego, by wygrywać spotkania, potrzebne jest nie tylko rozegranie, ale i skuteczność skrzydeł. Jak podaje Balcerzak razem z Drzyzgą do zespołu prowadzonego przez Huberta Henno, dołączyć mają Jakub Czerwiński i rozwalający siatkarski system we Francji Dawid Dulski.  Z perspektywy czysto siatkarskiej to jest fajna sprawa, że dwaj młodzi polscy siatkarze będą grali pierwsze skrzypce w drużynie i tym samym rozwijali swoje niemałe siatkarskie umiejętności, a nie stali "w bazie" (jak to jest w przypadku Czerwińskiego). Mając w pamięci to, jak Fabian Drzyzga potrafił zamęczyć w ataku swoich kolegów z zespołu — przez niezmienianie stref czy jakość posyłanych piłek do ataku😎. Zaczynam mieć obawy, czy Dawid Dulski będzie tak efektywny w ataku, w zespole z Gorzowa, jak to ma miejsce we Francji. I tym samym straci na jakości siatkarskiej, a przecież razem z Alaksiejem Nasiewiczem, jest on kreowany na naturalnego następcę Bartosza Kurka w kadrze Nikoli Grbicia😊. Cieszy fakt, że Dawid Dulski wraca na polskie parkiety i trzymam za niego kciuki👊.

*foto: strona internetowa Polsatu Sport



 


niedziela, 1 marca 2026

Niełatwa przeprawa Asseco Resovii Rzeszów pod Jasną Górą.

Coraz bliżej zakończenia fazy zasadniczej PlusLigi. W ramach 24 kolejki Asseco Resovia Rzeszów udała się pod Jasną Górę, by zmierzyć się z tamtejszym Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa (1:3).

Wszyscy wiemy, jak trudna jest sytuacja Częstochowian w ligowej tabeli. W ostatnich kilku spotkaniach pokazali, że potrafią walczyć (we wczorajszym też). To mogło wśród kibiców Asseco Resovii Rzeszów potęgować niepokój, wobec ostatnich fatalnych występów drużyny Massimo Bottiego.
Obraz pierwszego seta pokazał, że drużyna z Rzeszowa przyjechała do Częstochowy, by zabrać pełną pulę na rzeszowskie Podpromie. Potwierdzała to skuteczność w ataku (57%), a jej liderem w ataku był, nie kto inny, jak Artur Szalpuk (75%). Drugi set sprawił, że mieliśmy siatkarskie deja vu z Bełchatowa, bo zespół gospodarzy przeczekał napór zespołu z Rzeszowa. I pokazał, że potrafi grać w siatkówkę, brawa za cierpliwość, przełamanie i remis w setach😊. Po tym secie kibice "Pasów" mogli sobie zadawać pytanie: Czy dalszy przebieg meczu będzie taki sam, jak w Bełchatowie?
Set numer trzy to powrót do dobrej gry Asseco Resovii Rzeszów dzięki dobrej grze w ataku Yaicene'a Louati i Karola Butryna - ten drugi od tego seta zaczął pracować na w pełni zasłużoną statuetkę MVP. Atakujący Asseco Resovii Rzeszów w tym spotkaniu 33 punkty/4asy/2 bloki - 64% atak 🔥. Czy to obecność Nikoli Grbicia za bandami reklamowymi podziałała na tak fenomenalny występ Butryna😎? Tak skutecznego lewego i prawego skrzydła, nie byłoby gdyby nie gra w obronie "Pasów" (15). W czwartym secie znów zespół gospodarzy pokazał, że ma ochotę na punkty w tym spotkaniu i byliśmy emocjonującego seta i gry na przewagi. Tego seta i trzy punkty do ligowej tabeli dla Asseco Resovii Rzeszów, w pojedynkę załatwił Karol Butryn.
Na zakończenie powiem, że punkty, które wróciły na Podpromie, lecz chwilami zespół z Częstochowy. Walczył z drużyną, z Podpromia, jak równy z równym. Niestety (chyba) spadek zespołu, którego prezesem jest Łukasz Żygadło, jest nieunikniony. Znów w szeregach Asseco Resovii Rzeszów zobaczyliśmy falowanie grą  - fajnie byłoby w końcu ją ustabilizować. To samo dotyczy formy Karola Butryna😎. Pewnie wielu kibiców zastanawia się, co z Arturem Szalpukiem i czy będzie on, zdolny do gry w pierwszym meczu z  Knack Volley Roeselare. Którego stawką będzie gra w ćwierćfinale LM.

*fotografie pochodzą z różnych stron 
 


 

poniedziałek, 23 lutego 2026

Trzykrotny triumfator Ligi Mistrzów i Mistrz Europy na siatkarską emeryturę, na rzeszowskie Podpromie🙄!?

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów potrafią się skompromitować na siatkarskim parkiecie, a ich pracodawcy w budowaniu drużyny na przyszły sezon ligowy, która według nich powróci do siatkarskich łask. Budując tym samym siatkarski dom starości, a nie drużynę, która będzie walczyć o trofea😎.

Zanim przejdę do właściwego tematu tego posta to,  po jego nagłówku wiem, że zostanę zhejtowany😂.
Od kilku miesięcy mówiło się, że Asseco Resovia Rzeszów jest zainteresowana pozyskaniem atakującego Łukasza Kaczmarka,  zdobywcy m.in. tych trofeów, o których mowa w tytule. Temat ucichł, lecz dziś Jakub Balcerzak na swoim X pisze, iż baronowie klubu z rzeszowskiego Podpronia, są tak zdeterminowani, by pozyskać atakującego Jastrzębskiego Węgla. Iż usiedli z nim do ponownych negocjacji kontraktu (zapewne z większą ilością 0😋). Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż ważne kontrakty na kolejny sezon ligowy, mają Karol Butryn i Jakub Bucki. Czy to oznacza, że w przyszłym sezonie ligowym w Asseco Resovii Rzeszów, występować będzie nie tylko pięciu środkowych, ale też trzech atakujących? Kto bogatemu zabroni😎. Problem jednak polega na tymże popularny "Zwierz" swój prime time, ma już dawno za sobą (miał go wtedy, gdy trzykrotnie wygrywał z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle) I bliżej mu do siatkarskiej emerytury niż do grania na wysokim poziomie😊. A moim zdaniem Jakub Bucki bije Kaczmarka na głowę z jakością siatkarską o kilka głów. W gruncie rzeczy rzeszowskie Podpromie to, dobre miejsce na siatkarską emeryturę, Gregor Ropret może udzielić kilku rad😀.
Jeśli plotki będą mieć pozytywne zakończenie i zobaczymy Łukasza Kaczmarka, w sezonie 2026/2027, w koszulce, w biało-czerwone Pasy. To będzie to strzałem w kolano, dla ludzi, którzy na rzeszowskim Podpromiu, bawią się w prezesa, managera i trenera. A tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, jak powinna wyglądać drużyna siatkarska, walcząca o trofea. Choć niby trener Botti jest podpisany nadal na przyszły sezon to, zaczynam się zastanawiać, czy nadal zgodzi się być klaunem w tym cyrku na rzeszowskim Podpromiu😊.

*foto: Kamciography         
 

Rzeszowski kameleon z Asseco Resovii Rzeszów przegrywa w siatkarskim klasyku z PGE GiEK SKRĄ Bełchatów!

W meczu 22 kolejki PlusLigi byliśmy świadkami siatkarskiego klasyku, pomiędzy  PGE GiEK SKRĄ Bełchatów, Asseco Resovią Rzeszów (3:1).

Faza zasadnicza PlusLigi zbliża się ku końcowy, a więc punkty, z każdego spotkania są ważne - obie ich potrzebowały. Zespół z Rzeszowa przyjechał do Bełchatowa z zamiarem zmazania plamy po kompromitacji w Lizbonie, nic z tego - plama się jeszcze bardziej rozlała😋. I chyba kibicom należą się jakieś przeprosiny za te dwa ostatnie spotkania drużyny z Rzeszowa, w których zobaczyliśmy profanację siatkówki.
Pierwszy set tego nie zapowiadał, że Asseco Resovia Rzeszów pokaże twarz kameleona. Bo rozmontowali przyjęcie bełchatowskich "Pszczół" taktyczną zagrywką, co często kończyło się to tzw. slashami, zdobyli 4 punktowe blok i dobrze w ataku radzili sobie Karol Butryn z Arturem Szalpukiem. Od drugiego seta zespół z Bełchatowa wzmocnił zagrywkę i elementy defensywne, sprawiło, że mecz stał się ciekawszy. A zespół z Podpromia został zmuszony do większego wysiłku, początkowo dzielnie odpierał, ataki gospodarzy - dzięki atakom z szóstej strefy po rozegraniu na czystej siatce Wiktora Nowaka. Który pokazał się z bardzo dobrej strony na podwójnej zmianie (szkoda, że nie zobaczyliśmy go w dłuższym wymiarze czasu😒). Jego działania zostały zniweczone przez błędy komunikacyjne kolegów, które u młodych adeptów siatkówki, a nie profesjonalistów😎. Końcówka tego drugiego seta po raz kolejny pokazał, jak jest słabym zespołem mentalnie, jest zespół Massimo Bottiego. W kolejnych dwóch setach zobaczyliśmy zespół z Bełchatowa bez dużych nazwisk, ale grających jako drużyna, która chce zagrać w play-offach ligowych (i mam nadzieję, że w nich zagrają😉). Po stronie rzeszowskiego kameleona zobaczyliśmy kompletny brak zagrywki i ochoty do gry (poza Arturem Szalpukiem) oraz "wylogowanie" z meczu Karola Butryna. I spojrzenia to nie moja wina, że coś nie wyszło, czyli deja vu z poprzednich sezonów. Czy tak powinien zachowywać się i grać zespół, w którym roi się od gwiazd? Zdecydowanie nie, problem polega w tymże nie jesteśmy drużyną, a indywidualnościami z dużymi kontaktami. Co uwidoczniło to, że tylko "Szalupa" chciał "gryźć" bełchatowski parkiet w ataku z lewego skrzydła. 
Na pewno trener Botti ma o czym myśleć przed kolejnymi meczami. Tylko czy jego zdanie ma tutaj jakiekolwiek znaczenie?

*foto: www.plusliga.pl
 

sobota, 21 lutego 2026

Mistrz Świata "Jurajskim Rycerzem"😮!

Nie jest nowością, że o tej porze sezonu PlusLigi. Składy drużyn z ligowego topu na przyszły sezon, są już dopięte. Absolutnym liderem jeśli chodzi o jakość wzmocnień przed następnym sezonem ligowym, jest Aluron CMC Warta Zawiercie.

Mówiąc z przymrużeniem oka aż dziwne, że ta jakość wzmocnień, nie dotyczy drużyny z Podkarpacia. Bo oni, co roku walczą o wszystko, co jest do wygrania (tylko na papierze😛). A tak całkiem serio dobrze wiemy, że marzeniem Pana Kryspina Barana jest, by drużyna finansowana przez niego, była najlepsza nie tylko w Polsce, Europie i na świecie. Te siatkarskie marzenia w przypadku "Jurajskich Rycerzy", prowadzonych przez trenera Michała Winiarskiego, nie pryskają niczym bańka mydlana, jak to jest w przypadku drużyny. Bo, co sezon jest budowana drużyna z głową, choć są duże duże nazwiska to, nie powstaje gwiazdozbiór indywidualności, lecz siatkarski kolektyw💪.
Nie inaczej będzie w sezonie klubowym 2026/2027, choć można by żartobliwie powiedzieć, że to będzie reprezentacja Polski 2.0, z Bieńkiem, Popiwczakiem, Fornalem oraz Kochanowskim😜. Od kilku tygodni siatkarskie portale, karmiły nas informacjami, że obecny vice Mistrz Polski, prowadzi negocjacje z aktualnie występującym, w drużynie z Kędzierzyna-Koźla i ciągnącym tę drużynę na prawym skrzydle Kamilem Rychlickim. Było to spowodowane zapewne wahaniami formy Bartłomieja Bołądzia. Dziś Jakub Balcerzak na swoim X poinformował, że jednak aktualny Mistrz Świata, w przyszłym sezonie ligowym, ubierze "zbroję" "Jurajskiego Rycerza". Swoją drogą ciekawego, którego z atakujących, nie zobaczymy w przyszłym sezonie ligowym, w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie. Osobiście mając na uwadze kwestie paszportowe, pozostawiłbym atakującego reprezentacji Polski😊.
Podsumowując rywale ligowi mogą drżeć w następnym sezonie klubowym, przed meczami, z dream teamem, z Zawiercia😍. Oby tylko kibice drużyny z Zawiercia, doczekali się nowej hali, która pomieści fanki Fornala i Kochanowskiego. Bo taki siatkarski dream team powinien mieć halę na miarę swojego potencjału.

*foto: Kamciography

    
 

Lekcja siatkówki dla Asseco Resovii Rzeszów od Sportingu Lizbona w Lidze Mistrzów😱!

Na zakończenie zmagań w fazie grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów. Asseco Resovia Rzeszów udała się do Lizbony, by zlekceważyć rywala i otrzymać lekcje siatkówki od tamtejszego Sportingu Lizbona (3:1).

Zanim przejdę do tego, co się działo na parkiecie to, zapytam: Który to już raz Asseco Resovia Rzeszów zlekceważyła rywala i otrzymała lekcję siatkówki? Nie pierwszy i nie ostatni😎. Ktoś powie, ale przecież wygrali seta to, przecież żaden blamaż. No nie dla mnie, wszyscy wiemy, ile w Europie i na świecie znaczy portugalska liga siatkówki, a ile PlusLiga. I z szacunku dla "pasiastych" kibiców siatkarze Asseco Resovii Rzeszów powinni walczyć o pełną pulę! Każdy ma prawo do swojego zdania, ja swojego zdania nie zmienię i basta😊! Zawodnicy Massimo Bottiego najwyraźniej jako mrzonki wzięli to, że portugalski zespól jest groźny na swoim podwórku. Nie były to mrzonki od pierwszej piłki gospodarze pokazali, że nie robi na nich wrażenia nazwa klubu i zamierzają tutaj walczyć o fajny wynik (który, jak się okazało dał im przepustkę do walki o puchar CEV). Swoim serwisem rozmontowali przyjęcie rzeszowskiego kameleona, czego efektem był szybki zjazd "do bazy", mającego chyba dożywotni kontrakt na rzeszowskim Podpromiu Klemena Cebulja😋. Co pozwalało Siergiejowi Grankinkowi mimo 41 lat pokazać, że umiejętności siatkarskich tak szybko się nie zapomina, a na jego rozgrywanie na czystej siatce, patrzyło się z czystą przyjemnością😍. Swoją drogą, jak dla mnie on i Marcin Janusz, byli najjaśniejszymi postaciami swoich ekip w tym środowym spotkaniu. Zagrywka to nie jedyny siatkarski element, od którego zginął rzeszowski kameleon w Portugalii. Zginął także od pokazu siły i determinacji portugalskiego zespołu w elemencie obrony i asekuracji, czy zabójczych grze w ataku, po której gracze Asseco Resovii Rzeszów, nie mieli czego zbierać. Rzeszowskie 🐺 miały jedynie otwartą grę pierwszym tempem na środku siatki, bo po innych kierunkach, robiło im się ciemno przed oczami od "gaszenia światła" przez rywali. Do wygrywania meczów potrzeba czegoś więcej niż tylko pierwszego tempa na środku tempa, ale cóż jestem malkontentem drużyny, która w każdym spotkaniu, zostawia "pasiaste"💗 na parkiecie😉.
Tak się zastanawiam czy mecze barażowe o ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Knack Volley Roeselare, będą ostatnimi meczami w tegorocznej Lidze Mistrzów dla Asseco Resovii Rzeszów. Z takim podejściem to zdecydowanie TAK, ale przecież wszystko można kupić to i grę w kolejnej Lidze Mistrzów też się kupi😜. I ciekawe, jaką twarz rzeszowskiego kameleona, zobaczymy jutro w Bełchatowie😎.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów
 

poniedziałek, 16 lutego 2026

Od przybytku głowa nie boli, piąty środkowy w Asseco Resovii Rzeszów!?🙄

Znaczenie tego przysłowia, które użyłem w pierwszej części tytułu. Jest doskonale znane kibicom Asseco Resovii Rzeszów w obecnym sezonie ligowym. Najwyraźniej to samo przysłowie będzie aktualne w drużynie z Podpromia, także w przyszłym sezonie ligowym😉.

Aktualnie zajmująca trzecie miejsce w plusligowej tabeli Asseco Resovia Rzeszów, kompletuje skład na przyszły sezon ligowy, a właściwie robią to jej baronowie😊.
Jak podaje statystyk siatkarski Jakub Balcerzak na swoim X. Asseco Resovia Rzeszów jest bardzo zainteresowana, pozyskaniem 26- letniego reprezentanta Rumunii Bela Bartha, aktualnie występującego we włoskim  Itas Trentino.  Nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt, że kilka tygodni w portalach siatkarskich. Można było przeczytać, że rzeszowski środek w sezonie 2026/2027, będzie wyglądał następująco: Demyanenko, Poręba, Woch i Tymoteusz Lenik😱. 
Po tych doniesieniach mam kilka przemyśleń, którymi się z Wami podzielę i zostanę zhejtowany😎. Na początek przyznam szczerze, że rumuński środkowy to dla mnie siatkarski no name😊. Czy zainteresowanie Rumunem przez Asseco Resovię Rzeszów jest  spowodowane niepewną sytuacją zdrowotną Dawida Wocha, który aktualnie jest kontuzjowany? Jeśli tak to w pełni rozumiem zainteresowanie środkowym z Rumunii. W przeciwnym jednak razie, nie rozumiem ściągania na Podpromie piątego środkowego, oznaczać to będzie tylko jedno - siedzenie za bandami reklamowym jednego z nich. Nie powiem nic odkrywczego, w moim odczuciu będzie to z racji wieku Tymoteusz Lenik. W takim przypadku zapytam: Jaki jest sens ściągania wychowanka do drużyny? Chyba tylko po to, by się rozpłynął w siatkarskich przestworzach😕. Jeśli plotki okażą się prawdą to, będziemy mieć deja vu z pozycją libero, z tego sezonu. Bo to nie jest komfortowe dla zawodnika, jeśli się dowiaduje, że mecz obejrzy zza band reklamowych, bo nie mieści się "w bazie". Włodarze klubu jeśli sprowadzą piątego środkowego na Podpromie, utwierdzą swoich kibiców w przekonaniu, że Massimo Botti jest tylko pionkiem w ich ręku oraz, że nie uczą się na błędach😋. Bo kto bogatemu zabroni😃?

*foto: strona internetowa Itas Trntino




 

niedziela, 15 lutego 2026

Beniaminek z Chełma postraszył Asseco Resovie Rzeszów na Podpromiu!

Rzeszowskie "Pasy" po wywalczeniu awansu do fazy pucharowej siatkarskiej Ligi Mistrzów, powróciły do walki o ligowe punkty.

Tym razem na rzeszowskie Podpromie w ramach 21 kolejki PlusLigi, przyjechał beniaminek z Chełma. A więc kibice Asseco Resovii Rzeszów mogli się spodziewać niełatwej przeprawy dla swoich idoli, bo InPost CHKS Chełm już nieraz w tym sezonie ligowym, pokazał że w siatkówkę grać potrafi. I tak też było (3:1).
Choć w pierwszym secie zobaczyliśmy taką twarz rzeszowskich 🐺, jaką zobaczyliśmy w meczu Ligi Mistrzów z "Jurajskimi Rycerzami". Gospodarze wczorajszego spotkania ustawili sobie losy tego seta zagrywką, płynnością pierwszej akcji oraz współpracą bloku z obroną. I pewnie objęli prowadzenie w meczu, początek drugiego seta wyglądał podobnie. To z czasem coraz bardziej było widać rozluźnienie w szeregach siatkarzy Massimo Bottiego, z czego zaczęli korzystali siatkarze trenera Krzysztofa Andrzejewskiego. Pokazując, że choć mają w miarę blisko to, nie przyjechali do Rzeszowa na wycieczkę😎, zaczął to robić Remigiusz Kapica swoją zagrywką, która siała popłoch w szeregach Asseco Resovii Rzeszów - zwiastowało to ciekawą końcówkę drugiego seta. Wtedy sprawę w swoje ręce zza linii dziewiątego metra, wziął Karol Butryn i to dzięki jego zagrywkom, Rzeszowianie byli o seta od wygrania meczu. W trzeciej partii już tak kolorowo dla zespołu z Rzeszowa nie było, bo mecze się same, nie wygrywają, jak to myślą siatkarze Asseco Resovii Rzeszów😆. Zobaczyliśmy kawał dobrej siatkówki w wykonaniu graczy gości, czy to z czego słyną w tym sezonie ligowym. Asseco Resovia Rzeszów chcąc zgarnąć trzy punkty w tym spotkaniu, musiała spiąć cztery litery w czwartym secie i zagrać swoją siatkówkę. Pokazali siatkarską twarz z pierwszych dwóch setów spotkania i pozbawili rywala nadziei o punktach, wywiezionych z rzeszowskiego Podpromia.
Na koniec czas na podsumowanie to, już drugi dobry mecz w wykonaniu  🐺 skrzydeł, dawały sporo radości swoim kibicom😍 - zaowocowało to statuetką MVP dla Marcina Janusza, bo Kapitan fajnie rozrzucał piłki. Czyżby Mateusz Poręba wracał do dobrej dyspozycji (życzę mu tego😊), bo już drugi mecz z rzędu, rozegrał dobre zawody.

*foto: www.plusliga.pl
 

czwartek, 12 lutego 2026

Asseco Resovia Rzeszów w barażach o ćwierćfinał Ligi Mistrzów!

Rzeszowscy kibice jeszcze dobrze nie ochłonęli po starciu ligowym w Zawierciu pomiędzy Aluronem CMC Wartą Zawiercie z Asseco Resovią Rzeszów. A już wczorajszego wieczoru na rzeszowskim Podpromiu byli świadkami rewanżu między tymi drużynami w siatkarskiej Lidze Mistrzów (3:0).

Stawką tego spotkania było być, albo nie być Asseco Resovii Rzeszów w fazie pucharowej siatkarskiej Champions League. Kibice "Pasów" mogli wątpić, czy ich idole poradzą sobie z presją tego spotkania, po tym. jak zostali złamani w minioną sobotę przez gości wczorajszego spotkania😎.
Można podejrzewać, że zespół trenera Michała Winiarskiego, odpuścił trochę to spotkanie - mając już pewny awans do fazy pucharowej tych rozgrywek😉. Jednak nie będę umniejszał zwycięstwa Asseco Resovii Rzeszów, bo pokazali charakter i konsekwencję w grze od pierwszej do ostatniej piłki spotkania. Nie jest nowością, że jeśli drużynie z Podpromia, chce się grać w siatkówkę to w nią grać potrafi to bardzo dobrze. Nie jest też nowością, że zagrywka potrafi ustawić całe spotkanie i płynność pierwszej akcji - tak w gruncie rzeczy było.
Wiem też, że samym serwisem meczów się nie wygrywa, klasę w ataku pokazały nasze skrzydła (zwłaszcza lewe). Już drugie spotkanie z rzędu liderem 🐺z Podpromia był Yacine Louati, zdobył 15 punktów/2 bloki/2 asy, atakował z 40% skutecznością. Miał on swoje wsparcie w Arturze Szalpuku, który od niemal od początku sezonu, pokazuje swoją moc i ogień na lewym skrzydle rzeszowskiej "Reski". Nadspodziewanie dobrze zagrali Karol Butryn i Mateusz Poręba, ten pierwszy w ataku z prawego skrzydła. Zaś środkowy w elemencie bloku. Chciałbym, aby obaj zagrali tak dobrze w kolejnych spotkaniach, w "pasiastej koszulce"😎.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów


 

niedziela, 8 lutego 2026

Bitwa w Zawierciu dla "Jurajskich Rycerzy"💪!

Wczorajszego wieczoru miała miejsce już czwarta odsłona bitwy między Aluronem CMC Wartą Zawiercie a Asseco Resovią Rzeszów. Tym razem stawką były ligowe punkty (3:1).

Asseco Resovia Rzeszów przystąpiła do tego spotkania, opromieniona ubiegłotygodniowym zwycięstwem nad Bogdanką LUK Lublin. Więc kibice drużyny z Rzeszowa mogli, myśleć o równorzędnej walce z "Jurajskimi Rycerzami".
Trener Botti najwyraźniej wyznaje zasadę, że zwycięskiego składu się nie zmienia, bo spotkanie w wyjściowym składzie, rozpoczął Yacine Louati, który notabene był najlepszym zawodnikiem po stronie gości z Podpromia. Już pierwsze przedłużone akcje po obu stronach siatki, pokazały, że to będzie bitwa z dobrą siatkówką😎. I tak właśnie było, obie ekipy, nie mogły zbudować sobie bezpiecznej przewagi. Siatkarze z Rzeszowa odpierali ataki gospodarzy, skuteczną grą w bloku, jednak pierwszego seta gospodarzom załatwili: Bartosz Kwolek, Aaron Russel i Mateusz Bieniek. Spora część rzeszowskich kibiców pewnie wtedy pomyślała, zacznie się😋, te słowa miały poniekąd potwierdzenie, bo ekipa trenera Michała Winiarskiego. Rozpoczęła od prowadzenia (4:1), jednak zagrywki Danny`ego Demyanenko, pozwoliły "Pasom" odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Nie trwało ono zbyt długo, bo "Jurajscy Rycerze" rzucili się do odrabiania strat. Jednak sprawy w swoje ręce z pola serwisowego wziął Yacine Louati, który do spółki z Karolem Butrynem, doprowadzili do wyrównania stanu meczu. Kiedy wydawało się, że dtużyna z Rzeszowa wyjdzie na prowadzenie w setach, bo gospodarze mieli ogromne problemy z przyjęciem zagrywki fracuskiego przyjmującego, na nic zdawały się time-outy brane przez "Winiara". Wtedy "Wilki" stwierdziły, że samo się wygra, nic nowego w sumie😁, Na czym skrzętnnie skorzystali "Jurajscy Rycerze" i byliśmy świadkami pasjinującej końcówki, z furą niewykorzystanych piłek setowych po obu stronach.Więcej jednak zimnej krwi i opanowania mieli gospodarze i byli o seta od dopisania trzech punktów do ligowej tabeli. Czwarty set pokazał, jak łatwo można złamać "Pasy" mentalnie, zespół z Zawiercia pokazał swą prawdziwą twarz, z której jest dobrze znany - instynkt zabójcy i zabawa siatkówką w pozytywnym tego słowa znaczeniu💪.
Myślę, że kibice żółto-zielonych zmienią zdanie na temat swojego atakującego Bartłomieja Bołądzia, po tym, jak zmienił amerykańskiego atakującego i odmienił oblicze gry prawego skrzydła "Jurajskich Rycerzy". "Bołi" w tym spotkaniu zdobył 12 punktów/as/blok, atakował z 77% skutecznością. Niestety takich superlatyw o swoim prawym skrzydle nie mogą powiedzieć kibice "Pasów", bo go po stronie Asseco Resovii Rzeszów po prostu, nie było - Karol Butryn w całym spotkaniu zdobył 7 punktów. Mówiąc delikatnie bez prawego skrzydła, trudno jest myśleć o wygrywaniu😎. Kolejna rzecz, która mogła moim zdaniem, zaważyć, o tymże, nie widzieliśmy w tym spotkaniu tie-breaka. To brak pasywnego bloku po stronie Asseco Resovii Rzeszów w czwartym secie.        

*foto: www.plusliga.pl
 

poniedziałek, 2 lutego 2026

Pasjonujące widowisko na Podpromiu i zwycięski tie-break Asseco Resovii, w meczu z Bogdanką LUK Lublin🔥!

W 19 kolejce PlusLigi, w niemalże wypełnionej do ostatniego miejsca hali Podpromie. Asseco Resovia Rzeszów podejmowała Bogdankę LUK Lublin (3:2).

Dla obu drużyn był to powrót do walki o ligowe punkty, po porażkach w poprzedniej ligowej kolejce. Dla ekipy z Podpromia ten mecz był okazją do rewanżu za finał Pucharu Polski, a także okazją do tego, by choć trochę, odzyskać mocno nadszarpnięte zaufanie swoich kibiców.
Od pierwszych piłek spotkaniia było widać, że to będzie widowisko godne hitu kolejki🔥. Obie drużyny nie szczędziły sobie długich wymian. Jednak z czasem gospodarze wczorajszego spotkania, zaczęli pokazywać, że wyszli na parkiet, z zamiarem zwycięstwa w tym spotkaniu. A było to widać za sprawą zagrywek taktycznych, które sprawiały problem Mistrzom Polski, czy też czytaniem kierunków ich atataków, co skutkowało punktowymi blokami po stronie drużyny z Rzeszowa. Punktowe bloki i dobra gra Artura Szalpuka z Karolem Butrynem sprawiły, że drużyna Massimo Bottiego, zbudowała kilkupunktową przewagę. Kibicom "Pasoów" mogła się ona wydawać na tyle bezpieczna, by ją dowieźć do końca seta. Nic bardziej mylnego, bo zespół Bogdanki LUK Lublin pokazał, że nadal potrafi walczyć i jest nadal groźnym zespołem, mimo braku Kewina Sasaka. Pomogła im w tym "druga twarz" Karola Butryna, która pomogła Mistrzowi Polski, pokazać zespołówość. Zagrywki Hilir Henno oraz gra Wilfredo Leona, który w końcówce tego seta, jak na lidera przyształo, wziął wszystko w swoje ręce. Pewnie, nie byłem jedynym kibicem drużyny z Rzeszowa, który w momencie, dochodzenia do głosu gości, pomyślał - zaczyna się😎. To spotkanie pokazało, że trener Massimo Botti ma więcej cierpliwości do Karola Butryna niż Klemena Cebulja, bo od początku drugiego seta, atakujący drużyny z Rzeszowa był na parkiecie, słoweński przyjmujący już resztę meczu, oglądał "z bazy". A Karol Butryn odpłacił się trenerowi skuteczną grą, zaś Yacine Louati pokazał, że jest gotowy wejść "z bazy" i wnieść do gry zespołu sporo dobrego. Drużyna z Rzeszowa powróciła do gry w tym meczu, nie tylko za sprawą dobrej gry prawego skrzydła, czy dofbrej gry w obronie Michała Potery, dobrej gry na siatce "Reski" oraz błędów własnych Mistrza Polski. III seta gospodarze zaczęli od dobrych zagrywek swojego Kapitana, które dały jej prowadzenie (3:1). Jednak drużyna z Lublina szybko wzięła się do roboty i wyszła nawet na prowadzenie (11:13), drużyna z Rzeszowa jednak wzięła się roboty, odrobiła straty, a potem wygrała seta. Za sprawą Artura Szalpuka, który nie bał się brać odpowiedzialności na swoje barki. Kibice drużyny z Rzeszowa po wygraniu III seta, pewnie dopisywali już punkty do ligowej tabeli😊. W IV partii Lublinianie postawili wszystko na jedną kartę, by doprowadzić do tie-breaka, kluczem do tego okazała sekwencja zagrywek Francuza  Henno. Tie-break to prawdziwy koncert gry "Pasów" z pola serwisowego to, właśnie zagrywka pozwoliła Rzeszowianon, odnieść to arcyważne zwycięstwo😍.
Choć zwycięstwo odniosła cała drużyna to jego, nie byłoby gdyby nie dwaj siatkarze. Pierwszy to libero Michał Potera, który świetnie spisywał się w elemencie. A ten drugi to nikt inny, jak "Szalupa" (MVP). Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, jak ważną postacią dla Asseco Resovii Rzeszów, jest Artur Szalpuk😎? Był prawdziwym liderem swojej drużyny w ataku - 28 punktów/2 asy/3 bloki, atakował z 66% skutecznością, dołożył także 4 obrony. Potrafił dostosować formę ataku, czym niejednokrrotnie zaskakiwał graczy w żółto-czarnych strojach. Jednym słowem Król Artur i lider 🐺 przez "L"💪. Na koniec zapytam. Którą "twarz" Asseco Resovii Rzeszów zobaczymy w dwumeczu z Alurorem CMC Wartą Zawiercie? I czy w końcu zobaczymy drużynę z Rzeszowa grającą na dobrym i równym poziomie. Odpowiedzi na te pytania poznamy oglądając ich mecze😉.

*foto: fb/Asseco Resovia Rzeszów   
 

sobota, 31 stycznia 2026

Massimo Botti nadal trenerem Asseco Resovii Rzeszów w przyszłym sezonie ligowym😯?!

W ostatnich dniach o Asseco Resovii Rzeszów znów jest głośno, nie tylko za sprawą wyników sportowych, ale też za sprawą doniesień transferowych.

Tym razem jest to dobra wiadomość i dotyczy ona włoskiego szkoleniowca rzeszowskich "Pasów" Massimo Bottiego, który jak wiemy kilka tygodni. Podpisał kontrakt z niemiecką federacją siatkarską, zastępując na stanowisku trenera reprezentacji Niemiec Michała Winiarskiego. Włoski szkoleniowiec decyzją o objęciu schedy w reprezentacji Niemiec, sam sobie rozpalił ognisko pod stołkiem trenerskim na rzeszowskim Podpromiu (jak wiemy jest to chyba jedyna siatkarska hala w lidze, gdzie to ognisko szybko się rozpala😀). Bo podobno nie uzgadniał tego z właścicielami klubu z Podpromia, iż będzie on łączył pracę seleckcjonera reprezentacji, z pracą trenera Asseco Resovii Rzeszów. Wtedy też w środowisku siatkarskim zaczęły się, pojawiać informacje, o tym że włodarze rzeszowskich "Pasów". Szukają chętnego szkoleniowca, który by usiadł na tym gorącym stołku trenerskim, na rzeszowskim Podpromiu w przyszłym sezonie ligowym😎.
Jednak, jak podaje Jakub Balcerzak na swoim X, Massimo Botti najprawdopodniej otrzyma pozwolenie od baronów rzeszowskiego klubu na łąźczenie pracy w obydwu miejcach. Co oznaczałoby, że Massimo Bottiego, będziemy nadal oglądać na stołku trenerskim Asseco Resovii Rzeszów w sezonie ligowym 2026/2017. Możnaby żartobliwie powiedzieć szok i niedowierzanie, chyba że będą wiatry wiały nad rzezowskim Wisłokiem i władze klubu zmienią zmienią zdanie i "wywieje" włoskiego trenera z rzeszowskiego Podpromia 😋.
Mówiąc całkiem serio to dobra informacja, bo nic tak dobrze nie wpływa na zespół, jak stabilizacja. Dobrze jednak wiemy, że w drużynie "Wilków", nie znają znaczenia tego słowa😉. Wiemy też, że praca w Asseco Resovii Rzeszów, nie jest łatwym środkowiskiem do pracy, są pienieniądze, są duże siatkarskie nazwiska, a nie ma DRUŻYNY, lecz indywidualności. Wciąż wierzę, że trener Botti z tych indywidyalności stworzy KOLEKTYW💪.

*foto: Kamciography